Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kisses. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kisses. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 listopada 2013

Mazidła naustne z londyńskiego 'funciaka' ;)

      Jestem chyba jedną z niewielu dziewczyn z blogosfery, która nie skusiła się na masełko do ust Nivea. Za każdym razem przechodziłam koło niego obojętnie. Nawet kiedy był dostępny w Biedronce za cenę wynoszącą bodajże 6 – 7 zł. Twierdziłam, iż mam za dużo kosmetyków do ust i kolejny nie jest mi potrzebny do szczęścia.

     Szkoda tylko, że podczas mojej wizyty w Londynie skusiłam się na masełko do ust. I to w liczbie trzech sztuk ;)



OPAKOWANIE:

     Każde z masełek znajduje się w blaszanym opakowaniu, którego pole przekroju ma kształt koła ;) Znajduje się w nim 10 g kosmetyku, więc chyba dość sporo. Przyznam szczerze, iż dość trudno dostać się do wnętrza opakowania. Blaszane wieczko zbyt mocno przylega do denka, co powoduje kilkunastosekundowe siłowanie się z nim, kiedy mamy ochotę na użycie kosmetyku.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Produkt posiada dość zbitą konsystencję, która delikatnie roztapia się pod wpływem ciepła paluszków. Masełko ma mleczny odcień, jednakże nie jest ono w ogóle widoczne na ustach. Jego zapach różni się w zależności od wersji. Sama posiadam trzy masełka – w wersji czekoladowej, toffi i sorbetowej. Rzeczywiście, pierwszy produkt pachnie jak gorzka czekolada. Jednakże toffi ma zapach cynamonu, a sorbet – truskawki :)



APLIKACJA:

     Aplikacja może być dość niewygodna dla dziewczyn, które posiadają długie pazurki. Ja również się do nich zaliczam ;) A jest niewygodna, bo część masełka wchodzi za paznokcie, kiedy wydobywamy go z puszeczki.

   Sama aplikacja na usta jest już bardziej przyjemna. Chociaż wiadomo – mniej higieniczna niż przy zastosowaniu tradycyjnego sztyftu ;)


WYDAJNOŚĆ:

     Masełka posiadam od połowy sierpnia, czyli około 3 miesięcy. Używam ich naprzemiennie co wieczór, a nie zużyłam nawet połowy chociażby jednego kosmetyku. Moim zdaniem - jest on wydajny :)


DZIAŁANIE:

     Jestem zadowolona z działania owego produktu. Delikatnie nawilża usta, łagodzi małe podrażnienia, które sie na nich znajdują. Dzięki wszystkim tym masełkom moje wargi są miękkie i delikatne w dotyku.

     Nie jest to jednak kosmetyk, który sprawdzi się u dziewczyn z przesuszonymi i wręcz pękającymi wargami. Produkt ten nie nawilża i nie odżywia aż tak mocno, więc na pewno nie sprawdzi się podczas mroźnych, zimowych dni. Teraz, jesienią, spisuje się bardzo dobrze :)




CENA:

1 funt, czyli około 5 zł za 3 sztuki


*****

     Kosmetyk ten raczej nie jest dostępny w Polsce. Kiedyś widziałam go na e-bayu, więc jest to chyba jedyna możliwość zakupienia go i przetestowania. Niestety...

     Może nie jest to produkt idealny, ale u mnie, na tę porę roku, spisuje się bardzo dobrze. Do tego ma bardzo przyjemny zapach, który wyczuwalny jest przez pewien czas po nałożeniu go na usta :)


A jakie są Wasze ulubione produkty do pielęgnacji ust?

Wasza A.