Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Soraya. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 stycznia 2015

Zdenkowani - grudzień 2014.

    Grudzień minął mi w zastraszającym tempie. Ciągłe przesiadywanie w pracy, kupowanie prezentów - zajęły większość mojego wolnego czasu. A potem były już Święta i impreza sylwestrowa... I już mamy połowę stycznia! :) Czas leci, a w denkowej torbie znajduje się coraz więcej pustych opakowań :)

    W poprzednim miesiącu udało mi się zużyć dość sporą ilość produktów do kąpieli. Od kiedy przeprowadziłam się do mieszkania z wanną zamiast prysznica - spędzam tam dość dużo czasu wieczorem ;) Jakimś cudem - zdenkowałam też trzy produkty kolorowe. Jestem z siebie dumna ;)


1. Żel pod prysznic "Festa do Brasil" marki Isana. - Jest to tani, przyjemnie pachnący kosmetyk, który umilał mi codzienną kąpiel. Nie wysuszał skóry, dobrze mył. Jak wiecie - lubię żele Isana i często do nich wracam ;)

2. Kremowe mydło arganowe marki Ziaja. - Myślałam, że nigdy nie zużyję tego produktu ;) Był mega wydajny, nie wysuszał skóry. Mydełko posiadało dość ciężki, intensywny zapach, który idealnie wkomponował się w zimową aurę.

3. Peeling do ciała gruboziarnisty "Olejek arganowy" z Joanny. - Kosmetyk dość dobrze masował skórę, aczkolwiek nie tak mocno jak produkty z serii Tutti Frutti marki Farmona. Miał dość mdlący i słodki zapach, który krótko utrzymywał się na skórze. Był średnio wydajny, ale u mnie wszystkie peelingi kończą się dość szybko ;)


4. Cukrowy peeling "Brzoskwinia & Mango" z serii Tutti Frutti marki Farmona. - Uwielbiam ten peeling! Cudownie, intensywnie masuje ciało, pozostawiając je miłe i gładkie w dotyku. Do tego ma uzależniający, owocowy zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Polubiłam go na tyle, że znalazł się  w ulubieńcach wczesno zimowych ;)

5. Płyn do kąpieli z lawendą i wanilią marki Isana. - Kosmetyk ten posiadał dość intensywny, aczkolwiek otulający zapach, który idealnie nadawał się na zimowe wieczory. Po kąpieli z tym produktem czułam się wypoczęta, zrelaksowana i uspokojona ;)

6. Płyn do kąpieli "Cookies" z Be Beauty. - Niestety, płyn ten nie przypadł mi do gustu. Miał przyjemny, słodki, typowo ciasteczkowy zapach, ale tylko w opakowaniu. Po dodaniu go do wody - jego aromat zanikał. A szkoda :( Jedyny jego plus - wytwarzał dość dużą ilość piany.


7. Żel oczyszczający z serii "Czysta skóra" marki Garnier. - Jego recenzja znajduje się tu.

8. Odświeżający płyn micelarny do cery tłustej i mieszanej marki Soraya. - Cóż, określiłabym go jako przeciętniaka. Niby dość dobrze usuwał podkład czy puder. Jednak nie za dobrze radził sobie z demakijażem oczu. Do zmycia eyelinera musiałam zużyć około 3 - 4 płatków, koszmar ;O Na szczęście - kosmetyk nie podrażniał skóry, nie wysuszał jej, nie uczulał.

9. Peeling do mycia twarzy marki Synergen. - Kolejny przeciętniak z denkowej torby. Miał dość gęstą konsystencję, w której zatopiona była bardzo mała ilość ostrych, dość dużych drobinek. Jak dla mnie kiepsko oczyszczał skórę, co najwyżej ją podrażniał. Dość trudno zmywało się go z twarzy, a do tego pozostawiał na niej specyficzną, nieprzyjemną warstwę. Na pewno do niego nie powrócę.


10. Serum "Sebo Vegetal" z Yves Rocher. - Jego recenzja znajduje się tu.

11. Żel pod oczy marki Anatomicals. - Delikatny, aczkolwiek dość dobrze nawilżający żel pod oczy. Nie podrażniał, nie wywołał alergii. Jedyny jego minus - pozostawiał na skórze dość nieprzyjemną, lepką warstwę. Myślę, że będzie to odpowiedni kosmetyk pod oczy dla młodych dziewczyn ;) I nie - nie zlikwidował cieni pod oczami.

