Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agaffi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Receptury Babuszki Agaffi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lutego 2014

Puste opakowania, czyli zdenkowani - styczeń 2014.

     Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym, standardowym jak na początek miesiąca, postem. A mianowicie - z Projektem Denko :) W styczniu więcej kosmetyków zakupiłam niż zużyłam - z czego nie jestem zadowolona... Oby w lutym poszło mi o wiele lepiej z wykorzystywaniem swoich zasobów :)


1. Odświeżająca pianka oczyszczająca marki Nivea. - Jej recenzja znajduje się tu. / Cena – w promocji 10 zł

2. Żel do mycia twarzy z Bourjois. - To moja 2 tubka tego kosmetyku :) Jego recenzję znajdziecie tu. / Wygrana w konkursie.


3. Morska sól do kąpieli z Be Beauty. - Chyba każda z nas ją zna i zapewne część ją uwielbia ;) Idealnie sprawdza się jako umilacz do kąpieli. Ma ładny, dość intensywny zapach. Cena tego produktu jest śmiesznie niska, więc tym bardziej warto się na niego skusić. / Cena – ok. 3,50 zł

4. Płyn micelarny do demakijażu z serii „Ulga” marki Ziaja. - Temu kosmetykowi mówię stanowczo „NIE”! Dawno nie miałam tak okropnego produktu do demakijażu! Płyn ten ledwo co usuwał makijaż z mojej twarzy, a do tego strasznie podrażniał moje oczy... / Cena – ok. 6 – 7 zł


5. Pierniczkowy peeling cukrowy do ciała marki Farmona. - Uwielbiam go! Za jego cudny, słodki zapach; za to, że jest mocnym zdzierakiem; za to, że pozostawia skórę wygładzoną i miękką w dotyku. Jest to mój ulubieniec tego miesiąca! :) / Cena – zakupiony w zestawie z kremem do rąk i balsamem za 22 zł

6. Żel pod prysznic z serii „Mediterranean Moments” o zapachu moreli i truskawki marki Palmolive. - Bardzo polubiłam ten kosmetyk. Ma śliczny zapach, który kojarzy mi się z jogurtem morelowym ;) Do tego nie wysusza skóry i jest dość wydajny. / Cena – nie całe 6 zł


7. Maseczka drożdżowa z serii Receptury Babuszki Agafii. - Jej recenzja znajduje się tu. / Cena – 15 zł

8. Maska do włosów farbowanych na ciemne kolory marki Pilomax. - Jakoś ten kosmetyk nie przypadł mi do gustu, bo... nic nie robił z moimi włosami. No, nie liczę tego, że ułatwiał rozczesywanie kłaków ;) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


9. Szampon nadający połysk marki DeBa. - Mam co do niego mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo ładnie nabłyszczał moje włosy, a z drugiej – wywołał u mnie dość spory łupież. Wątpię bym znowu po niego sięgnęła... / Cena – ok. 4 – 5 zł

10. Dezodorant „Romantic Moments” z Fa. - Bardzo lubię kosmetyki Fa i często do nich wracam. Ten produkt miał śliczny zapach, nie brudził ciała i ubrań. Polecam :) / Cena – nie całe 6 zł


11. Odżywka do paznokci 9 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

12. Żel antybakteryjny „Paris Amour” z Bath & Body Works. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – 8 zł


13. Rozświetlający korektor pod oczy marki Catrice. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – ok. 17 zł

14. Pomadka z serii „Ultimate Shine Lip Colour” marki Catrice. - Bardzo lubiłam ową szminkę. Miała cudowny odcień – zgaszony, dość ciemny róż – który bardzo ładnie podkreślał i nabłyszczał usta. Kosmetyk dość długo się na nich utrzymywał, co było jego kolejną zaletą. Polecam! :) / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


15. Maseczki do twarzy. - Najbardziej polubiłam maseczki z Perfecty – bardzo często do nich powracam :) Kosmetyk z Dermiki nic nie zdziałał na mojej twarzy. To samo tyczy się truskawkowej maseczki z Rival de Loop. / Przedział cenowy – 1,29 – 4 zł

*****


A jak prezentowało się Wasze styczniowe denko? Może używałyście któryś z powyższych kosmetyków?

