niedziela, 10 sierpnia 2014

Zabieg Hammam + parę słów z cyklu "Co tam u mnie?" ;)

     Nie sądziłam, że powrót do blogowania po przerwie związanej z zaliczeniem pracy magisterskiej i przeprowadzki, będzie tak trudny. Muszę przyznać, że ostatnio brak mi czasu oraz sił by tu wejść i skrobnąć choć parę zdań. A nie chcę tworzyć notek na siłę, bo to nie oto chodzi.

     Ostatnie półtora tygodnia spędziłam w rozjazdach. A głównym tego powodem było... szukanie sali weselnej. W moim rodzinnym mieście nie znalazłam miejsca, w którym mogłabym mieć wesele. I z tego też powodu jeździłam razem z moim W. po prawie całym Dolnym Śląsku by znaleźć coś ciekawego. Tak, jestem wybredna ^^ Na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, że sala jest już raczej wybrana ;) Teraz czas znaleźć pracę - co, jak się okazuje, jest dość trudne. Tym bardziej jak ktoś szuka pracy w zawodzie...

*****

     Mniejsza z tym! Czas na dzisiejszą recenzję :) Na Spotkaniu Blogerek w Białymstoku każda z uczestniczek otrzymała miniaturowy zestaw kosmetyków służący do zabiegu Hammam. Zabieg ten składa się z czterech podstawowych etapów:



ETAP I - PRZYGOTOWANIE. Najlepiej skorzystaj z sauny parowej, ale jeśli wykonujesz rytuał w domu, możesz po prostu wziąć, nieco cieplejszy niż zwykle, prysznic lub kąpiel. Ciepła woda ma za zadanie rozgrzać ciało, otworzyć pory i zmiękczyć naskórek - czyli przygotować skórę do zabiegu oczyszczania.

ETAP II - OCZYSZCZANIE. Na mokrą skórę nałóż cienką warstwę czarnego mydła. Zmyj ją po 3 - 5 minutach. Następnie, przy użyciu rękawicy Kessa, masuj ciało zdecydowanymi, okrężnymi ruchami. Dostosuj intensywność masażu do wrażliwości skóry, większą uwagę poświęć miejscom gdzie naskórek jet grubszy lub gdzie widoczny jest cellulit. Po masażu ponownie spłucz ciało.

ETAP III - ODŻYWIANIE. Marokańską glinkę rhassoul wymieszaj z wodą aż do uzyskania konsystencji delikatnej papki. Idealnie, jeśli dodasz do niej, np. kilka kropel oleju arganowego. Następnie nałóż cienką warstwę tak przygotowanej glinki i pozostaw na kilka minut aż do wyschnięcia. Spłucz ciało strumieniem ciepłej wody.

ETAP IV - NAWILŻANIE. Na wilgotnej skórze rozprowadź kilka kropli oleju arganowego - marokańskiego płynnego złota - i masuj nim ciało aż do całkowitego wchłonięcia. 


     Zabieg ten wykonywałam wyłącznie na twarzy - posiadałam zbyt małą ilość produktów, by móc zastosować je na całe ciało :)

     Starałam się wykonywać ten zabieg tak, jak opisałam go powyżej. Jednakże często omijałam etap IV. Głównie z tego powodu, iż nie lubię maziać się jakimikolwiek olejkami. I kosmetyk ten zastępowałam dość często zwyczajnym kremem do twarzy. 

     Olejek ten wykorzystywałam w inny sposób - jako dodatek do maseczek. W tej roli spisywał się o wiele lepiej :)



     Czarne mydło posiada konsystencję jakby podobną do tej, którą posiada... miód. Ciągnie się, lekko lepi do skóry. Posiada kolor brązowy, a jego zapach jest dość specyficzny. Zapewne części z Was nie przypadłby do gustu, bo nie zaliczyłabym go do najprzyjemniejszych ;)

     Wystarczy niewielka ilość tego "cuda", aby dokładnie oczyścić całą twarz. Z tego też względu jest to produkt bardzo wydajny. Taka mała próbka, którą widzicie na zdjęciu, spokojnie wystarczy na miesiąc - przy stosowaniu 2 razy w tygodniu. 


     Może i jego zapach nie jest przyjemny, ale działanie - zachwycające! Mydło niesamowicie dobrze oczyszcza skórę. Po jego zastosowaniu twarz aż "skrzypi" przy dotykaniu - jeśli można to tak ująć ;) Jest ona delikatna i gładka w dotyku. I na pewno nie jest wysuszona. Moim zdaniem jest idealnie przygotowana do tego, by zaaplikować na nią glinkę marokańską.



     Glinka rhassoul wygląda jak małe kamyczki. Jest twarda, szarawa. Jednakże po dodaniu do niej wody zmienia swoją postać w typową papkę.

     Kosmetyk ten przygotowuję w moździerzu. Wkładam do niego kilka "kamyczków" glinki, dodaję nieco wody, jak i parę kropel olejku arganowego. Dzięki zastosowaniu tego ostatniego produktu - maseczka posiada mniej grudek i o wiele lepiej aplikuje się ją na twarz.


