Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Efektima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Efektima. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 marca 2014

Konkurs z okazji Dnia Kobiet :)

     Moje Kochane Kobietki! Na samym początku chciałam każdej z Was złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji naszego dzisiejszego święta! Aby radość i szczęście nigdy Was nie opuszczało, a na Waszych twarzach - zawsze gościł uśmiech :)

     Z okazji Dnia Kobiet przygotowałam dla Was małe rozdanie. Zasady są proste - wystarczy być obserwatorem mego bloga i podać swój adres e-mail. I tylko to ;) 

A co możecie wygrać?


- Olejek łopianowy ze skrzypem polnym z Green Pharmacy,
- Krem na noc oraz krem na dzień z komórkami macierzystymi marki Ingrid Cosmetics,
- Pomadkę ochronną Bebe 'Young Care',
- Orzewiający żel pod prysznic z limonkowo - cytrusowym koktajlem egzotycznym marki Ziaja,
- Lakier do paznokci świecący pod lampą UV marki Lovely - nr 02,
- Mydło glicerynowe ręcznie robione ' Lavender & Magnolia',
- Parafinową maskę do rąk z Eveline Cosmetics oraz peeling i maskę do stóp z Efektimy.


A oto zasady rozdania:

1. Musisz być obserwatorem mego bloga.
2. Podać swój adres e-mail.
3. Dodatkowo, jeżeli chcesz zdobyć dodatkowy los, dodaj baner w panel boczny na swym blogu lub w osobnym poście.


Poniżej znajdziecie baner konkursowy:



Przykładowy wzór zgłoszenia:

1. Obserwuję jako:
2. Umieściłam baner w panelu bocznym / w osobnym poście: Tak / Nie ( podaj link ;) )
3. Mój adres e-mail:


     Konkurs z okazji Dnia Kobiet będzie trafił równy miesiąc: od 8 marca do 8 kwietnia. Mam nadzieję, że jego zasady są dla Was jasne i przejrzyste :) Każdej z Was, która weźmie udział w konkursie, życzę powodzenia! 

Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jestem Ja, czyli autorka bloga www.alicja-w-krainie-kosmetykow.blogspot.com .
2. Sponsorem nagród jestem Ja ( zostały one przeze mnie kupione, bądź wygrane ).
3. Czas trwania konkursu  08.03. - 08.04.2014 roku.
4. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone maksymalnie 7 dni od daty jego zakończenia.
5. Osoay, która wygra konkurs, dostanie ode mnie wiadomość na konto e-mail. Jeżeli w ciągu 3 dni nie odpisze na niego - wybieram następną zwyciężczynię.
6. Warunkiem udziału w konkursie jest bycie obserwatorem mojego bloga oraz podanie swojego adresu e-mail. Dodatkowo można dodać baner w panel boczny bloga lub w osobnym poście, dzięki czemu można otrzymać dodatkowy los.
7. Biorący udział w konkursie musi spełniać wszystkie podane powyżej warunki.
8. Nagrody zostaną wysłane zwycięzcom, w przeciągu 5 dni od otrzymania ich danych osobowych.


POWODZENIA! :)

wtorek, 1 października 2013

Projekt denko - wrzesień 2013.

Hej wszystkim!

   Nadszedł ten czas, aby wszystkie zebrane do tej pory puste opakowania wyrzucić do śmieci. Jednak zanim to zrobię to chciałam pokazać Wam co udało mi się zużyć w ubiegłym miesiącu.


   We wrześniu udało mi się wykończyć dość dużą ilość kosmetyków. Tak to jest jak używa się po 2 produkty tego samego typu na raz ;) No, ale! Zaczynajmy :)


1. Żel do mycia twarzy z serii Nivea Visage marki Nivea. - Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Żel dobrze oczyszczał skórę, ale przy okazji dość mocno ją wysuszał i powodował uczucie pieczenia w niektórych częściach twarzy. Z tego też względu musiałam używać go na zmianę z innym żelem do mycia twarzy. / Cena – w promocji 9 zł

2. Tonik witaminowy z serii Essentials marki Garnier. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena ok. 8 zł w promocji


3. Balsam po opalaniu z serii Sun Ozon. - Kosmetyk ten idealnie sprawdzał się w zeszłe lato, kiedy dość mocno „przypaliłam” sobie skórę przez zbyt długie leżenie na słoneczku. Balsam łagodził i koił moją podrażnioną skórę, a do tego dobrze ją nawilżał. W tym roku zużyłam resztkę owego produktu jako standardowy balsam do ciała :) / Cena – ok. 9 zł za 400 ml

4. Emulsja kojąca po opalaniu SOS marki Flos-lek. - Recenzję kosmetyku znajdziecie tu. / Otrzymane na Spotkaniu Blogerek.


