Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 maja 2015

Szał zakupów - kwiecień 2015.

    Tegoroczny kwiecień na pewno wyróżni się u mnie ilością zakupów, jakie poczyniłam. Nagle wszystko zaczęło mi się kończyć, wzrosła ilość moich kosmetycznych zachcianek. Przyznam, że źle odbiło się to na moim portfelu ;) Parę razy zahaczyłam o Rossmann, udało mi się nawet zajść do Hebe. Jednak to nie wszystko - przez co ilość moich zakupów jest dość przerażająca. Jednak nie przedłużam - zaczynajmy!

    Jeszcze pod koniec marca zahaczyłam o sklep Yves Rocher. Dzięki ulotce, jaką otrzymuję od firmy raz w miesiącu, mogłam zakupić jeden wybrany przez siebie produkt tańszy prawie o połowę, a do tego otrzymałam krem do rąk w ramach gratisu. Jako że skończył mi się mój krem na noc - skusiłam się na żel nawilżający z serii Hydro Vegetal. I stał się on moim ulubieńcem ;)


    Na samym początku maja dwukrotnie skusiłam się na zakupy w drogerii Rossmann. Za pierwszym razem do zakupowego koszyczka dodałam tylko dwa produkty, a mianowicie bronzer do twarzy marki Bell ( ok. 15 zł ) oraz nowy żel pod prysznic marki Isana ( 2,99 zł ). Do tej pory nigdy nie stosowałam produktów brązujących twarz. Z tego też względu stwierdziłam, iż czas przełamać się, kupić jakiś bronzer i nauczyć się nim konturować. Na razie użyłam go tylko raz, ups ;)


    Za drugim razem uzupełniłam swój zapas płynów do kąpieli. Wybrałam "Diamentową kąpiel" od marki Apart ( 9,99 zł ) oraz kosmetyk tego typu od Isany ( ok. 4 - 5 zł ). Dodatkowo, zakupiłam chusteczki oczyszczające marki Tami. Nie widziałam ich w innych drogeriach kosmetycznych, więc możliwe, iż jest to nowość. W małym, plastikowym opakowaniu znajdowała się próbka kremu CC od Bell. Zapłaciłam tylko za ten podróżny słoiczek :)


   Udało mi się dostać również nowe żele pod prysznic marki Balea. Każdy z nich kosztował 5,00 zł. Jeżeli jesteście z Wrocławia - znajdziecie je na Hali Targowej "Gaj" :)



    Jeszcze zanim było wiadomo o wielkiej promocji na kolorówkę w takich drogeriach jak Rossmann czy Natura - skusiłam się na parę tego typu produktów w Hebe. Do mojego zakupowego koszyczka wpadł m. in. żel do brwi oraz kredka marki Catrice ( koszt nie większy niż 8 zł, chyba ;) ), tusz do rzęs "Maximum Definition" ( ok. 12 - 13 zł ) od Essence i róż "Illuminating Blush" również marki Catrice ( ok. 15 zł ). Chwilowo używałam pierwsze 3 kosmetyki i z każdego jestem zadowolona - w mniejszy lub większy sposób ;)

    Oprócz kolorówki, skusiłam się też na produkty pielęgnacyjne. Z podkulonym ogonem wróciłam do odżywek w spray'u marki Gliss Kur ( ok. 10 zł ). Ta od Shaumy nie zrobiła niczego dobrego z moimi włosami. Dodatkowo, zakupiłam dwa peelingi - jeden do twarzy, enzymatyczny ( ok. 10 zł ), marki Purederm, a drugi do całego ciała, ananasowy, od Joanny ( ok. 9 zł ). Krem nawilżający marki Ziaja ( ok. 10 zł ) kusił mnie już od dłuższego czasu. Wiele osób go zachwalało, więc i ja chciałam przekonać się o jego działaniu. A chusteczki nawilżane Tami ( ok. 4 zł ) zakupiłam, standardowo, do przecierania kurzu czy resztek makijażu z ręki ;)



    Mniej więcej w połowie miesiąca ponownie wybrałam się do sklepu Rossmann. Tym razem zakupiłam kosmetyki, które naprawdę były mi potrzebne. Tj. ich następcy albo wylądowali już w denkowej torbie, albo byli na wykończeniu. Jedynym dodatkiem do tych zakupów okazał się być matujący krem marki Bielenda, który kosztował mnie... 5,49 zł. I to tylko przez uszkodzenie kartonika, w który był zapakowany. Reszta jest w porządku, a data przydatności - aż do 2017 roku.

    Nie licząc tego produktu, zakupiłam najnowszy krem pod oczy marki AA z serii Hydro Algi ( ok. 14 zł ), żel do mycia twarzy z Lirene ( ok. 10 - 11 zł ), piankę konwaliową do golenia ( ok. 5 zł ) oraz dwupak antyperspirantów z Dove ( 13,99 zł ).



