Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bingo Spa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bingo Spa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Kwietniowy projekt denko - 2015.

   Zeszły miesiąc minął mi nie tylko na robieniu zbyt dużej ilości zakupów, ale również na denkowaniu kosmetyków. I przyznam, że zebrałam dość sporo pustych opakowań. Oczywiście, są to główne buteleczki po produktach do kąpieli, no ale - ostatnio zużywam i kupuję je w nadmiernej ilości ;)

    O dziwo, udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków z działu "kolorówka". Chyba mogę być z siebie dumna, prawda? ;)



1. Płyn do kąpieli "Diamentowa kąpiel" marki Apart. - Kolejny dobry płyn owej marki. Ma przyjemny zapach, wytwarza dość dużą ilość piany. Szkoda tylko, że jego cena jest prawie 2 - krotnie wyższa niż standardowego kosmetyku tego typu. A jakość - taka sama...

2. Tabletki koloryzujące wodę o zapachu jagodowym z Lilliputz. - Jestem bardzo zawiedziona tym produktem. Barwił nie tylko wodę, ale również wannę. Jego zapach był nijaki, na pewno nie skojarzyłby mi się z jagodami. Ba! W ogóle nie przypominał aromatu jakiegokolwiek owocu. Spodziewałam się po nich czegoś innego...

3. Płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja. - Produkt ten posiada intensywny, waniliowo - ciasteczkowy zapach. Nie każdej z nas, kobiet, przypadnie do gustu. Ja byłam z niego zadowolona, ale do moich ulubionych aromatów - nie zaliczę go ;) Kosmetyk wytwarza dużą ilość piany, nie wysusza skóry, jest wydajny. A do tego, bardzo często, można znaleźć go w cenie promocyjnej.

4. Sól do kąpieli "Amazonia" z Bingo Spa. - Cóż, określę go mianem przeciętnego kosmetyku. Wytwarza minimalną ilość piany ( choć producent obiecuje coś wręcz przeciwnego ), barwi wodę na dość nieprzyjemny kolor, a do tego ma raczej nijaki zapach. Produkt - nie dla mnie.



5 i 6. Peelingi z serii "Let's Celebrate" marki Farmona. - Ich zbiorcza recenzja znajduje się tutaj.

7. Żel pod prysznic o zapachu owocu granatu marki Yves Rocher. - Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, nie wysusza skóry, nie wywołuje alergii. Jest średnio wydajny - jak to wszystkie żele z tej serii. Jednak i tak nie pobił wersji kawowej czy tej o zapachu orzechów macadamia ;)



8. Balsam o zapachu jabłkowym z Lirene. - Kosmetyk o cudownym, cukierkowo - jabłkowym zapachu, ale o przeciętnym działaniu. Balsam niby nawilżał skórę, ale efekt ten zanikał już następnego ranka. Może w okresie letnim spisałby się o wiele lepiej, ale zimą czy na początku wiosny - moja skóra pragnęła więcej nawilżenia.

9. Olejek do opalania Aile. - Aż wstyd przyznać się - ile ten kosmetyk ma lat! Kupiłam go na pierwszym roku studiów, czyli pięć lat temu. Jednak od prawie samego początku leżał na półce, prawie nieużywany ;) Nie lubię oleistych konsystencji, więc zrezygnowałam z tego produktu na rzecz standardowego kremu do opalania.

10. Żel do golenia "Satin Care - Olay" marki Gilette. - Przyznam, jest to dobry jakościowo produkt. Jednak spisuje się tak samo dobrze jak, np. pianki do golenia z Isany. A myślę, że nie warto przepłacać w tego typu kwestii ;) Co do żelu - dobrze zmiękcza włoski, ułatwia ich usuwanie. Nie podrażnia skóry, jest dość wydajny.

11. Żel antybakteryjny do rąk "Fresh Picked Apples" z Bath & Body Works. - Wiecie, że uwielbiam żele owej marki. Są małe, poręczne, wydajne, a do tego mają cudowne zapachy! Szkoda, że sklepy owej marki są tylko w Warszawie. Inaczej bardzo często bym do nich zaglądała ;)



12. Peeling i maska 2 w 1 "Ryż z ogórkiem" marki Ava Laboratorium. - Za jakiś czas napiszę osobny post na temat tego produktu. A w skrócie - peeling dość dobrze oczyszczał pory, ale nie był to efekt wow. Był wydajny, nie zapychał porów, nie wywoływał alergii. Jednak jak za cenę prawie 30 zł - mógł okazać się nieco lepszy.

13. Krem pod oczy marki Belea. - Możecie o nim poczytać w tym poście.

14. Krem matujący marki Balea. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

15. Żel - krem do mycia twarzy marki Nivea. - Kolejny przeciętniaczek. Raczej średnio oczyszcza skórę, a do tego pozostawia na niej nieprzyjemną, wyczuwalną warstwę. Dodatkowo, produkt ten nie jest zbyt bardzo wydajny.



16. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Jak się okazuje - mniejsze opakowanie owych chusteczek jest lepsze jakościowo niż te większe. Przy 30 sztukach - są one lepiej nawilżone, nie przedzierają się, wolno wysychają. Jestem na tak :)

17. Maseczka w płacie z ekstraktem z jagód. - Kolejny, maseczkowy ulubieniec. Płat maski jest dobrze nasączony, ale nie zsuwa się z twarzy. Dobrze nawilża i odżywia skórę, która po jej zastosowaniu jest przyjemna i miła w dotyku. Uwielbiam produkty tego typu dostępne na stronie E-bay :)

18. Maseczka "Gorąca czekolada i olejek pomarańczowy" marki Montagne Jeunesse. - Zakochałam się w tym produkcie! Ze względu na jego apetyczny zapach ( pachniał jak delicje pomarańczowe ), miłe uczucie ocieplenia skóry, oczyszczenie i wygładzenie, jakie dawał. Dodatkowo, maseczka była bardzo wydajna i łatwo spłukiwało się ją z twarzy. Cudo!