12. Olejek arganowy. - Jego recenzja znajduje się tu.


13. Super Power Mezo Maska z Bielendy. - Jest to kosmetyk w formie płatu tkaniny nasączonego dobroczynnymi substancjami. Przyznam, iż nawet byłam zadowolona z tej maski. Po jej zastosowaniu moja twarz była miękka i przyjemna w dotyku. Jednak jakiegoś efektu "wow" - nie zauważyłam ;)

14. Maska ogórkowa zamówiona na stronie E-bay. - Z tych masek jestem zadowolona o wiele bardziej. Dobrze nawilżają i wygładzają skórę. Dodatkowo, dają przyjemne uczucie chłodu i delikatnego mrowienia ;) Można je kupić w pakiecie ( 3 sztuki ) za około 6 - 8 zł. Myślę, że jest to opłacalna oferta :)


15. Szminka Hydra Renew od Rimmel. - Jej recenzja znajduje się tu.

16. Korektor w płynie z serii "Affinitone" marki Maybelline. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

17. Lakier do paznokci z serii "Nude Glam" od Essence. - Rzadko kiedy zużywam lakiery, ponieważ od paru miesięcy prawie w ogóle nie maluję paznokci. W tym przypadku - pozostała mi jego niewielka ilość na dnie, którą w ogóle nie mogłam wydobyć. A co do samego produktu - miał ładny, delikatny kolor, który idealnie pasował do stosowania na co dzień. Dość szybko wysychał, ale jego trwałość była raczej przeciętna. Produkt utrzymywał się na moich paznokciach około 2 - 3 dni. Jednak za cenę 6 - 7 zł - nie ma co narzekać ;)


18. Próbki, próbeczki.



Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?


Miłego wieczoru, A.

niedziela, 30 listopada 2014

"Skromne" zakupy listopadowe.

    Już za 2 godziny ( po opublikowaniu notki - zapewne będzie to z 1,5 godziny ;) ) minie kolejny miesiąc, listopad. Czy tylko ja myślę, że czas mknie nie ubłagalnie? Mam wrażenie jakby jeszcze niedawno było 1 listopada. A to już prawie 1 grudnia...

    W listopadzie raczej nie poszalałam z zakupami. Przynajmniej jeśli chodzi o strefę kosmetyczną ;) Oczywiście, skusiłam się na promocję w Rossmannie, zamówiłam co nieco na E-bay. Miesiąc jak co miesiąc ;)



    Zakupy w ramach promocji "1 + 1" w Rossmannie podzieliłam na dwie raty. A to tylko z tego względu, iż miałam problem ze zdobyciem podkładu Affinitone marki Maybelline w odcieniu nr 14. Poszczęściło mi się w sklepie nieco oddalonym od wszelakich Galerii czy Pasażów. Do pary dobrałam jeden z tuszy do rzęs marki Rimmel ( para za 27,29 zł ), a co. Dodatkowo, w koszyczku wylądował płyn micelarny marki Soraya ( 11,49 zł ) oraz aloesowy tonik firmy Ziaja ( 5,19 zł ). Co do tego pierwszego produktu - jestem bardzo zawiedziona jego wydajnością. Kosmetyk ten mam już na wykończeniu!



    Przy ponownej wizycie w Rossmannie, tym razem w Arkadach, dokupiłam wypatrzony wcześniej róż oraz puder z serii "Skin Match" marki Astor ( para za 37,99 zł ). Jako, że jeden z żeli do golenia miałam już na wykończeniu, to skusiłam się również na piankę do depilacji marki Isana ( ok. 4 zł w promocji ).

     Po peeling do ciała musiałam wybrać się aż do Super - Pharmu ( do którego w ogóle mi nie po drodze ), ponieważ w Rossmannie ( jak dla mnie ) mają ich zbyt mały wybór. Tym razem skusiłam się na kosmetyk marki Joanna z serii Sensual ( ok. 6 - 7 zł ).



    W listopadzie na stronie ebay zamówiłam zestaw trzech maseczek z ekstraktem z ogórka. Paczuszka wyniosła mnie nie całe 13 zł. Oczywiście, nie płaciłam za koszty przesyłki :) Chwilowo użyłam jedną z maseczek i przyznam, że jestem zadowolona z efektu, jaki dała. Po jej zastosowaniu moja skóra była miękka w dotyku oraz dobrze nawilżona.

    W ramach tej serii są dostępne maseczki z m. in. ekstraktem z oliwek, pomidora czy... ziemniaka! ;)



    Na sam koniec ponownie "poszalałam" w Rossmannie ( tak, jestem uzależniona od tego sklepu ;) ). Jedyną moją zachcianką okazały się być patyczki zapachowe w wersji jabłkowej ( 4,99 zł ). Chwilowo czekają na swoją kolej w użytkowaniu, jednak jestem bardzo ciekawa ich zapachu! Z konieczności ( tja, tja ;) ) zakupiłam również szampon do włosów "Volume Sensation" marki Nivea ( 8,49 zł ), odżywkę w spray'u marki Shauma ( 7,99 zł ) oraz płyn do kąpieli o zapachu migdału i kokosu z Apartu( 6,49 zł ).


    I to by było na tyle! W tym miesiącu nie poszalałam na zakupach kosmetycznych. Jednak wiem, że to była cisza przed burzą. Zbliża się grudzień, a w nim m. in. Dzień Darmowej Dostawy ;)


A na co Wy skusiłyście się w ostatnim czasie?


Miłej nocki, Wasza A.

poniedziałek, 22 września 2014

Kosmetyczni ulubieńcy wakacji '14.

