poniedziałek, 14 kwietnia 2014

"Champaca Blossom" kontra "Under the Palms".

     Na samym początku chciałabym przeprosić Was za swoją tak długą nieobecność. Ostatnie 3 dni spędziłam w Polanicy Zdrój, gdzie ( z własnej woli! ) byłam odcięta od internetu. Przyznam, że taka krótka przerwa od bloga, fb i innych stron, dobrze mi zrobiła. I tak oto przybywam do Was z nowym zapasem sił! :) I dla zniecierpliwionych - jutro powinny ukazać się wyniki konkursu z okazji Dnia Kobiet :)

     Dzisiejsza notka zapewne spodoba się fankom wosków YC. Chciałabym opowiedzieć Wam co nieco o dwóch produktach, które jakiś czas temu zagościły w moim domu i kominku :)



Champaca Blossom. Wosk z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: kwiaty magnolii champaca.

     Na początku nieco obawiałam się tego zapachu. Jestem fanką nut owocowych i głównie takie wersje wosków czy też granulek zakupuję. Jednak muszę przyznać, że to właśnie ten produkt z powyższej dwójki bardziej przypadł mi do gustu.


     Wosk ten pachnie jak typowe, kobiece, kwiatowe perfumy. Jego zapach jest intensywny, aczkolwiek nie duszący. Określiłabym go jako zmysłowy, przyciągający uwagę. Jego aromat długo utrzymuje się w powietrzu, co jest jego niewątpliwą zaletą.

     Nie jest to wosk dla osób, które preferują delikatne albo typowo owocowe zapachy. Produkt ten zaś będzie idealny dla dziewczyn, które w perfumeriach typu Douglas czy Sephora czują się jak w raju ;)



Under the palms. Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: trawa morska, liście palmowe, kokos.

     Myślałam, że wosk "Under the palms" stanie się moim ulubieńcem. Wiele dziewczyn go pokochało i polecało jego zakup. Niestety, na mnie nie wywarł on zbyt dużego, pozytywnego wrażenia...


     Zapach wosku, który zapakowany jest jeszcze w folię, jest cudowny! Można wyczuć w nim słodki kokos, nutę trawy cytrynowej. Niestety, aromat ten zanika, gdy wkładamy produkt do kominka i go rozpalamy. 

     I nagle jego zapach staje się delikatny, przy mniejszej ilości wosku - wręcz niewyczuwalny. Gdzie ten kokos? Gdzie moje wyobrażenie o drinkach z palemką? Nawet jego zielony kolor mnie do niego nie zachęca...

  
     Moim faworytem został wosk "Champaca Blossom", który kusi kobiety swoim typowo perfumeryjnym zapachem. "Under the palms" zawiódł mnie na całej linii. Szkoda, że jego aromat po rozpaleniu nie jest taki sam jak przed rozpaleniem...


A może macie inne zdanie o powyższych woskach? 

Buziaki, Wasza A.

49 komentarzy:

  1. Mnie Under the palms powalił, nie zapachem, ale smrodem jakiś krzaków xD gdy otworzyłam wosk już wiedziałam, że nie jest dla mnie. Wysłałam jednej z blogerek i z tego co wiem była bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, "smrodem jakiś krzaków" ... padłam :D

      Usuń
    2. Haha, boskie porównanie ^^ Nie wiem co jest gorsze - czuć smród krzaków czy nic nie czuć ;]

      Usuń
  2. Champaca blossom.to.mój ulubieniec :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też mogę go zaliczyć do grona ulubionych wosków YC :)

      Usuń
  3. mam "Under the palms" - ale jeszcze nieotwierany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak spisze się u Ciebie :)

      Usuń
  4. Champaca Blossom, coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie znam tych zapachów, a po przeczytaniu Twojej opinii uważam, że z żadnym bym się nie polubiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście, woski YC są dostępne również w innych wariantach zapachowych ;)

      Usuń
  6. Champaca Blossom jest moim ulubionym woskiem - cudo! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo go polubiłam :) Chociaż i tak nic nie przebije "Waikiki Melon" <3 :)

      Usuń
  7. ten zielony ma bardzo fajny kolor, ale szkoda, że jest taki jaki jest. może kiedyś się skuszę na zakup champaca blossom :)

    lilac-fleur.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, kolor zielony zmylił i mnie... Szkoda, że wosk ten nie pachnie tak jak sobie to wyobrażałam.

