Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą paznokcie. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

Lakiery idealne na jesień. Celebruj Chwile - wersja jesienna ;)

    Lubię jesień. Jednak tylko w jednym przypadku. Kiedy jest ona kolorowa, słoneczna, umilająca chwile i spacery po pracy. Szkoda, że to, co widzę za oknem, całkowicie temu zaprzecza. Pada deszcz, jest szaro i buro, wręcz smutno.

    Jednak nie będzie to post o jesiennej pogodzie, a o lakierach, jakie kojarzą mi się i, według mnie, pasują do tej pory roku :) Wybrałam trzy produkty - w ramach urozmaicenia ;)


    Jeszcze na samym początku chciałabym przeprosić za wygląd moich paznokci. Niestety, moja praca wpływa na ich kondycję oraz na fakt, że nie mogę mieć ich długich. Szkoda...

A powracając do tematu.... ;)

    Pierwszy lakier typowo jesienny ( przynajmniej w moim odczuciu ;) ) to kosmetyk marki Alle Paznokcie z serii "One Colour Sand" w odcieniu 01. Znajduje się on w szklanej buteleczce, która posiada przekrój kwadratowy. W opakowaniu znajduje się 10 ml produktu, czyli wystarczająco, by móc cieszyć się nim przez wiele miesięcy ( jak nie lat ).

     Lakier ten posiada pędzelek o raczej średnich wymiarach. Nie jest on ani za wąski, ani za szeroki. Taki w sam raz :)



     Jak wiadomo, w okresie jesiennym, powraca moda na fioletowe kolory. Czy to ubrań, czy to dodatków, czy właśnie kosmetyków. Z tego też względu postanowiłam umieść owy produkt w dzisiejszym zestawieniu. 

      Kosmetyk ma kolor standardowego fioletu o średnim stopniu nasycenia. Nie jest to odcień pastelowy ( czyli typowo wiosenny ), ani też ciemny jak śliwka. Z tego też względu sądzę, że przypadnie do gustu wielu osobom ;) Tym bardziej, że jest to lakier piaskowy. A na tego typu produkty panuje szał :)


     Na paznokcie nałożyłam po jednej warstwie produktu. W tym przypadku, można zauważyć, iż jest ona niewystarczająca. I pod względem krycia, i pod względem uzyskanego efektu 'piasku'. Lakier z łatwością aplikuje się na paznokcie, przy czym w ogóle przy tym nie smuży. Warto wspomnieć, iż wysycha on najszybciej z przedstawianej przeze mnie trójki.


    Drugim, typowo jesiennym lakierem, jest kosmetyk marki Eveline Cosmetics z serii Mini Max w odcieniu nr 688. Dzisiaj tylko o nim wspomnę, bo parę miesięcy temu powstała o produktach z tej serii osobna notka. O tutaj :)

    Lakier znajduje się w szklanej oraz poręcznej buteleczce o pojemności 5 ml. Posiada wąski pędzelek, co mi odpowiada, ponieważ mam wąskie paznokcie i łatwiej aplikuje mi się go na paznokcie. 

     Na zdjęciach może wydawać się, że produkt posiada krwisto czerwony odcień. Niestety, jest to wina światła i złego uchwycenia koloru przez mój aparat. W rzeczywistości, lakier posiada bordowy odcień.


     Aby uzyskać zadowalający efekt na paznokciach - należy nałożyć na nie dwie warstwy produktu. Lakier nie smuży podczas aplikacji, jednak jego czas wysychania jest dłuższy niż poprzednika. Co do trwałości - jest ona przeciętna. Kosmetyk utrzymuje się na paznokciach maksymalnie 3 dni. Oczywiście, bez dodatkowego lakieru nawierzchniowego ;)


     Ostatnim lakierem, który dzisiaj Wam przedstawię, jest produkt z kolekcji Colour Alike w odcieniu nr 502 i uroczej nazwie "Figa z makiem". Zakochałam się w tym produkcie, gdy go tylko zobaczyłam! 

     Jest to lakier, który posiada bazowy fioletowy kolor oraz wykończenie holograficzne. W swojej objętości posiada mnóstwo fioletowych, niebieskich, czerwonych oraz srebrnych drobinek, które cudownie mienią się na płytce paznokcia. Jest to cudowny efekt - tym bardziej jak promienie słoneczne padają na nasze dłonie. Pomijając jego holograficzne wykończenie - sam kolor lakieru przypadł mi do gustu. Jest soczyście fioletowy, pięknie prezentuje się nawet na krótkich paznokciach!