     Chociaż wakacje już dawno minęły - ja jeszcze na chwilę do nich powrócę. A mianowicie - przedstawię Wam moich kosmetycznych ulubieńców, czyli produkty, które polubiłam i stosowałam bardzo często w okresie wakacyjnym.


    Chyba nikogo nie zdziwi, że wśród ulubieńców znalazł się produkt wręcz idealny do stosowania w okresie letnim - przyspieszacz do opalania marki Soraya. Stosowałam go za każdym razem, gdy wybierałam się nad jezioro czy też morze. Posiada przyjemny zapach, szybko wchłania się w skórę i, rzeczywiście, przyspiesza proces brązowienia się skóry.

     Przypadł mi do gustu również żel pod prysznic marki Balea z edycji letniej, limitowanej - "Carambola Lambada". Przede wszystkim polubiłam go za jego niesamowicie intensywny i owocowy zapach, który umilał mi codzienne kąpiele. Produkt nie wysuszał mojej skóry, był dość wydajny. Jego cena również jest przystępna. Szkoda tylko, że kosmetyki owej marki są dość trudno dostępne w Polsce :(

     Jeszcze jakiś czas temu nie rozumiałam fenomenu olejków do kąpieli z serii "Tutti Frutti" marki Farmona. A teraz? Sama pokochałam jeden z nich! ;) Urzekł mnie jego intensywny, brzoskwiniowy zapach, który wypełnia całą łazienkę w kilka sekund. Dzięki temu produktowi w mojej wannie powstaje naprawdę duża ilość pianki, której jestem miłośniczką :) Kosmetyk nie wysusza skóry, aczkolwiek nadaje jej bardzo przyjemny oraz owocowy zapach.




     W te wakacje polubiłam również serum do twarzy marki Yves Rocher. O tym kosmetyku powstanie osobna notka. Mimo to - napiszę o nim tutaj parę słów :) Produkt ten idealnie spisywał się w ciepłe, lipcowe oraz sierpniowe dni. Matował skórę, wygładzał ją, lecz jej nie wysuszał. Bardzo szybko wchłaniał się i nie pozostawiał na twarzy lepkiej warstwy. Stosuję go aż do dzisiejszego dnia i nie zdziwię się jak w przyszłości ponownie po niego sięgnę :)

     Hialuronowy płyn micelarny marki Świt - Pharma otrzymałam na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek. Zaczęłam go stosować dopiero w okresie wakacyjnym i... żałuję, że nie sięgnęłam po niego wcześniej! Kosmetyk bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy oraz z okolic oczu. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej i nie pozostawia na niej lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. Po mniej więcej 3 wacikach możemy cieszyć się czystą twarzą bez makijażu :)




     Przez ostatnie 3 miesiące namiętnie stosowałam jedną ze szminek marki Bell - "Glam & Sexy". Jest to kosmetyk o dość ciemnym kolorze. Jednakże bardzo ładnie i nie nachalnie nabłyszcza on usta, co bardzo mi się w nim podoba. Pomadka może i nie utrzymuje się zbyt długo na moich wargach, ale ładnie się na nich prezentowała - a to jest chyba najważniejsze :)

     W te wakacje zaczęłam stosować drugie opakowanie tuszu do rzęs "Magnetic Look" marki Eveline Cosmetic. I, o dziwo, dopiero teraz zakochałam się w tym kosmetyku ;) Po jego zastosowaniu moje rzęsy są wydłużone, dość dobrze pogrubione oraz podkręcony. Co najważniejsze, produkt nie skleja rzęs oraz nie osypuje się w ciągu dnia. Jestem z niego bardzo zadowolona i może za jakiś czas skuszę się na jego trzecie opakowanie :)

     Ostatnim ulubieńcem z kolorówki jest paleta cieni "Undress Me Too" marki MUA, do której powróciłam w okresie letnim. W jej opakowaniu znajdziemy 10 cieni w odcieniach beżowych, miedzianych czy też brązowych. Można z nich wyczarować nie tylko makijaż dzienny, ale również wieczorowy. Są to cienie dobrze napigmentowane, które dobrze utrzymują się na bazie. Ich cena również jest przystępna - za paletkę zapłacimy ok. 20 zł.




     I oto mój ostatni ulubieniec wakacji - perfumy "Heat Rush" od Beyonce. Jest to zapach typowo owocowy, słodki, idealnie pasujący do letniej aury. Długo utrzymuje się na mojej skórze, a jeszcze dłużej na ubraniach ;) Jest to już moja druga buteleczka owego kosmetyku. To chyba potwierdza jak bardzo lubię owy zapach :)


A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy?


Buziaki, Wasza A.

piątek, 22 sierpnia 2014

Projekt denko - lipiec i sierpień 2014.