Wasza A.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

O drożdżowej maseczce do włosów, która miała zapach maślanych ciasteczek ;)

     Kilka miesięcy temu nastał "szał" na kosmetyki rosyjskie. Chyba mało która z nas nie miała styczności choćby jednym z tego typu produktów. Przyznam, iż ja też uległam i zakupiłam trzy kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji włosów.

     Dzisiaj chciałabym wyrazić swoje zdanie na temat dość sławnej drożdżowej maseczki do włosów z serii "Receptury Babuszki Agafii".


OPAKOWANIE:

     Maska znajduje się w plastikowym opakowaniu o pojemności 300 ml. Bardzo podoba mi się jej wygląd - jest schludny i wyróżnia się spośród innych produktów. Pod nakrętką znajduje się dodatkowe, plastikowe wieczko, które, między innymi, uniemożliwia wylanie się kosmetyku, gdy jest on przechylony.


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Jej konsystencja jest dość rzadka i lejąca się. Ma ona mleczny kolor, a jej zapach kojarzy mi się z mlecznymi ciasteczkami. Mmm ;)



APLIKACJA:

     Przez to, iż kosmetyk jest dość rzadki, to i jego aplikacja jest dość utrudniona. Radziłabym uważać przy nakładaniu maski na włosy, bo istnieje możliwość, iż wyleje ona nam się z dłoni.


WYDAJNOŚĆ:

     Jestem zawiedziona wydajnością tego produktu. W opakowaniu zobaczyłam pustki po około siedmiu, ośmiu użyciach. Kiepsko, prawda?



DZIAŁANIE:

     Mam mieszane uczucia co do działanie tej maseczki. Od razu zaznaczę - nie wpłynęła ona na porost moich włosów czy też na zmniejszenie ich wypadania. Tak, ostatnio zauważyłam, iż moje włosy znowu zaczęły "namiętnie" wypadać :( Chyba stres związany z kolokwiami i sesją daje o sobie znać...

     Zawsze miałam wrażenie, że dobrze spłukiwałam produkt z mych włosów. Mimo to, za każdym razem, były one miejscami posklejane, co nie wyglądało zbyt estetycznie. Fakt faktem, po rozczesaniu moich kłaczków nie było tego widać, no ale...



     Kosmetyk ułatwiał rozczesywanie włosów i ich późniejsze układanie. Nie zwiększał tempa ich przetłuszczania, ale potrafił lekko je obciążyć.

     Po zastosowaniu maski moje włosy bardzo ładnie błyszczały się i były miękkie w dotyku. Szkoda tylko, że pod koniec dnia efekt ten był ledwo widoczny...


SKŁAD:



CENA:

ok. 15 - 20 zł ( w zależności od sklepu )


MOJA OCENA:

3,5 / 5

*****

    Maska drożdżowa okazała się najgorsza spośród trzech rosyjskich kosmetyków, które miałam szansę używać. Nie wpłynęła na porost moich włosów, za to je obciążała, sklejała i była strasznie niewydajna. Jedyne co ją ratuje to fakt, iż ładnie nabłyszczała oraz zmiękczała włosy, ułatwiała ich rozczesywanie i, że miała cudowny, ciasteczkowy zapach.


A może któraś z Was miała tę maseczkę? Co o niej sądzicie?

Wasza A.

sobota, 2 listopada 2013

Październikowe zużycia.