     Z tego co kojarzę - jest to produkt wypuszczony na rynek bodajże w okresie zimowym. Cóż, mi ze względu na kolor bardziej pasuje do jesieni ;)

     Produkt znajduje się w szklanym opakowaniu o pojemności 8 ml. Jego pędzelek jest raczej wąski, czyli taki, jaki lubię najbardziej. Łatwo aplikuje się go na paznokcie i niekiedy wystarczy tylko jedna grubsza warstwa, by uzyskać cudowny efekt na paznokciach. Jednakże w tym przypadku musimy liczyć się z dość długim czasem jego wysychania. Co do jego trwałości - jest podobna do trwałości lakieru marki Eveline Cosmetics. Jednak jeżeli nałożymy na niego produkt nawierzchniowy, top coat, przedłuża się ona do 5 dni :)


*****

     I tak oto prezentują się wybrane przeze mnie lakiery na jesień. Gdybym miała wybrać tylko jeden produkt z powyższej trójki to byłaby to, oczywiście "Figa z makiem" ;) Za jej cudowny, soczysty kolor i za efekt holograficzny.


*****


     Post ten powstał w ramach akcji "Celebruj Chwile", która została zapoczątkowana na blogu Arcy Joko :)

      Arcy Joko i powyższy post zainspirowali mnie na tyle, iż postanowiłam napisać jeszcze dwa posty o podobnej tematyce, a mianowicie o szminkach oraz cieniach, które będą idealnie wpisywać się w aurę jesienną :) Dzięki, Joko ;) :*


A Was serdecznie zapraszam do wzięcia udziału w akcji. Macie do wyboru dużo interesujących tematów, więc każda z Was powinna znaleźć coś idealnego dla siebie :)


Miłego dnia, Wasza A.

piątek, 5 września 2014

Niebieski jak... morze, bratek, niebo? Lakier z MIYO.

     Kiedy jeszcze uczęszczałam na studia - moje paznokcie były długie i pomalowane w różnorakie kolory. Nie przeszkadzały mi one w zajęciach laboratoryjnych czy w namiętnym pisaniu pracy magisterskiej ;) Sytuacja nieco zmieniła się, gdy poszłam do pracy. Już po pierwszym dniu dwa paznokcie złamały mi się, a lakier odprysł z prawie każdego z nich. Z tego też względu postanowiłam je skrócić i nakładać na nie wyłącznie odżywkę.

     Poniższe zdjęcia są z czasów, kiedy moje paznokcie były w lepszej formie. Jednak opinia produktu - do tej pory nie zmieniła mi się :)


     Moja przygoda z lakierami z MIYO rozpoczęła się, bodajże, na III roku studiów. To właśnie wtedy zakupiłam trzy sztuki w drogerii Super-pharm. Polubiłam je za jakość, dużą gamę kolorystyczną i, oczywiście, cenę.

     Powyższy produkt udało mi się zakupić w... Netto! Sama byłam zdziwiona, gdy ujrzałam go w standardowym supermarkecie ;) I to za jeszcze niższą kwotę niż w standardowych drogeriach.



     Kolor, jaki posiadam, to nr 128 - "Aqua". Jednak mi kojarzy się on z niektórymi rodzajami bratków, z niebem w ciepłe i słoneczne dni oraz, oczywiście, z morzem, które lubię podziwiać za każdym razem, gdy jestem w jego okolicach.

     Gdy dobrze przyjrzycie się paznokciom czy też buteleczce - zauważycie, że kosmetyk posiada dość sporo małych, delikatnych i srebrnych drobinek. Nie są one nachalne i nie wybijają się za bardzo na płytce paznokcia. Sam kolor produktu jest intensywny, aczkolwiek miły dla mego oka.



       Lakiery MIYO dostępne są w małych, zgrabnych buteleczkach o pojemności 7 ml. Na samej górze posiadają czarną nakrętkę, która zakończona jest wąskim pędzelkiem. Mi to jak najbardziej odpowiada! Posiadam raczej wąskie paznokcie i łatwiej aplikuje mi się produkt właśnie takim aplikatorem, jaki posiada owy kosmetyk.

     Jego zapach jest typowy dla produktów tego typu - dość duszący, nieprzyjemny. Na szczęście, szybko zanika i nie grozi nam śmierć przez uduszenie ;)



    Trwałość tego lakieru mogę uznać za zadowalającą. Utrzymuje się on na moich paznokciach około 3 - 4 dni. A jeżeli nałożę na niego dodatkowo utwardzacz - to nawet 5 dni. Kosmetyk dość szybko wysycha na płytce paznokcia. Jednakże radzę nakładać dwie jego warstwy, by móc cieszyć się głębokim kolorem bez prześwitów :)

     Posiadam jeszcze parę lakierów z owej serii, jednakże chwilowo ich nie używam. Cóż, pozostaje mi poszaleć z nimi dopiero w czasie dłuższego wolnego od pracy ;)


A może któraś z Was ma lub miała lakiery z owej serii? Co o nich sądzicie?