19. Kokosowa, nawilżająca maseczka z masłem Shea z Beauty Formulas. - Dość dobra maseczka - ale na pewno nie nawilżająca. Moim zdaniem, lepiej matuje i oczyszcza skórę. Niestety, jest dość kiepsko wydajna. A to dlatego, iż po otwarciu w dość ekspresowym tempie wysycha w saszetce.



20.  Woda perfumowana "Heat Rush" od Beyonce. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

21. Antyperspirant Neo "Fruity Flower" marki Garnier. - Kolejny bubel z kwietniowego projektu denko. Jedyną jego zaletą był przyjemny zapach. Niestety, produkt kiepsko chronił przed potem, po paru godzinach zaczął kleić się pod pachami, co nie było przyjemne. Chyba nie dla mnie są antyperspiranty owej marki ;)

22. Antyperspirant "Aloe Vera" z Rexona. - Bardzo lubię produkty tego typu owej marki. Są przystępne cenowo, wydajne i dobrze chronią przed potem. Możliwe, iż ta wersja spisałaby się nieco gorzej latem, przy wyższych temperaturach. Jednak wiosną - byłam z niej zadowolona.



23. Wygładzająca baza marki Hean. - Choć zostało jej dość dużo w opakowaniu - jej czas przydatności dobiegł końca. Wolę nie używać przeterminowanej bazy pod makijaż ;) A jej recenzja znajduje się tutaj.

24. Pomadki "Elixir" marki Wibo. - O tej szmineczce możecie przeczytać w tym poście porównawczym.

25. Kredka do oczu "Eye Max Precision" z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tutaj.

26. Tusz do rzęs "Scandaleyes" marki Rimmel. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

27. Puder "Skin Match" marki Astor. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

28. Próbka kremu CC marki Bell z serii hypoalergicznej. - Próbka ta wystarczyła mi tylko na 2 razy, a mimo to zaciekawiła mnie na tyle, że w przyszłości na pewno skuszę się na ten produkt. Kosmetyk wyrównał koloryt skóry, lekko ją zmatowił. Może nie dawał zbyt dużego krycia, ale na lato - będzie to jak najbardziej w porządku :)


A jak prezentuje się Wasz kwietniowy projekt denko?

Buziaki, Wasza A.

środa, 18 marca 2015

Post zakupowy - marzec '15, część I.

    Oszalałam! I to na punkcie kosmetyków i ich kupowania. Niby obiecałam sobie, iż wprowadzę w swoje życie minimalizm kosmetyczny. Jak jeszcze przez parę miesięcy dzielnie trzymałam się tego postanowienia, to teraz... nadrabiam zakupami, aż za bardzo.

    Jako że w ostatnim czasie poczyniłam dość sporo zakupów - postanowiłam post zakupowy podzielić na dwie części. Tym bardziej, iż do końca marca zostało jeszcze paręnaście dni i zapewne jeszcze nie raz zawitam w jakiejś drogerii ;)


    Zakupy w Yves Rocher poczyniłam jeszcze na koniec lutego, gdzie z ulotką promocyjną mogłam wybrać sobie jeden kosmetyków tańszy o 40 %, a do tego dostałam wybrany przez siebie żel pod prysznic. Wybrałam wariant o zapachu jeżyn. Sama nie przekonam się o jego działaniu, ponieważ wraz z tonikiem 2 w 1 powędruje do mojej mamy :) Żel o zapachu granatu na razie czeka na swoją kolej, a kulki z olejkami do kąpieli - już zużyłam. I, niestety, nie mam o nich dobrego zdania...



    Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam Wam moją obudowę do komórki, jaką zamówiłam na stronie E-bay. Cóż, zamówienie złożyłam jeszcze w grudniu, a paczka dotarła do mojego rodzinnego domu dopiero w lutym... Cieszę się, że w ogóle dotarła - miałam ku temu duże obawy. Może motyw nie pasuje do wiosny, która nadchodzi wielkimi krokami. Jednak mimo to - dalej mi się podoba i gości na moim telefonie ;)



    Na stronie E-bay zamówiłam również kolejne maseczki w płacie. Tym razem skusiłam się na te z ekstraktem z jagód. Zestaw 3 kosmetyków kosztował mnie ok. 12 zł.



    Jakiś czas temu jedna z Was napisała mi, iż kosmetyki Bingo Spa można zakupić w hipermarkecie Auchan. Z ciekawości zajrzałam i... skusiłam się na ich maskę do włosów oraz pieniącą się sól do kąpieli ( ok. 6 zł ). Dodatkowo, zakupiłam szampon Timotei do włosów brązowych ( 6,99 zł ) oraz płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja ( ok. 9 zł ). Zauważyłam, iż ceny tych produktów były o wiele niższe w Auchan niż w typowych drogeriach. Cóż, chyba częściej będę robić tam zakupy ;)



    W Auchan skusiłam się również na krem do rąk z serii Sport SPA od Verona Cosmetics ( 3 zł ), a w Kauflandzie na żel - krem do mycia twarzy marki Nivea ( 9,99 zł ). Chwilowo stosuję obydwa kosmetyki i mam co do nich mieszane uczucia...