5. Żel pod prysznic o zapachu „Fiji Passionfruit” marki Balea. - O tych żelach chyba nie muszę się rozpisywać ;) Kosmetyk o przepięknym zapachu, który robił to, co miał robić – czyli dobrze mył ciało :) / Cena – 4,50 zł

6. Żel pod prysznic o zapachu lawendy i lilii wodnej Radox. - Bardzo przyjemny żel pod prysznic w niskiej cenie. Udało mi się go dostać za jedyne 1,99 zł – dzięki kuponowi z Super-pharm ;) Kosmetyk dobrze mył ciało i miał nawet ciekawy zapach, który pod koniec użytkowania zaczął mi już troszkę przeszkadzać. Mimo wszystko – z chęcią wypróbuję inne wersje zapachowe tego żelu :) / Cena – dzięki kuponowi z SP 1,99 zł


7. Serum kolagenowe „Uda, pośladki, brzuch” z BingoSpa. - Recenzję kosmetyku znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z firmą BingoSpa.

8. Modelujący koncentrat wyszczuplający marki Tołpa. - O tym kosmetyku opowiem Wam w najbliższym czasie. Jest to dobry nawilżacz, ale... nic więcej. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


9. Złote serum wyszczuplająco – modelujące marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

10. Peeling do ciała w wersji „Melon i arbuz” marki Farmona. - Peeling ten lubię głównie za jego cudowne właściwości peelingujące. Ale jego zapach... Jak dla mnie pachnie on jak sfermentowane owoce, naprawdę. O wiele bardziej lubię wersję z figą albo tą z czereśnią. / Cena – w promocji 3,50 zł


11. Emulsja do higieny intymnej z szałwią i ogórkiem z serii Biały Jeleń marki Pollena Ostrzeszów. - Recenzję produktu znajdziecie tutaj. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

12. Mydło do rąk w piance o zapachu „Kitchen Lemon” z Bath & Body Works. - Do tej pory nigdy nie pokazywałam Wam mydła do mycia rąk, ponieważ moim zdaniem rzadko kiedy można znaleźć w tej dziedzinie jakiegoś bubla ;) Ten kosmetyk wyróżniam, ponieważ nie sądziłam, że mydło w piance może tak dobrze, a zarazem delikatnie usuwać zabrudzenia z naszych rąk! Szkoda tylko, iż jest takie drogie... / Otrzymane na Spotkaniu Blogerek.


13. Łagodzący koncentrat wzmacniający marki Tołpa. - W październiku napiszę osobną notkę na jego temat. Miałam do niego duże nadzieje i... się zawiodłam. Zapychał moje pory skórne, nadmiernie przetłuszczał skórę... Szkoda... / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

14. Płyn micelarny z Be Beauty. – I któż by pomyślał, że będę tak tęsknić za tym kosmetykiem? Za nie całe 4,50 zł otrzymujemy kosmetyk, który dobrze usuwa makijaż z twarzy, a przy tym w ogóle jej nie podrażnia. Na pewno kiedyś do niego wrócę :) / Cena 4,39 zł


15. Antyperspirant z serii NutriSkin z Fa. - Jak już zapewne wiecie – uwielbiam wszelakie antyperspiranty Fa. Rzadko który się u mnie nie sprawdza. Tego również polubiłam. Miał przyjemny zapach, dobrze chronił przed potem i nie pozostawiał lepkiej warstwy po pachą. / Cena – ok. 7 zł

16. Regenerujący lotion do włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena – 10 zł


17. Luksusowy krem przywracający gęstość skórze SOS marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

18. Regenerujący krem do rąk z serii Gracja firmy Miraculum. - No cóż, mam dość mieszane uczucia co do działania tego produktu. Niby dobrze nawilżał i odżywiał skórę, ale jego zapach... był wręcz nie do zniesienia! Duszący, zbyt mocno rumiankowy – co to, to nie! Ponad połowę tego produktu zużyłam do... nawilżania moich stóp. Tylko wtedy jego zapach jakoś mniej mi przeszkadzał. / Otrzymane w ramach akcji „Przygarnij kosmetyk”.


