Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 grudnia 2014

Ile warta jest moja twarz?

    Jakiś czas temu zostałam zaproszona do TAG-u "Ile warta jest moja twarz?" przez Lilę z bloga Kobieca Strefa. Już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad zrobieniem takiego postu u siebie, a Lila przyspieszyła wdrożenie tego pomysłu w życie. Dziękuję! ;) ;**


    Celem tego TAG-u jest przedstawienie kosmetyków kolorowych, jakie stosujemy u siebie. Zauważyłam, że dość sporo dziewczyn pokazuje wszystkie produkty kolorowe, jakie używała w ostatnim czasie. Ja jednak postanowiłam nieco ograniczyć ich ilość i przedstawię Wam tylko te, jakie stosuję najczęściej. Czyli codziennie lub prawie codziennie ;)



    Makijaż twarzy rozpoczynam od nałożenia bazy. Oczywiście, nie stosuję jej codziennie. Po pierwsze, na co dzień nie potrzebuję maksymalnego utrwalenia makijażu. Po drugie, bałabym się, że mogłaby ona zapchać moją skórę. Chwilowo stosuję bazę marki Jane Iredale ( 195 zł ), o której napisałam oddzielną notkę ( klik ). Następnie na twarz nakładam podkład. Od 10 listopada non stop stosuję ten marki Maybelline - "Affinitone" ( 27 zł ). Może i ma rzadką konsystencję, ale dość dobrze kryje drobne niedoskonałości, matuje skórę, lecz jej nie wysusza.

    Do tuszowania niedoskonałości stosuję dwa produkty - podkład Dermacol ( 15 zł ) oraz korektor "Under Eye Brightener" marki Missha ( ok. 25 zł ). Oba te kosmetyki recenzowałam, więc więcej na ich temat możecie poczytać w podlinkowanych przeze mnie notkach :) W skrócie - pierwszy z nich stosuję głównie jako korektor na niedoskonałości. Jego krycie jest bardzo dobre ( potrafi ukryć nawet pieprzyki na twarzy ). Jednakże stosowany na całą twarz potrafi stworzyć efekt maski. Korektor marki Missha stosuję tylko pod oczy. Maskuje on cienie na dobrym poziomie, długo utrzymuje się na skórze, nie wysusza jej. 

    Do utrwalenia makijażu stosuję puder "Babyface powder" od It's Skin ( ok. 30 zł ). Na początku nie byłam zadowolona z owego produktu. Jakoś nie potrafił współpracować z podkładami, jakie używałam w październiku czy na początku listopada. Jednak sytuacja zmieniła się, gdy zakupiłam kosmetyk marki Maybelline. Razem z pudrem It's Skin stworzyły zgrany duet! Makijaż jest dobrze utrwalony, skóra zmatowiona. Czego chcieć więcej? ;)

     Muszę stwierdzić, iż chyba mam szczęście do kupowanych przeze mnie róży. Większość z nich dobrze się u mnie spisywała, dzięki czemu mogły one znaleźć się w ulubieńcach danego miesiąca. Zapewne kosmetyk marki Astor również się tam znajdzie ;) Róż z serii "Skin Match" ( 38 zł ) zakupiłam podczas ostatniej promocji w Rossmannie i już jestem z niego bardzo zadowolona. Pięknie podkreśla kości policzkowe, jest dobrze napigmentowany i długo utrzymuje się na skórze. Tworzy bardzo udany duet z rozświetlaczem marki Technic - "High Lights" ( 10 zł ). 



    Mój makijaż oczu wygląda codziennie prawie tak samo. Zapewne dla większości z Was okaże się on nudny czy zwyczajny, ale ja nie lubię malować się zbyt wyzywająco do pracy ;) 


    Od kilku miesięcy męczę dwie palety cieni - marki MUA ( 20 zł ) oraz Lovely ( 12 zł ). Jak możecie zauważyć - przez prawie półtora roku udało mi się wykorzystać dość sporą ilość kosmetyków. Na całą powiekę nakładam zazwyczaj beże lub jasną szarość, a w zewnętrzny kącik ciemne brązy lub rzadziej czerń. Myślę, że cienie z obu paletek są dobrze napigmentowane, bez problemowo blendują się ze sobą i z bazą długo utrzymują się na powiekach.



