Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luksja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Kwietniowy projekt denko - 2015.

   Zeszły miesiąc minął mi nie tylko na robieniu zbyt dużej ilości zakupów, ale również na denkowaniu kosmetyków. I przyznam, że zebrałam dość sporo pustych opakowań. Oczywiście, są to główne buteleczki po produktach do kąpieli, no ale - ostatnio zużywam i kupuję je w nadmiernej ilości ;)

    O dziwo, udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków z działu "kolorówka". Chyba mogę być z siebie dumna, prawda? ;)



1. Płyn do kąpieli "Diamentowa kąpiel" marki Apart. - Kolejny dobry płyn owej marki. Ma przyjemny zapach, wytwarza dość dużą ilość piany. Szkoda tylko, że jego cena jest prawie 2 - krotnie wyższa niż standardowego kosmetyku tego typu. A jakość - taka sama...

2. Tabletki koloryzujące wodę o zapachu jagodowym z Lilliputz. - Jestem bardzo zawiedziona tym produktem. Barwił nie tylko wodę, ale również wannę. Jego zapach był nijaki, na pewno nie skojarzyłby mi się z jagodami. Ba! W ogóle nie przypominał aromatu jakiegokolwiek owocu. Spodziewałam się po nich czegoś innego...

3. Płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja. - Produkt ten posiada intensywny, waniliowo - ciasteczkowy zapach. Nie każdej z nas, kobiet, przypadnie do gustu. Ja byłam z niego zadowolona, ale do moich ulubionych aromatów - nie zaliczę go ;) Kosmetyk wytwarza dużą ilość piany, nie wysusza skóry, jest wydajny. A do tego, bardzo często, można znaleźć go w cenie promocyjnej.

4. Sól do kąpieli "Amazonia" z Bingo Spa. - Cóż, określę go mianem przeciętnego kosmetyku. Wytwarza minimalną ilość piany ( choć producent obiecuje coś wręcz przeciwnego ), barwi wodę na dość nieprzyjemny kolor, a do tego ma raczej nijaki zapach. Produkt - nie dla mnie.



5 i 6. Peelingi z serii "Let's Celebrate" marki Farmona. - Ich zbiorcza recenzja znajduje się tutaj.

7. Żel pod prysznic o zapachu owocu granatu marki Yves Rocher. - Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, nie wysusza skóry, nie wywołuje alergii. Jest średnio wydajny - jak to wszystkie żele z tej serii. Jednak i tak nie pobił wersji kawowej czy tej o zapachu orzechów macadamia ;)



8. Balsam o zapachu jabłkowym z Lirene. - Kosmetyk o cudownym, cukierkowo - jabłkowym zapachu, ale o przeciętnym działaniu. Balsam niby nawilżał skórę, ale efekt ten zanikał już następnego ranka. Może w okresie letnim spisałby się o wiele lepiej, ale zimą czy na początku wiosny - moja skóra pragnęła więcej nawilżenia.

9. Olejek do opalania Aile. - Aż wstyd przyznać się - ile ten kosmetyk ma lat! Kupiłam go na pierwszym roku studiów, czyli pięć lat temu. Jednak od prawie samego początku leżał na półce, prawie nieużywany ;) Nie lubię oleistych konsystencji, więc zrezygnowałam z tego produktu na rzecz standardowego kremu do opalania.

10. Żel do golenia "Satin Care - Olay" marki Gilette. - Przyznam, jest to dobry jakościowo produkt. Jednak spisuje się tak samo dobrze jak, np. pianki do golenia z Isany. A myślę, że nie warto przepłacać w tego typu kwestii ;) Co do żelu - dobrze zmiękcza włoski, ułatwia ich usuwanie. Nie podrażnia skóry, jest dość wydajny.

11. Żel antybakteryjny do rąk "Fresh Picked Apples" z Bath & Body Works. - Wiecie, że uwielbiam żele owej marki. Są małe, poręczne, wydajne, a do tego mają cudowne zapachy! Szkoda, że sklepy owej marki są tylko w Warszawie. Inaczej bardzo często bym do nich zaglądała ;)



12. Peeling i maska 2 w 1 "Ryż z ogórkiem" marki Ava Laboratorium. - Za jakiś czas napiszę osobny post na temat tego produktu. A w skrócie - peeling dość dobrze oczyszczał pory, ale nie był to efekt wow. Był wydajny, nie zapychał porów, nie wywoływał alergii. Jednak jak za cenę prawie 30 zł - mógł okazać się nieco lepszy.

