Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wibo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Kwietniowy projekt denko - 2015.

   Zeszły miesiąc minął mi nie tylko na robieniu zbyt dużej ilości zakupów, ale również na denkowaniu kosmetyków. I przyznam, że zebrałam dość sporo pustych opakowań. Oczywiście, są to główne buteleczki po produktach do kąpieli, no ale - ostatnio zużywam i kupuję je w nadmiernej ilości ;)

    O dziwo, udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków z działu "kolorówka". Chyba mogę być z siebie dumna, prawda? ;)



1. Płyn do kąpieli "Diamentowa kąpiel" marki Apart. - Kolejny dobry płyn owej marki. Ma przyjemny zapach, wytwarza dość dużą ilość piany. Szkoda tylko, że jego cena jest prawie 2 - krotnie wyższa niż standardowego kosmetyku tego typu. A jakość - taka sama...

2. Tabletki koloryzujące wodę o zapachu jagodowym z Lilliputz. - Jestem bardzo zawiedziona tym produktem. Barwił nie tylko wodę, ale również wannę. Jego zapach był nijaki, na pewno nie skojarzyłby mi się z jagodami. Ba! W ogóle nie przypominał aromatu jakiegokolwiek owocu. Spodziewałam się po nich czegoś innego...

3. Płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja. - Produkt ten posiada intensywny, waniliowo - ciasteczkowy zapach. Nie każdej z nas, kobiet, przypadnie do gustu. Ja byłam z niego zadowolona, ale do moich ulubionych aromatów - nie zaliczę go ;) Kosmetyk wytwarza dużą ilość piany, nie wysusza skóry, jest wydajny. A do tego, bardzo często, można znaleźć go w cenie promocyjnej.

4. Sól do kąpieli "Amazonia" z Bingo Spa. - Cóż, określę go mianem przeciętnego kosmetyku. Wytwarza minimalną ilość piany ( choć producent obiecuje coś wręcz przeciwnego ), barwi wodę na dość nieprzyjemny kolor, a do tego ma raczej nijaki zapach. Produkt - nie dla mnie.



5 i 6. Peelingi z serii "Let's Celebrate" marki Farmona. - Ich zbiorcza recenzja znajduje się tutaj.

7. Żel pod prysznic o zapachu owocu granatu marki Yves Rocher. - Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, nie wysusza skóry, nie wywołuje alergii. Jest średnio wydajny - jak to wszystkie żele z tej serii. Jednak i tak nie pobił wersji kawowej czy tej o zapachu orzechów macadamia ;)



8. Balsam o zapachu jabłkowym z Lirene. - Kosmetyk o cudownym, cukierkowo - jabłkowym zapachu, ale o przeciętnym działaniu. Balsam niby nawilżał skórę, ale efekt ten zanikał już następnego ranka. Może w okresie letnim spisałby się o wiele lepiej, ale zimą czy na początku wiosny - moja skóra pragnęła więcej nawilżenia.

9. Olejek do opalania Aile. - Aż wstyd przyznać się - ile ten kosmetyk ma lat! Kupiłam go na pierwszym roku studiów, czyli pięć lat temu. Jednak od prawie samego początku leżał na półce, prawie nieużywany ;) Nie lubię oleistych konsystencji, więc zrezygnowałam z tego produktu na rzecz standardowego kremu do opalania.

10. Żel do golenia "Satin Care - Olay" marki Gilette. - Przyznam, jest to dobry jakościowo produkt. Jednak spisuje się tak samo dobrze jak, np. pianki do golenia z Isany. A myślę, że nie warto przepłacać w tego typu kwestii ;) Co do żelu - dobrze zmiękcza włoski, ułatwia ich usuwanie. Nie podrażnia skóry, jest dość wydajny.

11. Żel antybakteryjny do rąk "Fresh Picked Apples" z Bath & Body Works. - Wiecie, że uwielbiam żele owej marki. Są małe, poręczne, wydajne, a do tego mają cudowne zapachy! Szkoda, że sklepy owej marki są tylko w Warszawie. Inaczej bardzo często bym do nich zaglądała ;)



12. Peeling i maska 2 w 1 "Ryż z ogórkiem" marki Ava Laboratorium. - Za jakiś czas napiszę osobny post na temat tego produktu. A w skrócie - peeling dość dobrze oczyszczał pory, ale nie był to efekt wow. Był wydajny, nie zapychał porów, nie wywoływał alergii. Jednak jak za cenę prawie 30 zł - mógł okazać się nieco lepszy.

13. Krem pod oczy marki Belea. - Możecie o nim poczytać w tym poście.

14. Krem matujący marki Balea. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

15. Żel - krem do mycia twarzy marki Nivea. - Kolejny przeciętniaczek. Raczej średnio oczyszcza skórę, a do tego pozostawia na niej nieprzyjemną, wyczuwalną warstwę. Dodatkowo, produkt ten nie jest zbyt bardzo wydajny.



16. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Jak się okazuje - mniejsze opakowanie owych chusteczek jest lepsze jakościowo niż te większe. Przy 30 sztukach - są one lepiej nawilżone, nie przedzierają się, wolno wysychają. Jestem na tak :)

17. Maseczka w płacie z ekstraktem z jagód. - Kolejny, maseczkowy ulubieniec. Płat maski jest dobrze nasączony, ale nie zsuwa się z twarzy. Dobrze nawilża i odżywia skórę, która po jej zastosowaniu jest przyjemna i miła w dotyku. Uwielbiam produkty tego typu dostępne na stronie E-bay :)

18. Maseczka "Gorąca czekolada i olejek pomarańczowy" marki Montagne Jeunesse. - Zakochałam się w tym produkcie! Ze względu na jego apetyczny zapach ( pachniał jak delicje pomarańczowe ), miłe uczucie ocieplenia skóry, oczyszczenie i wygładzenie, jakie dawał. Dodatkowo, maseczka była bardzo wydajna i łatwo spłukiwało się ją z twarzy. Cudo!

19. Kokosowa, nawilżająca maseczka z masłem Shea z Beauty Formulas. - Dość dobra maseczka - ale na pewno nie nawilżająca. Moim zdaniem, lepiej matuje i oczyszcza skórę. Niestety, jest dość kiepsko wydajna. A to dlatego, iż po otwarciu w dość ekspresowym tempie wysycha w saszetce.



20.  Woda perfumowana "Heat Rush" od Beyonce. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

21. Antyperspirant Neo "Fruity Flower" marki Garnier. - Kolejny bubel z kwietniowego projektu denko. Jedyną jego zaletą był przyjemny zapach. Niestety, produkt kiepsko chronił przed potem, po paru godzinach zaczął kleić się pod pachami, co nie było przyjemne. Chyba nie dla mnie są antyperspiranty owej marki ;)

22. Antyperspirant "Aloe Vera" z Rexona. - Bardzo lubię produkty tego typu owej marki. Są przystępne cenowo, wydajne i dobrze chronią przed potem. Możliwe, iż ta wersja spisałaby się nieco gorzej latem, przy wyższych temperaturach. Jednak wiosną - byłam z niej zadowolona.



23. Wygładzająca baza marki Hean. - Choć zostało jej dość dużo w opakowaniu - jej czas przydatności dobiegł końca. Wolę nie używać przeterminowanej bazy pod makijaż ;) A jej recenzja znajduje się tutaj.

24. Pomadki "Elixir" marki Wibo. - O tej szmineczce możecie przeczytać w tym poście porównawczym.

25. Kredka do oczu "Eye Max Precision" z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tutaj.

26. Tusz do rzęs "Scandaleyes" marki Rimmel. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

27. Puder "Skin Match" marki Astor. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

28. Próbka kremu CC marki Bell z serii hypoalergicznej. - Próbka ta wystarczyła mi tylko na 2 razy, a mimo to zaciekawiła mnie na tyle, że w przyszłości na pewno skuszę się na ten produkt. Kosmetyk wyrównał koloryt skóry, lekko ją zmatowił. Może nie dawał zbyt dużego krycia, ale na lato - będzie to jak najbardziej w porządku :)


A jak prezentuje się Wasz kwietniowy projekt denko?

Buziaki, Wasza A.

sobota, 7 czerwca 2014

Zdenkowani - maj 2014.

   W ramach relaksu i ucieczki od wysokiej temperatury panującej na dworze - przychodzę do Was z co miesięcznym projektem denko. Wydaje mi się, iż w maju zużyłam nieco mniej produktów niż zazwyczaj. Czy to źle, czy dobrze - same oceńcie ;)


1. Płyn micelarny Sensibio H20 marki Bioderma. - Kosmetyk ten znalazł się w bodajże ulubieńcach kosmetycznych kwietnia. Bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy, jak i z okolic oczu, przy czym w żadnym stopniu nie podrażnia on skóry. Dodatkowo, jest bardzo wydajny i nie pozostawia na twarzy lepkiej warstwy. Szkoda tylko, że jego standardowa cena jest dość wysoka.

2. Peeling do twarzy ze zmielonymi pestkami moreli z rosyjskiej wersji PinkJoy. - Jego recenzja znajduje się tu.

3. Krem nawilżający marki Eva Natura. - Jego recenzję możecie przeczytać w tym poście.



4. Żel do golenia marki Venus. - Zaliczyłabym go do grona przeciętnych produktów do golenia ciała. Kosmetyk posiadał dość specyficzny zapach i nie zapewniał zbyt dobrego poślizgu dla golarki. Jego wydajność określiłabym jako średnią. Przyznam, iż wolę piankę Wilkinson albo żel do golenia marki Joanna :)

5. Peeling do ciała Love Me Green. - Jego recenzja pojawi się w następnym poście ;)

6. Peeling solny do ciała. - Niestety, ale muszę zaliczyć go do grona bubli kosmetycznych. Jest to produkt niesamowicie niewydajny - zużyłam go może podczas 5 - 6 sesji pod prysznicem. A to głównie z tego powodu, że większość tego kosmetyku wypadała mi z rąk! Dodatkowo, peeling pozostawiał na skórze nieprzyjemną i tłustą warstwę. Fanki delikatnych lub słodkich zapachów również byłyby z niego niezadowolone. Kosmetyk posiadał dość duszący i nieprzyjemny aromat. Nie polecam jego zakupu!