     I przyszedł czas na co miesięczny projekt denko. Zauważyłam, że miesięcznie zużywam mniej więcej tyle samo kosmetyków. A dzięki temu moje "zapasy" maleją. Może niedługo dojdę do takiego punktu, że będę używać tylko jeden żel, jeden szampon czy jedną odżywkę? Marzenie ;)


I bez zbędnego przedłużania - zapraszam! :)


1. Czekoladowy peeling myjący gruboziarnisty z Ziaji. - Jestem rozczarowana tym produktem. Po pierwsze – wcale nie pachnie jak czekolada. Bliżej mu do karmelu, jak już coś. Niby zapach jest ładny, ale nie tego spodziewałam się podczas zakupu tego produktu. A po drugie, nie jest to peeling gruboziarnisty. Kosmetyk posiada małe i delikatne drobinki, które tylko łagodnie masują ciało. Jako, że uwielbiam mocne zdzieraki to na pewno nie zakupię więcej już tego produktu. / Cena – 10 zł w promocji

2. Peeling do ciała „Wiśnia i porzeczka” z Farmony. - Notkę na jego temat znajdziecie tu. / Cena – 3,50 zł w promocji


3. Szampon do włosów normalnych, szybko przetłuszczających się „Fresh” marki Garnier. - Kosmetyk ten nawet nieźle się u mnie spisywał. Dobrze oczyszczał włosy, ale efekt ten był krótkotrwały. Nie plątał włosów, nie obciążał ich. Może kiedyś znowu się na niego skuszę. / Cena – 8 zł w promocji

4. Szampon do włosów normalnych „Moc i blask” marki Timotei. - Jeden z lepszych szamponów, jakie używałam w ostatnim czasie. Dobrze wygładzał włosy, ułatwiał ich układanie i nie obciążał ich. / Cena – 1,99 zł dzięki kuponowi z S-P


5. Szampon do włosów "Chilli & Pomarańcza" Love2mix Organic. - Kosmetyk ani nie zapobiegł wypadaniu moich włosów, ani nie przyspieszył ich wzrostu ( chociaż takie były obietnice producenta ). Mimo wszystko - bardzo lubiłam go używać. Miał śliczny zapach, który przypominał mi pomarańczowe delicje ;) Oprócz tego, wygładzał włosy, nie plątał ich i nie obciążał. / Cena - ok. 15 zł.

6. Gęsty balsam do włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. - Uwielbiałam go! Wygładzał moje włosy, nadawał im niesamowitego blasku i ułatwiał ich rozczesywanie. Nawet jego ziołowy zapach mi tak nie przeszkadzał ;) / Cena – ok. 10 zł


7. Nawilżająco – ujędrniający balsam o zapachu kwiatu lotosu z Eveline Cosmetics. - A tu znajduje się notka o nim. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

8. Złoty peeling – masaż drenujący z serii Slim Extreme 3D z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


9. Krem do rąk i paznokci w wersji aloesowej marki Green Pharmacy. - Jeden z gorszych kremów, jaki używałam w ostatnich miesiącach! Kosmetyk ten w ogóle nie nawilżał skóry. Rzekłabym, iż nawet delikatnie ją wysuszał... Oprócz tego, miał nieprzyjemny zapach i długo wchłaniał się w skórę. Nie polecam... / Otrzymany na spotkaniu blogerek.

10. Pielęgnacyjny krem do rąk z olejkiem silikonowym marki Barwa. - Dobry krem za przystępną cenę. Nawilżał i odżywiał skórę na dłoniach oraz łagodził niewielkie podrażnienia na niej się znajdujące. Polecam :) / Wygrana w konkursie.


11. Balsam łagodzący po depilaci z serii Sensual marki Joanna. - Bardzo polubiłam ten produkt. Łagodził on wszelkie podrażnienia występujące na skórze, a dodatkowo nawilżał i wygładzał moje ciało. Jeszcze nie raz do niego powrócę :) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.

12. Odżywiająca sól do kąpieli o zapachu miodu i mleka z Be Beauty. - Sole tego typu używam wyłącznie jak jestem w rodzinnym domu. Taki miły dodatek do kąpieli :) / Cena – ok. 5 zł


13. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymany na spotkaniu blogerek.