     Jakiś czas temu zawitałam do województwa podkarpackiego, a dokładnie - do Dębicy. Oprócz wizyt rodzinnych, skorzystałam z okazji i zajrzałam do drogerii Wispol. Tam skusiłam się na jeden z nowszych wariantów płynu micelarnego marki Garnier ( 12,99 zł ) oraz na dwie maseczki Montagne Jeunesse ( 4,99 zł / sztuka ). Jedna z nich jest czekoladowo - pomarańczowa, a druga - z lukrecją. Przyznam, iż skusiłam się na nie ze względu na denkowy post Szarony, która zachwalała inne warianty tego produktu ;)



     Na sam koniec dzisiejszego postu - pokażę Wam moje skromne zamówienie na stronie apteki DOZ. Oprócz standardowych lekarstw - ponownie zakupiłam maść ochronną z witaminą A ( 3,49 zł ), która idealnie spisuje się u mnie w okresie jesienno - zimowym, oraz na maseczkę kokosową z Beauty Formulas ( 4,39 zł ). W zamówieniu miały znaleźć się również inne maseczki owej marki, jednakże zabrakło ich w magazynie centralnym. Szkoda...


*****


     I tym "skromnym" akcentem zakończę dzisiejszy post zakupowy. Zapewne pod koniec miesiąca opublikuję drugą jego część, z kolejnymi nowościami kosmetycznymi. Już teraz jest tego dość sporo, a co będzie później? ;)


Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?


Miłego dnia, Wasza A.

środa, 7 maja 2014

Pożegnania nadszedł czas... Czyli - kwietniowy projekt denko.

Kilka dni po czasie, ale najważniejsze, że będzie w ogóle. Co? Oczywiście, projekt denko ;) 


   W tym miesiącu zużyłam najwięcej kosmetyków z działu "pielęgnacja twarzy". Tyle nowych rzeczy czeka na testowanie, więc musiałam wziąć się za siebie i wykończyć resztki kremów czy maseczek ;) O dziwo, udało mi się zużyć aż cztery produkty z kolorówki, z czego jestem niesamowicie zadowolona :)



1. Maseczka liftingująca w płatku fizelinowym z ekstraktem z pomidora i zielonej herbaty marki Exclusive Cosmetics. - Jest to moja pierwsza maska w tak zwanym „płacie”. Może i nie zauważyłam po niej jakiś spektakularnych efektów, ale dzięki niej moja skóra była przyjemnie miękka i gładka w dotyku. Przynajmniej - na jakiś czas ;)

2. Nawilżający krem odprężający marki Tołpa. - Jest to jeden z lepszych kremów nawilżających, jakie stosowałam w ostatnim roku. Dzięki zastosowaniu tego kosmetyku moja skóra była nie tylko dobrze nawilżona i odżywiona, ale również miękka i gładka w dotyku. Dodatkowo, produkt łagodził wszelakie podrażnienia na niej się znajdujące. Polecam jego zakup :)

3. Krem pod oczy arnikowy marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

4. Średni peeling błotny do twarzy „Kwasy mlekowe i kwasy owocowe” z BingoSpa. - Jego recenzja znajduje się tu.

5. Delikatny krem – żel łagodzący z Be Beauty. - Nie polubiłam się z owym produktem. Posiadał zbyt intensywny zapach i miałam wrażenie, iż niedokładnie myje skórę. A do tego przesuszał mi... dłonie. Nawet nie wiecie jak byłam tym zdziwiona!

6. Nawilżająco – odżywczy krem do twarzy z czystego organicznego oleju arganowego marki Omnia Botanica. - 10 ml próbkę tego kosmetyku znalazłam w ostatnim pudełeczku Pink Joy. Myślę, że jest to chyba najlepszy produkt z włoskiego boxa. Krem dobrze nawilżał i zmiękczał skórę, a do tego był niesamowicie wydajny. Szkoda, iż nie był on dostępny w pełnowymiarowej wersji...

7. Tonik nagietkowy marki Ziaja. - Kiedyś znalazł się wśród ulubieńców kosmetycznych. Jest to tonik tani, wydajny, a do tego niesamowicie dobrze wpływający na moją skórę. Odświeża ją, lekko nawilża, zmiękcza naskórek, łagodzi podrażnienia. Polecam! :)

8. Morelowa rozgrzewająca maseczka głęboko oczyszczająca z Beauty Formulas. - Kosmetyk faktycznie lekko rozgrzewał skórę i nie było to nieprzyjemne uczucie. Po jego zastosowaniu moja twarz była dość dobrze oczyszczona, ale bez efektu „wow”. Wielkim minusem tej maseczki jest jej konsystencja, która jest rzadka i spływa z twarzy :/



9. Nawilżający peeling do rąk z ekstraktem z wanilii z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

10. Sól do kąpieli o zapachu lawendy z Be Beauty. - Kosmetyk w opakowaniu miał dość intensywny, kwiatowy zapach. Szkoda, że nie był on taki sam po rozpuszczeniu w gorącej wodzie. Na początku woda niby była lekko lawendowa, ale jej kolor zanikł po kilku minutach. Zero zapachu, zero koloru, zero piany. Szkoda.

11. Peeling do ciała z olejkiem arganowym marki Paloma. - Zaliczam go do ulubieńców ostatniego miesiąca. Jego zapach może i jest typowo zimowy, ciężki, ale umilał mi branie prysznicu przez ostatni miesiąc z hakiem. Kosmetyk bardzo dobrze radził sobie z masowaniem i wygładzaniem skóry, która po jego użyciu była niesamowicie miękka w dotyku. Dla skór wrażliwych – może być troszeczkę za mocny ;)

12. Kremowy żel pod prysznic „Milk & Berries” marki Radox. - Kremowy żel o cudownym, jogurtowo – owocowym zapachu. Kosmetyk nie wysuszał skóry, ani jej nie nawilżał – czyli standard ;) I, o dziwo, był dość wydajny. Polecam tę wersję zapachową :)



13. Balsam delikatnie brązujący marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

14. Odżwyczy krem – kokon do rąk „Czarna róża” marki Tołpa. - Już od samego początku byłam zauroczona zapachem owego produktu. Jest słodki, lekko kwiatowy, po prostu – ujmujący za serducho ;) Krem posiada dość gęstą konsystencję, która w miarę szybko wchłania się w skórę. Niby kosmetyk nawilża i odżywia skórę, ale tylko tymczasowo. Po kilku godzinach znowu byłam zmuszona go zastosować.