Buziaki, Wasza A.

wtorek, 1 lipca 2014

Ulubieńcy - czerwiec 2014.

     Na samym początku chciałabym przeprosić Was za moją tak długą nieobecność. Przyznam, iż nie miałam czasu i weny na pisanie jakichkolwiek postów na blogu. Złożyło się na to sporo czynników. Po pierwsze, przeprowadzałam się do nowego mieszkania. Dodatkowo, razem z moim W., zdecydowaliśmy się nieco je "odświeżyć" i zrobiliśmy w nim mały remont. Wiadomo - tego typu sprawy zajmują dużo czasu. Po drugie, za 2 tygodnie czeka mnie obrona pracy magisterskiej. A wiąże się to z intensywną i długotrwałą nauką, niestety. I najważniejszy - mój "stary" laptop padł. A dokładnie - zepsuł mi się monitor. Byłam zmuszona zakupić nowy sprzęt, a przy moim niezdecydowaniu - trochę to trwało ;)
 
     Od dzisiaj postaram się częściej zaglądać na bloga. Przynajmniej 2 razy w tygodniu. Po obronie wszystko wróci do starego porządku ;)
 
     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moich kosmetycznych ulubieńców. Nie jest ich dużo - tylko 5. W czerwcu mało produktów w jakikolwiek sposób mnie zachwyciło.
 
 
     Pierwszym moim ulubieńcem jest masło do ciała z olejem arganowym, masłem shea i witaminą E ze Starej Mydlarni. Jest to produkt o gęstej, treściwej konsystencji, która ( o dziwo! ) szybko wchłania się w skórę. Kosmetyk nie pozostawia na skórze tłustej czy też lepkiej warstwy. Jego zapach jest intensywny, dość ciężki i można by rzec, iż zimowy. Jednakże ja zakochałam się w nim! I co najważniejsze - masło idealnie nawilża i odżywia skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Cudo!
 
    Za jakiś czas napiszę recenzję na jego temat - wtedy dowiecie się o nim nieco więcej :)
 


 
     Peeling do ciała o zapachu arbuzowym marki Bielenda zachwycił mnie przede wszystkim swoim zapachem. Jest cudownie owocowy i długo utrzymuje się na skórze. Dodatkowo, produkt ten dobrze masuje skórę i w żaden sposób jej nie podrażnia. Z tego co wiem - można go jeszcze znaleźć w Biedronce za cenę 4 zł. Polecam! ;)
 
 

 
     Wśród moich ulubieńców nie mogło zabraknąć kredki do powiek marki NYX w kolorze 604 - Milk. Stosuję ją jako typową bazę pod cieni i w tej roli spisuje się doskonale! Przedłuża trwałość kosmetyków kolorowych, podbija ich kolor i zapobiega ich gromadzeniu się w załamaniu powieki. Używam jej od ponad miesiąca i jestem zachwycona jej wydajnością. Z tego co kojarzę, jest ona dostępna również w innych wariantach kolorystycznych. Zapewne za jakiś czas skuszę się na nią ponownie ;)
 
 


 
     Na samym końcu chciałabym przedstawić Wam dwa produkty, które pochodzą ze sklepu Alle Paznokcie. Jest to odżywka do paznokci oraz typowy top coat. Obydwa te kosmetyki stosuję za każdym razem, gdy maluję paznokcie. Pierwszy z nich bardzo dobrze wpłynął na wygląd moich paznokci, które mniej się łamią czy pękają. Zaś top coat wydłuża trwałość każdego możliwego lakieru o minimum 2 - 3 dni oraz przyspiesza wysychanie produktów aplikowanych na płytkę paznokcia. Czego chcieć więcej, prawda? ;)
 
 
 
A może któraś z Was miała jakikolwiek z powyższych kosmetyków? Jeśli tak - to co o nim / o nich sądzicie?
 
Buziaki, Wasza A.


środa, 4 czerwca 2014

Ulubieńcy maja '14.

    Maj minął mi w zastraszającym tempie. Chorowita majówka, częste wyjazdy w rodzinne strony, pisanie pracy magisterskiej, zajęcia na uczelni - tak mogłabym w skrócie opisać zeszły miesiąc. Oczywiście, udało mi się przetestować masę nowych kosmetyków, a szóstka z nich wylądowała wśród ulubieńców :)


     Za parę dni napiszę osobną notkę na temat peelingu do ciała z Love Me Green, więc teraz nie będę się za bardzo rozwodzić na jego temat. Produkt ten bardzo dobrze masuje i wygładza skórę, przy czym pozostawia ją delikatną i miękką w dotyku. Fakt faktem, pozostawia na ciele lekko oleistą warstwę, ale ( o dziwo! ) nie przeszkadza mi ona w ogóle ;) A do tego ten jego cudowny, owocowy zapach... Umila pielęgnację ciała, ot co ;) Szkoda tylko, że jego cena jest dość wysoka, a wydajność - raczej przeciętna. 