    Do podkreślenia linii rzęs stosuję czarną kredkę marki Lovely ( 7 zł ). Mimo niskiej ceny - nie jest taka zła. Jest miękka, nie rani skóry, dość długo się na niej utrzymuje. Jednak nie jest wodoodporna - uprzedzam ;) Jeśli chodzi o bazę na powieki - chwilowo jest nią dla mnie mleczna kredka marki NYX ( ok. 20 zł ). Jeżeli pamiętacie - jakiś czas temu znalazła się ona w moich ulubieńcach. Dalej ją lubię i zastanawiam się nad kupnem innych jej odcieni :)



    Obecnie moim ulubionych, a do tego tanim, tuszem do rzęs jest "Magnet Look" z Eveline Cosmetics ( 12 zł ). Jego pierwsze opakowanie nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia. Jednak przy drugim - zakochałam się w nim! Ładnie wydłuża i podkręca rzęsy, lekko je pogrubia, nie osypuje się, nie podrażnia oczu. Cudo! :)

     Do podkreślenia brwi stosuję... kredkę do oczu, również z Eveline Cosmetics ( 11 zł ). Według producenta - powinna ona nadawać się do rysowania kresek na powiekach. Jednak w tym przypadku nie spisuje się ona dobrze. Co innego jak użyję ją do podkreślenia brwi ;) Uzyskany efekt wygląda naturalnie i nie nachalnie, czyli tak jak lubię.


    Czas na ostatni etap w makijażu dziennym, czyli malowanie ust. Jest to jedyny dział, gdzie nie umiałam wybrać tylko jednego produktu ;) Wśród "wybrańców" znalazł się tint w odcieniu nr 1 marki Bell ( 11 zł ), szminka w kolorze J62 marki Joko Cosmetics ( 20 zł ) oraz szminka z serii Rouge Caresse w odcieniu "Dating Coral" marki L'oreal ( 43 zł ). Na dole przedstawiłam jak ich kolory prezentują się na dłoni ( kolejność taka sama jak je wymieniałam ;) ).



Podsumowując - ile warta jest moja twarz?

469 zł


    Czy to dużo, czy mało - oceńcie same ;) Większa część tej kwoty to cena bazy Jane Iredale, którą stosuję kilka razy w tygodniu. Reszta produktów należy do średniej i niskiej półki cenowej. Nie zawsze tanie znaczy złe :)


A do TAG-u zapraszam :






Ile warta jest Wasza twarz? ;))

środa, 7 maja 2014

Pożegnania nadszedł czas... Czyli - kwietniowy projekt denko.

Kilka dni po czasie, ale najważniejsze, że będzie w ogóle. Co? Oczywiście, projekt denko ;) 


   W tym miesiącu zużyłam najwięcej kosmetyków z działu "pielęgnacja twarzy". Tyle nowych rzeczy czeka na testowanie, więc musiałam wziąć się za siebie i wykończyć resztki kremów czy maseczek ;) O dziwo, udało mi się zużyć aż cztery produkty z kolorówki, z czego jestem niesamowicie zadowolona :)



1. Maseczka liftingująca w płatku fizelinowym z ekstraktem z pomidora i zielonej herbaty marki Exclusive Cosmetics. - Jest to moja pierwsza maska w tak zwanym „płacie”. Może i nie zauważyłam po niej jakiś spektakularnych efektów, ale dzięki niej moja skóra była przyjemnie miękka i gładka w dotyku. Przynajmniej - na jakiś czas ;)

2. Nawilżający krem odprężający marki Tołpa. - Jest to jeden z lepszych kremów nawilżających, jakie stosowałam w ostatnim roku. Dzięki zastosowaniu tego kosmetyku moja skóra była nie tylko dobrze nawilżona i odżywiona, ale również miękka i gładka w dotyku. Dodatkowo, produkt łagodził wszelakie podrażnienia na niej się znajdujące. Polecam jego zakup :)

3. Krem pod oczy arnikowy marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

4. Średni peeling błotny do twarzy „Kwasy mlekowe i kwasy owocowe” z BingoSpa. - Jego recenzja znajduje się tu.

5. Delikatny krem – żel łagodzący z Be Beauty. - Nie polubiłam się z owym produktem. Posiadał zbyt intensywny zapach i miałam wrażenie, iż niedokładnie myje skórę. A do tego przesuszał mi... dłonie. Nawet nie wiecie jak byłam tym zdziwiona!

6. Nawilżająco – odżywczy krem do twarzy z czystego organicznego oleju arganowego marki Omnia Botanica. - 10 ml próbkę tego kosmetyku znalazłam w ostatnim pudełeczku Pink Joy. Myślę, że jest to chyba najlepszy produkt z włoskiego boxa. Krem dobrze nawilżał i zmiękczał skórę, a do tego był niesamowicie wydajny. Szkoda, iż nie był on dostępny w pełnowymiarowej wersji...