    Jakiś czas temu w sklepie Carrefour można było dostać maseczki Montagne Jeunesse w cenie 3,99 zł za sztukę. Nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła choćby kilku sztuk ;) Wybrałam 4, aczkolwiek wszystkie czekają na swoje użycie. Dodatkowo, skusiłam się na jeden z najnowszych wariantów antyperspirantu Fa ( 5,99 zł ) o zapachu zielonej herbaty.



        Jako wielka fanka wosków Yankee Candle - wybrałam się po ich nowości z najnowszej serii. Udało mi się dostać je w cenie 6 zł za sztukę. Dodatkowo, wybrałam jedną tartę z Craft and Beauty ( 8 zł ) o zapachu pudrowych cukierków.



    W drugiej połowie miesiąca ponownie wybrałam się do Hebe. Głównym celem tych zakupów były gumki do włosów Invisibobble. Wiele blogerek, jak i moje koleżanki z pracy, bardzo je zachwalały, więc postanowiłam skusić się na ich zestaw ( 15 zł za 3 gumki ). Serum do twarzy z L'biotici oraz antyperspirant marki Nivea kupiłam za namową pani kasjerki. Przy zakupie dwóch produktów znajdujących się przy kasach - otrzymywało się torebeczkę upominków od marki Hebe. Cóż, myślałam, że znajdę w niej coś ciekawego. A w jej wnętrzu znalazłam... tylko próbki kremów i perfum. Tak, jestem zawiedziona ;) Przynajmniej wiem na przyszłość, by nie ulegać tego typu promocjom. 


    Zakup kolorówki w Rossmannie, jak i moją wizytę w salonie Kiko opiszę Wam w kolejnym poście. Na dzisiaj - chyba już wystarczy tych nowości ;)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nich sądzicie?



Miłego dnia, Wasza A.

piątek, 6 lutego 2015

Zdenkowani - styczeń 2015.

   Luty rozpoczął się dla mnie natłokiem pracy i wyjazdami w rodzinne strony. Z obu tych powodów dość rzadko zaglądam na bloga, wybaczcie mi to. Może od przyszłego tygodnia moja sytuacja nieco się poprawi i będę mogła częściej się tu pojawiać ;)

   A dzisiaj przychodzę do Was z projektem denko - w wersji styczniowej. Coraz lepiej idzie mi zużywanie kosmetyków kolorowych. Może niedługo zredukuję ich ilość do minimum? Ach, te marzenia ;)


1. Peeling do ciała "Jeżyna & Malina" z Farmony. - Kosmetyk posiadał bajeczny zapach - podobny do malinowej Mamby ;) Bardzo dobrze masował skórę, może nawet lekko ją podrażniał. Nie pozostawiał na ciele tłustej warstwy, aczkolwiek dość trudno spłukiwało się go z jej powierzchni. I nie wiem czemu - trafiło mi się jakieś twarde, niewygodne opakowanie, które utrudniało mi wydobycie peelingu do końca...

2. Żel pod prysznic w wersji "Marakuja" marki Isana. - Kolejny tani i przyzwoity żel pod prysznic owej marki. Miał przyjemny, owocowy zapach, który umilał mi codzienne branie kąpieli. Nie wysuszał skóry, był dość wydajny. Jestem z niego zadowolona :)

3. Żel pod prysznic "Cookies" od Be Beauty. - Typowy przeciętniak. Miał ciekawy, słodki zapach, ale krótko utrzymywał się on na skórze. Miał nie szczelne opakowanie, przez co część produktu wylewała się podczas jego aplikacji na dłoń. Niby nie wysuszał skóry i nie zrobił mi żadnej krzywdy. Jednak jakoś nie przekonał mnie do siebie ;)


4. Płyn do kąpieli "Migdał i kokos" marki Apart. - Mój ulubieniec! Posiadał cudowny, migdałowy zapach, a do tego wytwarzał bardzo dużą ilość piany. Ach! Idealny produkt do brania dłuższych, aromatycznych kąpieli :)

5. Olejek pod prysznic "Jeżyna & Malina" z Farmony. - Mój kolejny ulubieniec ;) Tak jak peeling - posiadał zapach malinowej mamby. Wytwarzał bardzo dużą ilość piany, a jego zapach unosił się w łazience jeszcze kilka godzin po branej kąpieli. Cudo!

6. Sól do kąpieli o zapachu owocu granatu marki Balea. - Cóż, określiłabym ją jako przeciętną. Wystarczyła mi tylko na jedną kąpiel, choć jest jej dość dużo w opakowaniu. Zabarwiła wodę na czerwono, przez kilka minut można było wyczuć przyjemny, owocowy zapach. Niestety, potem on zanikł i pozostała mi tylko kolorowa woda ;)


7. Olejki do kąpieli w różnych kapsułkach. - Każda z kapsułek zawierała olejek o innym zapachu. Niebieskie pseudo słoneczko pachniało jak męskie perfumy, zielony królik - jak jabłuszko, czerwone serduszko i złota gwiazdka - jak różowa guma Orbit dla dzieci. Ich zapach krótko utrzymywał się w powietrzu, a sam olejek w ogóle nie nawilżał skóry. Szkoda...