     Do tej pory nigdy nie stosowałam pianek do golenia marki Wilkinson. I... żałuję tego! Kosmetyk ten daje niesamowity poślizg podczas golenia, dzięki czemu nawet najtańsza golarka nie zrobi nam krzywdy ( tj. nie porani skóry ;) ). Oprócz tego, pianka ma przyjemny zapach, z łatwością spłukuje się ją z ciała oraz nie wywołuje ona alergii. Myślę, że jak za nie całe 6 zł - jest to produkt wart uwagi :)



     Serum "Sebo Vegetal" marki Yves Rocher zauroczyło mnie już od pierwszego zastosowania. Po pierwsze, ma bardzo przyjemny zapach i delikatną konsystencję. Po drugie, niesamowicie szybko wchłania się w skórę i nie tworzy na niej jakiejkolwiek tłustej warstewki. I po trzecie, najważniejsze, bardzo dobrze matuje skórę. Efekt ten, w połączeniu z dobrym kremem, podkładem i pudrem, utrzymuje się na mojej twarzy nawet do 6 - 8 godzin! Oczywiście, jeżeli temperatura nie jest zbyt wysoka. Przy 25 - 30 stopniach rzadko kiedy jakiś makijaż wygląda nieskazitelnie przez tak długi okres czasu ;)

     Ostatnio coraz częściej sięgam po antyperspiranty marki Dove. Jakiś czas temu zakupiłam chyba jakiś nowy wariant, który ( według producenta ) ma na celu opóźnienie wyrastania włosków pod pachami. Oczywiście, takiego efektu nie zauważyłam ;) Mimo wszystko - produkt niesamowicie dobrze chroni przed potem, nie brudzi ubrań czy też ciała, a do tego ma bardzo ładny i przyjemny zapach. Polecam! :)



     Tusz "Sexy Pulp" marki Yves Rocher mam w swojej kolekcji kosmetyków od bodajże roku. Leżał w koszyczku zapakowany w folię, aż do początku maja. A od tamtej pory używam go prawie codziennie! Kosmetyk ten niesamowicie wydłuża rzęsy oraz dodaje im objętości. Dodatkowo, delikatnie je pogrubia. Przyznam, że nawet jedna warstwa tego tuszu daje zadowalający efekt - przynajmniej dla mnie ;) Fakt faktem, jego cena może być dla części z Was dość wysoka ( ok. 50 zł ). Jest myślę, że raz na jakiś czas można się na niego skusić :)

     W maju na moich paznokciach najczęściej gościł lakier holograficzny nr 05 od Alle Paznokcie. Bardzo podoba mi się efekt, jaki daje w świetle słonecznym - mieni się chyba wszystkimi kolorami tęczy! ;) Jego trwałość również jest zadowalająca - produkt utrzymuje się na moich paznokciach około 5, niekiedy nawet 7 dni. Nie zdziwię się jak to będzie mój ulubiony lakier przez cały okres wakacyjny :)



A jak prezentują się Wasi majowi ulubieńcy?


Buziaki, Wasza A.

czwartek, 23 stycznia 2014

W roli głównej – 3 w 1 Multi Act, czyli 60 sekundowy wysuszacz, utwardzacz, nabłyszczacz z Eveline Cosmetics.

     Do tej pory nie stosowałam żadnych utwardzaczy czy też wysuszaczy do paznokci. Można by rzec, że był to dla mnie dość zbędny produkt. Jednak kiedy w moje ręce wpadł kosmetyk 3 w 1 marki Eveline Cosmetics stwierdziłam, że może czas zmienić swoje przyzwyczajenia? ;)


OPAKOWANIE:

     Kosmetyk znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 12 ml. Dodatkowo, zapakowany jest w kartonik, na którym znajdują się wszelakie informacje na temat działania, sposobu użycia, jak i składu produktu. Nakłada się go przy pomocy zgrabnego, dość wąskiego pędzelka.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Konsystencja wysuszacza jest dość rzadka, co może utrudniać nieco jego aplikację na paznokcie. Co do jego zapachu – jest podobny do odżywek marki Eveline Cosmetics J


APLIKACJA:

     Jak już wcześniej wspomniałam – aplikacja tego kosmetyku jest nieco utrudniona przez jego rzadką konsystencję. Parę razy zdarzyło mi się, iż produkt wylał mi się na skórki.


WYDAJNOŚĆ:

     Trudno jest mi określić jego wydajność, ponieważ nie stosuję go za każdym razem jak maluję paznokcie. Po prostu są chwile, gdy zapominam o tym, że go mam ;) Do tej pory zużyłam mniej niż połowę buteleczki, a utwardzacz mam od listopada.