7. Tonik nagietkowy marki Ziaja. - Kiedyś znalazł się wśród ulubieńców kosmetycznych. Jest to tonik tani, wydajny, a do tego niesamowicie dobrze wpływający na moją skórę. Odświeża ją, lekko nawilża, zmiękcza naskórek, łagodzi podrażnienia. Polecam! :)

8. Morelowa rozgrzewająca maseczka głęboko oczyszczająca z Beauty Formulas. - Kosmetyk faktycznie lekko rozgrzewał skórę i nie było to nieprzyjemne uczucie. Po jego zastosowaniu moja twarz była dość dobrze oczyszczona, ale bez efektu „wow”. Wielkim minusem tej maseczki jest jej konsystencja, która jest rzadka i spływa z twarzy :/



9. Nawilżający peeling do rąk z ekstraktem z wanilii z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

10. Sól do kąpieli o zapachu lawendy z Be Beauty. - Kosmetyk w opakowaniu miał dość intensywny, kwiatowy zapach. Szkoda, że nie był on taki sam po rozpuszczeniu w gorącej wodzie. Na początku woda niby była lekko lawendowa, ale jej kolor zanikł po kilku minutach. Zero zapachu, zero koloru, zero piany. Szkoda.

11. Peeling do ciała z olejkiem arganowym marki Paloma. - Zaliczam go do ulubieńców ostatniego miesiąca. Jego zapach może i jest typowo zimowy, ciężki, ale umilał mi branie prysznicu przez ostatni miesiąc z hakiem. Kosmetyk bardzo dobrze radził sobie z masowaniem i wygładzaniem skóry, która po jego użyciu była niesamowicie miękka w dotyku. Dla skór wrażliwych – może być troszeczkę za mocny ;)

12. Kremowy żel pod prysznic „Milk & Berries” marki Radox. - Kremowy żel o cudownym, jogurtowo – owocowym zapachu. Kosmetyk nie wysuszał skóry, ani jej nie nawilżał – czyli standard ;) I, o dziwo, był dość wydajny. Polecam tę wersję zapachową :)



13. Balsam delikatnie brązujący marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

14. Odżwyczy krem – kokon do rąk „Czarna róża” marki Tołpa. - Już od samego początku byłam zauroczona zapachem owego produktu. Jest słodki, lekko kwiatowy, po prostu – ujmujący za serducho ;) Krem posiada dość gęstą konsystencję, która w miarę szybko wchłania się w skórę. Niby kosmetyk nawilża i odżywia skórę, ale tylko tymczasowo. Po kilku godzinach znowu byłam zmuszona go zastosować.

15. Chłodzący balsam do stóp 'Zielona herbata' marki Avon. - Mój luby dostał owy kosmetyk przy zakupie butów w Deichmannie ;) I oddał go mi, standardowo. Niestety, produkt ten w ogóle mnie nie zadowolił. Miał zbyt męczący i intensywny zapach oraz w ogóle nie nawilżał skóry. Co do efektu chłodzącego – był on raczej przeciętny.



16. Arganowa odżywka 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jeśli miałabym opisać ją w dwóch słowach było by to „Bez szału”. Produkt ułatwiał rozczesywanie moich włosów, ale po ich wysuszeniu stawały się one napuszone. Jakby uderzył we mnie piorun ;)

17. Arganowy szampon 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Miałam kiedyś podobną wersję tego szamponu, która spisała się u mnie tak samo jak owy produkt. Dlatego odsyłam Was do tamtej recenzji :)

18. Szampon regenerujący „Makadamia i figa” marki Alterra. - Jeden z gorszych szamponów owej marki. Nie nawilżał ani nie regenerował moich włosów. Ba! Robił z nich mega suchą szopę, a do tego wzmógł ich wypadanie. Koszmar!

19. Serum z olejkiem arganowym z Bioelixire. - Jego recenzja znajduje się tu.



20. Antyperspirant „Go fresh” marki Dove. - Kosmetyk o przyjemnym zapachu i dobrej ochronie przed potem. Nie brudził ubrań, choć pozostawiał pod pachami delikatnie lepką warstwę.

21. Mgiełka „Paris Amour” z Bath&Body Works. - Uwielbiam mgiełki do ciała owej firmy. „Paris Amour” urzekło mnie swoją słodkością i szampańską nutą zapachową. Oczywiście, kosmetyk utrzymuje się na skórze co najwyżej 4 – 5 godzin.