19. Chusteczki antybakteryjne TAMI. - Chusteczki jak chusteczki. Zużyłam je jak najszybciej, bo chwilowo jestem uzależniona od żeli antybakteryjnych z Bath&Body Works ;) / Cena – ok. 1,5 – 2 zł

20. Chusteczki nawilżane Dada Premium. - Standardowo – służyły mi głównie do zmywania podkładu z ręki czy do wycierania kurzu z biurka ;) / Cena – ok. 3 – 4 zł


21. Róż do policzków o numerze 37 „Rose Pompon” marki Bourjois. - Uwielbiam go! A oto i jego recenzja. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

22. Puder prasowany „Stay Matte” z Rimmela. - Bardzo polubiłam ten puder. Dobrze radził sobie z matowieniem mojej skóry, nie tworzył efektu maski. Dodatkowo długo utrzymywał się na skórze - im niższa była temperatura, tym dłużej trwał na mojej twarzy :)  / Cena – w promocji ok. 15 zł


23. Krem BB do cery mieszanej i tłustej marki Garnier. - O tym produkcie pisałam Wam tutaj. / Cena - ok. 15 zł

24. Próbka BB kremu Anny Lotan. - Jego recenzja znajduje się tutaj. / Otrzymane w ramach współpracy.


25. Próbka kremu Sudomax/Flodomax. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

26. Żel pod oczy i na powieki z aktywnym ekstraktem ze świetlika i bławatka. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach akcji „Przygarnij kosmetyk”.


27. Lip Tint z Bell. - Błyszczyk bardzo ładnie podkreślał usta, nie wysuszał ich i nie zbierał się w kącikach ust. I faktycznie, długo utrzymywał się na wargach. Jak za taką cenę - jestem na tak :) / Cena – ok. 6 – 7 zł

28. Błyszczyk powiększający usta w odcieniu Peach Passion marki Elf. - Kiedy zamawiałam go przez internet to myślałam, iż dostanę przepiękny brzoskwiniowy odcień błyszczyka. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam owy kosmetyk. Jego barwa była ewidentnie różowa. No, najwyżej koralowa, ale i tak bardziej przypominała pastelowy róż. Błyszczyk ładnie podkreślał moje usta, ale skończył się po... 3 tygodniach codziennego stosowania! Coś tu chyba nie gra? / Cena – do 10 zł.
 

29. Korektor „Stay Natural” marki Essence. - Bardzo polubiłam ten kosmetyk. Dobrze maskował niedoskonałości i długo utrzymywał się na twarzy. Może i nie dawał efektu rozświetlenia, ale i tak spisywał się dobrze jak za cenę 8 – 9 zł.

30. Pomadka ochrona w wersji „Wiśnia z miętą” marki Laura Conti. - Pomadkę tę kupiłam w Rossmannie już jakiś czas temu. Idealnie sprawdzała się w porze letniej, bo dawała delikatne uczucie chłodzenia. Dodatkowo nawilżała usta i była baaaardzo wydajna. / Cena – ok. 4 – 5 zł

31. Lakier do paznokci z serii Classics w numerze 127 z Golden Rose. - Jego rezencję znajdziecie tu. / Cena – 3,50 zł


32. Maska dotleniająca z Ziaji. - Pierwszy raz zakupiłam sobie ten rodzaj maseczki z Ziaji. Przedtem namiętnie używałam tej z glinką szarą czy brązową. Ten kosmetyk nie był zły - dobrze nawilżał i odżywiał moją skórę. Ale maseczka ta nie zapewniała dobrego oczyszczenia i zmatowienia mojej skóry. Szkoda. / Cena – 1,59 zł

33. Maseczki do twarzy z serii „Ogórek i Limonka” marki Bielenda. - Żadna z tych maseczek mnie nie zachwyciła. Każda z nich w miarę dobrze nawilżała skórę, ale nic więcej. / Cena – ok. 2 – 3 zł


34. Kremowa maseczka „Intensywne ujędrnienie” marki Soraya. - Kolejna maseczka, która oprócz nawilżenia skóry nic więcej na niej nie robiła. Chyba jednak pozostanę przy maseczkach z Ziaji ;) / Cena – w promocji ok. 2 zł

35. Maseczka błyskawicznie nawilżająca „Anti-stress”. - Mam o niej to samo zdanie, co o jej poprzedniczce, masce marki Soraya. Nawilżała moją skórę i nic więcej. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


36. Parafinowa kuracja do dłoni marki Marion. - Jak jeszcze peeling nie był zły, to sama maska to jakaś porażka! Już przy otwarciu saszetki wylała mi się połowa jej zawartości, a jej działanie również nie było zachwycające... / Otrzymane na spotkaniu blogerek.