     Glinkę nakładałam na twarz na około 10 - 15 minut. W międzyczasie spryskiwałam ją hydrolatem, aby była cały czas 'wilgotna'. Gdyby wyschła - jej usunięcie byłoby trudniejsze, a skóra mogłaby być nieco przesuszona.

     A jakie efekty zauważyłam po jej zastosowaniu? Przede wszystkim - moja twarz była niesamowicie miękka w dotyku. Dzięki dodaniu olejku arganowego do maseczki była ona również nawilżona i odżywiona. Jednakże nie zauważyłam, aby wpłynęła ona na oczyszczenie mojej skóry. W tej kwestii lepiej spisywało się czarne mydło.



     Olejek, jak to każdy z tego typu produktów, posiada tłustawą i oleistą konsystencję. Posiada on żółtą barwę, a jego zapach jest specyficzny i, jak dla mnie, lekko drażniący.

     Jak już wcześniej wspomniałam - kosmetyk ten stosowałam głównie jako składnik maseczki. Nie lubiłam nakładać go na twarz w ostatnim etapie zabiegu Hammam. Miałam wrażenie, że wtedy pozostawia on na skórze lepką i nieprzyjemną warstwę. Jednak wiadomo - każda z nas może mieć co do niego inne odczucia :)



     Olejek arganowy, jako dodatek do glinki rhassoul, spisuje się bardzo dobrze. Po pierwsze, zmienia nieco konsystencję papki - posiada ona mniej grudek i lepiej aplikuje się ją na skórę. Po drugie, niesamowicie zmiękcza i nawilża twarz. Moim zdaniem, jest ona wystarczająco nawilżona i nie trzeba wsmarowywać w nią dodatkową porcję olejku.

     Produkt ten jest bardzo wydajny. Wystarczy dodać tylko parę jego kropel do maseczki, by uzyskać zadowalające efekty :)


*****

     Zabieg Hammam starałam się wykonywać mniej więcej raz, może dwa razy w tygodniu. Jednakże wiadomo - z powodu moich częstych wyjazdów różnie z tym bywało ;) Z tego też względu trudno mi ocenić działanie tych produktów, jakby stosowało się je regularnie.


Produkty otrzymałam na Spotkaniu Blogerek od Ana Collection, jednakże fakt ten nie wpłynął na moją opinię. 



A może któraś z Was miała do czynienia z owym zabiegiem? Jak spisał się u Was?

Buziaki, Wasza A.

29 komentarzy:

  1. U mnie spisał się całkiem nieźle :) Od czasu do czasu fajnie sobie zafundować takie małe spa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z niego zadowolona, ale nie zrobił mi efektu "wow!" ;)

      Usuń
  2. Glinkę taką w kamykach mam i zdało wy się w końcu wypróbować ;) olej arganowy też mam :) tylko dziwi mnie fakt że Twój olej ma w ogóle zapach, bo mój nie ma żadnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój właśnie ma - nie jest intensywny, aczkolwiek jest specyficzny ;)

      Usuń
  3. Słyszałam o tym zabiegu, ale nigdy nie wykonywałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. sama wiem jak ciężko jest znaleźć pracę:/ dlatego z tej co mam cieszę się jak dziecko, mimo że nie jestem zatrudniona na stałe tylko na pewien okres czasu. a mogę spytać w jakim zawodzie konkretnie szukasz pracy?
    o zabiegu hammam sama tworzę wpis:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukam pracy jako laborantka chemiczna. Niby mogłabym jeszcze projektować sieci wod/kan, ale to nie moja bajka ;)

      Usuń
  5. nie miałam z nim kontaktu, ale bardzo mnie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam dużo o tym zabiegu, ale na sobie jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. moja skóra bardzo lubiła ten zabieg ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. też mam czarne mydło, ono jest z węglem czy cos... doskonale oczyszcza twarz, że aż skrzypi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, czy byłabym taka wytrwała w takich zabiegach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też zawsze dodaję do glinki olej arganowy. Wiem po mojej siostrze jak ciężko znaleźć pracę w zawodzie... Zainteresowało mnie czarne mydło :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może nie cały zabieg, ale mydło na pewno mam chęć wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie wygląda. Chciałabym spróbować, zobaczymy. Może się faktycznie skuszę. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Warto zainwestować w małe domowe SPA, ale szkoda, że to zajmuje tyle czasu ;) Często w tygodniu nie mogę sobie pozwolić na takie rytuały, a chciałabym...

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj, chętnie bym się poddała takiemu zabiegowi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj niestety ból z brakiem czasu w związku z końcem studiów, pracą, przeprowadzkami i rozjazdami znam i ja... Ale musimy się jakoś dobrze zorganizować i będzie git :-) Zabieg fajny zdecydowanie! Pozdrawiam :-*

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam już kiedyś o tym zabiegu i zaciekawił mnie :)

    OdpowiedzUsuń