     Chyba po raz pierwszy w mojej "karierze blogowej" przedstawię Wam 2 - miesięczny, a nie miesięczny, projekt denko. Przyznam, że nie miałam motywacji i czasu, aby usiąść na spokojnie przy denkowej torbie i opisać zużyte przeze mnie produkty ;) No, ale! Kiedyś musiałam się za to wziąć. Tak więc - zaczynajmy! :)


1. Płyn lawendowy do twarzy marki Fitomed. - Płyn ten bardzo dobrze odświeżał i nawilżał skórę. Latem, gdy temperatura na dworze sięgała ponad 30 stopni, był dla mnie zbawieniem! Jednakże posiada on jedną wadę... A mianowicie - ma koszmarny zapach! Intensywny i duszący. Gdy go stosowałam - nie mogłam oddychać przez kilkanaście sekund ;)

2. Płyn micelarny z serii "Sebio vegetal" marki Yves Rocher. - Kosmetyk ten idealnie sprawdza się w przypadku demakijażu twarzy. Robi to w prawie ekspresowym tempie. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej. Niestety, nie sprawdził się u mnie w przypadku usuwania makijażu z oczu. W tym przypadku - nieco podrażnia on skórę na powiekach oraz powoduje lekkie pieczenie oczu.

3. Dwufazowy płyn do demakijażu marki Flos-lek. - Recenzja na jego temat znajduje się w tym poście.

4. Gruboziarnisty peeling normalizujący do twarzy z Eveline Cosmetics. - Kilka miesięcy temu stosowałam jego kolegę - peeling "drobnoziarnisty". I muszę przyznać, że to jego poprzednik spisywał się u mnie lepiej. Owy produkt dość słabo masował twarz, przez co miałam wrażenie, że niedokładnie ją oczyszczał. Kosmetyk nie wysuszał skóry, nie pozostawiał na niej tłustego filmu. Peeling ma swoje wady oraz zalety, jednakże ja już po niego nie sięgnę.



5. Żel pod prysznic "Violet Passion" marki Isana. - Żel jak żel. Miał przyjemny zapach, który dość krótko utrzymywał się na ciele. Produkt nie wysuszał skóry, aczkolwiek też jej nie nawilżał. Wyróżnia go za to niska cena - ja kupiłam go za 2,99 zł :)

6. Olejek do kąpieli "Brzoskwinia & mango" z Farmony. - Uwielbiam ten olejek! Posiadał niesamowity zapach, którzy przypominał mi egzotyczne drinki z palemką :) Dodatkowo, po dodaniu go do wody wytwarzał bardzo dużą ilość piany. Moim zdaniem - jest to dość wydajny produkt. O ile ktoś nie wlewa go w ilości 1/4 - 1/2 opakowania na jedną kąpiel ;)

7. Pianotwory z Biedronki. - Kiedy zauważyłam post na ich temat na blogu Moniki - wiedziałam, że muszę je mieć ;) Może i nie są zbyt wydajne, ale umilały mi codzienną kąpiel. Tworzyły bardzo dużą ilość piany, jednakże ich zapachy nie były aż tak intensywne. Dla jednych jest to wada, dla innych - zaleta. Nie każda z nas lubi mocne aromaty :)

8, 9 i 10. Peelingi do ciała marki Bielenda w wersji zapachowej: arbuz, winogrona i papaja. - Jak zapewne kojarzycie - peeling arbuzowy był moim ulubieńcem jakiś czas temu. Pokochałam go za zapach i za jego działanie peelingujące. Niestety, wersja winogronowa i z papają nie przypadła mi do gustu. Zapachy tych wariantów były mdłe, nijakie, a produkty w wręcz zaskakująco szybkim tempie rozpuszczały się na ciele. Szkoda.

11. Mus do kąpieli z ekstraktem z truskawek ze Starej Mydlarni. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.



12. Szampon przeciwłupieżowy do włosów osłabionych oraz do pielęgnacji skóry głowy marki Clear. - Cóż, szampon ten nie spisał się u mnie najlepiej. Ani nie zwalczył mi łupieżu, ani nie zaprzestał wypadania włosów. Jedynymi jego zaletami są - przyjemny zapach, wydajność, nie wysuszanie i nie splątywanie włosów.

13. Odżywka do włosów w spray'u do włosów łamliwych i matowych marki Gliss Kur. - Skusiłam się na nią za namową dziewczyn, które obserwują mnie na fb :) Sporo z Was polecało odżywki z tej serii, więc zakupiłam tą z płynnym jedwabiem. Na początku nieco obciążała mi moje włosy, ale efekt ten zanikł po kilku pierwszych użyciach :) Produkt ułatwia rozczesywanie włosów oraz delikatnie je nabłyszcza. Polecam :)

14. Balsam do włosów "Odżywczo - Regeneracyjny" z serii Bania Agafii. - Niestety, produkt ten nie przypadł mi do gustu. Kosmetyk obciążał moje włosy, które po jego zastosowaniu wyglądały jakbym nie myła ich z 2 - 3 dni. Jestem nim rozczarowana :(



15. Antyperspirant "Floral Protect" marki Fa. - Bardzo często kupuję produkty owej firmy. Są tanie, mają przyjemne zapachy i dobrze chronią przed potem.