22. Pomadka „Nude” marki Celia. - Jej recenzja znajduje się tu.

23. Korektor do twarzy „Magic Pen Brillance” marki Lovely. - Jego recenzja znajduje się tu.

24. Pogrubiający tusz do rzęs „Magnetic Look” z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

25. Krem BB marki Catrice. - Jego recenzja znajduje się tu.



26. Nasiona kozieradki.


   Od dzisiaj worek denkowy znowu jest pusty i czeka na kolejne, zużyte opakowania. Oby w miesiącu maj było ich tak samo dużo jak w kwietniu :)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?

Miłego wieczoru, Wasza A.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Magic Pen Brillance, czyli moje małe rozczarowanie.

     Jakiś czas temu przedstawiałam Wam mój ulubiony korektor marki Maybelline, który prawie codziennie stosuję do zakrycia cieni pod oczami. W międzyczasie zakupiłam inny produkt tego typu - "Magic Pen Brillance" z Lovely.



OPAKOWANIE:

     Korektor znajduje się w plastikowym, pastelowo różowym opakowaniu o pojemności 2 ml. Kosmetyk wyglądem przypomina typowy mazak, który używałam w szkole podstawowej. Za to jego aplikator wygląda jak pędzelek. Brzmi ciekawie, prawda? ;)


KONSYSTENCJA:

     Produkt posiada dość rzadką konsystencję o beżowym zabarwieniu. Z tego co wiem, korektor ten jest dostępny tylko w jednym kolorze. Szkoda, bo moim zdaniem jego kolor jest dość ciemny jak na korektor rozjaśniający.


APLIKACJA:

    Sama aplikacja nie sprawia żadnych problemów. Jednak wydobycie produktu na zewnątrz - już tak. Według producenta wystarczy parę razy obrócić opakowanie kosmetyku - powiedzmy, że jak szminkę ;) Jakie było moje zdziwienie, gdy na początku działanie tego typu nic nie dało. Dopiero po kilkunastu razach na pędzelku pojawił się korektor. I to w zastraszającej ilości! I tak jest za każdym razem...


WYDAJNOŚĆ:

     Określiłabym ją jako kiepską. Korektor marki Lovely używałam może raz na tydzień, a czasami nawet rzadziej. Przyznam, że nie liczyłam ilości dni, kiedy nakładam kosmetyk na swoją twarz. Jednak wątpię by suma była większa niż 30 dni...


DZIAŁANIE:

     Nie polecam tego produktu osobom, które tak jak ja chcą zakryć swoje cienie pod oczami. Niestety, kosmetyk ten nie zdziała nam takich cudów.

     Korektor niby posiada beżowy odcień, ale nie na tyle jasny by móc widocznie rozjaśnić strefę pod oczami. Chyba, że ktoś posiada typowo ciemną karnację. O dziwo, produkt marki Lovely posiada w sobie dość dużą ilość drobinek brokatowych, które są widoczne głównie przy sztucznym świetle.

Po lewej - korektor tuż po aplikacji. Po prawej - korektor 5 minut po aplikacji.

     Po jego zastosowaniu moje cienie niby są delikatnie jaśniejsze, ale nie na tyle bym była zadowolona z efektu. Możliwe, iż dziewczyny o delikatniejszych cieniach pod oczami będą z niego zadowolone ;)


CENA:

ok. 7 - 8 zł


MOJA OCENA:

2,5 / 5


     Jest to produkt tani, aczkolwiek zbyt słabo kryjący jak na moje wymagania. Może gdyby moje cienie były mniej widoczne to w przyszłości skusiłabym się ponownie na jego zakup. Niestety, nie planuję tego, w ogóle. 


A może któraś z Was miała ten korektor? Co o nim myślicie?

Buziaki, Wasza A.

sobota, 8 marca 2014

Konkurs z okazji Dnia Kobiet :)

     Moje Kochane Kobietki! Na samym początku chciałam każdej z Was złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji naszego dzisiejszego święta! Aby radość i szczęście nigdy Was nie opuszczało, a na Waszych twarzach - zawsze gościł uśmiech :)

     Z okazji Dnia Kobiet przygotowałam dla Was małe rozdanie. Zasady są proste - wystarczy być obserwatorem mego bloga i podać swój adres e-mail. I tylko to ;) 

A co możecie wygrać?