15. Chłodzący balsam do stóp 'Zielona herbata' marki Avon. - Mój luby dostał owy kosmetyk przy zakupie butów w Deichmannie ;) I oddał go mi, standardowo. Niestety, produkt ten w ogóle mnie nie zadowolił. Miał zbyt męczący i intensywny zapach oraz w ogóle nie nawilżał skóry. Co do efektu chłodzącego – był on raczej przeciętny.



16. Arganowa odżywka 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jeśli miałabym opisać ją w dwóch słowach było by to „Bez szału”. Produkt ułatwiał rozczesywanie moich włosów, ale po ich wysuszeniu stawały się one napuszone. Jakby uderzył we mnie piorun ;)

17. Arganowy szampon 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Miałam kiedyś podobną wersję tego szamponu, która spisała się u mnie tak samo jak owy produkt. Dlatego odsyłam Was do tamtej recenzji :)

18. Szampon regenerujący „Makadamia i figa” marki Alterra. - Jeden z gorszych szamponów owej marki. Nie nawilżał ani nie regenerował moich włosów. Ba! Robił z nich mega suchą szopę, a do tego wzmógł ich wypadanie. Koszmar!

19. Serum z olejkiem arganowym z Bioelixire. - Jego recenzja znajduje się tu.



20. Antyperspirant „Go fresh” marki Dove. - Kosmetyk o przyjemnym zapachu i dobrej ochronie przed potem. Nie brudził ubrań, choć pozostawiał pod pachami delikatnie lepką warstwę.

21. Mgiełka „Paris Amour” z Bath&Body Works. - Uwielbiam mgiełki do ciała owej firmy. „Paris Amour” urzekło mnie swoją słodkością i szampańską nutą zapachową. Oczywiście, kosmetyk utrzymuje się na skórze co najwyżej 4 – 5 godzin.





22. Pomadka „Nude” marki Celia. - Jej recenzja znajduje się tu.

23. Korektor do twarzy „Magic Pen Brillance” marki Lovely. - Jego recenzja znajduje się tu.

24. Pogrubiający tusz do rzęs „Magnetic Look” z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

25. Krem BB marki Catrice. - Jego recenzja znajduje się tu.



26. Nasiona kozieradki.


   Od dzisiaj worek denkowy znowu jest pusty i czeka na kolejne, zużyte opakowania. Oby w miesiącu maj było ich tak samo dużo jak w kwietniu :)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?

Miłego wieczoru, Wasza A.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Dobre, bo polskie. Część III.

     Na samym początku chciałabym życzyć każdej z Was wesołych, zdrowych i spokojnych Świąt! Smacznego jajka i mokrego dyngusa :)


     Dzisiaj przychodzę do Was z postem z serii "Dobre, bo polskie". Jego tematem przewodnim będą produkty do pielęgnacji twarzy. O większości kosmetyków albo napisałam osobną notkę, albo wspominałam w ulubieńcach danego miesiąca. Jednak nie zaszkodzi napisać o nich raz jeszcze ;)
 


     Pierwszym produktem jest płyn micelarny marki Lirene, którego recenzja ukazała się w zeszłym roku. Kosmetyk ten wywarł na mnie duże wrażenie już przy pierwszym zastosowaniu. Bardzo dobrze usuwał makijaż - nie tylko z twarzy, ale również z oczu. Nie podrażniał skóry, nie wywoływał pieczenia. Czego chcieć więcej? ;) 

     Jego jedyną wadą był fakt, iż pozostawiał na skórze lepką warstwę. Jeżeli jednak ktoś, tak jak ja, po zastosowaniu płynu do demakijażu używa jeszcze żelu - nie powinien mieć z tym problemu :)



     Zapewne większość z Was miała możliwość używania kosmetyków marki Tołpa. Ich produkty są znane - niekiedy lubiane, a niekiedy wręcz odwrotnie. Ja zaliczam się do fanek ich nawilżającego kremu do twarzy z serii Hydrativ. Kosmetyk ten był dla mnie wybawieniem w lutym, kiedy to ogrzewanie spowodowało wysuszenie mojej skóry.

     Krem ten niesamowicie nawilżył moją skórę i złagodził wszelakie podrażnienia, które się na niej znajdywały. Dodatkowo, nie zapychał porów skórnych i nie powodował, by moja twarz świeciła się jak żarówka ;) Jest to polski produkt, który jest wart wypróbowania.



     Toniki marki Ziaja są znane i lubiane. Chyba najbardziej popularnym z nich jest tonik ogórkowy. Z tego co kojarzę - był to mój pierwszy w życiu tonik, do którego powracałam nieraz ;) Kosmetyk dostępny jest w przystępnej cenie i chyba w każdej możliwej drogerii czy też sklepie. 