16. Woda toaletowa "Zmysłowa Magnolia" marki Świt Pharma. - Zakochałam się w tym zapachu! Jest intensywny, kobiecy, urzekający. Dla niektórych może wydawać się zbyt ciężki i raczej nieodpowiedni na lato. Ja, mimo wszystko, uzależniłam się od niego ;) 



17. Próbka kremu BB. - Wybaczcie, ale zapomniałam zapisać nazwę owego produktu. Pomijając to - raczej nie skuszę się na jego pełnowymiarową wersję. A to głównie z tego powodu, iż kosmetyk podkreślał pory oraz suche skórki.

18. Podkład kryjący "Make up HD" marki Soraya. - Kosmetyk ten zaliczyłabym do grona "przeciętniaków". Dość dobrze krył niedoskonałości, nie wysuszał skóry. Jednakże odcień 01, czyli niby najjaśniejszy, nadawał by się dla osób albo z dość mocną opalenizną, albo dla tych dziewczyn co często bywają w solarium!

19. Podkład "So Matte Perfect Stay" z Miss Sporty. - Kosmetyk ten posiadałam w najjaśniejszym odcieniu i służył mi on do rozjaśniania ciemnych podkładów. W tej roli - spisywał się dość dobrze. Trudno ocenić mi go "solo", bo prawie zawsze stosowałam go w duecie :)

20. Szminka "High Gloss" marki Gosh. - Jej recenzja znajduje się tu.

21. Tusz do rzęs "Scandal Eyes - Rockin' Curves" marki Rimmel. - Polubiłam ten tusz. Wydłużał i podkręcał rzęsy, a dodatkowo delikatnie je pogrubiał. Na początku byłam przerażona jego gigantyczną szczoteczką, ale później przyzwyczaiłam się do niej :) 

22. Korektor do brwi z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.



23. Pianka do golenia z Wilkinson. - Pianka ta znalazła się w moich kosmetycznych ulubieńcach maja. Daje ona niesamowity poślizg na skórze, co ułatwia nam golenie. Dodatkowo, ma przyjemny zapach i nie wywołuje alergii. W przyszłości na pewno ponownie się na nią skuszę :)

24. Chusteczki nawilżane lawendowe Dada. - Bardzo lubię produkty Dada. Chusteczki zawsze są mocno zwilżone płynem, nie wysychają szybko, dobrze usuwają kosmetyki kolorowe z dłoni albo... kurz z szafek ;)



25. Próbki kremów do twarzy. - Każda z tych próbek spisała się u mnie bardzo dobrze. Kremy nawilżały skórę, a większość z nich - nawet ją matowała. Wyjątek stanowią próbki kremów z serii "Arnica" marki Flos-lek, które nieco nabłyszczały twarz.



Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak - co o nim / o nich sądzicie?


Miłego weekendu - Wasza A.

piątek, 25 lipca 2014

Nowości kosmetyczne - czerwiec i lipiec '14.

     Fakt, iż nie miałam czasu na bloga nie oznaczał, iż całkowicie zrezygnowałam z wizyt w drogeriach. Wręcz przeciwnie! Były miłym przerywnikiem w czasie nauki na obronę pracy magisterskiej ;) Jeżeli jesteście ciekawe, co udało mi się zakupić w ciągu ostatnich dwóch miesięcy - zapraszam do dalszej części notki! :))



     W czerwcu zamówiłam parę produktów w sklepie internetowym Skarby Syberii. Na dzień dzisiejszy - większość kosmetyków jest już zużytych ;) Z części z nich byłam zadowolona, a z innych niekoniecznie. Mimo wszystko - nie było to moje ostatnie zamówienie w owym sklepie ;)



   Jak może pamiętacie - peeling arbuzowy z Bielendy był moim ulubieńcem. Z tego też względu ponownie się na niego skusiłam i dodatkowo do koszyczka dodałam dwa inne produkty tego typu. Niestety, nie zauroczyły mnie one tak samo jak wersja arbuzowa...



     Raz do roku kupuję również przyspieszacz opalania. Dzięki niemu moja skóra szybciej przybiera ładny, brązowy kolor. Nie martwcie się, przed nim stosuję typowe balsamy z filtrem ;) A dodatkowo w koszyczku wylądował antyperspirant Fa.