7. Żel do mycia ciała z Dove. - Jest to jeden z lepszych żeli, jakie stosowałam w ostatnim czasie. Ma cudowny, słodki zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Nie wysusza on skóry, nie wywołuje alergii. Kąpiel z tym produktem w roli głównej to czysta przyjemność ;)

8. Energetyzujący żel do mycia ciała Omnia Botanica. - Jest to jeden z najciekawszych produktów z włoskiej edycji pudełeczka Pink Joy ( nic nie przebije próbki kremu do twarzy bodajże tej samej marki :) ). Kosmetyk miał dość przyjemny zapach, choć nadawał się bardziej na lato niż wiosnę czy też zimę. Nie wysuszał skóry, ani też jej nie nawilżał. Można rzec - przeciętniaczek :)



9. Olejek do ciała marki Mythos. - Nie przepadam za jakimikolwiek olejkami do ciała czy też włosów. Niestety, owy produkt również nie przypadł mi do gustu. Główny winowajca - zbyt tłusta, lepka konsystencja i zbyt długi czas wchłaniania się. 

10. Balsam do ciała "Raspberry Cream" z Fruttini. -  Jest to lekki i delikatnie nawilżający balsam do ciała. Bardziej nadaje się do stosowania w okresie wiosennym niż zimowym. Jego zapach był przyjemny, ale tylko w opakowaniu. Na skórze pachniał jak lekko sfermentowane maliny ;) 



11. Szampon do włosów jasnych, farbowanych marki Pilomax. - Wiem, ten szampon nie jest odpowiedni do mojego koloru włosów. Mimo to - postanowiłam go przetestować. Niestety, nie wywarł on na mnie zbyt dobrego wrażenia. Moim zdaniem, zbyt mocno przesuszał i plątał włosy. Jego wydajność określiłabym jako przeciętną.

12. Szampon do włosów z olejem z czarnuszki marki Valona. - Jego recenzja znajduje się tu.



13. Baza pod cienie marki Hean. - Jest to produkt tani i dobry jakościowo. Niesamowicie podbija pigmentację cieni oraz przedłuża ich trwałość na powiece. Już nie wspomnę o jego wydajności - myślałam, że nigdy go nie zużyję ;) 

14. Oczyszczający krem BB marki Holika Holika. - Jego recenzja znajduje się tu.

15. Błyszczyk do ust z serii "Lip Sensation". - Przyznam, że polubiłam ten kosmetyk. Posiadał delikatny odcień, dzięki czemu idealnie nadawał się do stosowania na uczelnię. Produkt nie wysuszał ust, nie zbierał się w załamaniach. Szkoda tylko, że tak szybko znikał z warg...



16. Antyperspirant "Protect" marki Adidas. - Bardzo lubię produkty owej marki. Mają przyjemne zapachy, dobrze chronią przed potem i nie brudzą ubrań. Niestety, powyższa wersja była dość niewydajna i zapewne nie powrócę do niej w przyszłości.

17. Chusteczki marki Babydream. - Od kiedy zmieniła się szata graficzna kosmetyków owej marki, to zmieniła się również jakość ich zwilżanych chusteczek. Mogłabym rzec, że są one prawie suche! ;/ Nie nadają się do stosowania przez dorosłych, a co dopiero w przypadku dzieci.


*****


A jak wyglądał Wasz majowy projekt denko? :)

Wasza A.


piątek, 16 maja 2014

Tak, tak - ulubieńcy kosmetyczni kwietnia ;)

    Jest połowa maja, a ja dopiero teraz przychodzę do Was z ulubieńcami kwietnia. Skleroza nie boli ;) Nie jest to zapewne pierwszy oraz nie ostatni raz, kiedy zapominam o produktach, które polubiłam w danym miesiącu. Chyba muszę zakupić sobie kalendarzyk oraz notować co i kiedy mam pisać na blogu ;) No, ale - zaczynajmy!


   To właśnie krem z rosyjskiej wersji pudełeczka PinkJoy wygrał w walce z kosmetykiem marki Sylveco o tytuł "Ulubionego kremu na dzień miesiąca kwietnia". Produkt ten niesamowicie nawilża skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Dodatkowo, matuje skórę - i to o wiele lepiej niż jego konkurent z Sylveco. I co najważniejsze - współgra z każdym możliwym podkładem. Obojętnie czy zastosuję ciężki i mocno kryjący Dermacol czy lżejszy krem BB marki Holika Holika. Krem spisuje się tak samo dobrze :)



   Przyznam, iż rzadko kupuję żele marki Dove. Jak dla mnie część z nich miała nieprzyjemne zapachy, a kilka, o dziwo, wysuszyło moją skórę. Jednak powyższy egzemplarz - podbił moje serducho ;)

   Kosmetyk, który urzekł moje serce, posiada 500 ml objętości i jest niesamowicie wydajny. Jego kremowa, wręcz aksamitna konsystencja sprawia, iż wystarczy nałożyć na dłoń / gąbkę jego niewielką ilość by umyć nim całe ciało. A jego zapach... to czysta rozkosz! Moim zdaniem jest to połączenie aromatu lodów pistacjowych z kwiatową nutą magnolii. Cudo! :) I, oczywiście, produkt nie wysusza skóry :)