8. Płyn do higieny intymnej marki Ziaja. - Uwielbiam produkty tego typu owej firmy. Są łagodne dla skóry, nie podrażniają i nie wysuszają. Do tego są bardzo wydajne i można je dostać w prawie każdym w sklepie w niskiej cenie.

9. Pianka do golenia "Sensitive" marki Isana. - Jakiś czas temu znalazła się wśród ulubieńców. I nic w tym dziwnego! Daje dobry poślizg golarce, dzięki czemu skóra nie jest podrażniona po goleniu. Nie wysusza skóry, ma przyjemny zapach, jest wydajna. Chwilowo używam wersji jabłkowej owego produktu i również jestem z niego zadowolona :)


10. Szampon nadający objętość "Volume Sensation" marki Nivea. - Określiłabym go jako kosmetyk nie wyróżniający się w tłumie. Niby dobrze oczyszczał włosy, ale nic więcej. Nie miały one większej objętości, nie były nabłyszczone czy też jakoś super wygładzone. Jego zapach również określiłabym jako przeciętny. Mi kojarzył się z... trawą.


11. Szampon pielęgnacyjny Hipp. - Bardzo lubię ten kosmetyk. Nie wywołuje łupieżu, łagodzi podrażnienia znajdujące się na skórze głowy, nie powoduje plątania włosów. Jest wydajny, ma przyjemny zapach. Szkoda tylko, że dość trudno znaleźć go w takich drogeriach jak Rossmann czy Drogeria Natura.

12. Antyperspirant "Intensive Ultra Dry" marki Adidas. - Nie polubiłam się z tym produktem. Nie chronił dobrze przed potem, potrafił brudzić ubrania, a jego zapach był dość duszący. W przyszłości na pewno do niego nie powrócę.

13. Maska do stóp Exclusive Cosmetics. - Przyjemny produkt do stosowania w ramach domowego SPA. Dawał lekki efekt chłodzenia, co zimą raczej nie należy do najprzyjemniejszych odczuć. Co do samego działania kosmetyku - lekko nawilżył skórę, ale nic poza tym. Myślę, że trzeba by było stosować taką maskę minimum 3 razy w tygodniu, by zobaczyć jakieś spektakularne efekty.


14. Masło do ciała "Papaya" z The Body Shop. - Jego recenzja znajduje się tu.

15. Regenerujący krem do rąk z Be Beauty. - Na jego temat możecie poczytać w tym poście.


16. Żel pod oczy ze świetlikiem i herbatą marki Flos-lek. - Jego recenzja znajduje się tutaj.

17. Nawilżające serum do twarzy "Super Power Mezo Serum" z Bielendy. - Na jego temat poczytacie tutaj.

18. Tonik bio aloesowy marki Ziaja. - Był to przyjemny kosmetyk, ale nie dorastał do pięt tonikowi ogórkowemu tej samej marki. Dość dobrze odświeżał skórę, lekko ją nawilżał. Jest wydajny i dostępny w przystępnej cenie. Myślę, że bardziej spisze się w przypadku osób z cerą tłustą czy mieszaną niż z suchą ;)


19. Żel do mycia twarzy z olejkiem pomarańczowym marki Ava Laboratorium. - Jego recenzję znajdziecie tutaj.

20. Płyn micelarny do cery naczynkowej z Lirene. - Jak dla mnie to bubel. Kiepsko usuwał makijaż z twarzy, a tym bardziej z okolic oczu. Do całkowitego demakijażu zużywałam minimum 4 lub 5 płatków! Jedynym jego plusem był fakt, iż nie podrażniał skóry. I był dość tani.

21. Maseczka peel - off marki Balea. - Jedna z gorszych maseczek tego typu, jakie testowałam w swoim życiu. Dość mocno pachniała alkoholem, a do tego wysuszała moją skórę. To przez nią nabyłam się dość sporej ilości suchych skórek w okolicach nosa. Nie polecam jej kupna, o nie.


22. Puder do twarzy Baby Face Pore Powder marki It's Skin. - Więcej na jego temat przeczytacie w tym poście.

23. Krem BB z serii Good Afternoon marki Skinfood. - Jego recenzja znajduje się tutaj.

24. Podkład matująco - rozświetlający Glam & Matt marki Lirene. - Po pierwsze, kosmetyk ten w ogóle nie matuje skóry. Ba! Po jego zastosowaniu świeci się ona jak bombka! Po drugie, kolor nr 02, czyli niby naturalny, jest dość ciemny i w okresie zimowym musiałam rozjaśniać go innym podkładem. Niby dość dobrze krył, ale po mniej więcej 5 - 6 godzinach znikał z twarzy w tempie ekspresowym. Nie polubiłam się z nim, niestety.

25. Tusz do rzęs "Magnetic Look" z Eveline Cosmetics. - Na jego temat możecie poczytać tutaj.


****


Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak to co o nich sądzicie?