- Olejek łopianowy ze skrzypem polnym z Green Pharmacy,
- Krem na noc oraz krem na dzień z komórkami macierzystymi marki Ingrid Cosmetics,
- Pomadkę ochronną Bebe 'Young Care',
- Orzewiający żel pod prysznic z limonkowo - cytrusowym koktajlem egzotycznym marki Ziaja,
- Lakier do paznokci świecący pod lampą UV marki Lovely - nr 02,
- Mydło glicerynowe ręcznie robione ' Lavender & Magnolia',
- Parafinową maskę do rąk z Eveline Cosmetics oraz peeling i maskę do stóp z Efektimy.


A oto zasady rozdania:

1. Musisz być obserwatorem mego bloga.
2. Podać swój adres e-mail.
3. Dodatkowo, jeżeli chcesz zdobyć dodatkowy los, dodaj baner w panel boczny na swym blogu lub w osobnym poście.


Poniżej znajdziecie baner konkursowy:



Przykładowy wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Umieściłam baner w panelu bocznym / w osobnym poście: Tak / Nie ( podaj link ;) )
3. Mój adres e-mail:


     Konkurs z okazji Dnia Kobiet będzie trafił równy miesiąc: od 8 marca do 8 kwietnia. Mam nadzieję, że jego zasady są dla Was jasne i przejrzyste :) Każdej z Was, która weźmie udział w konkursie, życzę powodzenia! 

Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jestem Ja, czyli autorka bloga www.alicja-w-krainie-kosmetykow.blogspot.com .
2. Sponsorem nagród jestem Ja ( zostały one przeze mnie kupione, bądź wygrane ).
3. Czas trwania konkursu  08.03. - 08.04.2014 roku.
4. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone maksymalnie 7 dni od daty jego zakończenia.
5. Osoay, która wygra konkurs, dostanie ode mnie wiadomość na konto e-mail. Jeżeli w ciągu 3 dni nie odpisze na niego - wybieram następną zwyciężczynię.
6. Warunkiem udziału w konkursie jest bycie obserwatorem mojego bloga oraz podanie swojego adresu e-mail. Dodatkowo można dodać baner w panel boczny bloga lub w osobnym poście, dzięki czemu można otrzymać dodatkowy los.
7. Biorący udział w konkursie musi spełniać wszystkie podane powyżej warunki.
8. Nagrody zostaną wysłane zwycięzcom, w przeciągu 5 dni od otrzymania ich danych osobowych.


POWODZENIA! :)

niedziela, 23 lutego 2014

Dobre, bo polskie - część 1.

     W ramach małego urozmaicenia - postanowiłam wprowadzić na moim blogu cykl postów "Dobre, bo polskie". Jak zapewne pamiętacie, jakiś czas temu 'modny' był TAG o tym samym tytule. Ja postanowiłam zrobić z tego serię notek. Myślę, że wiele polskich firm posiada dużo perełek w swoim asortymencie. A ja mam zamiar je wyszukać ;)

     W każdym poście z tej serii będę przedstawiać Wam po 5 kosmetyków ( czy to tych z kolorówki, czy tych z pielęgnacji ), które zachwyciły mnie swoim działaniem. We wrześniu zeszłego roku przedstawiłam już 5 firm kosmetycznych oraz ich produkty, które sprawdziły się u mnie. Jeżeli jesteście ciekawe tych kosmetyków - notka znajduje się tutaj :)

     Dzisiaj przedstawię Wam 5 polskich kosmetyków z działu "kolorówka", które przypadły mi do gustu pod różnymi względami :)

     Podkład ten dokładnie zrecenzowałam w tym poście. Kosmetyk marki Bell idealnie sprawdził się na mojej mieszanej skórze. Matowił ją, lecz nie podkreślał suchych skórek, które się na niej znajdowały. Nie tworzył efektu maski, długo się na niej utrzymywał. Jego cena również zachęca do przetestowania. Za 8 - 10 zł dostaniemy podkład o dobrej jakości :)


     Bazę pod cienie marki Hean zapewne zna prawie każda z nas :) W małym słoiczku znajduje się kosmetyk, który przedłuża trwałość cieni oraz podbija ich pigmentację. Dzięki niej cienie utrzymują się na powiece cały dzień, a ich odcień jest o wiele bardziej intensywny. Baza jest tania i wydajna. Warto się na nią skusić :)



     Do grona moich ulubionych, polskich kosmetyków zalicza się również lakier piaskowy marki Lovely. Posiada on cudowny, intensywny odcień czerwieni, w którym zatopione są brokatowe drobinki. Produkt ten bardzo ładnie prezentuje się na paznokciach - nawet tych krótkich :) Jego cena również jest przystępna, a sam lakier można dostać w różnych wariantach kolorystycznych.