   Peeling do ciała z olejkiem arganowym marki Paloma mogę zaliczyć do grona mocnych 'zdzieraków'. Bardzo dobrze masuje i przy tym wygładza skórę. Nie pozostawia przy tym tłustej i nieprzyjemnej warstwy, co jest jego niewątpliwą zaletą. Kosmetyk nie podrażnił mojej skóry, choć zapewne osoby z wrażliwym ciałkiem mogą być z niego niezadowolone :)

   Jego zaletą jest również dość dobra wydajność oraz zapach. Moim zdaniem jest to idealny produkt do stosowania w okresie jesienno - zimowym :)



   Nigdy nie pomyślałabym, że zapach tego typu przypadnie mi do gustu. Woda toaletowa marki Świt Pharma należy do grona zapachów dość ciężkich, intensywny i, jak nazwa produktu wskazuje, kwiatowych. Jak zapewne wiecie - jestem fanką perfum owocowych, dość słodkich. A mimo to, powyższy kosmetyk, spodobał mi się na tyle, by znaleźć się w ulubieńcach danego miesiąca.

   Woda toaletowa "Zmysłowa Magnolia" zaczarowała mnie od pierwszego powąchania. Jej zapach jest kobiecy, lecz moim zdaniem nadaje się głównie na wieczór. Jej trwałość nie jest aż tak powalająca - kosmetyk utrzymuje się na skórze co najwyżej cztery, w porywach do pięciu godzin. Mimo to - bardzo przypadł mi on do gustu :)




   Na koniec pozostawiłam znaną i, przez znaczną część dziewczyn, lubianą - pomadkę "Eliksir" marki Wibo w odcieniu 05. Posiada ona lekko beżowy odcień, który idealnie nadaje się do stosowania na co dzień czy też wieczorem do ciemnego makijażu oczu. Uwielbiam ten produkt przede wszystkim za przepiękne podkreślenie i nabłyszczenie ust. Pomadka nie wysusza ich, nie wchodzi w załamania. A do tego kosztuje ok. 8 - 10 zł. Aż żal nie skusić się choć na jeden produkt z tej serii ;)


Może miałyście któryś z powyższych produktów? Jeśli tak - to co o nim sądzicie?

Miłego weekendu, Wasza A. :)

sobota, 30 listopada 2013

Listopadowe zakupy.

     Miesiąc listopad był pełen radosnych uniesień. Byłam na 'paru' udanych imprezach, wyszalałam się na własnych urodzinach i w moje ręce wpadło dość dużo ciekawych kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawe co kupiłam w ostatnim czasie i jaka paczuszka do mnie dotarła - zapraszam na dalszą część notki :)


     Na samym początku miesiąca wyruszyłam na łowy do Super-pharmu. Parę kosmetyków miałam na wykończeniu i musiałam znaleźć dla nich jakiś zastępców. Mini peeling z Joanny dostałam w ramach programu lojalnościowego "Klubu Lifestyle" - wymieniłam go za punkty, które miałam na swojej karcie. A żel pod prysznic z Ziaji dostałam w ramach gratisu do płynu do higieny intymnej. Miło :)

     
     Kiedy w Biedronce pojawiły się świeczki Brise - stwierdziłam, że muszę mieć choć jedną. A do niej zakupiłam serduszkowy kubek za nie całe 5 zł ;)


     Posiadaczki karty Yves Rocher zapewne wiedzą, że przez jakiś czas obowiązywała następująca promocja: "Kup produkt za min. 6,90 zł, a Twoja karta zostanie uzupełniona o wszystkie pieczątki, jakie są potrzebne do ukończenia danego etapu.". Od razu pobiegłam do najbliższego sklepu owej marki i zakupiłam żel z limitowanej, świątecznej edycji o zapachu pistacji i kakao. A w ramach "przejścia" 1 etapu na karcie - wybrałam wygładzający szampon do włosów :)


     Tak, ja również skusiłam się na -40% promocję w Rossmannie :) Jednak kupiłam tylko to, co było mi potrzebne. I tak w moim koszyczku wylądowały dwa korektory - "Affinitone" z Maybelline oraz rozświetlający pod oczy z Lovely. Dodatkowo zakupiłam bibułki matujące.


     Ostatnie zakupy poczyniłam w Kauflandzie oraz w Rossmannie. W tym pierwszym sklepie zakupiłam tonik matujący Nivea za 8 zł z groszami. Kilka lat temu stosowałam go i byłam zadowolona z jego działania. 

     Kolejna wizyta w Rossmannie zaowocowałą zakupem 2 kremów do twarzy - matującego marki Nivea oraz nawilżającego z serii Herbal Garden marki Eva Natura. Dodatkowo zakupiłam peeling o zapachu pomarańczy i granatu z Welness Beauty.


     Na samym końcu przedstawiam Wam paczuszkę, którą otrzymałam w ramach testowania od firmy Dax Cosmetics. Otrzymałam perfumowany krem do ciała oraz peeling w wersji "Miss Marine". Przyznam, że używałam oba te produkty od razu po odebraniu paczki z poczty ;) Jednak na ich opinie musicie jeszcze troszkę poczekać.