Miłego wieczoru, Wasza A.

wtorek, 13 stycznia 2015

Zdenkowani - grudzień 2014.

    Grudzień minął mi w zastraszającym tempie. Ciągłe przesiadywanie w pracy, kupowanie prezentów - zajęły większość mojego wolnego czasu. A potem były już Święta i impreza sylwestrowa... I już mamy połowę stycznia! :) Czas leci, a w denkowej torbie znajduje się coraz więcej pustych opakowań :)

    W poprzednim miesiącu udało mi się zużyć dość sporą ilość produktów do kąpieli. Od kiedy przeprowadziłam się do mieszkania z wanną zamiast prysznica - spędzam tam dość dużo czasu wieczorem ;) Jakimś cudem - zdenkowałam też trzy produkty kolorowe. Jestem z siebie dumna ;)


1. Żel pod prysznic "Festa do Brasil" marki Isana. - Jest to tani, przyjemnie pachnący kosmetyk, który umilał mi codzienną kąpiel. Nie wysuszał skóry, dobrze mył. Jak wiecie - lubię żele Isana i często do nich wracam ;)

2. Kremowe mydło arganowe marki Ziaja. - Myślałam, że nigdy nie zużyję tego produktu ;) Był mega wydajny, nie wysuszał skóry. Mydełko posiadało dość ciężki, intensywny zapach, który idealnie wkomponował się w zimową aurę.

3. Peeling do ciała gruboziarnisty "Olejek arganowy" z Joanny. - Kosmetyk dość dobrze masował skórę, aczkolwiek nie tak mocno jak produkty z serii Tutti Frutti marki Farmona. Miał dość mdlący i słodki zapach, który krótko utrzymywał się na skórze. Był średnio wydajny, ale u mnie wszystkie peelingi kończą się dość szybko ;)


4. Cukrowy peeling "Brzoskwinia & Mango" z serii Tutti Frutti marki Farmona. - Uwielbiam ten peeling! Cudownie, intensywnie masuje ciało, pozostawiając je miłe i gładkie w dotyku. Do tego ma uzależniający, owocowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Polubiłam go na tyle, że znalazł się  w ulubieńcach wczesno zimowych ;)

5. Płyn do kąpieli z lawendą i wanilią marki Isana. - Kosmetyk ten posiadał dość intensywny, aczkolwiek otulający zapach, który idealnie nadawał się na zimowe wieczory. Po kąpieli z tym produktem czułam się wypoczęta, zrelaksowana i uspokojona ;)

6. Płyn do kąpieli "Cookies" z Be Beauty. - Niestety, płyn ten nie przypadł mi do gustu. Miał przyjemny, słodki, typowo ciasteczkowy zapach, ale tylko w opakowaniu. Po dodaniu go do wody - jego aromat zanikał. A szkoda :( Jedyny jego plus - wytwarzał dość dużą ilość piany.


7. Żel oczyszczający z serii "Czysta skóra" marki Garnier. - Jego recenzja znajduje się tu.

8. Odświeżający płyn micelarny do cery tłustej i mieszanej marki Soraya. - Cóż, określiłabym go jako przeciętniaka. Niby dość dobrze usuwał podkład czy puder. Jednak nie za dobrze radził sobie z demakijażem oczu. Do zmycia eyelinera musiałam zużyć około 3 - 4 płatków, koszmar ;O Na szczęście - kosmetyk nie podrażniał skóry, nie wysuszał jej, nie uczulał.

9. Peeling do mycia twarzy marki Synergen. - Kolejny przeciętniak z denkowej torby. Miał dość gęstą konsystencję, w której zatopiona była bardzo mała ilość ostrych, dość dużych drobinek. Jak dla mnie kiepsko oczyszczał skórę, co najwyżej ją podrażniał. Dość trudno zmywało się go z twarzy, a do tego pozostawiał na niej specyficzną, nieprzyjemną warstwę. Na pewno do niego nie powrócę.


10. Serum "Sebo Vegetal" z Yves Rocher. - Jego recenzja znajduje się tu.

11. Żel pod oczy marki Anatomicals. - Delikatny, aczkolwiek dość dobrze nawilżający żel pod oczy. Nie podrażniał, nie wywołał alergii. Jedyny jego minus - pozostawiał na skórze dość nieprzyjemną, lepką warstwę. Myślę, że będzie to odpowiedni kosmetyk pod oczy dla młodych dziewczyn ;) I nie - nie zlikwidował cieni pod oczami.