     Produkt bardzo dobrze odświeża twarz i delikatnie ją nawilża. Nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, rzekłabym, że wysycha w mgnieniu oka. Dodatkowo, kosmetyk łagodzi podrażnienia i sprawia, iż skóra staje się mięciutka w dotyku. Prawie jak pupa niemowlęcia ;)



     Jak może pamiętacie - jestem uzależniona od maseczek do twarzy ;) A ta, marki Perfecta, jest jedną z lepszych dostępnych w polskich sklepach. Jej cena jest przystępna, a wydajność - zadowalająca. Jak na saszetkę, oczywiście ;)

     Produkt wyraźnie zmiękcza naskórek i powoduje, że twarz staje się gładka i miękka w dotyku. Oprócz tego, jest ona również delikatnie zmatowiona - przez co idealnie nadaje się do zastosowania przed wykonaniem makijażu. Nie zauważyłam, aby kosmetyk zatykał moje pory skórne, a używałam jej nie raz ;)



     A teraz przedstawię Wam kosmetyk z BingoSpa. Firmy, o której zrobiło się dość głośno w blogosferze i to w negatywnym tego słowa znaczeniu. Lecz nie chciałabym tu i teraz oceniać firmy - ważniejsze jest to, że ich średni peeling błotny jest produktem dobrym pod względem jakościowym.

     Na pewno nie jest to dobry produkt dla osób z cerą wrażliwą, bo może ją podrażnić lub wywołać pieczenie. W moim przypadku - spisywał się doskonale!

     Kosmetyk ten bardzo dobrze oczyszcza i wygładza skórę. Nie straszne mu są zaskórniki czy resztka makijażu, która pozostała po niedokładnym demakijażu. Nie wysusza skóry, ale też jej nie nawilża. Jest to typowy zdzierak :) Jego cena również jest przystępna, a wydajność - zadowalająca. Chyba widać, że polubiłam owy peeling do twarzy :)



A może znacie inne polskie i dobre produkty do pielęgnacji twarzy?

Dobrej nocy, Wasza A.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Marcowe denko.

     Tak jak obiecałam w piątek - na dzisiaj przygotowałam dla Was post denkowy. Nie bójcie się, od nowego tygodnia powracam do Was z typowymi notkami, tj. z recenzjami kosmetyków ;)



     W marcu postawiłam na wykończenie produktów do pielęgnacji włosów. Miałam ich zbyt dużo i tylko niepotrzebnie zajmowały miejsce na półce kosmetycznej. Żałuję tylko, że zużyłam tak mało produktów z działu "kolorówka". Wydajność takich kosmetyków zawsze zaskakuje mnie na plus, oczywiście ;)



1. Dwufazowa odżywka w spray'u marki Alverde. - Jej recenzja znajduje się tu. / Wymiana na spotkaniu blogerek.

2. Odżywka do włosów "Piwo i pszenica". - Jej recenzję możecie przeczytać tu. / Pudełeczko PinkJoy.

3. Odżywka zwiększająca objętość włosów "Volume" marki Chantal. - Jej recenzja znajduje się w tym poście. / Otrzymane w ramach współpracy z marką Chantal.

4. Szampon zwiększający objętość włosów "Volume" marki Chantal. - Jego recenzja znajduje się w tym poście. / Otrzymane w ramach współpracy z marką Chantal.

5. Szampon przeciwpłuwieżowy z serii Fructis marki Garnier. - Mam co do niego mieszane uczucia. Produkt dobrze oczyszczał skórę głowy i w jakimś stopniu załagodził łupież, który pojawił się podczas stosowania kosmetyku marki Dove. Z drugiej strony, szampon marki Garnier wysuszał nieco moje włosy i sprawiał, że stawały się one nieco szorstkie w dotyku.  / Cena - w promocji ok. 9 zł

6. Szampon wygładzający włosy z Yves Rocher. - Kosmetyk ten spisywał się u mnie dobrze może tylko przez pierwszy tydzień jego użytkowania. Niestety, potem zaczął dość mocno obciążać moje włosy i zwiększać tempo ich przetłuszczania się. Wątpię bym kiedyś skusiła się na tą samą wersję szamponu z YR. / Dołączony jako gratis do zakupów.



7. Krem - żel matujący "Control Shine" marki Nivea. - Kolejny produkt, z którego jestem zadowolona tylko częściowo. Kosmetyk bardzo dobrze matowi skórę i to na dość długi okres czasu. Dodatkowo, był niesamowicie wydajny i bardzo szybko wchłaniał się w skórę. Jednakże zauważyłam, że nieco przesuszał moją twarz. / Cena - ok. 10 zł

8. Mleczko do demakijażu twarzy marki Lirene. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Jest to jeden z gorszych produktów do demakijażu, jakie stosowałam w swoim życiu. Mleczko z Lirene kiepsko usuwało makijaż z twarzy, nie wspominając już o makijażu oczu... Dodatkowo, niesamowicie podrażniał oczy, powodował ich pieczenie, ból. Nie polecam jego zakupu... / Cena - w promocji ok. 9 - 10 zł

9. Pianko - żel do mycia twarzy "Teebaum". - Jego recenzja znajduje się tu. / Z pudełeczka PinkJoy.

10. Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym. - Jej recenzja znajduje się tu. / Otrzymana w ramach współpracy z marką BingoSpa.