*****

Znacie któryś z powyższych kosmetyków? Co o nich sądzicie?

Miłego weekendu, Wasza A. :)

wtorek, 22 października 2013

Moja kolekcja kosmetyków do ust.

Hej dziewczyny!

    Już od wielu lat jestem maniaczką wszelakich produktów do ust. Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez nałożenia na nie choćby pomadki ochronnej! Takie moje małe uzależnienie ;) Z tego też względu dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moją kolekcję kosmetyków „naustnych” ;)


     Od razu, na samym początku, ostrzegam, iż będzie to raczej dłuuugi post. Mam nadzieję, że Was nim nie zanudzę ;)

POMADKI OCHRONNE



1, 2 i 3. Balsamy do ust „Kisses” w trzech wariantach – Chocolate Kiss, Sherbet Kiss oraz Toffee Kiss. - Wszystkie trzy stoją na moim biurku i używam ich zazwyczaj przed pójściem spać – aby dodatkowo nawilżyć usta. Balsamy nie barwią warg, ale delikatnie je nawilżają i przepięknie pachną :)

4. Fruit Lip Balm marki Bell. - No cóż, jest to raczej przeciętny balsamik do ust. Ledwo co je nawilża, pozostawia na nich dziwną warstwę. Nie przekonał mnie do siebie.

5. Balsam do ust „Fruity Shine” w wersji truskawkowej marki Nivea. - Mam go w swojej kolekcji od wakacji, a dopiero kilka dni temu po raz pierwszy go użyłam ;) Nie jest to moja pierwsza pomadka do ust owej marki. Bardzo je lubię ze względu na dobre nawilżenie, jakie dają.

6. Masełko kokosowe do ust z Yves Rocher. - Jak może pamiętacie, kosmetyk ten znalazł się kiedyś wśród moich ulubieńców. Masełko dobrze nawilżało i odżywiało usta. Szkoda tylko, że znajdowało się w słoiczku – nie za bardzo przepadam za takimi opakowaniami :)

POMADKI DO UST


     Do pewnego czasu nie preferowałam tego typu kosmetyków do ust. Większość szminek, jakie posiadałam, strasznie przesuszało moje wargi, a do tego zbierały się one we wszelakie załamania na nich się znajdujące. Dopiero w wakacje przekonałam się, że istnieją jeszcze pomadki spisujące się nieźle na moich ustach :)

POMADKI W ODCIENIACH POMARAŃCZOWYCH / KORALOWYCH



7. Pomadka Rouge Carisse w odcieniu „301 Dating Coral” marki L'oreal. - Już wspominałam o niej w poście na temat pomadek nabłyszczających. Przyznam szczerze, iż z czasem coraz lepiej spisywała się na moich ustach. W tym miesiącu to właśnie ona najczęściej na nich gościła :)

8. Pomadka w kredce Color Boost w odcieniu „03 Orange Punch” z Bourjois. - Nabłyszczająca pomadka w przepięknym, oranżowym kolorku. Uwielbiałam używać ją latem, choć zapewne zimą również do niej powrócę. Ładnie nabłyszcza usta, nie podkreśla suchych skórek – jestem na tak :)

9. Pomadka w odcieniu „61 I'm a lobstar!” z Essence. - Niestety, nie podbiła mojego serca. Trzeba było się namęczyć, aby ładnie prezentowała się na ustach. A do tego bardzo szybko z nich znikała.

POMADKI W ODCIENIACH RÓŻU



10. High Gloss Lipstick w odcieniu „010 Classic Rose” marki Gosh. - Co nieco o tej pomadce znajdziecie tu.

11. Pomadka w odcieniu „02 Sparkling Romance” z Essence. - Mam o niej to samo zdanie, jak w przypadku jej oranżowej koleżanki. Nic specjalnego.

12. Pomadka z serii Nude w odcieniu nr 603 z Celii. - Kosmetyk ten zaczęłam używać dopiero jakieś 2 tygodnie temu, więc jeszcze nie chciałabym jej oceniać. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, iż pozostawia bardzo delikatny kolorek na ustach i ma śliczny, winogronowy zapach :)

13. Pomadka Eliskir w odcieniu 05 z Wibo. - Bardzo lubię tę pomadkę! Ma śliczny beżowo – różowy odcień, ładnie prezentuje się na ustach. Do tego, nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek :)



14. Pomadka „Glam & Sexy” w odcieniu 42 z Bell. - Jedna z lepszych pomadek, która znajduje się w moich zbiorach. Ładnie podkreśla i nabłyszcza usta, a do tego ma prześliczny zapach.

15. Pomadka do ust w odcieniu nr 540 z Eveline Cosmetics. - Była to moja pomadka nr 1 podczas tegorocznej wiosny. Ma śliczny, intensywnie różowy odcień, który bardzo ładnie podkreśla i uwydatnia usta. A do tego dość długo się na nich utrzymuje.

16. Pomadka Moisture Renew w odcieniu „210 Fancy” marki Rimmel. - A to jedna z gorszych pomadek, które posiadam. Jest twarda, trudno nakłada się ją na usta i potrafi podkreślać suche skórki. Jestem na nie!