12. Olejek arganowy. - Jego recenzja znajduje się tu.


13. Super Power Mezo Maska z Bielendy. - Jest to kosmetyk w formie płatu tkaniny nasączonego dobroczynnymi substancjami. Przyznam, iż nawet byłam zadowolona z tej maski. Po jej zastosowaniu moja twarz była miękka i przyjemna w dotyku. Jednak jakiegoś efektu "wow" - nie zauważyłam ;)

14. Maska ogórkowa zamówiona na stronie E-bay. - Z tych masek jestem zadowolona o wiele bardziej. Dobrze nawilżają i wygładzają skórę. Dodatkowo, dają przyjemne uczucie chłodu i delikatnego mrowienia ;) Można je kupić w pakiecie ( 3 sztuki ) za około 6 - 8 zł. Myślę, że jest to opłacalna oferta :)


15. Szminka Hydra Renew od Rimmel. - Jej recenzja znajduje się tu.

16. Korektor w płynie z serii "Affinitone" marki Maybelline. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

17. Lakier do paznokci z serii "Nude Glam" od Essence. - Rzadko kiedy zużywam lakiery, ponieważ od paru miesięcy prawie w ogóle nie maluję paznokci. W tym przypadku - pozostała mi jego niewielka ilość na dnie, którą w ogóle nie mogłam wydobyć. A co do samego produktu - miał ładny, delikatny kolor, który idealnie pasował do stosowania na co dzień. Dość szybko wysychał, ale jego trwałość była raczej przeciętna. Produkt utrzymywał się na moich paznokciach około 2 - 3 dni. Jednak za cenę 6 - 7 zł - nie ma co narzekać ;)


18. Próbki, próbeczki.



Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?


Miłego wieczoru, A.

piątek, 5 grudnia 2014

Projekt denko - listopad 2014.

    Czas na co miesięczny projekt denko. Mam wrażenia, że im bliżej końca roku, tym mniej zużywam kosmetyków. Naprawdę, nie wiem z czym to jest związane! Może w grudniu będzie lepiej? ;)


1. Płyn micelarny marki Garnier. - Jest to jeden z moich ulubieńców. Dobrze usuwał makijaż, nie podrażniał skóry i nie pozostawiał na niej tłustej warstwy. I co ważne - nie powodował pieczenia oczu. Jedyne czego w nim nie lubię to jego kiepskiej wydajności. Produkt zużyłam bodajże w półtora miesiąca. Mniej więcej.

2. Tonik ściągająco - oczyszczający marki Garnier. - Notka o nim znajduje się tutaj.



3. Żel do golenia dla skóry wrażliwej marki Isana. - Jakiś czas temu przeczytałam na jednym z blogów, iż męskie produkty do golenia spisują się w tej kwestii lepiej niż te damskie. Stwierdziłam - a czemu nie! Wypróbuję jakiś kosmetyk i wyrobię sobie zdanie w tej kwestii. Cóż, nie trafiłam za dobrze. Żel marki Isana był mało wydajny, nie dawał zbyt dobrego poślizgu podczas golenia. Określiłabym go mianem - przeciętniak.

4. Peeling w wersji "Marakuja" marki Joanna. - Kosmetyk ten spisał się u mnie tak dobrze jak wariant jabłkowy. Przyjemnie masował skórę, nie pozostawiał na niej tłustej warstwy, nie wysuszał jej i miał ładny zapach. Czego chcieć więcej? :)

5. Płyn do kąpieli "Jedwab i noni" marki Apart. - Nie wiem czemu wcześniej nie zwróciłam uwagi na kosmetyki z tej serii. Mają cudowne zapachy i wytwarzają przeogromną ilość piany! Już mam kolejny wariant "w obiegu" ;)



6. Jaja do kąpieli z Biedronki. - Nie wiem co mnie podkusiło do ich kupna, skoro babeczki z tego samego sklepu w ogóle się u mnie nie spisały. Kosmetyki miały słabo wyczuwalny zapach, wręcz nijaki. W ogóle nie umilały kąpieli...



7. Olejek łopianowy z czerwoną papryką z Green Pharmacy. - Jak dla mnie jest to niewypał! Produkt ten niesamowicie podrażnił i wysuszył skórę na mej głowie, "dzięki" czemu nabawiłam się łupieżu. Jego resztkę ( tja, 1/3 opakowania ) musiałam wylać...

8. Szampon "Wyrazisty kolor" marki Timotei. - Kosmetyk ten stosowałam wyłącznie na połowę moich włosów. W tym przypadku - ładnie je nabłyszczał, wygładzał, nie powodował ich plątania. A do tego miał przyjemny zapach :)

9. Odżywka do włosów w spray'u dodająca objętości marki Gliss Kur. - Jak wiecie - lubię odżywki z tej serii. Może nie odżywiają zbyt dobrze włosów, ale ułatwiają ich rozczesywanie i nie obciążają ich. Dodatkowo, są bardzo wydajne i często można dostać je w promocji.



10. Mgiełka do ciała "Rome HoneySuckle Amore" z Bath & Body Works. - Jej recenzja znajduje się tu

11. Luksusowy jedwab do ciała ze złocistym pyłem z Eveline Cosmetics. - Za jakiś czas napiszę osobną notkę na jego temat. A w skrócie - produkt nie przypadł mi do gustu, niestety. Nie nawilżał zbyt dobrze skóry. Za to pozostawiał na niej bardzo dużo złotego pyłku, który był dość oporny w zmywaniu.