     Na sam koniec przedstawię Wam dwa tusze marki Lovely, które zawładnęły moim serduchem. Kosmetyk "Spectacular Me" dokładnie zrecenzowałam Wam w tym poście. Jak dla mnie - jest to tusz idealny! Ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy, wyraźnie je podkręca. Dodatkowo, nie skleja rzęs i nie osypuje się w ciągu dnia. I to za cenę nie większą niż 10 zł ;)



     Drugi tusz marki Lovely, "Volume Booster", również stał się moim ulubieńcem. Tak jak jego poprzednik - bardzo ładnie podkreślał rzęsy. Dzięki niemu były one wydłużone i podkręcone - wyglądały o niebo lepiej niż bez niego! Jeżeli jesteście ciekawe jak tusz prezentuje się na rzęsach - zapraszam Was do tej notki :)

*****

     Jestem ciekawa - co myślicie o tego typu serii postów? Jakie są Wasze ulubione polskie kosmetyki? Podzielcie się swoją opinią :)

Buziaki, Wasza A.

sobota, 15 lutego 2014

Szaleństwo zakupowe - luty '14.

     Minęła dopiero połowa miesiąca, a ja wzbogaciłam się o dość sporą ilość kosmetyków ( i nie tylko :) ). Żeby znowu nie zanudzić Was zbyt długim postem zakupowym, który ukazałby się pod koniec lutego, postanowiłam podzielić go na dwie części.


     W dzisiejszym poście pokażę Wam co nowego udało mi się zakupić w ostatnim czasie, jak wygląda moje zamówienie ze strony E-bay oraz co udało mi się wygrać. Ciekawych - zapraszam na dalszą część postu :)

Zdjęcie zapożyczone ze strony: http://allegro.pl/ShowItem2.php/itemNotFound/?item=3687627895&title=e1-studio-foto-namiot-bezcieniowy-lampy-tla-statyw

     Na początku miesiąca doszedł do mnie mały prezent od mojego W., a mianowicie - namiot bezcieniowy z 2 lampami, statywem. Będzie to dla mnie idealne miejsce do robienia zdjęć - tym bardziej w szaro - burą pogodę :)






     W lutym zawitałam również do Super-pharmu. Skusiłam się na duży szampon marki Garnier oraz nowy tusz do rzęs marki Rimmel, który zdobyłam za... 1 grosz ;)



     W nagrodę za zdanie pierwszego egzaminu - wybrałam się na małe zakupy do Mydlarni Wrocławskiej. Standardowo, skusiłam się na woski - Yankee Candle, Wood Wick oraz Kringle Candle :)



     Dotarło do mnie zamówienie ze strony Ebay. Tym razem zakupiłam maseczkę oczyszczającą Medi-Medi marki Holika Holika. Dodatkowo, dostałam 3 próbki.



     Kiedy zobaczyłam  powyższe smaki herbat Lipton - musiałam je zakupić! Kto nie lubi truskawkowych babeczek czy jagodowych muffinek? ;) Każda z nich kosztowała niewiele ponad 5 zł.




     Udało mi się wygrać w jednym z konkursów na stronie Styl.pl . Nagrodą było 10 kosmetyków, które brały udział w plebiscycie na Stylowy Kosmetyk 2013. Zaskoczyła mnie ilość kremów w paczce, więc zapewne część z nich powędruje do którejś z Was :)



     Wczoraj dotarło do mnie pudełko Pink Joy. Jego zawartość jest częściowo podobna do poprzedniego boxa - głównie z tego powodu, by więcej dziewczyn mogło zapoznać się z rosyjskimi dobrociami :) Jeśli chodzi o mnie - jestem bardzo zadowolona z produktów, jakie tam znalazłam. 

     A w pudełeczku znajdowały się takie kosmetyki jak:
* morelowy peeling do twarzy,
* odżywka do włosów "Pszenica i piwo",
* oczyszczający pianko - żel do twarzy,
* krem - korektor do twarzy,
* próbka nawilżającego kremu do twarzy.

*****

Może któraś z Was skusiła się na pudełko Pink Joy? Co nim sądzicie?

Wasza A.




niedziela, 2 lutego 2014

Nowości kosmetyczne - styczeń 2014.