17. Pomadka nabłyszczająca w odcieniu „200 Get the Nudes Paper!” z Catrice. - To właśnie tą pomadkę najczęściej używałam w sierpniu. Przepięknie nabłyszczała usta, delikatnie je nawilżała i dość długo się na nich utrzymywała. Bardzo ją polubiłam :)

     Wśród tych pomadek powinna znaleźć się również pomadka z Maybelline oraz z Miss Sporty, o których wspominałam w tym poście. Niestety, pozostawiłam je w swoim rodzinnym domu :(

BŁYSZCZYKI



     Od zawsze lubiłam używać błyszczyków – czy to tych w odcieniach różu, czy tych w odcieniach czerwieni. W swojej torebce zawsze noszę minimum 2 kosmetyki tego typu :) A oto moja skromna kolekcja:

BŁYSZCZYKI W ODCIENIU CZERWONYM



18. Pomadka w płynie Manifesto w odcieniu nr 906 z Paese. - Co do tego kosmetyku mam dość mieszane uczucia. Niby ładnie prezentuje się na ustach, nie podkreśla suchych skórek i dość długo się na nich utrzymuje. Niestety, strasznie barwi usta, schodzi z nich nierównomiernie, a aplikator, który znajduje się w opakowaniu, strasznie utrudnia jego aplikację.

19. Lakier do ust Apocalips w odcieniu „501 Stellar”. - Notkę o nim znajdziecie tu.

20. Lip Tint do ust w odcieniu nr 3 marki Bell. - Tego kosmetyku używam dość rzadko i to głównie z powodu jego ceglastego koloru, który średnio do mnie przemawia. Pomijając ten fakt, lip tint baaardzo długo utrzymuje się na ustach, nie podkreśla suchych skórek, ale nieco wysusza wargi.

21. Błyszczyk Air Flow w odcieniu nr 01 marki Bell. - Tester tego kosmetyku był dołączony do box'a kosmetycznego od Face & Look. Bardzo rzadko go używam, ponieważ błyszczyk ten strasznie podkreśla wszelakie suche skórki przy ustach i zbiera się w załamaniach warg.

BŁYSZCZYKI W ODCIENIU RÓŻOWYM I BEŻOWYM



22. Lip Tint w odcieniu różowym marki Bell. - Mam o nim podobne zdanie, jak o jego ceglastym koledze ;)

23. Błyszczyk do ust z kwasem hialuronowym w odcieniu nr 05. - Błyszczyk ten często nakładam na swoje usta, gdy wychodzę na uczelnię. Posiada on subtelny kolorek, który bardzo ładnie nabłyszcza usta. Szkoda tylko, że tak krótko się na nich utrzymuje...

24. Błyszczyk Magic Gloss Lipgloss 6 w 1 w odcieniu nr 358 marki Eveline Cosmetics. - Pisałam o nim w tej notce.

25. Błyszczyk do ust Glance Shine marki Quiz. - A tutaj znajduje się notka o nim ;)

BŁYSZCZYKI Z DODATKIEM BROKATU



26. Owocowy błyszczyk do ust Fruit Garden bodajże w odcieniu 01 z Eveline Cosmetics. - Przyznam szczerze, iż go nie znoszę. Kosmetyk tworzy na ustach kleistą, nieprzyjemną warstwę, która jakimś cudem roznosi się wraz z brokatem po całej twarzy. Mały koszmarek ;/


27. Holograficzny błyszczyk do ust 3D w odcieniu nr 68 z Eveline Cosmetics. - Tutaj znajduje się notka na jego temat.

******

     Tak oto prezentuje się moja kolekcja kosmetyków do ust. Jest ich dość sporo, ale zapewne część z Was ma tych produktów o wiele więcej ;) Mam nadzieję, że tak długi post Was nie zanudził ;)

Pochwalcie się - jak wygląda Wasza kolekcja produktów do ust? ;)

Buziaki, A.

poniedziałek, 9 września 2013

Porównanie pomadek nabłyszczających!

Hej dziewczyny!

   Na samym początku chciałabym Was przeprosić za moją kilkudniową nieobecność. Tak jakoś wyszło, że parę dni spędziłam u mojej koleżanki niedaleko Gór Stołowych, a na weekend pojechałam do rodziny mojego Ukochanego. Nie miałam aż tak dużo czasu, aby napisać notkę, więc dopiero dziś mogę nadrobić moje zaległości :)

   Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam grupę pomadek, które otrzymałam w ostatnim czasie do przetestowania. Ocenię i pokażę Wam je w formie rankingu – od pomadki nabłyszczającej, która najmniej mi się spodobała, do mojego nr 1 wśród kosmetyków tego typu. To zaczynamy :)


8. Maybelline Color Sensational – odcień 165 „Pink Hurricane”.





Opakowanie: Plastikowe, z ciemno różową nakrętką. Jest bardzo nie trwałe – jedno mocniejsze uderzenie w stół spowodowało pęknięcie plastiku.

Aplikacja na ustach: Szczerze? Jest bardzo nieprzyjemna. Pomadka jest zbita, twarda, przez co drażni moje usta.