13. Krem pod oczy marki Belea. - Możecie o nim poczytać w tym poście.

14. Krem matujący marki Balea. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

15. Żel - krem do mycia twarzy marki Nivea. - Kolejny przeciętniaczek. Raczej średnio oczyszcza skórę, a do tego pozostawia na niej nieprzyjemną, wyczuwalną warstwę. Dodatkowo, produkt ten nie jest zbyt bardzo wydajny.



16. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Jak się okazuje - mniejsze opakowanie owych chusteczek jest lepsze jakościowo niż te większe. Przy 30 sztukach - są one lepiej nawilżone, nie przedzierają się, wolno wysychają. Jestem na tak :)

17. Maseczka w płacie z ekstraktem z jagód. - Kolejny, maseczkowy ulubieniec. Płat maski jest dobrze nasączony, ale nie zsuwa się z twarzy. Dobrze nawilża i odżywia skórę, która po jej zastosowaniu jest przyjemna i miła w dotyku. Uwielbiam produkty tego typu dostępne na stronie E-bay :)

18. Maseczka "Gorąca czekolada i olejek pomarańczowy" marki Montagne Jeunesse. - Zakochałam się w tym produkcie! Ze względu na jego apetyczny zapach ( pachniał jak delicje pomarańczowe ), miłe uczucie ocieplenia skóry, oczyszczenie i wygładzenie, jakie dawał. Dodatkowo, maseczka była bardzo wydajna i łatwo spłukiwało się ją z twarzy. Cudo!

19. Kokosowa, nawilżająca maseczka z masłem Shea z Beauty Formulas. - Dość dobra maseczka - ale na pewno nie nawilżająca. Moim zdaniem, lepiej matuje i oczyszcza skórę. Niestety, jest dość kiepsko wydajna. A to dlatego, iż po otwarciu w dość ekspresowym tempie wysycha w saszetce.



20.  Woda perfumowana "Heat Rush" od Beyonce. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

21. Antyperspirant Neo "Fruity Flower" marki Garnier. - Kolejny bubel z kwietniowego projektu denko. Jedyną jego zaletą był przyjemny zapach. Niestety, produkt kiepsko chronił przed potem, po paru godzinach zaczął kleić się pod pachami, co nie było przyjemne. Chyba nie dla mnie są antyperspiranty owej marki ;)

22. Antyperspirant "Aloe Vera" z Rexona. - Bardzo lubię produkty tego typu owej marki. Są przystępne cenowo, wydajne i dobrze chronią przed potem. Możliwe, iż ta wersja spisałaby się nieco gorzej latem, przy wyższych temperaturach. Jednak wiosną - byłam z niej zadowolona.



23. Wygładzająca baza marki Hean. - Choć zostało jej dość dużo w opakowaniu - jej czas przydatności dobiegł końca. Wolę nie używać przeterminowanej bazy pod makijaż ;) A jej recenzja znajduje się tutaj.

24. Pomadki "Elixir" marki Wibo. - O tej szmineczce możecie przeczytać w tym poście porównawczym.

25. Kredka do oczu "Eye Max Precision" z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tutaj.

26. Tusz do rzęs "Scandaleyes" marki Rimmel. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

27. Puder "Skin Match" marki Astor. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

28. Próbka kremu CC marki Bell z serii hypoalergicznej. - Próbka ta wystarczyła mi tylko na 2 razy, a mimo to zaciekawiła mnie na tyle, że w przyszłości na pewno skuszę się na ten produkt. Kosmetyk wyrównał koloryt skóry, lekko ją zmatowił. Może nie dawał zbyt dużego krycia, ale na lato - będzie to jak najbardziej w porządku :)


A jak prezentuje się Wasz kwietniowy projekt denko?

Buziaki, Wasza A.

środa, 8 kwietnia 2015

Marcowy projekt denko.

    Obiecałam sobie, że postaram się zużywać tyle samo kosmetyków - ile ich kupuję w rzeczywistości. Cóż, obietnica ta raczej nie zostanie spełniona. Przynajmniej nie w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych, których ilość rozrasta mi się w ekstremalnie szybkim tempie. Za to kolorówka powoli znika z moich półek. Uff :)

     W marcu udało mi się zużyć dość sporą ilość kosmetyków - z każdej dziedziny. O dziwo, wykończyłam też trzy kosmetyki kolorowe. Z czego jestem bardzo zadowolona. Jednak nie przedłużam i zapraszam Was na co miesięczny projekt denko!


1. Aktywny tonik nawilżający z serii Mezo Power marki Bielenda. - Kosmetyk ten znalazł się w ostatnich ulubieńcach. Dobrze oczyszczał i odświeżał skórę. Łagodził uczucie ściągnięcia oraz delikatnie niwelował podrażnienia znajdujące się na twarzy. Był dość wydajny, a jego cena zapewne będzie przystępna dla większości z nas.