     Przyznam, iż lubię markę Essence. Głównie za ich tanie i dobrze napigmentowane cienie do powiek. Jednak tym razem skusiłam się na ich róż. I nie zawiodłam się na nim :) 





     Na stronie E-bay zamówiłam pędzel o cenie nie przekraczającej 7 zł. Posiada on włosie miękkie w dotyku i przyjemne dla skóry. Jednak chwilowo nie mogę wynaleźć mu jakiegoś ciekawego zastosowania ;) Jako pędzel do podkładu czy różu nie sprawdza się zbyt dobrze. Może któraś z Was ma na niego jakiś pomysł? ;)



     Na początku lipca wybrałam się również do drogerii Rossmann. O dziwo, skusiłam się tylko na to, co było mi wtedy potrzebne ;) Muszę przyznać, że jestem bardzo niezadowolona z dyfuzora zapachowego w wersji "Czarna porzeczka z marakują". Sam zapach produktu jest przyjemny, soczyście owocowy. Szkoda tylko, że płyn ulotnił się po tygodniu... I nie było to kilka tygodni jak obiecywał producent ;]



     A oto moje kolejne zamówienie na stronie E-bay - krem BB marki Skinfood. Wybrałam wersję do cery mieszanej, bo taką posiadam. Cena kosmetyku nie przekroczyła 21 zł. I dodatkowo otrzymałam 2 próbki kremów BB. Miłe ;)



     Podkład marki Miss Sporty kupiłam tylko z jednego powodu - jest na tyle jasny, że mogę rozjaśniać nim inne produkty, których odcienie są dla mnie za ciemne. I spisuje się w tej roli wystarczająco dobrze :) Dodatkowo, do koszyka wrzuciłam pomadkę z Alterry. Poprzednie dwie gdzieś zagubiłam ( może podczas przeprowadzki? ), a ta idealnie spisuje się jako odżywka do rzęs :)



    A oto i moje ostatnie zakupy. Również są to produkty, które zakupiłam, bo musiałam. Ich poprzednicy są już na wykończeniu, niestety. Nawet nie wiedziałam, iż w Tesco można kupić kosmetyki za rozsądną kwotę ;)


A jak prezentują się Wasze lipcowe zakupy? :)

Buziaki, Wasza A.

sobota, 2 listopada 2013

Październikowe zużycia.

     I przyszedł czas na co miesięczny projekt denko. Zauważyłam, że miesięcznie zużywam mniej więcej tyle samo kosmetyków. A dzięki temu moje "zapasy" maleją. Może niedługo dojdę do takiego punktu, że będę używać tylko jeden żel, jeden szampon czy jedną odżywkę? Marzenie ;)


I bez zbędnego przedłużania - zapraszam! :)


1. Czekoladowy peeling myjący gruboziarnisty z Ziaji. - Jestem rozczarowana tym produktem. Po pierwsze – wcale nie pachnie jak czekolada. Bliżej mu do karmelu, jak już coś. Niby zapach jest ładny, ale nie tego spodziewałam się podczas zakupu tego produktu. A po drugie, nie jest to peeling gruboziarnisty. Kosmetyk posiada małe i delikatne drobinki, które tylko łagodnie masują ciało. Jako, że uwielbiam mocne zdzieraki to na pewno nie zakupię więcej już tego produktu. / Cena – 10 zł w promocji

2. Peeling do ciała „Wiśnia i porzeczka” z Farmony. - Notkę na jego temat znajdziecie tu. / Cena – 3,50 zł w promocji


3. Szampon do włosów normalnych, szybko przetłuszczających się „Fresh” marki Garnier. - Kosmetyk ten nawet nieźle się u mnie spisywał. Dobrze oczyszczał włosy, ale efekt ten był krótkotrwały. Nie plątał włosów, nie obciążał ich. Może kiedyś znowu się na niego skuszę. / Cena – 8 zł w promocji

4. Szampon do włosów normalnych „Moc i blask” marki Timotei. - Jeden z lepszych szamponów, jakie używałam w ostatnim czasie. Dobrze wygładzał włosy, ułatwiał ich układanie i nie obciążał ich. / Cena – 1,99 zł dzięki kuponowi z S-P


5. Szampon do włosów "Chilli & Pomarańcza" Love2mix Organic. - Kosmetyk ani nie zapobiegł wypadaniu moich włosów, ani nie przyspieszył ich wzrostu ( chociaż takie były obietnice producenta ). Mimo wszystko - bardzo lubiłam go używać. Miał śliczny zapach, który przypominał mi pomarańczowe delicje ;) Oprócz tego, wygładzał włosy, nie plątał ich i nie obciążał. / Cena - ok. 15 zł.

6. Gęsty balsam do włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. - Uwielbiałam go! Wygładzał moje włosy, nadawał im niesamowitego blasku i ułatwiał ich rozczesywanie. Nawet jego ziołowy zapach mi tak nie przeszkadzał ;) / Cena – ok. 10 zł


7. Nawilżająco – ujędrniający balsam o zapachu kwiatu lotosu z Eveline Cosmetics. - A tu znajduje się notka o nim. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

8. Złoty peeling – masaż drenujący z serii Slim Extreme 3D z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


9. Krem do rąk i paznokci w wersji aloesowej marki Green Pharmacy. - Jeden z gorszych kremów, jaki używałam w ostatnich miesiącach! Kosmetyk ten w ogóle nie nawilżał skóry. Rzekłabym, iż nawet delikatnie ją wysuszał... Oprócz tego, miał nieprzyjemny zapach i długo wchłaniał się w skórę. Nie polecam... / Otrzymany na spotkaniu blogerek.