14. Płyn micelarny do skóry naczynkowej marki Flos – lek . - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


15. Żel micelarny do mycia twarzy i oczu z serii Rosacal marki Tołpa. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

16. Krem normalizujący na noc marki Galanea. - Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Krem dobrze radził sobie z moją skórą mieszaną – delikatnie ją oczyszczał, niwelował mniejsze krostki znajdujące się na niej. Niestety, ze względu na zawartość kwasów w składzie – przesuszał i podrażniał ją w niektórych miejscach na mojej twarzy... / Cena – 10 – 15 zł w zależności od apteki i promocji


17. Żel pod prysznic „Chocolate Kiss” marki Soraya. - Kolejne kosmetyczne rozczarowanie... Żel ten posiadał przepiękny zapach w opakowaniu – istna mleczna czekolada! A pod prysznicem? Jak czekolada z bardzo dużą ilością mydła. A fuj. Oprócz tego, produkt ani nie wysuszał, ani nie nawilżał ciała. Przeciętniaczek. / Cena – ok. 10 – 11 zł

18. Kremowy żel pod prysznic o zapachu orzechów macadamia z Yves Rocher. - Mój ulubieniec! Posiadał śliczny zapach, delikatnie nawilżał skórę. Szkoda, że był tak mało wydajny... / Cena – ok. 7 – 8 zł


19. Dezodorant w spray'u „Flowing” marki Puma. - Uwielbiałam ten zapach! Słodki, dość intensywny, dość długo utrzymujący się na ciele. Jeszcze nie raz do niego powrócę :) / Cena – ok. 30 zł w promocji

20. Woda toaletowa „Spirit” Manila Bond. - Był to zapach idealny na lato – owocowy, świeży, dość intensywny. Na ciele utrzymywał się mniej więcej 3 godziny. Nie jest to zadowalająca trwałość, ale jak za taką cenę – jest okej :) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


21. Wydłużający i podkręcający tusz do rzęs „Eyemazing curves” marki Manhattan. - Aż wstyd się przyznać ile go już mam w swoich zbiorach... No, ale wreszcie udało mi się go wykończyć ;) Tusz ładnie wydłużał rzęsy i delikatnie je podkręcał. Nie osypywał się w ciągu dnia i nie powodował powstawanie grudek. Polubiłam go :) / Cena – ok. 10 zł w promocji

22. Mineralny róż do policzków w kolorze Cranberry Kiss z Lovely. - Róż ten składał się z 3 paseczków, z czego każdy z nich miał inny odcień. Po wymieszaniu ich uzyskało się kolor dość intensywnego różu. Kosmetyk był mocno napigmentowany i trzeba było uważać podczas jego aplikacji, aby nie narobić sobie nim nieestetycznych plam. Jednakże plusowało to tym, iż długo utrzymywał się na skórze :) / Cena – ok. 6 zł w promocji

23. Antyperspirant w żelu w wersji aloesowej z Lady Speed Stick. - Do tej pory nie przepadałam za antyperspirantami w żelu. A to 'cudo' przekonało mnie do tych produktów :) Kosmetyk dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań i posiadał śliczny zapach. / Cena – 6,50 zł w promocji


24. Kokosowe masełko do ust z Yves Rocher. - Było ono moim majowym ulubieńcem. Bardzo dobrze nawilżało i odżywiało usta. Może i miało dość specyficzny zapach ( tj. niepodobny do kokosa ;) ), ale i tak uwielbiałam je używać :) / Otrzymane jako gratis do zakupów.

25. Próbka Flodomaxu. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


26. Żelowa maseczka do cery naczynkowej marki Soraya. - Przeciętna maseczka, która delikatnie oczyszczała skórę i ją nawilżała. Nic spektakularnego nie zrobiła na mojej buzi. / Cena – ok. 2 zł w promocji

27. Próbki kremów marki Iwostin.

28. Chusteczki nawilżane o zapachu gumy balonowej Go Pure. - Niby są to chusteczki dla dzieci, ale i tak postanowiłam je przetestować ;) Na początku stosowałam je w ramach oczyszczania twarzy po siłowni. Jednakże po jakimś czasie zauważyłam na mojej buzi wysyp podskórnych grudek. Jako, że oprócz tego produktu nic nowego nie używałam to stwierdzam, iż mogła być to jego „zasługa”. I tak oto służył mi jako zwyczajne chusteczki do dłoni :) / Cena - ok. 2 zł

*****

Jestem ciekawa - czy używałyście jakiś z powyższych kosmetyków i co o nim sądzicie? ;)

Wasza A.

piątek, 4 października 2013

Ulubieńcy września 2013.