2. Aktywny krem nawilżający z serii Mezo Power marki Bielenda. - Jego recenzja znajduje się tu.



3. Płyn micelarny marki Delia. - Pokochałam ten kosmetyk z całego serducha! Niesamowicie dobrze i zarazem delikatnie usuwa makijaż z całej twarzy. Nadaje się również do demakijażu oczu - w ekspresowym tempie pozbywa się tuszu i cieni do powiek. Nie wywołuje podrażnień czy też łzawienia oczu. Dodatkowo, jest bardzo wydajny i dostępny w przystępnej cenie. Sama zakupiłam go w Drogerii Natura za ok. 7 zł, bodajże.

4. Matujący żel do mycia twarzy z Beauty Formulas. - Przeciętny kosmetyk do pielęgnacji twarzy, ot co. Niby dość dobrze ją oczyszczał, ale przy okazji wysuszał, powodował uczucie ściągnięcia. Dodatkowo, posiadał zbyt rzadką konsystencję co powodowało, iż był słabo wydajny. 



5. Arganowa maska do włosów 8 w 1 marki Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tu.

6. Mgiełka podnosząca włosy u nasady "Extra Volume" marki Sessio. - Jej recenzja znajduje się tu.

7. Nabłyszczający szampon marki Alverde. - Skusiłam się na niego podczas styczniowej wizyty w niemieckim DM-ie. Wątpię bym zrobiła to ponownie, ponieważ nie wywarł on na mnie jakiegoś spektakularnego wrażenia. Szampon jak szampon. Dobrze oczyszczał włosy, może delikatnie je nabłyszczał. Nic więcej. Jak dla mnie - w polskich sklepach można znaleźć sporo kosmetyków tego typu o podobnym działaniu :)


8. Żel pod prysznic o niebiańskim zapachu z Isany. - Cóż, każdy ma inne wyobrażenie nieba. Dla mnie ten kosmetyk na pewno nie pachnie niebiańsko ;) Za to kojarzy mi się z jakimiś damskimi, intensywnie ( może nawet dusząco ) pachnącymi perfumami. Mi średnio przypadł mi do gustu. Nie licząc zapachu - produkt nie wysuszał skóry, był dość wydajny. Jak to żel z Isany ;)

9. Peeling do ciała z serii "Let's Celebrate" w wersji "Mojito" od Farmony. - Przyznam, iż pod względem zapachowym przypomina drinka Mojito. Jednak nie takiego wykonanego na bazie rumu, a tego tak zwanego "gotowca" zamkniętego w szklanej buteleczce ( Sobieski ma takie drinki ;) ). Co do działania - kosmetyk dość dobrze masował skórę, wygładzał ją, lecz nie podrażniał. Jednak bardziej przypadła mi do gustu wersja z pomarańczą, która posiadała o wiele ostrzejsze drobinki ścierające.

10. Żel pod prysznic "White Passion" od Balea. - Kolejny, przyjemny żel marki Balea. Posiadał kwiatowy, dość delikatny zapach, nie wysuszał skóry. Jego cena również jest przystępna - sama kupiłam go w niemieckim DM-ie, ale w sklepikach z chemią niemiecką można go dostać nawet za 5 zł.


11. Żel do golenia "Blueberry Love" marki Balea. - Jego zapach był identyczny jak płynu do kąpieli marki Luksja ;) Jego działanie było w porządku, lecz na pewno nie idealne. Niby ułatwiał poślizg maszynkom do golenia, ale zdarzało się, iż po goleniu i tak moja skóra była podrażniona i lekko poraniona. Nie zawsze, ale jednak. Jego wydajność również określiłabym jako przeciętną, niestety.

12. Sól do kąpieli "Dzika orchidea i jedwab" marki Verona. - Kosmetyk ten posiadał przyjemny, kwiatowy zapach, którzy utrzymywał się w łazience jeszcze kilka godzin po kąpieli. Sól była wydajna, dość szybko rozpuszczała się w wodzie. Jej cena również nie jest wygórowana - można ją dostać już za około 4 - 5 zł.

13. Płyn do kąpieli "Blueberry Muffin" marki Luksja. - Jest to nie pierwszy i nie ostatni płyn owej marki, jaki zagości w mojej łazience. Duża butla tego kosmetyku wystarcza na 2 - 3 tygodnie codziennego stosowania. Dodatkowo, produkt posiada przyjemny zapach - jakby połączyć ciasteczka z dżemem jagodowym.