12. Podkład "Satin Look" marki Vipera. - Odcień niby najjaśniejszy z całej gamy, ale dla mnie i tak był za ciemny. A szkoda, bo kosmetyk posiadał dobre krycie, nie tworzył na skórze efektu maski, dość dobrze matował. Jego jedną z niewielu wad był fakt, iż podkreślał suche skórki. Zużyłam go mieszając z jaśniejszym podkładem.

13. Róż do policzków marki Essence. - Jeden z moich ulubieńców! Był dobrze napigmentowany, ładnie podkreślał kości policzkowe i długo się na nich utrzymywał. Dostępny jest w kilku wariantach kolorystycznych, więc każda z nas powinna znaleźć odcień idealny dla siebie :)



14. Maska nawilżająca marki Ziaja. - Dobry kosmetyk, ale nie tak samo jak wersja z glinką szarą. Ten dość dobrze nawilżał skórę, zmiękczał ją. Jednak nic poza tym.

15. Maska do twarzy z ekstraktem z ogórka. - Maska ta miała postać kawałka materiału nasiąkniętego różnego rodzaju substancjami. Produkt ten dobrze trzymał się skóry, nie zsuwał się z niej. Po 20 - 30 minutach ściągałam go i po prostu wyrzucałam do śmieci ;) Po zastosowaniu kosmetyku moja twarz była miękka i miła w dotyku, a do tego nawilżona.

16. Oliwkowa maseczka do twarzy marki Verona. - Zaliczyłabym ją do grona przeciętniaków. Niby nawilżała skórę, ale efekt ten zanikał po krótkim czasie. Na szczęście, nie zauważyłam by zapychała ona moją skórę.



17. Krem do twarzy przeciwzmarszczkowy z serii "Arnica" marki Flos-lek. - Zużyłam mnóstwo próbek tego kosmetyku i byłam z niego zadowolona. Dobrze nawilżał i odżywiał skórę, niwelował wszelakie suche skórki. Dodatkowo, nie zapychał skóry, nie podrażniał jej. Nie jest to jednak krem matujący, więc część z dziewczyn mogłaby być niezadowolona z lekkiego nabłyszczenia, jakie pojawia się na skórze po jego zastosowaniu.



*****


A jak prezentują się Wasze listopadowe zużycia?


Miłego weekendu, Wasza A.


niedziela, 30 listopada 2014

"Skromne" zakupy listopadowe.

    Już za 2 godziny ( po opublikowaniu notki - zapewne będzie to z 1,5 godziny ;) ) minie kolejny miesiąc, listopad. Czy tylko ja myślę, że czas mknie nie ubłagalnie? Mam wrażenie jakby jeszcze niedawno było 1 listopada. A to już prawie 1 grudnia...

    W listopadzie raczej nie poszalałam z zakupami. Przynajmniej jeśli chodzi o strefę kosmetyczną ;) Oczywiście, skusiłam się na promocję w Rossmannie, zamówiłam co nieco na E-bay. Miesiąc jak co miesiąc ;)



    Zakupy w ramach promocji "1 + 1" w Rossmannie podzieliłam na dwie raty. A to tylko z tego względu, iż miałam problem ze zdobyciem podkładu Affinitone marki Maybelline w odcieniu nr 14. Poszczęściło mi się w sklepie nieco oddalonym od wszelakich Galerii czy Pasażów. Do pary dobrałam jeden z tuszy do rzęs marki Rimmel ( para za 27,29 zł ), a co. Dodatkowo, w koszyczku wylądował płyn micelarny marki Soraya ( 11,49 zł ) oraz aloesowy tonik firmy Ziaja ( 5,19 zł ). Co do tego pierwszego produktu - jestem bardzo zawiedziona jego wydajnością. Kosmetyk ten mam już na wykończeniu!



    Przy ponownej wizycie w Rossmannie, tym razem w Arkadach, dokupiłam wypatrzony wcześniej róż oraz puder z serii "Skin Match" marki Astor ( para za 37,99 zł ). Jako, że jeden z żeli do golenia miałam już na wykończeniu, to skusiłam się również na piankę do depilacji marki Isana ( ok. 4 zł w promocji ).

     Po peeling do ciała musiałam wybrać się aż do Super - Pharmu ( do którego w ogóle mi nie po drodze ), ponieważ w Rossmannie ( jak dla mnie ) mają ich zbyt mały wybór. Tym razem skusiłam się na kosmetyk marki Joanna z serii Sensual ( ok. 6 - 7 zł ).



    W listopadzie na stronie ebay zamówiłam zestaw trzech maseczek z ekstraktem z ogórka. Paczuszka wyniosła mnie nie całe 13 zł. Oczywiście, nie płaciłam za koszty przesyłki :) Chwilowo użyłam jedną z maseczek i przyznam, że jestem zadowolona z efektu, jaki dała. Po jej zastosowaniu moja skóra była miękka w dotyku oraz dobrze nawilżona.