Prezentacja na ustach: Pomadka ładnie podkreśla usta, jednakże aby to uzyskać należy nałożyć na nie minimum 2 – 3 warstwy tego produktu. Niestety, kosmetyk podkreśla suche skórki i zbiera się w kącikach ust, jak i wszelakich załamaniach warg. I co najgorsze – szminka wysusza moje usta!

Nabłyszczenie: Jestem zadowolona z efektu nabłyszczenia, jaki daje pomadka. Jednakże jest on dość metaliczny i nie każdemu może się spodobać.

Trwałość: Kiepska. Pomadka utrzymuje się na ustach co najwyżej 1 godzinę...

Cena: ok. 25 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Jestem zawiedziona ową pomadką. Jak za cenę dwudziestu paru złotych można znaleźć szminkę o wiele lepszej jakości.

7. Hydra Renew marki Rimmel – odcień 210 „Fancy”.




Opakowanie: Od razu przypadło mi do gustu! Jest bardzo ładnie wykonane, a na jego szczycie wyżłobiona jest mała korona. Nakrętka szczelnie trzyma się reszty opakowania i nie ma mowy, aby kosmetyk jakimkolwiek cudem otworzył się nam w torebce :)

Aplikacja na ustach: Tak jak pomadka marki Maybelline, tak i ta jest bardzo twarda, co powoduje jej utrudnioną aplikację na usta.

Prezentacja na ustach: Pomadka ma bardzo ładny, różowy odcień, który bardzo ładnie prezentuje się na ustach. Niestety, kosmetyk lubi podkreślać suche skórki i wchodzić w załamania warg.

Nabłyszczenie: Efekt nabłyszczenia jest delikatny, aczkolwiek ładny.

Trwałość: Jest kiepska – po 1 – 2 godzinach pomadki nie ma na ustach. Co najbardziej mnie w niej zdziwiło – najpierw znikają drobno zmielone drobinki, a dopiero potem kolor.

Cena: ok. 18

Ogólna ocena kosmetyku: Słyszałam tyle dobrego o tych pomadkach, a sama zawiodłam się na jednej z nich. Chwilowo jestem zniechęcona do szminek marki Rimmel.

6. Kremowa pomadka do ust marki Essence – odcienie 02 „Sparkling Romance” oraz 61 „I'm A Lobstar!”.





Opakowanie: Zwyczajne, plastikowe opakowanie, na którego spodzie znajduje się mała naklejka odzwierciedlająca kolor pomadki w plastiku.

Aplikacja na ustach: Jest bezproblemowa. Pomadka ma delikatnie błyszczykową konsystencję, dzięki czemu w ogóle nie podrażnia ona naskórka.

Prezentacja na ustach: Jak dla mnie – efekt jest średnio zadowalający. Pomadka bardzo słabo kryje nasze usta i trzeba nałożyć ok. 5 warstw, aby uzyskać satysfakcjonujący efekt. Szkoda, ponieważ w opakowaniu szminka wygląda bardzo ładnie... Produkty nie zbierają się w załamaniach ust, ale potrafią podkreślać suche skórki, które się na nich znajdują.

Nabłyszczenie: Pomadki posiadają bardzo dużo drobno zmielonych drobinek, które ładnie podkreślają i nabłyszczają moje usta. Na szczęście, drobinki te nie wędrują po mojej twarzy ;)

Trwałość: Koszmarna! Po godzinie nie ma po nich ani śladu.

Cena: ok. 9 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Kosmetyki te uwzględniłabym w grupie przeciętnych pomadek nabłyszczających. Szminki dostępne są w bajecznych kolorach za niską cenę, ale ich jakość nie powala.

5. Pomadka Perfect Colour z Miss Sporty – odcień 050 „Rosy Cheeks”.




Opakowanie: Plastikowe, granatowe, nie ciekawie wyglądające i nie trwałe.

Aplikacja na ustach: Pomadka ma lekko kremową konsystencję, co powoduje jej bezproblemową aplikację na usta. A do tego kosmetyk posiada przepiękny, melonowy zapach! :)

Prezentacja na ustach: Pomadka bardzo ładnie prezentuje się na ustach i nie podkreśla ona suchych skórek. Niestety, czasami zbiera się w kącikach ust.

Nabłyszczenie: Metaliczne, lecz nie nachalne i nie tandetne. Bardzo mi się spodobało :)

Trwałość: Dość kiepska. Pomadka utrzymuje się na ustach ok. 2 godzin. Na szczęście, schodzi z nich równomiernie :)

Cena: ok. 10 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Pomadka z Miss Sporty może nie jest ideałem, ale na pewno spisuje się lepiej niż jej koleżanka z Maybelline czy z Rimmela, a jej cena jest o wiele niższa. Myślę, że wato się na nią skusić – tak na wypróbowanie :)

4. Pomadka – błyszczyk do ust „Glam & Sexy” marki Bell – odcień nr 40.



Opakowanie: Jak dla mnie wygląda jak pomadka ochronna dla małych dziewczynek. Opakowanie jest różowe, plastikowe, dziecinne.

Aplikacja na ustach: Pomadka posiada lekko błyszczykową konsystencję, co najbardziej w niej uwielbiam! Dzięki temu z łatwością rozprowadza się ją na ustach.