14. Kule do kąpieli marki Yves Rocher. - Jak dla mnie - dość drogi bubel. Jedna kulka kosztowała mniej więcej 1,50 zł - 2 zł, a nic ciekawego nie dawała. Ani przyjemnie nie pachniała, ani olejek w niej zawarty nie nawilżał skóry. Nie polecam ich zakupu, ot co.


15. Dezodorant z serii "Anarchy" od Axe. - Przyznam szczerze, iż produkt ten działał lepiej niż niejeden antyperspirant! Dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań, miał przyjemny, dość ciężki zapach. Był również wydajny, co miło mnie zaskoczyło. Tylko szkoda, iż tak trudno go dostać w stacjonarnym sklepie...

16. Mus do ciała "Czerwone owoce" marki L'arisse. - Jedno z ciekawszych mazideł, jakie używałam w ostatnim czasie. Dobrze nawilżało skórę, łagodziło podrażnienia, szybko wchłaniało się w skórę. Do tego miało przyjemny, cukierkowy zapach, który długo utrzymywał się na skórze.


17. Krem do rąk z masłem mango z Be Beauty. - Jest to chyba moja największe rozczarowanie ostatniego miesiąca! Jedyną zaletą tego kosmetyku był jego zapach. Krem w ogóle nie nawilżał i nie odżywiał skóry, był niewydajny, a jego pompka nie działała już po 2 - 3 zastosowaniach. Szkoda, bo tubka mająca pojemność 30 ml kosztowała ok. 7,50 zł. Dość dużo jak na tak małą pojemność i tak kiepskie działanie...

18. Nawilżający krem do rąk i paznokci marki Lirene. - Kosmetyk niby nawilżał skórę, ale na krótki okres czasu. Po około 20 - 30 minutach byłam zmuszona ponownie go zastosować. Takie błędne koło... Niby dobrze wchłaniał się w skórę i miał przyjemny zapach, ale jego kiepskie działanie oraz wydajność - na dobre zniechęciły mnie do niego.


19. Chusteczki nawilżane Dada. - Tanie i dobre jakościowo chusteczki. Zużyłam je głównie w podróży oraz w domu - do przecierania kurzu, resztek kosmetyków z dłoni.

20. Maska do twarzy w płacie z ekstraktem z jagód marki Foodaholic. - Uwielbiam maski owej marki! Są wygodne w użyciu, nie zsuwają się z twarzy. Dodatkowo ( i co najważniejsze! ), dobrze zmiękczają i nawilżają skórę. Trzymam je na twarzy około 20 - 30 minut - wtedy potrafią zdziałać cuda ;)

21. Maseczka oczyszczająco - wygładzająca marki Ava Laboratorium. - Jest to jeden z niewielu kosmetyków owej marki, jaki miałam i jaki przypadł mi do gustu. Maska dobrze oczyszczała skórę, delikatnie ją matowała. Nie podrażniała skóry ani nie zapychała porów. Niestety, dość szybko wysychała w opakowaniu. Szkoda...

22. Maska czekoladowa zakupiona w DM-ie. - Kosmetyk o przyjemnym zapachu, aczkolwiek nie działający w jakiś sensowny sposób na skórę. Oczyszczała skórę w sposób delikatny, za to w ogóle jej nie nawilżała. Jedyne co zauważyłam po jej zastosowaniu to zmiękczenie skóry. Nic więcej.


23. Pogrubiający tusz do rzęs marki Eveline Cosmetics. - Jakoś nie mogłam przekonać się do tego kosmetyku. Prawdopodobnie było to spowodowane jego grubą, standardową szczoteczką, którą dość trudno malowało mi się rzęsy. Jeśli chodzi o efekt, jaki dawał ten tusz - rzęsy były dość dobrze pogrubione, lekko wydłużone, ale jednocześnie potrafiły być posklejane. Z tego też względu rzadko kiedy nakładałam na nie dwie warstwy tego produktu. Lubię tusze do rzęs marki Eveline Cosmetics, ale tylko te z silikonową szczoteczką. Niestety.

24. Szminka L'oreal z serii "Rouge Caresse". - Jej recenzja znajduje się tu.

25. Podkład "Affinitone" marki Maybelline. - Na jego temat możecie poczytać w tym poście.



A jak prezentuje się Wasze marcowe denko?


Buziaki, Wasza A.

środa, 18 marca 2015

Post zakupowy - marzec '15, część I.

    Oszalałam! I to na punkcie kosmetyków i ich kupowania. Niby obiecałam sobie, iż wprowadzę w swoje życie minimalizm kosmetyczny. Jak jeszcze przez parę miesięcy dzielnie trzymałam się tego postanowienia, to teraz... nadrabiam zakupami, aż za bardzo.