Hej wszystkim!

   Zaczął się weekend, choróbsko częściowo mnie opuściło, więc wracam do Was z postem na temat moich kosmetycznych ulubieńców września :)


      W zeszłym miesiącu, wśród moich ulubieńców, panował pełny misz - masz! Od żelu po prysznic, po antyperspirant w żelu. Znalazła się tutaj również kolorówka - głównie kosmetyki do makijażu oczu.


    Gęsty balsam wzmacniający z serii Receptury Babuszki Agafii zamówiłam wraz z innymi rosyjskimi kosmetykami na stronie Kokardi.pl . I przyznam szczerze, iż pokochałam go od pierwszego użycia! Kosmetyk idealnie nabłyszcza i wygładza moje włosy, dzięki czemu są mięciutkie w dotyku. A do tego ułatwia ich rozczesywanie, jak i układanie. 

   Serum z olejkiem arganowym marki Bioelixire otrzymałam na czerwcowym spotkaniu blogerek. Na początku odłożyłam go na półkę, bo jakoś nie byłam przekonana do używania kosmetyków z jakimikolwiek olejkami w wersji bez spłukiwania. Przekonałam się do niego dopiero na przełomie sierpnia i września. A teraz? Nie wyobrażam sobie bez niego wieczornej pielęgnacji włosów! Serum bardzo ładnie nabłyszcza włosy, a do tego mam wrażenie jakby delikatnie nawilżał końcówki moich włosów, które wydają się być jakby mniej suche i rozdwojone. 


   Antyperspirant w żelu w wersji "Aloe" marki Lady Speed Stick zakupiłam głównie z tego powodu, że jego objętość mieściła się w wymaganiach co do wielkości kosmetyków, które można zabrać w bagażu podręcznym. Tak jakoś wyszło, że... zapomniałam go wziąć do Londynu ;) I zaczęłam używać go dopiero od września. I jestem miło zaskoczona jego działaniem! Do tej pory nie przepadałam za antyperspirantami w kulce, jak i tymi w żelu. Dopiero powyższy produkt zmienił moje zdanie na ich temat. Kosmetyk szybko wysycha pod pachami, nie brudzi ubrań i bardzo dobrze chroni przed potem. I bardzo często dostępny jest w cenach promocyjnych - 6 - 7 zł :)

   Wśród ulubieńców nie mogło zabraknąć nowości wśród żeli pod prysznic marki Yves Rocher - żelu o zapachu orzechów macadamia. Po pierwsze, kosmetyk ma cudowny, słodziutki zapach, który długo utrzymuje się na ciele. Po drugie, nie wysusza skóry. Czego chcieć więcej? ;)


    Jak już wiecie - jestem uzależniona od żeli antybakteryjnych z Bath & Body Works. Idealnie sprawdzają się w sytuacjach, gdzie nie mamy dostępu do umywalki i mydła, a mamy konieczność zdezynfekowania naszych dłoni. Kosmetyk znajduje się w małym i poręcznym opakowaniu, które idealnie mieści się do każdej, małej kieszonki w naszych torebkach ;)

   W tym miesiącu na moich paznokciach najczęściej gościł lakier MiniMax marki Eveline Cosmetics o numerze 685. Chyba nie muszę się tutaj rozpisywać - zapraszam Was na post o lakierach z tej serii :)


   Za to na moich powiekach najczęściej gościły cienie do powiek z paletki "Undress Me Too" z MUA. Uwielbiam wszelakie odcienie beżu i brązu na powiekach - idealnie nadają się do makijaży dziennych. Większość cieni z MUA jest dobrze napigmentowanych. Kosmetyki nie osypują się i długo utrzymują się na powiekach :) A pomaga im w tym...