11. Ogórkowa maseczka typu peel - off z Beauty Formulas. - Uwielbiam wszelkie maseczki typu peel - off. Jednak co do tej mam małe "ale". Jej usuwanie z twarzy było wręcz bolesne! Kosmetyk bardzo mocno przyklejał się do skóry i wręcz nie chciał z niej schodzić. Omijając to - maseczka dobrze oczyszczała twarz, zmiękczała naskórek. / Cena - ok. 3 - 4 zł



12. Żel pod prysznic "Bali" marki Be Beauty. - Nazwałabym go żelem peelingującym, ponieważ w swojej objętości zawierał dość dużo małych drobinek peelingujących. Kosmetyk miał przyjemny zapach, który długo utrzymywał się na skórze. Dobry produkt za przystępną cenę :) / Cena - ok. 4 - 5 zł

13. Peeling do ciała o zapachu zielonego jabłuszka marki Joanna. - Kosmetyk ten został ulubieńcem ostatniego miesiąca, co już chyba mówi samo za siebie ;) Uwielbiam ten produkt za jego działanie i za cudowny, owocowy zapach, który długo utrzymywał się na skórze. W przyszłości na pewno zakupię inną wersję zapachową owego kosmetyku :) / Cena - ok. 7 zł

14. Peeling z żurawiną marki Joanna. - Nie jest to pierwszy i również nie ostatni mini peeling z Joanny, który zakupiłam. Są tanie, dobrze masują ciało, mają przyjemne zapachy. Jestem na tak! :) / Cena - w promocji 3,50 zł

15. Pianka do golenia w wersji żurawinowej marki Venus. - Jestem zawiedziona z działania owej pianki. Moim zdaniem nie nadaje się ona do golenia nóg. Nie daje tak zwanego "poślizgu", nieco podrażnia skórę, jest niewydajna. / Otrzymana na spotkaniu blogerek.



16. Krem do rąk "Wanilia i indyjskie daktyle" marki Farmona. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena w zestawie z peelingiem i balsamem do ciała - ok. 22 - 23 zł

17. Antyperspirant "Energy Fresh" marki Nivea. - Jestem bardzo zawiedziona owym produktem... Brudził ciało i ubrania na biało, a do tego kiepsko chronił przed potem. Tym bardziej w te cieplejsze dni. / Cena - w promocji ok. 8 zł



18 i 19. Chusteczki zwilżane. - Obydwie wersje bardzo dobrze się u mnie spisywały - do zmywania podkładu z dłoni czy wycierania kurzu ;) / Cena - do 4,50 zł



20. Puder matujący "All Matt" z Catrice. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena - ok. 15 zł



21. Nazienie kozieradki. - Za miesiąc powinna pojawić się recenzja tego produktu :) / Cena - 2 zł za saszetkę

22. Próbki, próbeczki. - Większość z nich zużyłam do... nawilżania ciała ;) Nie licząc próbki kremu "Go Cranberry" i Białego Jelenia.


*****

Koniec denka i czas wziąć się za odwiedzanie Waszych blogów! ;)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nich sądzicie?

Wasza A.

poniedziałek, 24 marca 2014

Parę słów o średnim peelingu błotnym do twarzy z BingoSpa.

     Przyznam, iż jestem uzależniona od wszelakich peelingów do ciała, czy też do twarzy. Im mocniejszy w ścieraniu produkt, tym lepiej. Oczywiście, bez przesady - nie chcę mieć poranionej i czerwonej jak burak skóry ;)

     Kiedy w moje ręce wpadł średni peeling do twarzy z kwasem mlekowym oraz kwasami owocowymi - byłam bardzo ciekawa jak spisze się na mojej skórze. Intrygowało mnie również, czy ilość i grubość drobinek peelingujących w nim zawarta mnie usastyfakcjonuje ;)



OPAKOWANIE:

     Peeling znajduje się w plastikowym, przezroczystym opakowaniu o wadze 100 g. Na samej jego górze znajduje się czarna nakrętka o dość sporych wymiarach. Szkoda, iż pod nią nie znalazło się srebrne wieczko zabezpieczające.

     Na etykiecie przyklejonej do opakowania znajduje się krótka informacja na temat działania produktu oraz jego skład.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Konsystencja owego peelingu jest raczej średnio gęsta, a w całej jego objętości znajduje się bardzo dużo drobinek peelingujących o sporych rozmiarach. Produkt posiada typowo błotnisty kolor - pomieszanie szarości z jasnym brązem. Jego zapach jest dość specyficzny, ale ja dość szybko się do niego przyzwyczaiłam :) Na szczęście, w ogóle nie utrzymuje się on na skórze.


APLIKACJA:

     Sposób aplikowania produktu na twarz jest raczej bezproblemowy. Jego małą ilość nakładamy na opuszki palców i rozpoczynami nimi delikatny ( lub mocniejszy, jak kto woli ;) ) masaż twarzy. Następnie spłukujemy go wodą. I tutaj zaczyna się mały horror! Drobinki peelingujące opanowują każdy zakątek umywalki, przy tym koszmarnie ją brudzą. Cóż, konieczne jest małe sprzątanie łazienki ;)



WYDAJNOŚĆ:

     Średniego peelingu błotnego używam raz na twarzy dni od dwóch miesięcy i... jeszcze go nie zużyłam ;) Została mi może jeszcze 1/5 opakowania. Moim zdaniem jest to wydajny kosmetyk :)


DZIAŁANIE:

     Nie licząc tego, że produkt niesamowicie brudzi umywalkę - jestem z niego zadowolona :) Zaliczyłabym go do grupy mocnych "zdzieraków", po których zastosowaniu nasza skóra jest lekko czerwona. Nie bójcie się, efekt ten szybko znika ;) I zależny jest od intensywności tarcia dłońmi o twarz. 

     Po zastosowaniu owego peelingu moja skóra jest gładka i miękka w dotyku. Kosmetyk posiada dobre właściwości peelingujące i poradzi sobie z każdą suchą skórką. Dodatkowo, nie wysusza on skóry i nie powoduje uczucia jej ściągnięcia.

     Na początku jego stosowania zdarzało się, iż produkt wywoływał u mnie lekkie uczucie pieczenia. Z czasem, efekt ten zaniknął. 


SKŁAD:



CENA:



MOJA OCENA:

4,5 / 5

*****

Kosmetyk otrzymałam do testów w ramach współpracy z firmą BingoSpa.