    Jako że w ostatnim czasie poczyniłam dość sporo zakupów - postanowiłam post zakupowy podzielić na dwie części. Tym bardziej, iż do końca marca zostało jeszcze paręnaście dni i zapewne jeszcze nie raz zawitam w jakiejś drogerii ;)


    Zakupy w Yves Rocher poczyniłam jeszcze na koniec lutego, gdzie z ulotką promocyjną mogłam wybrać sobie jeden kosmetyków tańszy o 40 %, a do tego dostałam wybrany przez siebie żel pod prysznic. Wybrałam wariant o zapachu jeżyn. Sama nie przekonam się o jego działaniu, ponieważ wraz z tonikiem 2 w 1 powędruje do mojej mamy :) Żel o zapachu granatu na razie czeka na swoją kolej, a kulki z olejkami do kąpieli - już zużyłam. I, niestety, nie mam o nich dobrego zdania...



    Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam Wam moją obudowę do komórki, jaką zamówiłam na stronie E-bay. Cóż, zamówienie złożyłam jeszcze w grudniu, a paczka dotarła do mojego rodzinnego domu dopiero w lutym... Cieszę się, że w ogóle dotarła - miałam ku temu duże obawy. Może motyw nie pasuje do wiosny, która nadchodzi wielkimi krokami. Jednak mimo to - dalej mi się podoba i gości na moim telefonie ;)



    Na stronie E-bay zamówiłam również kolejne maseczki w płacie. Tym razem skusiłam się na te z ekstraktem z jagód. Zestaw 3 kosmetyków kosztował mnie ok. 12 zł.



    Jakiś czas temu jedna z Was napisała mi, iż kosmetyki Bingo Spa można zakupić w hipermarkecie Auchan. Z ciekawości zajrzałam i... skusiłam się na ich maskę do włosów oraz pieniącą się sól do kąpieli ( ok. 6 zł ). Dodatkowo, zakupiłam szampon Timotei do włosów brązowych ( 6,99 zł ) oraz płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja ( ok. 9 zł ). Zauważyłam, iż ceny tych produktów były o wiele niższe w Auchan niż w typowych drogeriach. Cóż, chyba częściej będę robić tam zakupy ;)



    W Auchan skusiłam się również na krem do rąk z serii Sport SPA od Verona Cosmetics ( 3 zł ), a w Kauflandzie na żel - krem do mycia twarzy marki Nivea ( 9,99 zł ). Chwilowo stosuję obydwa kosmetyki i mam co do nich mieszane uczucia...



     Jakiś czas temu zawitałam do województwa podkarpackiego, a dokładnie - do Dębicy. Oprócz wizyt rodzinnych, skorzystałam z okazji i zajrzałam do drogerii Wispol. Tam skusiłam się na jeden z nowszych wariantów płynu micelarnego marki Garnier ( 12,99 zł ) oraz na dwie maseczki Montagne Jeunesse ( 4,99 zł / sztuka ). Jedna z nich jest czekoladowo - pomarańczowa, a druga - z lukrecją. Przyznam, iż skusiłam się na nie ze względu na denkowy post Szarony, która zachwalała inne warianty tego produktu ;)



     Na sam koniec dzisiejszego postu - pokażę Wam moje skromne zamówienie na stronie apteki DOZ. Oprócz standardowych lekarstw - ponownie zakupiłam maść ochronną z witaminą A ( 3,49 zł ), która idealnie spisuje się u mnie w okresie jesienno - zimowym, oraz na maseczkę kokosową z Beauty Formulas ( 4,39 zł ). W zamówieniu miały znaleźć się również inne maseczki owej marki, jednakże zabrakło ich w magazynie centralnym. Szkoda...


*****


     I tym "skromnym" akcentem zakończę dzisiejszy post zakupowy. Zapewne pod koniec miesiąca opublikuję drugą jego część, z kolejnymi nowościami kosmetycznymi. Już teraz jest tego dość sporo, a co będzie później? ;)


Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?


Miłego dnia, Wasza A.

wtorek, 24 lutego 2015

Nowości kosmetyczne - luty 2015.