Prezentacja na ustach: Szminka prezentuje się na ustach nieco delikatniej niż w opakowaniu. Na szczęście! Dzięki temu moje usta wyglądają jakbym „wymaziała” je bardzo ładnym, różowym błyszczykiem :) Pomadka lekko nawilża moje usta, nie podkreśla suchych skórek i nie zbiera się w kącikach ust :)

Nabłyszczenie: Bardzo ładne i nie nachalne!

Trwałość: Kiepska. Po godzinie pomadki nie ma już na ustach.

Cena: ok. 10 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Pomadka marki Bell spodobała mi się pod względem jej błyszczykowego wykończenia i delikatnego nawilżenia moich ust, czego nie robiła prawie żadna z testowanych przeze mnie pomadek. Niestety, jej kiepska trwałość i mało wytrzymałe opakowanie spowodowało, iż znalazła się ona na 4 miejscu w moim rankingu.


3. Pomadka „Rouge Caresse” marki L'oreal – odcień 301 „Dating Coral”.




Opakowanie: Wygląda bardzo ekskluzywnie i elegancko. Zatyczka bardzo dobrze trzyma się reszty plastiku i nie musimy się obawiać, iż pomadka otworzy nam się w torebce :)

Aplikacja na ustach: Bezproblemowa! Pomadka posiada lekko kremową konsystencję i z łatwością rozprowadza się ją na ustach.

Prezentacja na ustach: Kolor pomadki wygląda nieco delikatniej niż w opakowaniu, a szkoda... Oczekiwałam, iż moje usta będą bardziej koralowe. No, ale! Kosmetyk ładnie prezentuje się na ustach, delikatnie je podkreśla i nie uwydatnia suchych skórek. Niestety, zbiera się w załamaniach warg.

Nabłyszczenie: Delikatne, aczkolwiek mi przypadło do gustu :)

Trwałość: Nawet niezła. Dopiero po 3 – 4godzinach pomadka znika z ust.

Cena: ok. 50 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Cóż, jak za taką cenę można spodziewać się po niej czegoś 'więcej'. Może i ma ładny, koralowy odcień i delikatny połysk, ale tak jakościowych szminek jest na pęczki. I to za niższą kwotę ;]

2. Pomadka „Eliksir” od Wibo – odcień nr 05.




Opakowanie: Plastikowe, nie wyróżniające się wśród innych produktów tego typu.

Aplikacja na ustach: Pomadkę nakłada się na usta bezproblemowo. Kosmetyk delikatnie roztapia się pod wpływem ciepła i pokrywa nasze wargi lekko lepiącą się warstwą.

Prezentacja na ustach: Uwielbiam efekt, jaki daje ta pomadka! Zapełnia ona całkowite pokrycie warg danym kolorem, nie poskreśla suchych skórek i nie zbiera się w kącikach ust.

Nabłyszczenie: Delikatnie, naturalne – mi przypadło do gustu.

Trwałość: Przeciętna. Po 2 -3 godzinach pomadki nie ma na ustach. Na szczęście, znika z nich równomiernie :)

Cena: mniej niż 10 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Jestem miło zaskoczona owym kosmetykiem. Jak za taką cenę otrzymujemy pomadkę w dobrej jakości i przepięknych odcieniach. Myślę, że warto się na nią skusić :)

1. Nawilżająca pomadka z drobinkami „Ultimate Shine” marki Catrice – odcień 200 „Get The Nudes Paper!”.




Opakowanie: Srebrne, solidne opakowanie, które potrafi wytrzymać spotkanie pierwszego stopnia z podłogą ;) Jego zatyczka dobrze trzyma się reszty plastiku i ani razu nie otwarło mi się w torebce.

Aplikacja na ustach: Można by rzec, iż jest idealna ;) Pomadka posiada kremową konsystencję, którą można z łatwością rozprowadzić na ustach. Przy nałożeniu jednej, dość cienkiej warstwy kolor jest delikatniejszy i mniej intensywny niż w opakowaniu. A przy nałożeniu grubszej warstwy – nasze usta mają kolor przybrudzonego, intensywnego różu. Podoba mi się ten efekt :)

Prezentacja na ustach: Pomadka prezentuje się na ustach idealnie! Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach czy w kącikach ust. Rzekłabym, iż nawet lekko nawilża moje usta.

Nabłyszczenie: Pomadka daje bardzo ładny efekt nabłyszczenia. Jest on dość intensywny, lecz nie tandetny. Człowiek ma wrażenie jakby na szminką dał dodatkową, cienką warstwę błyszczyka :)

Trwałość: W porównaniu do innych przetestowanych przeze mnie pomadek – dobra. Kosmetyk równomiernie schodzi z ust dopiero po ok. 4 godzinach.

Cena: ok. 17 zł

Ogólna ocena kosmetyku: Pomadka ta jest moim nr 1 wśród pomadek nabłyszczających! Ma przepiękny, różowy odcień z dość intensywnym połyskiem, jest trwała, a do tego nawilża moje usta. Czego chcieć więcej? ;)

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Fakt, iż otrzymałam kosmetyki do testów, nie wpłynął na moją opinię.

*****

Posiadacie którąś z powyższych pomadek? Co o niej sądzicie?

Buziaki, Al.