     Muszę przyznać, iż w styczniu poszalałam trochę na zakupach ;) Dużo kosmetyków mam już na wykończeniu, więc musiałam uzupełnić ich 'zapasy'. Oczywiście, parę produktów kupiłam pod wpływem impulsu - jak to ja :)


     Dodatkowo, dotarły do mnie dwie paczuszki. W jednej z nich znalazłam 3 kosmetyki marki BingoSpa, które otrzymałam w ramach współpracy. W drugiej przesyłce znalazłam nagrody, które udało mi się wygrać na jednym z portali internetowych. 

     Zaczynajmy :)


     Na samym początku stycznia wybrałam się na małe zakupy do Rossmanna. Zakupiłam tam tylko 3 produkty, które albo miałam na wykończeniu, albo chciałam je przetestować. Dodatkowo, skusiłam się na herbatę Kings Crown, która nie przypadła mi do gustu...


     Uzupełniłam zapas soli do kąpieli w moim rodzinnym domu, a przy okazji zakupiłam żel pod prysznic z Be Beauty. A na stronie DOZ, oprócz leków dla mego lubego, zamówiłam 2 maseczki Beauty Formulas.


     Na początku drugiego tygodnia stycznia znowu wybrałam się na zakupy do Rossmanna. Powodem był brak szamponu, jak i kończąca się odżywka do paznokci. W pierwszym przypadku - postanowiłam wypróbować szampon Dove do włosów wypadających. A jako odżywkę, standardowo, wybrałam tą marki Eveline Cosmetics :)

     Dodatkowo, zakupiłam odżywkę z Alterry oraz sławną na blogach paletkę cieni z Lovely. Nie mogłam się jej oprzeć - leżała taka samotna w szafie Lovely... ;)


     Ostatnio coraz częściej robię zakupy w internecie. Tym razem poczyniłam je w sklepie o nazwie Max Drogeria . Na ich stronce możecie zamówić produkty do domu, kosmetyki damskie oraz męskie czy też kosmetyki dla swoich zwierzątek ;)

    Jak zapewne zauważyłyście - w moim zamówieniu górowały kosmetyki marki Joanna. Skusiłam się na ich 3 peelingi, szampon z serii arganowej oraz mydełko do rąk o zapachu kiwi. Dodatkowo, wybrałam tonik marki Ziaja, krem Nivea. W ramach gratisu otrzymałam małą próbkę płynu Sudolux ;)

    Polecam Wam zakupy w owej drogerii. Ceny części kosmetyków są sporo niższe w porównaniu do Rossmanna czy też Drogerii Natura. A paczka doszła do Paczkomatów w następny dzień po zaksięgowaniu pieniędzy i wysłaniu paczki :)


     Na ostatnie zakupy wybrałam się kilka dni temu. Powodem była konieczność zakupu mocno nawilżającego kremu do twarzy. Jako, że mam miłe wspomnienia z firmą Tołpą, to skusiłam się na ich kosmetyk z serii Hydrativ. Byłam pozytywnie zaskoczona, gdy w kartoniku znalazłam 3 próbki kremów do twarzy :)

      Dodatkowo, zakupiłam żel Radox za nie całe 4 zł.


     Prawie zapomniałam o moim zamówieniu na stronie E-bay! Tym razem podarowałam sobie zakup kolejnego kosmetyku i skusiłam się na... zegarek ;) Zapewne dla części z Was wyda on się słodki i zbyt uroczy, ale mnie ujął za serducho. Tym bardziej, że kosztował ok. 10 zł wraz z przesyłką ;)



     A oto moja wygrana na portalu Aleja Kobiet - zestaw kosmetyków mineralnych Jane Iradele. Wśród nich znalazła się baza - krem pod makijaż oraz mniejsza wersja pudru do twarzy.


     I na sam koniec miesiąca dotarła do mnie paczucha z produktami Bingo Spa. Tym razem wybrałam do przetestowania żel pod prysznic o cudownym zapachu słodkich migdałów i białej glinki, maskę do twarzy ze 100% olejem winogronowym oraz peeling błotny do twarzy.


    A jak wyglądają Wasze styczniowe nowości? 

Buziaki, Wasza A.

wtorek, 7 stycznia 2014

Jeszcze grudniowy projekt denko :)

     Długi weekend za nami, czas powrócić na uczelnię czy też do pracy. Przyznam, że trochę rozleniwiłam się przez ten okres. Mój "długi" weekend zaczął się 20 grudnia i trwał do dziś. Rozpieszczają mnie na tym ostatnim roku studiów :)

     Dzisiaj zapraszam Was na co miesięczny projekt denko. W grudniu zużyłam bardzo mało kosmetyków kolorowych. Tak naprawdę, produkt ten już dawno powinien znaleźć się w denkowej torebce ;) No, ale! Zaczynajmy!