   Chyba nigdy nie będzie mi dane wprowadzić w swoje życie minimalizmy kosmetycznego. Zobaczę jakąś nową wersję zapachową jakiegoś kosmetyku - już ląduje w moim zakupowym koszyczku. W pewnym momencie miałam w swoich zbiorach 8 żeli pod prysznic, co ( jak dla mnie ) jest bezsensu! Chyba musiałabym zacząć jeść niektóre produkty, by jakoś szybko je zużyć ;)

   Większa część zakupów lutowych była spowodowana potrzebą znalezienie następców kończących się już kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawi - cóż ciekawego wylądowało w lutym w moim zakupowym koszyczku - zapraszam do dalszej części postu :)



    Pierwszy raz, od około 2 - 3 miesięcy, zawitałam w Drogerii Natura. Głównym celem był zakup umilaczy do kąpieli, bo płyn z Isany miałam już na wykończeniu. Skusiłam się na kosmetyk o zapachu jagodowej muffinki marki Luksja ( ok. 10 zł ), sól do kąpieli o zapachu orchidei marki Verona ( ok. 5 zł ) i trzy peelingi do ciała z nowej serii Let's Celebrate marki Farmona ( ok. 3,50 zł / sztuka ). Jestem niesamowicie ciekawa jak sprawdzą się nowości od Farmony. Jeżeli pod względem działania będą podobne do tych z serii Tutti Frutti - to na pewno polubimy się :)



     Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła ( chociaż małych! ) zakupów w Rossmannie. Dałam kolejną szansę chusteczkom nawilżanym dla dzieci z Babydream ( ok. 2,20 zł ). Mam nadzieję, że nie będą tak samo suche jak te w wersji sensitive. Dodatkowo, zakupiłam płyn do higieny intymnej marki Biały Jeleń ( ok. 8 zł ) i antyperspirant w wersji Aloe Vera z Rexony ( 6,99 zł ). 



    Ostatnio coraz częściej robię zakupy na stronie Apteki DOZ. Można dostać tam leki tańsze niż w stacjonarnej aptece oraz kosmetyki, które dość trudno znaleźć w standardowym sklepie. Tym razem skusiłam się na matujący żel do mycia twarzy z Beauty Formulas oraz tonik oczyszczający ziołowy marki Fitomed. Oba kosmetyki kosztowały mniej więcej 8 zł. 




    Czas na ostatnie nowości z miesiąca luty. Tym razem jest to paczka perfum, którą dostałam od swojego W. w ramach prezentu walentynkowego. Wśród produktów znalazły się takie zapachy jak:
* "Royal Revolution" od Katy Perry,
* " To Be Woman" od Police, 
* mgiełka zapachowa "Mango Temptation" od Victoria's Secret,
* próbki zapachów ( jedne gratisowe, trzy zakupione ).

Zamówienie zostało złożone w sklepie Iperfumy. Słyszałam dużo opinii o tym sklepie - na Wizażu drogeria ta należy do tych polecanych i zaufanych. Jednak znajdą się i takie osoby, które stwierdzą, iż sklep ten sprzedaje podróbki. Albo ja mam szczęście, albo jest tak standardowo - zapachy długo utrzymują się na skórze i są identyczne jak te, które znajdują się stacjonarnych perfumeriach. Jestem bardzo zadowolona z prezentu i myślę, że kiedyś sama skuszę się na zakupy na stronie Iperfumy :)



A na co Wy skusiłyście się w ostatnim miesiącu?


Buziaki, Wasza A.

piątek, 3 października 2014

Projekt denko - wrzesień '14.

    Czas na co miesięczny projekt denko! Mam wrażenie, że we wrześniu zużyłam dość małą ilość produktów. Choć może tylko mi się tak wydaje ;) Zdenkowałam głównie produkty "kąpielowe". Korzystam z obecności wanny, ot co ;)


1. Hialuronowy płyn micelarny firmy Świt - pharma. - Jak zapewne kojarzycie - produkt ten znalazł się w moich ulubieńcach. Dobrze usuwał makijaż z twarzy, również z okolic oczu. Nie podrażniał skóry, nie wysuszał jej i nie pozostawiał na niej tłustej warstwy. Cudo :)

2. Tonik oczyszczająco - ściągający marki Kolastyna. - Przyznam, że byłam nawet zadowolona z owego produktu. Lekko matowił skórę, odświeżał ją i w ogóle jej nie przesuszał. Dodatkowo, jest dostępny w przystępnej cenie oraz jest wydajny. Niestety, nie zauważyłam żeby usuwał zaskórniki czy też zwężał pory.



3. Mus do ciała "Arbuzowe orzeźwienie" marki Apis. - Mam mieszane uczucia co do owego produktu. Niby posiada on przyjemny, lekko cukierkowaty zapach, nie pozostawia na skórze tłustej i nieprzyjemnej warstwy oraz jest wydajny. Jednak z drugiej strony, dość długo wchłania się w skórę, a nawilżenie jakie daje jest dość przeciętne...