   ... baza pod cienie "Stay On" marki Hean. Produkt posiada pastelowo różowy kolor, który nie jest widoczny na powiekach. Baza bardzo dobrze utrwala cienie na powiekach i podbija ich kolor. Jest to idealny zastępca bazy pod cienie z Kobo :)

*****

   A jacy są Wasi wrześniowi ulubieńcy?

Wasza A.

wtorek, 1 października 2013

Projekt denko - wrzesień 2013.

Hej wszystkim!

   Nadszedł ten czas, aby wszystkie zebrane do tej pory puste opakowania wyrzucić do śmieci. Jednak zanim to zrobię to chciałam pokazać Wam co udało mi się zużyć w ubiegłym miesiącu.


   We wrześniu udało mi się wykończyć dość dużą ilość kosmetyków. Tak to jest jak używa się po 2 produkty tego samego typu na raz ;) No, ale! Zaczynajmy :)


1. Żel do mycia twarzy z serii Nivea Visage marki Nivea. - Mam mieszane uczucia co do tego kosmetyku. Żel dobrze oczyszczał skórę, ale przy okazji dość mocno ją wysuszał i powodował uczucie pieczenia w niektórych częściach twarzy. Z tego też względu musiałam używać go na zmianę z innym żelem do mycia twarzy. / Cena – w promocji 9 zł

2. Tonik witaminowy z serii Essentials marki Garnier. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena ok. 8 zł w promocji


3. Balsam po opalaniu z serii Sun Ozon. - Kosmetyk ten idealnie sprawdzał się w zeszłe lato, kiedy dość mocno „przypaliłam” sobie skórę przez zbyt długie leżenie na słoneczku. Balsam łagodził i koił moją podrażnioną skórę, a do tego dobrze ją nawilżał. W tym roku zużyłam resztkę owego produktu jako standardowy balsam do ciała :) / Cena – ok. 9 zł za 400 ml

4. Emulsja kojąca po opalaniu SOS marki Flos-lek. - Recenzję kosmetyku znajdziecie tu. / Otrzymane na Spotkaniu Blogerek.


5. Żel pod prysznic o zapachu „Fiji Passionfruit” marki Balea. - O tych żelach chyba nie muszę się rozpisywać ;) Kosmetyk o przepięknym zapachu, który robił to, co miał robić – czyli dobrze mył ciało :) / Cena – 4,50 zł

6. Żel pod prysznic o zapachu lawendy i lilii wodnej Radox. - Bardzo przyjemny żel pod prysznic w niskiej cenie. Udało mi się go dostać za jedyne 1,99 zł – dzięki kuponowi z Super-pharm ;) Kosmetyk dobrze mył ciało i miał nawet ciekawy zapach, który pod koniec użytkowania zaczął mi już troszkę przeszkadzać. Mimo wszystko – z chęcią wypróbuję inne wersje zapachowe tego żelu :) / Cena – dzięki kuponowi z SP 1,99 zł


7. Serum kolagenowe „Uda, pośladki, brzuch” z BingoSpa. - Recenzję kosmetyku znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z firmą BingoSpa.

8. Modelujący koncentrat wyszczuplający marki Tołpa. - O tym kosmetyku opowiem Wam w najbliższym czasie. Jest to dobry nawilżacz, ale... nic więcej. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


9. Złote serum wyszczuplająco – modelujące marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

10. Peeling do ciała w wersji „Melon i arbuz” marki Farmona. - Peeling ten lubię głównie za jego cudowne właściwości peelingujące. Ale jego zapach... Jak dla mnie pachnie on jak sfermentowane owoce, naprawdę. O wiele bardziej lubię wersję z figą albo tą z czereśnią. / Cena – w promocji 3,50 zł


11. Emulsja do higieny intymnej z szałwią i ogórkiem z serii Biały Jeleń marki Pollena Ostrzeszów. - Recenzję produktu znajdziecie tutaj. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

12. Mydło do rąk w piance o zapachu „Kitchen Lemon” z Bath & Body Works. - Do tej pory nigdy nie pokazywałam Wam mydła do mycia rąk, ponieważ moim zdaniem rzadko kiedy można znaleźć w tej dziedzinie jakiegoś bubla ;) Ten kosmetyk wyróżniam, ponieważ nie sądziłam, że mydło w piance może tak dobrze, a zarazem delikatnie usuwać zabrudzenia z naszych rąk! Szkoda tylko, iż jest takie drogie... / Otrzymane na Spotkaniu Blogerek.