37. Maska i peeling do rąk marki Efektima. - Ten duet spisał się u mnie o wiele lepiej niż ten z Marionu. Peeling miał śliczny zapach, a do tego bardzo dobrze wygładzał skórę na dłoniach. Maska dobrze nawilżała i odżywiała skórę, ale straaaasznie długo się w nią wchłaniała. Ogólnie jestem zadowolona z owego kosmetyku. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


38-42. Próbki. - Żadna z nich nie spisała się u mnie jakoś specjalnie, więc raczej nie warto się o nich rozpisywać ;)

*****

   Podsumowując, staram się zużywać "stare" kosmetyki, a dopiero później kupować nowe. W większości przypadkach udaje mi się trzymać tego planu. Jednak wiadomo - czasami każda z nas ma nagłą zachciankę na jakiś kosmetyk ;)

A jak wygląda Wasz wrześniowy Projekt Denko?

Wasza A.

wtorek, 3 września 2013

Projekt denko - sierpień 2013.

Hej wszystkim!

   Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj mam totalnego lenia! Miałam zrobić mały lifting mojego bloga, posprzątać mieszkanie, napisać parę recenzji... I nic z tego nie zrobiłam! Ogarnęła mnie wielka niemoc i jedyne na co mam ochotę to wylegiwać się w łóżku ;)

   Jednak jakoś zebrałam się w sobie i piszę oto dzisiejszą notkę dotyczącą co miesięcznego projektu denko. W zeszłym miesiącu nie zużyłam dużej ilości produktów - wyjazd do Anglii zrobił swoje ;)


1. Korzeń łopianu. – o ziółku tym wspominałam w tej notce. W planach mam zakupienie kolejnych opakowań i używanie ich regularnie. Może wtedy zobaczę jakieś efekty? / Cena – 2,49 zł

2. Maska regenerująca do włosów suchych, zniszczonych, ciemnych „Henna Wax” marki Pilomax. - 70 gramowe opakowanie otrzymałam na czerwcowym spotkaniu blogerek i wzięłam się za nie dopiero pod koniec lipca. I to był mój błąd! Maska dobrze nawilżała i wygładzała moje włosy, które dzięki niej lepiej się układały i były mięciutkie w dotyku. Jedyne co mi w niej przeszkadzało to zapach – maska pachniała jak farba do włosów, fuj. / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.


3. Zmywacz do paznokci Nailty. - Kiedyś byłam jego wierną fanką. Byłam zadowolona, że dobrze zmywa wszelakie lakiery, a do tego nie wysusza płytki paznokcia. Przy trzecim opakowaniu tego produktu – sytuacja drastycznie się zmieniła! Moja płytka paznokcia była nadmiernie wysuszona, a do tego zabarwiona na jakiś dziwny, żółtawy odcień. Jestem na NIE! / Cena – ok. 5 zł


4. Intensywne serum modelujące biust „Push-up Cure” od Efektimy. - O kosmetyku tym wspominałam w tej notce. Niestety, serum niekorzystnie wpływało na mój biust, więc zużyłam je jako balsam do ciała ;) W tym przypadku spisało się dość dobrze – nieźle nawilżało i odżywiało skórę. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

5. Wygładzający peeling do ciała z marchewką i płatkami owsianymi marki Zielone Laboratorium. - Co do tego kosmetyku mam mieszane uczucia. Niby dobrze peelingowało i masowało skórę, pozostawiało ją delikatną w dotyku. Jednakże miał dość specyficzny zapach, który nie przypadł mi do gustu, oraz jego konsystencja utrudniała nieco jego użytkowanie ( tzn. za każdym razem większa jego ilość znajdowała się w wannie / prysznicu niż na ciele ). / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.

6. Krem na dzień dla cery tłustej z serii „Optimals Oxygen Boost” marki Oriflame. - Mój ulubieniec zeszłego miesiąca! Krem bardzo dobrze nawilżał i matował skórę na długi czas. Do tego był bardzo wydajny, co było jego dodatkowym plusem. / Otrzymane do testowania od Wizaż.pl


7. Maska – opatrunek wzmacniająco – łagodząca na twarz, szyję i dekolt z serii „Rosacal” marki Tołpa. - O tym kosmetyku już nie długo napiszę oddzielną notkę. A w skrócie – maseczka jak maseczka. Dobrze nawilżała i wygładzała skórę. Nic ponadto. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

8. Aktywna maseczka termiczna odmładzająco – oczyszczająca z Eveline Cosmetics. - A o tej maseczce możecie poczytać tutaj. Zużyłam jej dwa opakowania i jestem z niej bardzo zadowolona :) / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

9. SOS Multifunkcyjna maseczka – peeling do twarzy, szyi i dekoltu 5 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jedna z najgorszych masek, jakie używałam do tej pory. Kosmetyk ledwo co nawilżał skórę, a zamiast tego pozostawiał na niej nieprzyjemną, lepką warstewkę... Moja pierwsza i ostatnia saszetka tego produktu.  / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.