DZIAŁANIE:

     Produkt ten spisuje się dobrze jako utwardzacz oraz jako wysuszacz. I może zacznę od tego ;)

     Kosmetyk nakładam tak, jak zalecał producent, czyli ok. 2 minuty po nałożeniu lakieru kolorowego. Nie zauważyłam, aby moje paznokcie wysychały w ciągu 60 sekund od nałożenia wysuszacza, tak jak obiecuje nam producent ;) Jednak czas wysychania skrócił się i trwa około 5 – 10 minut ( w zależności od zastosowanego lakieru bazowego ).

Po lewej stronie - paznokieć pomalowany lakierem Miss Sporty. Po prawej - dodatkowo nałożony produkt 3 w 1 z Eveline.

     Produkt ten spisuje się też dobrze jako utwardzacz. Do tej pory lakiery utrzymywały się na moich paznokciach średnio 3 – 4 dni. Kosmetyk marki Eveline Cosmetics wydłużył ten czas nawet do 6 – 7, co moim zdaniem jest dużą różnicą J

     Za to nie zauważyłam, aby kosmetyk ten nabłyszczał inne lakiery. Stosowałam go na jasne, jak i na te ciemniejsze odcienie i w żadnym przypadku nie zauważyłam różnicy w ich nabłyszczeniu.


SKŁAD:



CENA:

Około 10 – 12 zł


MOJA OCENA:

4/5


     Nie jestem przekonana co do działania produktów 3 w 1. W tym przypadku, kosmetyk marki Eveline spisał się w dwóch na trzy obietnice, które składa nam producent. Chyba nie jest tak źle? ;) 

*****


Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.



Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego opinię.

*****


Stosujecie wysuszacze, nabłyszczacze czy też utwardzacze do paznokci? Który jest Waszym ulubionym?

Wasza A.

czwartek, 7 listopada 2013

Tanie i dobre, czyli zmywacz z gąbeczką firmy Progres Cosmetics.

     Od prawie roku moim ukochanym zmywaczem do paznocki był żelowy produkt marki Donegal o zapachu mango. Przyznam szczerze, iż wątpiłam, by inny kosmetyk tego typu mógł mi go zastąpić. Jednak moje zdanie zmieniło się, gdy zakupiłam w Netto niepozornie wyglądający zmywacz z gąbeczką.


OPAKOWANIE:

     Zmywacz znajduje się w małym, dość tandetnie wyglądającym opakowaniu. Jest ono wykonane z plastiku i ma zielony kolorek, co oczywiście już dawno można było zauważyć na zdjęciu ;) Znajduje się w nim 50 ml produktu oraz różowa gąbeczka.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Kosmetyk posiada wodnistą konsystencję, a jego zapach jest typowo acetonowy. Jednakże po jego zastosowaniu, zapach acetonu ulatnia się i mam wrażenie, że moje paznokcie pachną delikatnie kwiatowo.



ZASTOSOWANIE:

     Zmywacz ma jeden zasadniczy plus - nie trzeba używać wacików, aby zmyć lakier z paznokci. Wystarczy odkręcić nakrętkę, włożyć paznokieć w dziurkę wyciętą w gąbeczce i poruszać troszkę palcem. Hm, dziwnie to zabrzmiało... ;)

WYDAJNOŚĆ:

     Zmywacza używam od ponad 2 miesięcy i zużyłam może połowę opakowania. Moim zdaniem, kosmetyk ten jest bardzo wydajny. Tym bardziej, że jest go tylko 50 ml w opakowaniu.



DZIAŁANIE:

     Jestem zachwycona jego działaniem! Wystarczy kilka sekund poruszania palcem w gąbeczce i lakier znika z płytki paznokcia. Co mnie najbardziej zaskoczyło - kosmetyk poradził sobie ze zmyciem nawet lakieru piaskowego!

     Produkt nie wysuszył mi paznokci ani skórek wokół nich. Nie wpłynął również na ich rozdwajanie czy też łamanie.

     Jestem również pozytywnie zaskoczona gąbeczką, która znajduje się wewnątrz opakowania. Mimo iż używam zmywacza mniej więcej raz na trzy dni, gąbka jest w prawie nienaruszonym stanie. I jest mięciutka w dotyku ;)

SKŁAD:



CENA: 

Ok. 3 zł

     Przyznam szczerze, iż kosmetyk ten stał się moim kosmetycznym ulubieńcem. Za cenę nie całych 3 zł otrzymujemy produkt, który bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem wszelkiego typu lakierów, a do tego nie wysusza płytki paznokcia, jak i skórek. Jestem na tak!

Miałyście styczność z tym kosmetykiem? Co o nim sądzicie?

Wasza A.

piątek, 4 października 2013

Ulubieńcy września 2013.

Hej wszystkim!