1. Perfumowany peeling do ciała „Miss Marine” z Perfecty. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany do testów od marki Perfecta.

2. Perfumowany krem do ciała „Miss Marine” z Perfecty. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane do testów od marki Perfecta.


3. Żel pod prysznic „Czekolada i pistacja” z Yves Rocher. - Mój ulubieniec! Kosmetyk ten posiada nieziemski zapach. Moim zdaniem pachnie jak czekolada z dużą ilością pistacji. Zapach ten jest tak smakowity, słodki, urzekający, że aż nie chce mi się wychodzić spod prysznica, gdy go używam :) / Cena – ok. 14 zł

4. Oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym z Yves Rocher. - Cóż, jestem zawiedziona tym produktem. Oliwka w ogóle nie nawilżała mojej skóry. Wręcz przeciwnie – nieco ją wysuszała... Do tego kosmetyk ten był strasznie nie wydajny – zużyłam go po około 6 – 8 razach. Nie polecam. / Otrzymane w ramach gratisu do zakupów.


5. Szampon nadający blask i objętość z serii „Diamond Volume” marki Nivea. - Bardzo polubiłam ten szampon. Dzięki niemu moje włosy były jedwabiście gładkie i miłe w dotyku. Nie puszyły się, jednak nie były też opadnięte. A do tego zauroczył mnie zapach tego produkty – owocowy i długo utrzymujący się na włosach. Mmm :) / Cena – 1 gr ( tak, tak – dzięki kuponowi od Super – pharm ;) )

6. Szampon przeciwłupieżowy marki DeBa. - Produkt ten zaliczyłabym do tych przeciętnych. Fakt faktem, bardzo dobrze poradził sobie z łupieżem na mojej głowie. Jednak – nie robił nic więcej. Mogłabym rzec, iż nawet lekko przesuszał moje włosy... / Cena – ok. 4 zł


7. Arganowa maska 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy w Klubem Kejt.

8. Maska głęboko odbudowująca „Goodbye Damage!” marki Garnier. - Jej recenzja znajduje się tu. / Wygrana w konkursie.


9. Ujędrniający balsam do ciała z Venus. - Kosmetyk ten dobrze nawilżał moją skórę, delikatnie ją wygładzał. Nie zauważyłam jakiegoś znacznego ujędrnienia mego ciała, ale w takie cuda to nie wierzę ;) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.

10. Witaminowy krem do rąk z Lirene. - Uwielbiam ten kosmetyk! Idealnie nawilża i odżywia skórę na dłoniach, pozostawiając ją mięciutką w dotyku. To właśnie dzięki niemu moje dłonie nie są przesuszone podczas tegorocznej pseudo zimy :) / Cena – ok. 6 zł


11. Tonik marki Clinique. - Recenzja znajduje się tu. / Wygrana w konkursie.

12. Krem do twarzy marki Clinique. - Recenzja znajduje się tu. / Wygrana w konkursie.


13. Maska z zieloną glinką z serii „Nuno” marki Ziaja. - W miarę przyjemna maseczka, która dość dobrze oczyszczała skórę i delikatnie ją wygładzała. Niestety, nie zauważyłam, by zlikwidowała jakiekolwiek wypryski znajdujące się na mojej skórze. / Cena – ok. 7 – 8 zł

14. Drobnoziarnisty peeling wygładzający do twarzy z Eveline Cosmetics. - Recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy w Klubem Kejt.


15. Dezodorant „Pro Clear” marki Adidas. - Jeden z lepszych dezodorantów, które używałam w ostatnim czasie. Bardzo dobrze chroni przed potem, nie brudzi ubrań ani ciała. Do tego ma bardzo ładny, świeży zapach. Polecam :) / Cena – ok. 10 zł

16. Luksusowy zmywacz do paznokci z Progres Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – ok. 3 – 4 zł


17. Maska oczyszczająca marki Ziaja. - Mój ulubieniec od wielu, wielu miesięcy. Chyba nikomu nie muszę jej przedstawiać :) / Cena – 1,50 zł

18. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Bardzo dobrze spisywały się do wycierania podkładu z dłoni czy nawet do wycierania kurzu;) / Cena – ok. 4 – 5 zł

19. Tusz „Volume Booster” od Lovely. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy w Klubem Kejt.

*****

A jak prezentuje się Wasze grudniowe denko? ;)

Wasza A.