10. Maskara nadająca efekt sztucznych rzęs „False Lashes” od Lovely. - O tym tuszu pisałam w tej notce. Zwyczajny przeciętniaczek. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

11. Maskara wydłużająca rzęsy „Illegal Length” od Maybelline. - Naczytałam się o niej dość sporo pozytywnych recenzji, a sama byłam nią rozczarowana... Słabo wydłużała rzęsy, a do tego dość często tworzyła na nich grudki – co nie wyglądało estetycznie. Bubel... / Wygrana w konkursie.

12. Korektor rozświetlający „Modeling Illuminator” marki Kobo Professional. - Bodajże rok temu otrzymałam go w ramach testowania od portalu Ofeminin. Byłam nim zachwycona! Ładnie rozświetlał okolice oczu, zmniejszając przy tym widoczność cieni. Dodatkowo – nie zbierał się w zmarszczkach, nie wysuszał skóry i dość długo się na niej utrzymywał. Szkoda, że był to kosmetyk z edycji limitowanej :( / Otrzymane w ramach testowania od portalu Ofeminin

13. Baza pod cienie Kobo Professional. - Pisałam o niej w tej notce. Bardzo przypadła mi ona do gustu i zużyłam ją prawie do ostatniego maźnięcia. Niestety, resztka kosmetyku mi zaschła. Na pewno jeszcze kiedyś do niej powrócę :) / Cena – ok. 17 zł

I parę kosmetyków, które wykończyłam w Londynie:


14. Odżywka do włosów zniszczonych z Gliss Kura. - Zawiodłam się na tym kosmetyku. Jedyne co dobrze robił to delikatnie wygładzał włosy i ułatwiał ich rozczesywanie. O zgrozo, obciążał też moje kłaczki i zwiększył ich przetłuszczanie się. / Cena - 1 funt

15. Szampon 2 w 1 z Dove. - Ten szampon jest kompletnym nieporozumieniem! Koszmarnie przesuszał włosy, plątał je niemiłosiernie, a do tego... wywołał u mnie łupież! Bubel nad bublami! / Cena - 1 funt

16. Żel pod prysznic "Free Time" marki Nivea. - Ten kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu. Miał prześliczny zapach, nie wysuszał skóry, a dobrze ją oczyszczał. Przyjemniaczek :) / Cena - 1 funt

17 i 18. Próbki żeli do mycia twarzy z Under Twenty. - Obydwa produkty mogę zaliczyć do tych dobrych, ale nie zachwycających swoim działaniem. Dobrze oczyszczały skórę, pozostawiały ją delikatną w dotyku. Nic więcej. / Otrzymane w boxie Face & Look.

*****

   Nie jestem zadowolona z sierpniowego projektu denko. Więcej kosmetyków przybyło mi niż się 'wykończyło'. Oby we wrześniu było lepiej :)

A jak wygląda Wasz sierpniowy projekt denko?

Buziaki, A. 

sobota, 29 czerwca 2013

"Upiększający" duet z Efektimy.

Hej wszystkim!

   Jak się przed chwilą okazało - od dzisiaj mam wakacje! Właśnie dowiedziałam się, że zdałam ostatni z moich egzaminów na ocenę 4,5 i mogę cieszyć się 3 miesięcznym odpoczynkiem. No, nie liczę przeprowadzki w poniedziałek ;)

    Jako, że mam teraz nieco więcej wolnego czasu to i posty będą pojawiać się częściej. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam co nieco o pewnym duecie marki Efektimy, które podobno miały pozytywnie wpłynąć na wygląd moich piersi jak i ud. A jak było w rzeczywistości? O tym przekonacie się za chwilę :)


   Jako pierwsze chciałabym przedstawić Wam intensywne serum upiększające biust marki Efektima. Kosmetyk znajduje się w białym, plastikowym opakowaniu, które mieści 150 ml białego i dość rzadkiego produktu. Serum było zapakowane w kartonik, w którym dodatkowo znajdowała się ulotka na temat jego stosowania jak i właściwości.

   A tutaj znajdziecie skład kosmetyku jak i obietnice składane przez producenta:




   Jako, że serum jest dość rzadkie, to dość szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustej warstewki. Kosmetyk dość dobrze nawilżał skórę na moim biuście, jednakże tylko w minimalnym stopniu ją napinał.