4. Krem Nagoya Arganowy. - Kosmetyk ten musiałam wyrzucić, bo mi się przeterminował. Zużyłam prawie 2/3 opakowania - głównie jako mazidło do dłoni. Jednak nie byłam z niego zadowolona. Dawał uczucie złudnego nawilżania, dość długo wchłaniał się w skórę. Jedynie co mi się podobało to jego zapach ;)

5. Krem do rąk i paznokci z aloesem firmy Świt - Pharma. - Zaliczam go do grona przeciętniaków. Kosmetyk dość szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał na niej tłustej warstwy, ale nawilżenie, jakie dawał, było krótkotrwałe i trwało max. 2 - 3 godziny. Potem moje skóra na dłoniach ponownie była sucha.



6. Żel pod prysznic "Carambola" z Original Source. - Jest to moje pierwsze podejście do żeli owej marki i, niestety, chwilowo nie jestem do nich przekonana. Kosmetyk posiadał zbyt glutowatą konsystencję, słabo się pienił, a jego zapach był zbyt cukierkowaty i mdły. Spodziewałam się po nich czegoś lepszego.

7. Żel pod prysznic "Carambola Lambada" marki Balea. - Uwielbiam ten kosmetyk! W porównaniu do swojego poprzednika - jego zapach był przyjemny dla mojego zmysłu węchu - lekko słodki, owocowy. Żel dobrze się pienił, nie wysuszał skóry i umilał mi codzienną kąpiel.

8. Płyn do kąpieli "Golden Desire" marki Luksja. - Zapach tego produktu kojarzy mi się z jakimiś perfumami, które dość często wyczuwałam u kogoś z mojej rodziny w czasach dzieciństwa. Jest on dość intensywny, ale nie dusi podczas brania kąpieli. Płyn przy kontakcie z wodą tworzy dość dużą ilość piany, z czego jestem zadowolona. W przyszłości zapewne skuszę się na inny wariant tego produktu :)

9. Żel do mycia ciała i włosów dla dzieci marki Ziaja - Zakupiłam go, bo myślałam, że będzie odpowiedni dla mojej ( ostatnio bardzo wrażliwej ) skóry na głowie. Niestety, trycholog odradził mi go do stosowania w ramach mycia włosów. Z tego też względu zużyłam go jako... płyn do kąpieli :) Kosmetyk tworzył dość dużą ilość piany, miał łagodny zapach i nie wysuszał skóry.

10. Cukrowy peeling do ciała "Jagodowa muffinka" z Perfecty. - Bardzo polubiłam owy produkt - głównie za jego apetyczny zapach, który długo utrzymywał się na skórze! Jego działanie peelingujące określiłabym jako przeciętne - nie jest ani za słabe, ani za mocne. Można rzec, iż prawie w sam raz ;)

11. 100% naturalne mydło z borowiną i bursztynem maki MK Natural Cosmetics. - Jego opinia znajduje się tu.



12. Babeczki do kąpieli z Biedronki. - Na temat tych produktów powstanie osobna notka, więc nie będę się tu rozpisywać. Każda z nich ma podobne działanie, ale pod względem zapachowych polubiłam tylko jedną - truskawkową :)



13. Hipoalergiczny szampon do włosów marki Biały Jeleń. - Jego recenzja znajduje się tu.



14. Antyperspirant "Biorythm" marki Rexona. - Jest to tani i dobry jakościowo kosmetyk. Przyzwoicie chroni przed potem, nie brudzi ubrań czy też ciała. Dość często sięgam po produkty owej marki, co widać w moich denkach ;)



15. Wodoodporna maskara "Lash Color" marki IsaDora. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

16. Puder do twarzy "Affinitone" marki Maybelline. - Polubiłam owy kosmetyk. Dobrze utrwalał makijaż, matował skórę, nie podkreślał suchych skórek. Szkoda tylko, że był tak słabo wydajny. 

17. Nawilżająco - rozświetlający krem CC 8 w 1 marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.


18. Nawilżający krem arnikowy SPF 15 z serii "Arnica" marki Flos-lek. - Do tej pory zużyłam mnóstwo próbek owego kremu, więc mogę się o nim wypowiedzieć. Kosmetyk dobrze nawilża i odżywia skórę. Po jego zastosowaniu jest ona mięciutka w dotyku. Dodatkowo, produkt ten nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, nie zapycha porów skórnych. Jego jedynym małym minusem jest fakt, że nie matuje on skóry. Ale nie można mieć wszystkiego ;)



Miałyście któryś z powyższych produktów? Jeśli tak to co o nim sądzicie?