Fakt ten nie wpłynął na moją opinię.

*****

     Jak zapewne pamiętacie ( a może i nie :) ), peeling ten znalazł się w ulubieńcach zeszłego miesiąca. I nadal bardzo lubię go stosować. Jest jednym z lepszych peelingów, jakie miałam możliwość kiedykolwiek stosować. Jego cena nie jest wysoka, a wydajność i działanie - zachwycające. Myślę, że warto się na niego skusić :)


Może któraś z Was stosowała owy kosmetyk? A może polecacie inny peeling do twarzy owej firmy?

Miłego dnia, Wasza A.

środa, 12 marca 2014

zDENKOwani - luty 2014.

     Chyba będę jedną z ostatnich osób z blogosfery, która "pochwali się" swoim projektem denko. Mam czas i wyczucie, nie ma co ;) Ale do rzeczy!


1. Żel myjący, peeling i maseczka 3 w 1 marki Perfecta. - Przyjemny w stosowaniu i mega wydajny kosmetyk. Dobrze oczyszczał twarz, choć robił to w bardziej delikatny sposób. Niestety, powodował lekkie uczucie ściągnięcia skóry. Jest tani i możecie go dostać w bodajże każdej drogerii :) / Cena – ok. 10 zł

2. Tonik matujący marki Nivea. - Jest to już moje drugie opakowanie tego kosmetyku. Bardzo dobrze odświeża skórę, delikatnie ją matuje i wygładza. Do tego ma przyjemny zapach, nie podrażnia twarzy i można dość często znaleźć go w promocyjnej cenie :) / Cena – w promocji ok. 8 zł

3. Pianka oczyszczająca marki Iwostin. - Jej recenzja znajduje się tu. / Cena – w promocji ok. 25 – 27 zł


4. Piernikowy balsam do ciała z Farmony. - Przyznam, iż mam do niego mieszane uczucia. Niby dobrze nawilża skórę i ją odżywia, a do tego można go znaleźć w przystępnej cenie w prawie każdej drogerii. Niestety, pozostawia on na skórze dość lepką warstwę i brudzi ubrania / pidżamę. O wiele bardziej wolę peeling z tej samej serii zapachowej. / Cena – w zestawie z peelingiem i kremem do rąk 22 zł

5. Łagodzący balsam po goleniu i depilacji marki Venus. - Kosmetyk ten posiadał niewiele zalet. Miał przyjemny, owocowy zapach, szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał na niej lepkiej warstwy... I to tyle. Niestety, w ogóle nie łagodził podrażnień związanych z depilacją, nawilżał skórę co najwyżej na 1 – 2 godziny. Nie polecam jego zakupu. / Otrzymany na Spotkaniu Blogerek.



6. Żel pod prysznic „Słodkie migdały i biała glinka” z BingoSpa. / Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany w ramach współpracy z firmą BingoSpa.

7. Żel pod prysznic „Soczyste winogrona” z Lirene. - Przyjemny żel o słodkim, winogronowym zapachu. Kosmetyk nie wysuszał skóry, ale też jej nie nawilżał. Taki zwyklaczek :) / Cena – ok. 5 – 6 zł

8. Peeling pod prysznic „Pomarańcza i owoc granatu” z Wellness Beauty. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – ok. 4 – 5 zł

9. Peeling myjący z kiwi marki Joanna. - Nie jest to pierwszy i na pewno nie ostatni peeling z Joanny, który będę używać :) Uwielbiam je za zapachy i za wygładzenie skóry, jakie dają. Do tego często można je znaleźć w przystępnych cenach. / Cena – w promocji ok. 4 zł



10. Szampon z olejkiem arganowym „Argan Oil” marki Joanna. - Jak dla mnie jest to jeden z lepszych szamponów owej marki. Ładnie oczyszcza i wygładza włosy, przy czym pozostawia je mięciutkie w dotyku. Po około tygodniu codziennego stosowania zaczął lekko obciążać moje włosy. Kilka dni stosowałam inny produkt do mycia kłaczków, a potem do niego wróciłam. I spisywał się tak samo dobrze jak na początku :) / Cena. - ok. 4,50 zł

11. Szampon „Damage Solutions” marki Dove. - Dzięki niemu przekonałam się, iż szampony owej marki nie są raczej dla mnie. Kolejny produkt do włosów Dove, a na mojej skórze głowy pojawił się łupież i niesamowite swędzenie. Może i dobrze oczyszczał me kłaki, wygładzał jej. Jednak w tym przypadku – już nigdy więcej po niego nie sięgnę. / Cena – w promocji ok. 7 zł



12. Intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych, skłonnych do wypadania Biovax. - Jej recenzję możecie znaleźć w tym poście. / Cena – w promocji ok. 11 zł

13. Odżywka nadająca blask i objętość „Diamond Volume” marki Nivea. - Kosmetyk ten zachwycił mnie tylko swoim zapachem! Niestety, produkt w ogóle nie nawilżał i nie wygładzał włosów. Nie sprawił również żeby lśniły naturalnym blaskiem czy też żeby były pełne objętości. Zużyłam go jako żel pod prysznic ;) / Cena – 1 gr ( dzięki kuponowi z Super-pharmu )

14. Lotion przeciw wypadaniu włosów marki Seboradin. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany w ramach współpracy z firmą InterFragrances.