13. Łagodzący koncentrat wzmacniający marki Tołpa. - W październiku napiszę osobną notkę na jego temat. Miałam do niego duże nadzieje i... się zawiodłam. Zapychał moje pory skórne, nadmiernie przetłuszczał skórę... Szkoda... / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

14. Płyn micelarny z Be Beauty. – I któż by pomyślał, że będę tak tęsknić za tym kosmetykiem? Za nie całe 4,50 zł otrzymujemy kosmetyk, który dobrze usuwa makijaż z twarzy, a przy tym w ogóle jej nie podrażnia. Na pewno kiedyś do niego wrócę :) / Cena 4,39 zł


15. Antyperspirant z serii NutriSkin z Fa. - Jak już zapewne wiecie – uwielbiam wszelakie antyperspiranty Fa. Rzadko który się u mnie nie sprawdza. Tego również polubiłam. Miał przyjemny zapach, dobrze chronił przed potem i nie pozostawiał lepkiej warstwy po pachą. / Cena – ok. 7 zł

16. Regenerujący lotion do włosów z serii Receptury Babuszki Agafii. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena – 10 zł


17. Luksusowy krem przywracający gęstość skórze SOS marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

18. Regenerujący krem do rąk z serii Gracja firmy Miraculum. - No cóż, mam dość mieszane uczucia co do działania tego produktu. Niby dobrze nawilżał i odżywiał skórę, ale jego zapach... był wręcz nie do zniesienia! Duszący, zbyt mocno rumiankowy – co to, to nie! Ponad połowę tego produktu zużyłam do... nawilżania moich stóp. Tylko wtedy jego zapach jakoś mniej mi przeszkadzał. / Otrzymane w ramach akcji „Przygarnij kosmetyk”.


19. Chusteczki antybakteryjne TAMI. - Chusteczki jak chusteczki. Zużyłam je jak najszybciej, bo chwilowo jestem uzależniona od żeli antybakteryjnych z Bath&Body Works ;) / Cena – ok. 1,5 – 2 zł

20. Chusteczki nawilżane Dada Premium. - Standardowo – służyły mi głównie do zmywania podkładu z ręki czy do wycierania kurzu z biurka ;) / Cena – ok. 3 – 4 zł


21. Róż do policzków o numerze 37 „Rose Pompon” marki Bourjois. - Uwielbiam go! A oto i jego recenzja. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

22. Puder prasowany „Stay Matte” z Rimmela. - Bardzo polubiłam ten puder. Dobrze radził sobie z matowieniem mojej skóry, nie tworzył efektu maski. Dodatkowo długo utrzymywał się na skórze - im niższa była temperatura, tym dłużej trwał na mojej twarzy :)  / Cena – w promocji ok. 15 zł


23. Krem BB do cery mieszanej i tłustej marki Garnier. - O tym produkcie pisałam Wam tutaj. / Cena - ok. 15 zł

24. Próbka BB kremu Anny Lotan. - Jego recenzja znajduje się tutaj. / Otrzymane w ramach współpracy.


25. Próbka kremu Sudomax/Flodomax. - Jego recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

26. Żel pod oczy i na powieki z aktywnym ekstraktem ze świetlika i bławatka. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Otrzymane w ramach akcji „Przygarnij kosmetyk”.