Buziaki, Wasza A.


wtorek, 26 sierpnia 2014

Nowości kosmetyczne - lipiec / sierpień 2014.

     Chyba każda z nas uwielbia zakupy. Czy to te małe, czy te większe, gdzie ledwo dźwigamy koszyk z produktami ;) Fakt faktem, sama staram się ograniczać ilość kupowanych kosmetyków. Jednak wiadomo - różnie to bywa :)

     Dzisiaj chciałabym pokazać Wam co takiego zakupiłam w lipcu oraz w sierpniu. Nie jest tego aż tak dużo, przynajmniej mi się tak wydaje ;)


     Standardowo - skusiłam się na małe zamówienie na stronie e-bay ;) Do mojego wirtualnego koszyczka ponownie wpadł pędzelek za kwotę nie większą niż 8 zł oraz korektor pod oczy marki Missha za 15 zł. Za jakiś czas powinna pokazać się notka na blogu na ich temat :)



     Pewnego dnia wybrałam się również do Super-pharm'u. Moje zapasy kosmetyczne do kąpieli były wtedy na wyczerpaniu i musiałam dokupić parę "drobnostek" ;) I tak oto do mojego koszyczka wpadł peeling do ciała o cudownym zapachu jagodowych muffinek z Perfecty, arganowe mydło pod prysznic marki Ziaja oraz płyn do kąpieli "Golden Desire" w ogromnej, litrowej butli marki Luksja. 




     Aż z Białegostoku przyjechały do mnie woski Yankee Candle, które nie są dostępne w Polsce ( z tego co kojarzę ). Przyznam, że od kiedy wprowadziłam się do nowego mieszkania - nie rozpaliłam ani jednego produktu owej firmy! Czas nadrobić zaległości ;) Kochana, dziękuję za te cudowności :*



     Nie obyło się bez zamówienia w aptece internetowej Dbam O Zdrowie. Niestety, moje kłaki wypadają jak oszalałe. Z tego też względu wybrałam się do trychologa, gdzie okazało się, że mam łupież łojotokowy. A nadmiernie wydzielanie się łoju jest spowodowane u mnie podwyższonymi wartościami niektórych hormonów... Ale o tym powinna powstać osobna notka ;) Chwilowo, z powyższych kosmetyków, mogę używać wyłącznie szamponu Nizoral. Po skończonej kuracji mogę "wziąć się" za wcierki. A szampony marki Farmona oraz Ziaja - zużyję jako żele pod prysznic lub do golenia nóg ;)




     Tak, tak - ja też skusiłam się na żele marki Balea z edycji letniej ;) Tak to jest jak szuka się baletek, a przy okazji ogląda się stoiska z chemią z Niemiec :D


A jak prezentują się Wasze ostatnie zakupy?


Miłego dnia, Wasza A.

poniedziałek, 8 października 2012

Nektar pod prysznic Luksja Active Vitamins


Czas na testowanie kosmetyków pielęgnacyjnych dla naszej skóry. Na pierwszy ogień pójdzie Nektar pod prysznic firmy Luksja.
Nektary są dostępne w 3 wariantach zapachowych: mango i papaja, pomarańcza i mandarynka oraz grapefruit i granat. Miałam przyjemność używać wszystkich rodzajów, a moim ulubieńcem został przedstawiony na zdjęciu wariant 2.
Kosmetyk znajduje się w przezroczystej butelce o pojemności 500 ml. Moim zdaniem jest to zbyt duża pojemność, która nie nadaje się na jakiekolwiek wyjazdy, ponieważ zajmuje zbyt dużo miejsca. Preferuję mniejsze opakowania. Otwarcie jest proste w obsłudze, nie trzeba się martwić, że na ręce wydostanie się nam zbyt duża ilość żelu.
W środku opakowania znajdziemy nektar o delikatnej konsystencji w kolorze żółtym, pomarańczowym bądź różowym - w zależności od wybranego wariantu. A po otwarciu buteleczki... czekają nas niezapomniane wrażenia zapachowe. Żele pachną jak prawdziwe owoce, a ich zapach utrzymuje się na skórze przez długi czas. Aż ma się wrażenie jakby było się w egzotycznym raju :)
Nektar pod prysznic nie wysusza skóry, a wręcz bardzo dobrze ją nawilża. Do tego jest bardzo wydajny i starczy na ok. miesiąc ( nawet stosowania dość dużej ilości kosmetyku ).
Jego cena również jest przystępna. Za 500 ml opakowanie zapłacimy ok. 8 - 10 zł.



A Wy stosowałyście już kiedyś nektary Luksja Active Vitamins? Jakie są Wasze wrażenia? :)