   Trudno jest mi ocenić ten kosmetyk, ponieważ miałam z nim sporo nieprzyjemnych przygód. Po kilku dniach od jego pierwszego użycia zaczęłam odczuwać przeszywający ból w piersiach. Po niecałych dwóch tygodniach byłam zmuszona go odstawić, bo ból był naprawdę nieznośny. Jednakże stwierdziłam, iż dam jeszcze jedną szansę temu produktowi i znowu zaczęłam go używać. Niestety, sytuacja znowu się powtórzyła. 


   Możliwe, iż byłam uczulona na któryś ze składników owego serum. Mimo wszystko - już nigdy do niego nie powrócę.

   Drugim testowanym przeze mnie produktem był balsam antycellulitowy z serii Cellu - Cure. Na szczęście ten kosmetyk spisał się u mnie lepiej niż jego poprzednik i nie wywołał u mnie żadnych boleści ;)


   Balsam ten znajduje się w nieco większej buteleczce niż serum do biustu, a mianowicie ma pojemność 200 ml. Opakowanie to również ma wbudowaną pompkę, co ułatwia jego aplikację na zewnątrz.

   Kosmetyk ma dość rzadką konsystencję o pastelowo zielonym odcieniu. Jego zapach jest dość specyficzny, intensywny, kwiatowy - nie każdej może się spodobać. Jak dla mnie - nie był taki zły ;)

    A oto skład produktu:



   Balsam, po rozsmarowaniu go na skórze, bardzo szybko się w nią wchłaniał i pozostawiał ją delikatną i gładką w dotyku. Używałam go bodajże około miesiąca ( może trochę dłużej ) i nie zauważyłam, aby w jakiś znaczący sposób wpłynął na wygląd mojej skóry.

   Nie zredukował tkanki tłuszczowej, nie zmniejszył widoczności cellulitu, ledwo co ujędrnił moją skórę. Ot, zwykły balsam dobrze nawilżający skórę.


   Obydwa produkty jakoś specjalnie nie zachwyciły mnie swoim działaniem. Moim zdaniem - o wiele lepiej sprawdziły się maseczki do twarzy owej firmy i tylko do nich z chęcią powrócę.

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.



Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego opinię.

****

Stosowałyście kiedyś któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

Buziaki, A. :)

sobota, 15 czerwca 2013

Maseczka "Peel-off renew" od Efektimy.

Hej wszystkim!

     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam ostatnią już maseczkę marki Efektima, którą miałam szansę przetestować jakiś czas temu. Jest to jedna z niewielu maseczek tej firmy, która przypadła mi do gustu ze względu na swoje działanie.


     Oto przedstawiam Wam maskę do twarzy "Peel-off renew" :) Tak jak reszta kosmetyków tego typu, tak i ta znajduje się w saszetce o pojemności 7 ml. Ilość ta starczyła mi na jej 2 - krotne użycie. Czyli tak jak zawsze :)

     Ten kosmetyk może niektórym z Was nie przypaść do gustu ze względu na swoją kleistą, średnio gęstą konsystencję. Szczerze napisawszy - trzeba się trochę "upaćkać", aby nałożyć ją na naszą twarz ;) Mi to jakoś szczególnie nie przeszkadzało.

     Dla ciekawskich - skład produktu :)


     Maseczkę nakładałam na całą buzię i trzymałam ją aż do całkowitego wyschnięcia. Oczywiście, czas ten był nieco dłuższy niż ten, o którym pisze producent ;)

     Bardzo spodobało mi się ściąganie tego produktu z buzi - jedno pociągnięcie i zaschnięta maseczka znajdowała się w naszej dłoni ;) I przy tym wyglądała jak nasza druga skóra ;)


     Działanie maseczki - również mnie zadowoliło. Kosmetyk dobrze oczyszczał moją skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Nie zauważyłam żeby maseczka podrażniła mnie w jakikolwiek sposób czy wywołała jakąś alergię.

     Jeżeli szukacie maseczki nawilżającej - to tą omijajcie szerokim łukiem :) Jest to kosmetyk typowo oczyszczający. Mi on jak najbardziej podpasował :)

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego opinię.

*****

     A teraz pędzę uczyć się do egzaminów. Nie ma to jak sesja, ech ;)

Życzę miłego weekendu, Al. :)

środa, 1 maja 2013

Projekt denko - kwiecień 2013.

Hej wszystkim!