10. Pielęgnacyjny krem do rąk z olejkiem silikonowym marki Barwa. - Dobry krem za przystępną cenę. Nawilżał i odżywiał skórę na dłoniach oraz łagodził niewielkie podrażnienia na niej się znajdujące. Polecam :) / Wygrana w konkursie.


11. Balsam łagodzący po depilaci z serii Sensual marki Joanna. - Bardzo polubiłam ten produkt. Łagodził on wszelkie podrażnienia występujące na skórze, a dodatkowo nawilżał i wygładzał moje ciało. Jeszcze nie raz do niego powrócę :) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.

12. Odżywiająca sól do kąpieli o zapachu miodu i mleka z Be Beauty. - Sole tego typu używam wyłącznie jak jestem w rodzinnym domu. Taki miły dodatek do kąpieli :) / Cena – ok. 5 zł


13. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany na spotkaniu blogerek.

14. Płyn micelarny do skóry naczynkowej marki Flos – lek . - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


15. Żel micelarny do mycia twarzy i oczu z serii Rosacal marki Tołpa. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

16. Krem normalizujący na noc marki Galanea. - Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Krem dobrze radził sobie z moją skórą mieszaną – delikatnie ją oczyszczał, niwelował mniejsze krostki znajdujące się na niej. Niestety, ze względu na zawartość kwasów w składzie – przesuszał i podrażniał ją w niektórych miejscach na mojej twarzy... / Cena – 10 – 15 zł w zależności od apteki i promocji


17. Żel pod prysznic „Chocolate Kiss” marki Soraya. - Kolejne kosmetyczne rozczarowanie... Żel ten posiadał przepiękny zapach w opakowaniu – istna mleczna czekolada! A pod prysznicem? Jak czekolada z bardzo dużą ilością mydła. A fuj. Oprócz tego, produkt ani nie wysuszał, ani nie nawilżał ciała. Przeciętniaczek. / Cena – ok. 10 – 11 zł

18. Kremowy żel pod prysznic o zapachu orzechów macadamia z Yves Rocher. - Mój ulubieniec! Posiadał śliczny zapach, delikatnie nawilżał skórę. Szkoda, że był tak mało wydajny... / Cena – ok. 7 – 8 zł


19. Dezodorant w spray'u „Flowing” marki Puma. - Uwielbiałam ten zapach! Słodki, dość intensywny, dość długo utrzymujący się na ciele. Jeszcze nie raz do niego powrócę :) / Cena – ok. 30 zł w promocji

20. Woda toaletowa „Spirit” Manila Bond. - Był to zapach idealny na lato – owocowy, świeży, dość intensywny. Na ciele utrzymywał się mniej więcej 3 godziny. Nie jest to zadowalająca trwałość, ale jak za taką cenę – jest okej :) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


21. Wydłużający i podkręcający tusz do rzęs „Eyemazing curves” marki Manhattan. - Aż wstyd się przyznać ile go już mam w swoich zbiorach... No, ale wreszcie udało mi się go wykończyć ;) Tusz ładnie wydłużał rzęsy i delikatnie je podkręcał. Nie osypywał się w ciągu dnia i nie powodował powstawanie grudek. Polubiłam go :) / Cena – ok. 10 zł w promocji

22. Mineralny róż do policzków w kolorze Cranberry Kiss z Lovely. - Róż ten składał się z 3 paseczków, z czego każdy z nich miał inny odcień. Po wymieszaniu ich uzyskało się kolor dość intensywnego różu. Kosmetyk był mocno napigmentowany i trzeba było uważać podczas jego aplikacji, aby nie narobić sobie nim nieestetycznych plam. Jednakże plusowało to tym, iż długo utrzymywał się na skórze :) / Cena – ok. 6 zł w promocji

23. Antyperspirant w żelu w wersji aloesowej z Lady Speed Stick. - Do tej pory nie przepadałam za antyperspirantami w żelu. A to 'cudo' przekonało mnie do tych produktów :) Kosmetyk dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań i posiadał śliczny zapach. / Cena – 6,50 zł w promocji


24. Kokosowe masełko do ust z Yves Rocher. - Było ono moim majowym ulubieńcem. Bardzo dobrze nawilżało i odżywiało usta. Może i miało dość specyficzny zapach ( tj. niepodobny do kokosa ;) ), ale i tak uwielbiałam je używać :) / Otrzymane jako gratis do zakupów.

