Do pewnego czasu nie byłam przekonana do odżywek w spray'u. Większa część z nich obciążała moje włosy albo nawet zwiększała ich tempo przetłuszczania się. W tamtym okresie produkty tego typu mogły dla mnie nie istnieć. Sytuacja zmieniła się, gdy na swojej drodze spotkałam odżywkę tego typu marki Gliss Kur, a dokładnie tą w wersji z jedwabiem. Po jej zastosowaniu moje "kłaki" z łatwością się rozczesywały, były miękkie i przyjemne w dotyku oraz były ładnie nabłyszczone.
Jak już zużyłam odżywkę Gliss Kur z jedwabiem oraz jej następczynię - dodającą objętość, stwierdziłam, iż czas skusić się na produkt innej marki. I tak oto w moje ręce wpadł kosmetyk w spray'u marki Schauma.
Odżywka ta znajduje się w plastikowym, białym opakowaniu o pojemności 200 ml. Niestety, nie jest ono przezroczyste, przez co nie wiemy ile produktu nam jeszcze zostało. Na samej górze buteleczki znajduje się różowa nakrętka, a pod nią - atomizer o tym samym kolorze. Z jego działania również nie jestem zadowolona. Zamiast rozpylać delikatną mgiełkę, która otuliłaby całe włosy, ten wyrzuca z siebie prosty strumień kosmetyku. A to powoduje, iż w jednym miejscu na włosach znajduje się zbyt duża ilość odżywki.
Konsystencja produktu jest płynna, tak jak większość kosmetyków tego typu. Nie jest on dwufazowy, co dla niektórych może być zaletą, a dla innych - wadą. Zapach odżywki jest dość specyficzny. Moim zdaniem, pachnie ona jak mieszanka alkoholu z jakimiś lekami. Czyli niezbyt przyjemnie...
Według producenta, kosmetyk ten powinien być przeznaczony dla osób z włosami matowymi, trudnymi do rozczesania. Cóż, nie zgodzę się z tym stwierdzeniem...
Produkt w minimalnym stopniu ułatwia rozczesywanie włosów. Mimo jego zastosowania, muszę nieco namęczyć się by rozczesać swoje kłaki. Dodatkowo, zamiast nabłyszczać włosy czy też je nawilżać - ten je wysusza i powoduje, że stają się bardziej matowe. Już nie wspomnę o tym, iż przez jego tragiczną aplikację - moje włosy są miejscowo obciążone. Nie wygląda to zbyt ciekawie czy też estetycznie.
Co do wydajności odżywki - trudno jest mi się wypowiedzieć. Stosowałam ją raz, maksymalnie dwa razy w tygodniu, co każde mycie przez okres ( bodajże! ) 2 - 3 miesięcy. A w opakowaniu pozostało mniej więcej 1/2 początkowej ilości produktu.
Chwilowo stoi ona nieużywana na półce w łazience. I zastanawiam się cóż z nią zrobić. Nie chciałabym maltretować nią swoich włosów, a jako odświeżać powietrza po prostu się nie nadaje ;)
Cóż, chyba powinnam zostać przy odżywkach w spray'u marki Gliss Kur. Do tej pory miałam dwie z nich i byłam z nich bardzo zadowolona. A taką miałam nadzieję, iż ten produkt również dobrze spisze się u mnie... Cóż, bywa ;)
Stosowałyście odżywki w spray'u marki Schauma? Co o nich sądzicie?
Miłego wieczoru, Wasza A.