   Zaczął się weekend, choróbsko częściowo mnie opuściło, więc wracam do Was z postem na temat moich kosmetycznych ulubieńców września :)


      W zeszłym miesiącu, wśród moich ulubieńców, panował pełny misz - masz! Od żelu po prysznic, po antyperspirant w żelu. Znalazła się tutaj również kolorówka - głównie kosmetyki do makijażu oczu.


    Gęsty balsam wzmacniający z serii Receptury Babuszki Agafii zamówiłam wraz z innymi rosyjskimi kosmetykami na stronie Kokardi.pl . I przyznam szczerze, iż pokochałam go od pierwszego użycia! Kosmetyk idealnie nabłyszcza i wygładza moje włosy, dzięki czemu są mięciutkie w dotyku. A do tego ułatwia ich rozczesywanie, jak i układanie. 

   Serum z olejkiem arganowym marki Bioelixire otrzymałam na czerwcowym spotkaniu blogerek. Na początku odłożyłam go na półkę, bo jakoś nie byłam przekonana do używania kosmetyków z jakimikolwiek olejkami w wersji bez spłukiwania. Przekonałam się do niego dopiero na przełomie sierpnia i września. A teraz? Nie wyobrażam sobie bez niego wieczornej pielęgnacji włosów! Serum bardzo ładnie nabłyszcza włosy, a do tego mam wrażenie jakby delikatnie nawilżał końcówki moich włosów, które wydają się być jakby mniej suche i rozdwojone. 


   Antyperspirant w żelu w wersji "Aloe" marki Lady Speed Stick zakupiłam głównie z tego powodu, że jego objętość mieściła się w wymaganiach co do wielkości kosmetyków, które można zabrać w bagażu podręcznym. Tak jakoś wyszło, że... zapomniałam go wziąć do Londynu ;) I zaczęłam używać go dopiero od września. I jestem miło zaskoczona jego działaniem! Do tej pory nie przepadałam za antyperspirantami w kulce, jak i tymi w żelu. Dopiero powyższy produkt zmienił moje zdanie na ich temat. Kosmetyk szybko wysycha pod pachami, nie brudzi ubrań i bardzo dobrze chroni przed potem. I bardzo często dostępny jest w cenach promocyjnych - 6 - 7 zł :)

   Wśród ulubieńców nie mogło zabraknąć nowości wśród żeli pod prysznic marki Yves Rocher - żelu o zapachu orzechów macadamia. Po pierwsze, kosmetyk ma cudowny, słodziutki zapach, który długo utrzymuje się na ciele. Po drugie, nie wysusza skóry. Czego chcieć więcej? ;)


    Jak już wiecie - jestem uzależniona od żeli antybakteryjnych z Bath & Body Works. Idealnie sprawdzają się w sytuacjach, gdzie nie mamy dostępu do umywalki i mydła, a mamy konieczność zdezynfekowania naszych dłoni. Kosmetyk znajduje się w małym i poręcznym opakowaniu, które idealnie mieści się do każdej, małej kieszonki w naszych torebkach ;)

   W tym miesiącu na moich paznokciach najczęściej gościł lakier MiniMax marki Eveline Cosmetics o numerze 685. Chyba nie muszę się tutaj rozpisywać - zapraszam Was na post o lakierach z tej serii :)


   Za to na moich powiekach najczęściej gościły cienie do powiek z paletki "Undress Me Too" z MUA. Uwielbiam wszelakie odcienie beżu i brązu na powiekach - idealnie nadają się do makijaży dziennych. Większość cieni z MUA jest dobrze napigmentowanych. Kosmetyki nie osypują się i długo utrzymują się na powiekach :) A pomaga im w tym...

   ... baza pod cienie "Stay On" marki Hean. Produkt posiada pastelowo różowy kolor, który nie jest widoczny na powiekach. Baza bardzo dobrze utrwala cienie na powiekach i podbija ich kolor. Jest to idealny zastępca bazy pod cienie z Kobo :)

*****

   A jacy są Wasi wrześniowi ulubieńcy?

Wasza A.

poniedziałek, 23 września 2013

Parę(naście) słów o dość kontrowersyjnej odżywce z Eveline Cosmetics.

Hej dziewczyny!

   Pod koniec marca tego roku, w tej oto notce, wspominałam o mojej odżywce nr 1, czyli diamentowej odżywce z Eveline Cosmetics. Produkt ten idealnie poradził sobie z moimi paznokciami - wzmocnił je, utwardził i już nie musiałam martwić się rozdwajającymi oraz łamiącymi się paznokciami. 

   Po tamtej odżywce nie zostało mi nawet puste opakowanie. Próbowałam eksperymentować z odżywką z Miss Sporty, która okazała się jedną wielką porażką. Jednakże pod koniec lipca w moje łapki wpadło inne serum do paznokci, również marki Eveline Cosmetics - wersja "9 w 1".