25. Próbka Flodomaxu. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


26. Żelowa maseczka do cery naczynkowej marki Soraya. - Przeciętna maseczka, która delikatnie oczyszczała skórę i ją nawilżała. Nic spektakularnego nie zrobiła na mojej buzi. / Cena – ok. 2 zł w promocji

27. Próbki kremów marki Iwostin.

28. Chusteczki nawilżane o zapachu gumy balonowej Go Pure. - Niby są to chusteczki dla dzieci, ale i tak postanowiłam je przetestować ;) Na początku stosowałam je w ramach oczyszczania twarzy po siłowni. Jednakże po jakimś czasie zauważyłam na mojej buzi wysyp podskórnych grudek. Jako, że oprócz tego produktu nic nowego nie używałam to stwierdzam, iż mogła być to jego „zasługa”. I tak oto służył mi jako zwyczajne chusteczki do dłoni :) / Cena - ok. 2 zł

*****

Jestem ciekawa - czy używałyście jakiś z powyższych kosmetyków i co o nim sądzicie? ;)

Wasza A.

wtorek, 24 września 2013

Weekend w Warszawie - show Top Gear oraz zakupy :)

Hej dziewczyny!

   Ostatni weekend, jak może pamiętacie, spędziłam w Warszawie. I głównym celem tego wyjazdu nie były zakupy, o nie ;) Jako, że zbliża się Dzień Chłopaka, postanowiłam sprawić mojemu W. prezent w postaci wejściówek na show Top Gear. Zapewne część z Was w ogóle nie kojarzy tej nazwy, jak i programu. Tak w skrócie - Top Gear to program telewizyjny o tematyce motoryzacyjnej, który można oglądać na stacji BBC albo TVN Turbo. Jeżeli chcecie wiedzieć więcej - możecie zajrzeć na tę stronkę ;)

   Przyznam szczerze, iż spodobała mi się tego typu impreza. Mimo, iż nie jestem wielką fanką motoryzacji to z chęcią obejrzałam to ciekawe widowisko z całą gamą popisów kaskaderskich - motocyklistów czy rajdowców ;)

Stadion Narodowy, wokół którego i na którym odbywała się cała impreza :) 

Kto by nie chciał mieć takiej ciężarówki? :D

Główne show :)

   Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie skorzystała z wizyty w Warszawie ^^ Przed całą imprezą wybrałam się wraz z moim W. do Złotych Tarasów. Główny cel? Yankee Candle oraz Bath & Body Works! :)


   I tak oto "wzbogaciłam się" o 4 nowe woski i 2 samplery. Jako, że miałam kupon "-20%" na produkty Yankee Candle to za całość zapłaciłam nieco ponad 30 zł :)


   Poczyniłam też skromne zakupy w Bath & Body Works. Tym razem przygarnęłam dwa żele antybakteryjne - "Midnight Pomegranate" oraz "Flip Flopped Fruit", jak i dwie mniejsze mgiełki zapachowe - "Paris Amour" oraz "Twilight Woods". Pozostałe dwa żele antybakteryjne zakupiłam dla moich przyjaciółek :)



   Ostatnim kosmetycznym zakupem okazał się żel pod prysznic z dość nowej serii "So fresh!" marki Soraya. Ja wybrałam ten o przesłodkim, czekoladowym zapachu :)

   Złote Tarasy nie zadowoliły mnie pod względem wyposażenia niektórych sklepów z ciuchami. Z tego też względu postanowiłam nadrobić / uzupełnić ( nazwijcie to jak chcecie ;) ) moje zakupy. Od razu uprzedzam - nie umiem robić zdjęć ubraniom! Wybaczcie mi to ;)


   Zapewne od razu zauważycie, że większość ubrań albo ma brzoskwiniowy kolor, albo ma serduszka. Tak, mam fioła na punkcie obu tych rzeczy ;) I wiem, że może to wydawać się dziecinne, ale taka już jestem ;)

   Pierwszym nabytkiem jest brzoskwiniowa bluza z wielkim serduchem z koronką i koralikami na przodzie. Od razu się w niej zakochałam i musiałam ją kupić ;) Ma lekko podwijane rękawy, a materiał jest milusi w dotyku.


   Kolejny nabytek z House = kolejny ciuch w kolorze brzoskwiniowym z motywem serduszkowym ;) Tym razem jest to sweterek na długi rękaw. Wygodny, delikatnie luźny - w sam raz na jesień.


   Jestem wielką fanką muffinek, babeczek i przeróżnych ciasteczek. Na początku zastanawiałam się czy zakupić ten brzoskwiniowy t-shirt. Ale kiedy zobaczyłam na metce przepis na babeczki... Koszulka od razu wylądowała w zakupowym koszyczku ;)



   Ta koszulka zapewne nie spodoba się części z Was. Jako, że parę lat temu lubiłam oglądać "bajkę" pt. "Happy Tree Friends" to postanowiłam zaopatrzyć się w jedną bluzeczkę z tym motywem. Wybrałam tą najmniej drastyczną ;)


   I ostatni nabytek - granatowa bluzeczka z rękawem 3/4 w serduszka ( znowu! ). Cienka, mięciutka, dopasowana - czego chcieć więcej? ;)

*****

   I tak oto prezentowały się moje weekendowe zakupy. Pierwszy raz pokazałam Wam co nowego zawitało w mojej szafie. Jestem ciekawa czy taki post zakupowy - mieszany spodobał Wam się, czy wolicie oglądać zakupy wyłącznie kosmetyczne? ;)

Wasza A.