    W ramach tej serii są dostępne maseczki z m. in. ekstraktem z oliwek, pomidora czy... ziemniaka! ;)



    Na sam koniec ponownie "poszalałam" w Rossmannie ( tak, jestem uzależniona od tego sklepu ;) ). Jedyną moją zachcianką okazały się być patyczki zapachowe w wersji jabłkowej ( 4,99 zł ). Chwilowo czekają na swoją kolej w użytkowaniu, jednak jestem bardzo ciekawa ich zapachu! Z konieczności ( tja, tja ;) ) zakupiłam również szampon do włosów "Volume Sensation" marki Nivea ( 8,49 zł ), odżywkę w spray'u marki Shauma ( 7,99 zł ) oraz płyn do kąpieli o zapachu migdału i kokosu z Apartu( 6,49 zł ).


    I to by było na tyle! W tym miesiącu nie poszalałam na zakupach kosmetycznych. Jednak wiem, że to była cisza przed burzą. Zbliża się grudzień, a w nim m. in. Dzień Darmowej Dostawy ;)


A na co Wy skusiłyście się w ostatnim czasie?


Miłej nocki, Wasza A.

piątek, 3 października 2014

Projekt denko - wrzesień '14.

    Czas na co miesięczny projekt denko! Mam wrażenie, że we wrześniu zużyłam dość małą ilość produktów. Choć może tylko mi się tak wydaje ;) Zdenkowałam głównie produkty "kąpielowe". Korzystam z obecności wanny, ot co ;)


1. Hialuronowy płyn micelarny firmy Świt - pharma. - Jak zapewne kojarzycie - produkt ten znalazł się w moich ulubieńcach. Dobrze usuwał makijaż z twarzy, również z okolic oczu. Nie podrażniał skóry, nie wysuszał jej i nie pozostawiał na niej tłustej warstwy. Cudo :)

2. Tonik oczyszczająco - ściągający marki Kolastyna. - Przyznam, że byłam nawet zadowolona z owego produktu. Lekko matowił skórę, odświeżał ją i w ogóle jej nie przesuszał. Dodatkowo, jest dostępny w przystępnej cenie oraz jest wydajny. Niestety, nie zauważyłam żeby usuwał zaskórniki czy też zwężał pory.



3. Mus do ciała "Arbuzowe orzeźwienie" marki Apis. - Mam mieszane uczucia co do owego produktu. Niby posiada on przyjemny, lekko cukierkowaty zapach, nie pozostawia na skórze tłustej i nieprzyjemnej warstwy oraz jest wydajny. Jednak z drugiej strony, dość długo wchłania się w skórę, a nawilżenie jakie daje jest dość przeciętne...

4. Krem Nagoya Arganowy. - Kosmetyk ten musiałam wyrzucić, bo mi się przeterminował. Zużyłam prawie 2/3 opakowania - głównie jako mazidło do dłoni. Jednak nie byłam z niego zadowolona. Dawał uczucie złudnego nawilżania, dość długo wchłaniał się w skórę. Jedynie co mi się podobało to jego zapach ;)

5. Krem do rąk i paznokci z aloesem firmy Świt - Pharma. - Zaliczam go do grona przeciętniaków. Kosmetyk dość szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał na niej tłustej warstwy, ale nawilżenie, jakie dawał, było krótkotrwałe i trwało max. 2 - 3 godziny. Potem moje skóra na dłoniach ponownie była sucha.



6. Żel pod prysznic "Carambola" z Original Source. - Jest to moje pierwsze podejście do żeli owej marki i, niestety, chwilowo nie jestem do nich przekonana. Kosmetyk posiadał zbyt glutowatą konsystencję, słabo się pienił, a jego zapach był zbyt cukierkowaty i mdły. Spodziewałam się po nich czegoś lepszego.

7. Żel pod prysznic "Carambola Lambada" marki Balea. - Uwielbiam ten kosmetyk! W porównaniu do swojego poprzednika - jego zapach był przyjemny dla mojego zmysłu węchu - lekko słodki, owocowy. Żel dobrze się pienił, nie wysuszał skóry i umilał mi codzienną kąpiel.

8. Płyn do kąpieli "Golden Desire" marki Luksja. - Zapach tego produktu kojarzy mi się z jakimiś perfumami, które dość często wyczuwałam u kogoś z mojej rodziny w czasach dzieciństwa. Jest on dość intensywny, ale nie dusi podczas brania kąpieli. Płyn przy kontakcie z wodą tworzy dość dużą ilość piany, z czego jestem zadowolona. W przyszłości zapewne skuszę się na inny wariant tego produktu :)

9. Żel do mycia ciała i włosów dla dzieci marki Ziaja - Zakupiłam go, bo myślałam, że będzie odpowiedni dla mojej ( ostatnio bardzo wrażliwej ) skóry na głowie. Niestety, trycholog odradził mi go do stosowania w ramach mycia włosów. Z tego też względu zużyłam go jako... płyn do kąpieli :) Kosmetyk tworzył dość dużą ilość piany, miał łagodny zapach i nie wysuszał skóry.