     Dzisiaj przychodzę do Was z kwietniowym Projektem Denko. W tym miesiącu udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków. Tak to jest jak ma się otwartych kilka opakowań jednego typu produktów ;) Żeby nie przedłużać - zaczynamy!



PRODUKTY DO WŁOSÓW:


1. Szampon nadający włosom objętość "Papaja i bambus" marki Alterra. - Niestety, ten wariant z Alterry nie za bardzo się u mnie sprawdził. Na początku strasznie obciążał i przetłuszczał mi włosy, a potem tylko je oczyszczał. A do tego zużyłam go po 2 tygodniach codziennego stosowania. Jak dla mnie jest to zbyt mało wydajny kosmetyk. / Cena - ok. 7 zł w promocji

2. Odżywka do włosów długich i rozdwajających się Gliss Kur marki Schwarzkopf. - Ten kosmetyk również mnie nie zachwycił. Jedyne co dobrze robił to ułatwiał rozczesywanie włosów. Nic więcej. / Cena - ok. 7 zł w promocji

3. Szampon "Lśniący Blask" marki Timotei. - W przeciwieństwie do swoich poprzedników - ten produkt mnie zachwycił! Bardzo dobrze oczyszczał włosy i nadawał im niesamowitego blasku. Oprócz tego nie obciążał ich i nie powodował nadmiernego przetłuszczania. Więcej informacji na jego temat znajdziecie TU. / Otrzymane do testowania od portalu Uroda.com

ZAPACHY:


4. Antyperspirant "Happy" od Rexony. - Produkt ten znalazł się w moich marcowych ulubieńcach. Dobrze chroni przed potem i nie pozostawia na ciele oraz na ubraniach białych śladów. A do tego często można znaleźć go w promocyjnej cenie :) / Cena - 7 zł

5. Antyperspirant "Fresh" od Rexony. - Ten antyperspirant spisał się u mnie nieco gorzej niż jego poprzednik. Miał ładny zapach, ale pozostawiał na ubraniach brzydkie, białe plamy. / Cena - 7 zł

6. "City Rush" marki Avon. - Jako, że nie mam dostępu do katalogu jak i próbek zapachu marki Avon to zamawiam je "w ślepo" na allegro. Tak też kupiłam ten zapach i... niestety nie trafiłam. Jest dla mnie zbyt ciężki i intensywny, a ja - preferuję bardziej słodkie zapachy :) Recenzja - Tu. / Cena - ok. 60 zł

POD PRYSZNIC:


6. Żel pod prysznic "Powerfruit refresh" marki Nivea. - Pokochałam go i za zapach, i za dobre oczyszczanie mojej skóry, i za to, że mi jej w żadnym stopniu nie przesuszał. Na pewno znajdzie się w kwietniowych ulubieńcach, ot co :) / Cena - 6 zł

7. Żel pod prysznic "Hawaii Pineapple" marki Balea. - Jakiś czas temu pisałam Wam co nieco o tym produkcie - o tu . Żel ma przepiękny zapach, ale ( niestety ) przesuszał mi skórę :( / Otrzymany w ramach nagrody od Tonii :)

8. Kawowy żel peelingujący "Sweet Secret" z Farmony. - Jak na żel peelingujący - spisywał się bardzo dobrze! Wygładzał naskórek jak nie jeden peeling i pozostawiał ciało gładkie w dotyku. Jedyny minus to jego zapach, który w opakowaniu pachnie przepięknie a na żywo - koszmar! / Cena - ok. 8 zł w promocji

PIELĘGNACJA TWARZY:


9. Nawilżający krem - żel pod oczy marki Tołpa. - Krem bardzo dobrze nawilżał strefę pod oczami, ale nawet w minimalnym stopniu nie zmniejszył cieni. Dokładniejsza recenzja - tu. / Otrzymany od Klubu Kejt na Bangla.pl 

10. Kosmetyk 3 + 1 z Under Twenty. - Mam w planach napisanie osobnej notki na temat tego kosmetyku, ponieważ jest on wart uwagi. Stosowałam go jako peeling i w tej roli spisał się bardzo dobrze! / Cena - ok. 11 zł

11. Pianka do mycia twarzy z Synergen. - Pianka miała śliczny, malinowy zapach, który umilał codzienną pielęgnację. Na początku wydawało mi się, że pianka dobrze oczyszczała moją skórę. Niestety, pod koniec jej użytkowania - nie było już tak różowo. Może moja skóra się do niej przyzwyczaiła? / Cena - ok. 8 - 9 zł

12. Krem pod oczy z serii Solutions marki Avon. - Nie, nie, nie! Krem w ogóle nie nawilżał skóry pod oczami ani nie zmniejszał widoczności cieni, dlatego też przez długi czas zalegał wśród innych kosmetyków. Ostatnio zużyłam go jako... krem do stóp ;) / Wygrana w konkursie.