27. Lip Tint z Bell. - Błyszczyk bardzo ładnie podkreślał usta, nie wysuszał ich i nie zbierał się w kącikach ust. I faktycznie, długo utrzymywał się na wargach. Jak za taką cenę - jestem na tak :) / Cena – ok. 6 – 7 zł

28. Błyszczyk powiększający usta w odcieniu Peach Passion marki Elf. - Kiedy zamawiałam go przez internet to myślałam, iż dostanę przepiękny brzoskwiniowy odcień błyszczyka. Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam owy kosmetyk. Jego barwa była ewidentnie różowa. No, najwyżej koralowa, ale i tak bardziej przypominała pastelowy róż. Błyszczyk ładnie podkreślał moje usta, ale skończył się po... 3 tygodniach codziennego stosowania! Coś tu chyba nie gra? / Cena – do 10 zł.
 

29. Korektor „Stay Natural” marki Essence. - Bardzo polubiłam ten kosmetyk. Dobrze maskował niedoskonałości i długo utrzymywał się na twarzy. Może i nie dawał efektu rozświetlenia, ale i tak spisywał się dobrze jak za cenę 8 – 9 zł.

30. Pomadka ochrona w wersji „Wiśnia z miętą” marki Laura Conti. - Pomadkę tę kupiłam w Rossmannie już jakiś czas temu. Idealnie sprawdzała się w porze letniej, bo dawała delikatne uczucie chłodzenia. Dodatkowo nawilżała usta i była baaaardzo wydajna. / Cena – ok. 4 – 5 zł

31. Lakier do paznokci z serii Classics w numerze 127 z Golden Rose. - Jego rezencję znajdziecie tu. / Cena – 3,50 zł


32. Maska dotleniająca z Ziaji. - Pierwszy raz zakupiłam sobie ten rodzaj maseczki z Ziaji. Przedtem namiętnie używałam tej z glinką szarą czy brązową. Ten kosmetyk nie był zły - dobrze nawilżał i odżywiał moją skórę. Ale maseczka ta nie zapewniała dobrego oczyszczenia i zmatowienia mojej skóry. Szkoda. / Cena – 1,59 zł

33. Maseczki do twarzy z serii „Ogórek i Limonka” marki Bielenda. - Żadna z tych maseczek mnie nie zachwyciła. Każda z nich w miarę dobrze nawilżała skórę, ale nic więcej. / Cena – ok. 2 – 3 zł


34. Kremowa maseczka „Intensywne ujędrnienie” marki Soraya. - Kolejna maseczka, która oprócz nawilżenia skóry nic więcej na niej nie robiła. Chyba jednak pozostanę przy maseczkach z Ziaji ;) / Cena – w promocji ok. 2 zł

35. Maseczka błyskawicznie nawilżająca „Anti-stress”. - Mam o niej to samo zdanie, co o jej poprzedniczce, masce marki Soraya. Nawilżała moją skórę i nic więcej. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


36. Parafinowa kuracja do dłoni marki Marion. - Jak jeszcze peeling nie był zły, to sama maska to jakaś porażka! Już przy otwarciu saszetki wylała mi się połowa jej zawartości, a jej działanie również nie było zachwycające... / Otrzymane na spotkaniu blogerek.

37. Maska i peeling do rąk marki Efektima. - Ten duet spisał się u mnie o wiele lepiej niż ten z Marionu. Peeling miał śliczny zapach, a do tego bardzo dobrze wygładzał skórę na dłoniach. Maska dobrze nawilżała i odżywiała skórę, ale straaaasznie długo się w nią wchłaniała. Ogólnie jestem zadowolona z owego kosmetyku. / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


38-42. Próbki. - Żadna z nich nie spisała się u mnie jakoś specjalnie, więc raczej nie warto się o nich rozpisywać ;)

*****

   Podsumowując, staram się zużywać "stare" kosmetyki, a dopiero później kupować nowe. W większości przypadkach udaje mi się trzymać tego planu. Jednak wiadomo - czasami każda z nas ma nagłą zachciankę na jakiś kosmetyk ;)

A jak wygląda Wasz wrześniowy Projekt Denko?

Wasza A.