10. Cukrowy peeling do ciała "Jagodowa muffinka" z Perfecty. - Bardzo polubiłam owy produkt - głównie za jego apetyczny zapach, który długo utrzymywał się na skórze! Jego działanie peelingujące określiłabym jako przeciętne - nie jest ani za słabe, ani za mocne. Można rzec, iż prawie w sam raz ;)

11. 100% naturalne mydło z borowiną i bursztynem maki MK Natural Cosmetics. - Jego opinia znajduje się tu.



12. Babeczki do kąpieli z Biedronki. - Na temat tych produktów powstanie osobna notka, więc nie będę się tu rozpisywać. Każda z nich ma podobne działanie, ale pod względem zapachowych polubiłam tylko jedną - truskawkową :)



13. Hipoalergiczny szampon do włosów marki Biały Jeleń. - Jego recenzja znajduje się tu.



14. Antyperspirant "Biorythm" marki Rexona. - Jest to tani i dobry jakościowo kosmetyk. Przyzwoicie chroni przed potem, nie brudzi ubrań czy też ciała. Dość często sięgam po produkty owej marki, co widać w moich denkach ;)



15. Wodoodporna maskara "Lash Color" marki IsaDora. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

16. Puder do twarzy "Affinitone" marki Maybelline. - Polubiłam owy kosmetyk. Dobrze utrwalał makijaż, matował skórę, nie podkreślał suchych skórek. Szkoda tylko, że był tak słabo wydajny. 

17. Nawilżająco - rozświetlający krem CC 8 w 1 marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.


18. Nawilżający krem arnikowy SPF 15 z serii "Arnica" marki Flos-lek. - Do tej pory zużyłam mnóstwo próbek owego kremu, więc mogę się o nim wypowiedzieć. Kosmetyk dobrze nawilża i odżywia skórę. Po jego zastosowaniu jest ona mięciutka w dotyku. Dodatkowo, produkt ten nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, nie zapycha porów skórnych. Jego jedynym małym minusem jest fakt, że nie matuje on skóry. Ale nie można mieć wszystkiego ;)



Miałyście któryś z powyższych produktów? Jeśli tak to co o nim sądzicie?

Buziaki, Wasza A.


wtorek, 26 sierpnia 2014

Nowości kosmetyczne - lipiec / sierpień 2014.

     Chyba każda z nas uwielbia zakupy. Czy to te małe, czy te większe, gdzie ledwo dźwigamy koszyk z produktami ;) Fakt faktem, sama staram się ograniczać ilość kupowanych kosmetyków. Jednak wiadomo - różnie to bywa :)

     Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co takiego zakupiłam w lipcu oraz w sierpniu. Nie jest tego aż tak dużo, przynajmniej mi się tak wydaje ;)


     Standardowo - skusiłam się na małe zamówienie na stronie e-bay ;) Do mojego wirtualnego koszyczka ponownie wpadł pędzelek za kwotę nie większą niż 8 zł oraz korektor pod oczy marki Missha za 15 zł. Za jakiś czas powinna pokazać się notka na blogu na ich temat :)



     Pewnego dnia wybrałam się również do Super-pharm'u. Moje zapasy kosmetyczne do kąpieli były wtedy na wyczerpaniu i musiałam dokupić parę "drobnostek" ;) I tak oto do mojego koszyczka wpadł peeling do ciała o cudownym zapachu jagodowych muffinek z Perfecty, arganowe mydło pod prysznic marki Ziaja oraz płyn do kąpieli "Golden Desire" w ogromnej, litrowej butli marki Luksja. 




     Aż z Białegostoku przyjechały do mnie woski Yankee Candle, które nie są dostępne w Polsce ( z tego co kojarzę ). Przyznam, że od kiedy wprowadziłam się do nowego mieszkania - nie rozpaliłam ani jednego produktu owej firmy! Czas nadrobić zaległości ;) Kochana, dziękuję za te cudowności :*



     Nie obyło się bez zamówienia w aptece internetowej Dbam O Zdrowie. Niestety, moje kłaki wypadają jak oszalałe. Z tego też względu wybrałam się do trychologa, gdzie okazało się, że mam łupież łojotokowy. A nadmiernie wydzielanie się łoju jest spowodowane u mnie podwyższonymi wartościami niektórych hormonów... Ale o tym powinna powstać osobna notka ;) Chwilowo, z powyższych kosmetyków, mogę używać wyłącznie szamponu Nizoral. Po skończonej kuracji mogę "wziąć się" za wcierki. A szampony marki Farmona oraz Ziaja - zużyję jako żele pod prysznic lub do golenia nóg ;)




     Tak, tak - ja też skusiłam się na żele marki Balea z edycji letniej ;) Tak to jest jak szuka się baletek, a przy okazji ogląda się stoiska z chemią z Niemiec :D


A jak prezentują się Wasze ostatnie zakupy?


Miłego dnia, Wasza A.