13. Normalizujący żel do mycia twarzy marki Tołpa. - Pisałam o nim tutaj. Żel dobrze oczyszczał skórę i matował ją na długi okres czasu. Niestety, przy okazji nieco ją wysuszał i był mało wydajny. / Otrzymany w ramach Klubu Kejt na Bangla.pl 

14. Serum nawilżające do twarzy marki Tołpa. - Mój ulubieniec zeszłego miesiąca! Za kilka dni naskrobię Wam parę słów o tym produkcie. Serum ekspresowo wchłaniało się w skórę, idealnie nawilżało i pozostawiało skórę delikatną w dotyku. Cudo! :) / Otrzymany w ramach Klubu Kejt na Bangla.pl 

15. Oliwka 2 - fazowa do demakijażu oczu i ust z serii "Czarna Oliwka" marki Bielenda. - Mój pierwszy 2 - fazowy produkt do demakijażu, który nie zachwycił mnie swoim działaniem. Pozostawiał na skórze tłustą warstewkę i nie zmywał każdego z moich tuszy. Więcej informacji znajdziecie tu. / Wygrana w konkursie na Ibeauty.

PIELĘGNACJA CIAŁA:

16. Ekspresowe serum antycellulitowe 14 dni od Tołpy. - Bardzo dobrze ujędrnił moją skórę i mogę szczerze napisać, że zminimalizował mój cellulit. Oczywiście - jest to również spowodowane ćwiczeniami i odpowiednią dietą, ale! ;) Więcej informacji - tu . / Otrzymany w ramach Klubu Kejt na Bangla.pl 

18. Masło do ciała "Czarna Oliwka" marki Bielenda. - Nie nawilża skóry, a do tego ma duszący i nieprzyjemny zapach. Moja sucha skóra go nie polubiła. Recenzję znajdziecie tutaj. / Wygrana na Ibeauty.

19. Krem do rąk o zapachu owoców leśnych marki Balea. - Krem dobrze nawilżał i odżywiał skórę moich dłoni. Szkoda tylko, że jego zapach był dość sztuczny i duszący :( Recenzja - tu. / Wygrane na blogu Tonii :)

20. Krem do rąk z 5% mocznikiem z Isany. - Jest to mój ulubieniec tego miesiąca! Krem dobrze nawilżał i odżywia moją skórę, a efekt ten utrzymywał się nawet cały dzień. Jest to duży plus, bo mało który krem sprawdza się w przypadku moich wiecznie przesuszonych dłoni :) / Cena - ok. 4 zł

21. Regenerujący krem - maska do stóp marki Tołpa. - Wspominałam Wam o nim w tym poście. Moje stopy bardzo go polubiły, ponieważ dobrze nawilżał skórę i regenerował wszelakie podrażnienia na niej się znajdujące. / Otrzymany w ramach Klubu Kejt na Bangla.pl

HIGIENA INTYMNA:


22. Delikatny żel do higieny intymnej z ekstraktem z kory dębu. - Produkt nawet nieźle spisywał się w dbaniu o miejsca intymne. Nie podrażniał, nie wysuszał, delikatnie oczyszczał. Jednakże w żadnym stopniu nie minimalizował wystąpienia infekcji - choć tak zapewniał producent. / Cena - ok. 4-5 zł

23. Chusteczki do higieny intymnej Facelle. -  W opakowaniu znajdowało się 20 chusteczek, które idealnie nadawały się do dbania o miejsca intymne w czasie podróży. Nic dodać, nic ująć ;) / Cena - ok. 3 zł

MASECZKI I WSZELAKIE PRÓBECZKI:


     Tutaj nie będę się rozpisywać, spokojnie ;) Jak widzicie - znowu zużyłam sporo maseczek do twarzy. Jest to takie moje małe uzależnienie. Jedynymi maskami, które się u mnie w ogóle nie sprawdziły, są maseczka odżywczo - oczyszczająca Dermo Minerały oraz fioletowa maska "Age Defense" z Efektimy. Oprócz tego zużyłam masę próbek z Yves Rocher. Żaden kosmetyk nie powalił mnie na kolana.

************

     I to by było na tyle :) Puste opakowania wylądowały już w śmietniku, a ja mogę zbierać kolejne buteleczki i saszetki ;)

A jak wyglądają Wasze zużycia kwietniowe?

Buziaki, A. :)