   Tak jak i reszta odżywek z Eveline Cosmetics, tak i ta znajduje się w szklanym opakowaniu o pojemności 12 ml. Ona również posiada wąski pędzelek, który ułatwia jej aplikację na płytkę paznokcia. Czyżbym znalazła zastępczynię mojego "diamentowego cudu"?

Dla ciekawskich - informacje i skład produktu:




   Odżywkę stosowałam tak jak zalecał producent - przez cztery dni ( codziennie ) nakładałam jedną warstwę produktu, po czym całość usuwałam przy pomocy zmywacza. Tego typu kurację stosowałam przez miesiąc. Potem serum służyło mi wyłącznie jako baza pod lakier.

   Co do efektów - były one bardzo zbliżone do tych, jakie zapewniła mi moja ukochana diamentowa odżywka. Moje paznokcie przestały się łamać i rozdwajać, co na pewno jest dużym plusem. I może zachwycałabym się nią dłużej, ale... Ma ona również parę minusów.

   Po pierwsze, moje paznokcie zrobiły się po niej giętkie. Nie są one tak twarde i wzmocnione jak po odżywce diamentowej. Po drugie, mam wrażenie, że nie rosną one tak szybko jak w przypadku jej poprzedniczki. 


   Odżywka - serum 9 w 1 nie jest złym produktem - zapobiegła łamaniu i rozdwajaniu się paznokci. Jednakże to właśnie jej koleżanka, odżywka diamentowa, spisała się u mnie o niebo lepiej. Z tego co słyszałam - ich składy są bardzo podobne. To skąd wynika różnica w działaniu?

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na moją opinię o nim.

Stosowałyście kiedyś odżywki z Eveline Cosmetics? Co o nich sądzicie?

Wasza A. :)

wtorek, 10 września 2013

Ulubieńcy sierpnia 2013!

Hej wszystkim!

   Mamy już 10 dzień września, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie, że nie przygotowałam dla Was postu w moimi sierpniowymi ulubieńcami. Wstyd! ;)

   W sierpniu polubiłam standardową ( dla mnie ;) ) ilość kosmetyków. Przeważa tutaj pielęgnacja, jak zwykle :)


   Balsam SOS po opalaniu firmy Flos-Lek polubiłam od pierwszego użycia! Kosmetyk bardzo dobrze nawilżał i koił moją skórę, która w sierpniu dość często była poddawana dość intensywnemu opalaniu. Potem, kiedy słoneczka było już mniej, produktu używałam jako zwykły balsam do codziennego użytku. I byłam z niego bardzo zadowolona :)

   Złote serum wyszczuplające z Eveline Cosmetics było dla mnie niezastąpionym produktem w trakcie sierpniowych upałów. Kosmetyk idealnie chłodził moje ciało, co przy temperaturze 30 stopni było dla mnie zbawieniem :)


   W ulubieńcach nie mogło zabraknąć dwufazowego płynu do demakijażu oczu marki Flos-lek. Jest to jedyny produkt tego typu, który się u mnie sprawdził. Płyn idealnie zmywał makijaż ( nawet ten wodoodporny ), nie podrażniał moich oczu i nie pozostawiał na powiekach tłustej warstwy. Czyżby ideał? ;)


   Lakier MiniMax od Eveline Cosmetics w przepięknym, intensywnie malinowym odcieniu polubiłam tak bardzo, iż zabrałam go w swoją podróż do Londynu. Uwielbiam go za jego małą pojemność, w miarę oględną trwałość i przepiękny połysk.

   Odżywka Eveline Cosmetics "9 w 1" nie jest ideałem. Jednakże to właśnie dzięki niej moje paznokcie przestały się łamać i rozdwajać tak, jak to było w czasie używania odżywki marki Miss Sporty. 


   A oto mgiełka, w której zakochałam się od pierwszego powąchania - "Rome Honeysuckle Amore" z Bath & Body Works. Mam w planach przygotowanie o niej osobnej notki, więc tutaj nie będę się rozpisywać :) W skrócie, jest to mgiełka idealna na lato - słodka, intensywna i, o dziwo, dość długo utrzymująca się na ciele i ubraniach.



   Na koniec pozostawiłam kolorówkę. W zeszłym miesiącu namiętnie używałam pomadki w kredce marki Bourjois w kolorze 03 "Orange Punch" oraz nabłyszczającej pomadki Catrice w odcieniu 200 "Get The Nudes Paper!". Oba kosmetyki bardzo przypadły mi do gustu - z łatwością rozprowadzały się na ustach i ładnie je podkreślały. 

*****

    A jak prezentują się Wasi sierpniowi ulubieńcy? ;)

Wasza A.

sobota, 31 sierpnia 2013

Lakierowy zawrót głowy!

Hej dziewczyny!