      Spróbuj, może i Tobie przypadnie do gustu :)

      Usuń
  8. Nigdy nie miałam styczności z woskami...może kiedyś się skuszę? :)
    martoludek.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się skusić choćby na jeden i wyrobić sobie o nich zdanie :)

      Usuń
  9. Kurczę będę musiała wypróbować Champaca Blossom. Kusisz:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapach pierwszego wosku raczej nie dla mnie, ale ten drugi chętnie bym powąchała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie można powąchać go, gdy pali się już w kominku. Przez folię jego zapach jest całkowicie inny... Szkoda.

      Usuń
  11. Tych zapachów jeszcze nie miałam..

    OdpowiedzUsuń
  12. Hejka bardzo Ci dziękuje, z tych dwóch już brązowe sprzedane, a te żółte które Ci się podoba jeszcze jest więc zapraszam do kupna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Kolory mają ładne - szkoda, że ten drugi tak samo ładnie nie pachnie jak wygląda ;)

      Usuń
  14. Przekonałaś mnie do Champaca Blossom. Zapach musi być niewiarygodny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest :) Typowo perfumeryjny, urzekający zapach :)

      Usuń
  15. Nie miałam tych wosków, ale muszę w koncu zajść do sklepu i coś sobie kupić :)
    Ostatnio szwagierce kupiłam wosk o zapachu jaśminu, pachniał przecudownie i sobie też go muszę sprawić :)
    Ostatnio wąchałam też Pink Sands, który również mi sie spodobał i musze go mieć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wosk "Pink Sands" miałam i spodobał mi się jego zapach. Chociaż z czasem zaczął być dla mnie dość męczący ;)

      A wersji jaśminowej jeszcze nie miałam :)

      Usuń
  16. widzialam ost w Tesco piekny kominek do palenia wosków, żaluje, ze nie wzięłam, byłby idealny do YC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę zakupić sobie nowy kominek - mój popękał mi na spodzie :(

      Usuń
  17. Uwielbiam woski z YC! Mój ulubieniec to czereśnia :) Jakiś czas temu skusiłam się na zamienniki i jestem rozczarowana... nigdy więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wosku o zapachu czereśni nigdy nie miałam. Musi być cudowny! :)

      A jakie to zamienniki Cię rozczarowały?

      Usuń
  18. Nie znam ani jednego ani drugiego zapachu:( obecnie używam baby powder mam go w przedpokoju, bo na salon jest zbyt "ciężki"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wosku "Baby powder" nigdy nie miałam. Chyba zbyt bardzo obawiam się jego zapachu ;)

      Usuń
  19. To mówisz, że kokos zwiał po rozpaleniu? Niefajnie :( A Champaca Blossom wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiał i nie wrócił :( Jestem tym woskiem bardzo rozczarowana...

      Usuń
  20. nie miałam jeszcze żadnego wosku :P

    OdpowiedzUsuń
  21. Tych wersji nie miałam.. ale skoro zapach pierwszego był zbliżony do perfum to pewnie bym polubiła:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mi też pomimo uwielbienia do zapachów owocowych, Champaca przypadł do gustu :D a Under The Palms rzeczywiście pachnie nieco trawiasto :D

    OdpowiedzUsuń
  23. ja miałam tylko jeden wosk- beach flowers, ale byl za mocny do mojego małego pokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie znam żadnego z nich, ale wizja posiadania zapachu Douglasa w domu jest kusząca...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też chyba zamówię oba i sama stwierdzę op co się rozchodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie mialam jeszcze ani jednego tego wosku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. mąż w delegacji, to sobie dziś świeczkę zapalę, a co ;) nikt mi przynajmniej nie będzie marudził, że go głowa boli od tych moich cudacznych zapachów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. E tam :D Orange splash jest lepszy :D albo jabłuuuszko :P

    OdpowiedzUsuń
  29. ja niestety nie miałam żadnego z tych wosków :)

    OdpowiedzUsuń