15. Odżywka w spray'u „Silk Filler” marki Biosilk. - Jej recenzja znajduje się tutaj. / Otrzymana na Spotkaniu Blogerek.



16. Dezodorant „Pink Passion” z Fa. - Kolejne denko i kolejny produkt owej marki ;) Kupuję je prawie cały czas, a zmieniam tylko wersję zapachową. Dobry dezodorant za przystępną cenę. / Cena – ok. 6 zł

17. Antyperspirant „Pro clear” marki Adidas. - Kosmetyk ten nie przypadł mi do gustu. Może i miał przyjemny zapach, ale pozostawiał pod pachną nieprzyjemną, lepką warstwę, która brudziła ubrania. Wolę wersję w spray'u. / Otrzymane w ramach testowania ze strony Wizaż

18. Mgiełka „Twilight Woods” z Bath & Body Works. - Jak dla mnie jest to idealny zapach na jesień czy zimę. Jest intensywny, ciepły, otulający. Można go znaleźć wyłącznie w stacjonarnych sklepach B&BW w Warszawie albo na Allegro. / Cena – ok. 20 zł



19. Trwały fluid matująco – kryjący z aloesem marki Bell. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – ok. 8 zł

20. Lakier z serii Minimax marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany w ramach współpracy z Klubem Kejt.

21. Tusz do rzęs „Million Calories” marki Eveline Cosmetics. - Uwielbiam ten produkt! Cudownie wydłuża rzęsy i je podkręca. Dodatkowo, dość wyraźnie je pogrubia, przy czym ich nie skleja. Powinnam wyrzucić go do denkowej torby już kilka miesięcy temu, ale zbyt bardzo lubiłam efekt, jaki daje na rzęsach ;) / Wygrana w konkursie.

22. Błyszczyk do ust „3D Holografic” z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – mniej niż 10 zł


23. Nasienie kozieradki. - Na jej temat wypowiem się za miesiąc, dwa. Niestety, efekty nie pojawiają się po 2 – 3 tygodniach stosowania ;) / Cena – ok. 2 zł

24. Próbki, maseczki. - Spośród nich chciałabym wyróżnić 2 próbki kremów BB. Po ich wypróbowaniu na pewno skuszę się na wersje pełnowymiarowe :)



A jak Wam poszło zużywanie kosmetyków w poprzednim miesiącu?

Miłego dnia, Wasza A.

poniedziałek, 10 marca 2014

Dzień z maską do twarzy z BingoSpa.

     Jestem wielką fanką wszelkiego rodzaju maseczek do twarzy. Oczywiście, jako posiadaczka cery mieszanej, preferuję głównie te oczyszczające albo nawilżające. Do pewnego momentu prawie cały czas kupowałam kosmetyki tego typu marki Ziaja albo Perfecta. Przyznam, że trochę się nimi znudziłam i zaczęłam poszukiwać maseczkowych nowości.

      Z tego też względu - chyba nikogo z Was nie zdziwi, że przy kontynuacji współpracy z firmą BingoSpa wybrałam właśnie jedną z maseczek do twarzy ;)


OPAKOWANIE:

     Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym znajduje się w przezroczystym, plastikowym opakowaniu o wadze 120 g. Na produkcie nie znajdziemy zbyt dużo informacji na jego temat - co najwyżej sposób użycia, jak i jego skład. Do wnętrza opakowania można dostać się poprzez odkręcenie dość dużej, czarnej nakrętki, która znajduje się na jego szczycie.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Jak dla mnie - maseczka ma konsystencję jak ostudzony budyń. Jej kolor jest mleczno biały, a zapach - specyficzny, trudny do określenia. Raczej nie zaliczyłabym go to tych "przyjemnych" ;)



APLIKACJA:

     Konsystencja kosmetyku utrudnia nieco jego aplikację na twarz. Maseczka potrafi ześlizgiwać się z palców i spadać, np. do umywalki. Na szczęście, nie wpływa to na ogólną wydajność produktu :)


WYDAJNOŚĆ:

     Maseczkę z olejkiem winogronowym używam od ( bodajże ) początku lutego. Na swoją twarz nakładam ją mniej więcej co 2 dzień, a pozostało mi jej około 1/3 opakowania. Chyba mogę uznać ją za w miarę wydajny produkt.


DZIAŁANIE:

     Kosmetyk ten stosuję tak jak zaleca producent. Maseczkę nakładam na całą twarz, omijając okolice oczu i ust. Zostawiam ją na skórze przez około 15 minut, niekiedy dłużej. Następnie zmywam letnią wodą.


     Maseczka dość łatwo spłukuje się przy pomocy cieplejszego medium. Nie wywołuje alergii, nie zapycha również porów skórnych. Niestety, zauważyłam, że gdy na mojej skórze znajdują się jakiekolwiek ( nawet te najmniejsze ) podrażnienia to kosmetyk ten wywołuje u mnie niesamowite pieczenie. Nie jest to zbyt przyjemne...

     Była to chyba jedyna wada tego produktu ( nie licząc specyficznego zapachu :) ). Samo jego działanie - jest zadowalające. Maseczka dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją miękką i delikatną w dotyku. Dzięki niej moja twarz jest lekko matowa, ale nie przesuszona. Nie zauważyłam również, aby kosmetyk powodował u mnie uczucie ściągnięcia skóry.


SKŁAD:



CENA:



MOJA OCENA:

4,5 / 5

*****


Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego opinię.


     Myślę, że maseczka ze 100% olejem winogronowym spisze się bardzo dobrze u osób ze skórą mieszaną czy też normalną. Dziewczyny z cerą tłustą mogą czuć niedosyt pod względem jej oczyszczającego działania, a u kobitek o suchej czy też wrażliwej skórze mogą wystąpić delikatne podrażnienia.

     Ja jestem zadowolona z działania owego produktu. Jednakże chwilowo nie kupię jego kolejnego opakowania, bo czeka na mnie jedna z azjatyckich maseczek marki Holika Holika :)


Stosowałyście maseczki do twarzy z BingoSpa? Co o nich sądzicie?

Wasza A.