   Na sam początek chciałabym każdej z Was życzyć wszystkiego co najlepsze z okazji Dnia Blogera! Jak najwięcej notek i jeszcze więcej komentarzy pod nimi, mnóstwa obserwatorów, którzy z zaciekawieniem będą czytać Wasze posty, oraz wytrwałości w blogowaniu :)

*****

   A przechodząc do sedna dzisiejszej notki - chciałabym pokazać Wam 5 lakierów z serii MiniMax marki Eveline Cosmetics, które posiadam w swojej skromnej, lakierowej kolekcji.

Po lewej - 685, po prawej - 684.

     Posiadam lakiery w numerkach - 684, 685, 686, 687 i 688. Każdy z nich znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 5 ml. Uwielbiam tak małe objętości tego typu kosmetyków, bo przynajmniej mogę być pewna, iż zużyję je do samego końca. 

   Kolejną zaletą tego produktu jest jego wąski pędzelek, który umożliwia precyzyjną aplikację lakieru na płytkę paznokcia. 

Po lewej - 688, po prawej - 686.

   Aby dokładnie pokryć płytkę paznokcia owym lakierem należy:

* w przypadku jasnego koloru - nałożyć ok. 3 warstw produktu,
* w przypadku ciemnego koloru - nałożyć 1 - 2 warstwy produktu.

   Czas wysychania tego kosmetyku jest zależny od ilości nałożonych warstw - im jest ich mniej, tym szybciej schnie. Logiczne :)

nr 687 - lakier w rzeczywistości jest ciemniejszy i mniej neonowy ;)
   
   Co do jego trwałości - jest raczej przeciętna. Po mniej więcej 2 dniach widać już starte końcówki, a po 4 dniach - lakier zaczyna odpryskiwać. Na pewno nie utrzymuje się on na paznokciach 9 dni, jak obiecuje producent. Chyba, iż tylko u mnie wytrzymuje on krótszy okres czasu ;)

   Kosmetyki te są dostępne w szerokiej gamie kolorystycznej, więc zapewne każda z Was znajdzie odcień idealny dla siebie. Z tego co wiem - ostatnio było one dostępne w Biedronce za nie całe 3 zł. Plus za tak niską cenę :)

   Możliwe, iż w przyszłości skuszę się na inne kolorki tego lakieru. Może jakiś turkus albo delikatną brzoskwinkę? ;)

Kosmetyki do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Fakt, iż otrzymałam kosmetyki do testów, nie wpłynął na ich opinię.

*****

Posiadacie w swojej kolekcji lakiery MiniMax? Co o nich sądzicie?

Miłego dnia, Al. :)

piątek, 19 lipca 2013

Turkusowe cudo od Wibo.

Hej dziewczyny!

   Nie jestem typową lakieromaniaczką. Kiedy wchodzę do jakiejkolwiek drogerii kosmetycznej - nie podchodzę od razu do szaf z kolorówką. Wolę poszperać wśród żelów po prysznic, peelingów czy maseczek do twarzy - taka moja natura ;) Jednakże kiedy ujrzałam jeden z lakierów Wibo z serii Express Growth - wiedziałam, że nie mogę przejść koło niego i go nie kupić ;))


    Lakier marki Wibo ma dość specyficzny kolor - niby jest to ciemny turkus, który delikatnie wpada w odcień szmaragdowy, a do tego pod światło zauważalna jest w nim złota poświata. Taki mix zielono - złoty, który od razu przypadł mi do gustu :) Dla ciekawskich - lakier ma numer 483.


     Kosmetyk znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 8,5 ml, która wyposażona jest w dość cienki pędzelek. Jestem zadowolona z tego typu pędzelka, bo dzięki niemu mogę dotrzeć do każdego "zakamarka", który znajduje się na moim paznokciu ;)

     Lakier ma dość rzadką konsystencję, ale nie wylewa się ona za płytkę paznokcia. Aby uzyskać pełne pokrycie płytki paznokcia bez smug - należy nałożyć 2 warstwy produktu.


    Lakier ma taki sam odcień w buteleczce i na pomalowanych paznokciach, dzięki czemu jestem z niego jeszcze bardziej zadowolona. Może nie jest mega trwały ( utrzymuje się na paznokciach ok. 3 dni ), ale wybaczam mu to głównie ze względu na kolor ;)

    Myślę, że lakier ten idealnie nadaje się na letnią porę. Może nie ma neonowego czy pastelowego kolorku, ale pięknie mieni się na złoto, gdy padają na niego promienie słoneczne.


     Jestem pozytywnie zaskoczona tym kosmetykiem. Jego poprzednik, lakier w odcieniu nude, miał kiepską trwałość i nawet 4 warstwy nie zapewniały pełnego krycia. 

A jakie odcienie lakierów do paznokci Wy preferujecie?

Buziaki, A. :)