Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Loton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Loton. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - maj 2013.

Hej dziewczyny!

     Dzisiaj przychodzę do Was z co miesięcznym projektem denko. Tym razem zużyłam nieco mniej kosmetyków. Dlaczego? Zaczęłam zmuszać się do używania ciągle tego samego kosmetyku, a nie otwierania kolejnych buteleczek. I nawet nieźle mi z tym poszło ;)


     W tym miesiącu nie zużyłam żadnego szamponu - cały czas stosuję lawendowy szampon z Ziaji. I mam nadzieję, że szybko mi się skończy, bo to co robi z moimi włosami w ogóle mnie nie zadowala :( W projekcie denko nie ujrzycie też żadnego pustego opakowania po kremie do rąk. Aż wstyd się przyznać, ale mam otwarte aż 4 tubki kremów i jakoś nie mogę ich zużyć ;) Ale do rzeczy!


1. Peeling do ciała "Liczi i rambutan" firmy Farmona. - Kosmetyk ten spisał się u mnie lepiej niż jego kolega "Kiwi i karambola". Miał ostrzejsze drobinki peelingujące, a jego konsystencja była bardziej gęsta. Jedynie jego zapach zaczął mnie męczyć pod koniec jest "życia". / Cena - w promocji ok. 8 zł

2. Scrub - masaż pod prysznic z serii "Slim Extreme 3D" firmy Eveline Cosmetics. - Dobrze wygładzał skórę, nic poza tym. Odsyłam Was do jego recenzji - TU. / Cena - ok. 13 zł

3. Peeling do ciała o zapachu borówkowym Be Beauty. - Uwielbiałam jego zapach i jego ostre drobinki peelingujące. Ostatnio skusiłam się na jego brata o zapachu winogronowym :) A recenzję kosmetyku znajdziecie TU. / Cena - 8 zł

4. Bioenergetyzujący balsam do ciała z Eveline Cosmetics. - Był moim kwietniowym ulubieńcem. Idealnie nawilżał moją przesuszoną skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Miał delikatny, przyjemny zapach, który umilał codzienną pielęgnację. Kiedyś jeszcze do niego powrócę :) / Wygrana w konkursie.

5. Mydełko jabłkowe z The Secret Soap Store. - Jedno z gorszych mydełek tej marki, które miałam szansę testować. Kosmetyk w ogóle nie posiadał jabłkowego zapachu, a do tego przesuszał moje dłonie. Jestem na nie! A recenzję mydełek znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach współpracy.

6. Żel pod prysznic o zapachu kwiatu lotosu z Yves Rocher. - Cóż, jestem nieco rozczarowana tym kosmetykiem. Jego zapach był przyjemniejszy w buteleczce niż na ciele. A do tego był mało wydajny. Posiadam jeszcze jeden żel z tej serii - o zapachu kawy. Mam nadzieję, że on spisze się lepiej. / Cena - ok. 8 zł


7. Płyn micelarny do demakijażu z witaminą C marki Lirene. - Chwilowo jest moim ulubieńcem w kwestii zmywania makijażu! Nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie w oczy. Więcej informacji na jego temat znajdziecie Tu. / Cena - ok. 10 zł

8. Normalizujący tonik matujący marki Tołpa. - Bardzo dobrze radził sobie z moją mieszaną cerę - oczyszczał ją, matował, nie podrażniał. A szczegółową recenzję znajdziecie Tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

9. Hipoalergiczny żel do mycia twarzy marki Biały Jeleń. - Mam co do niego mieszane odczucia. Niby dobrze oczyszczał twarz z wszelakich zanieczyszczeń, ale powodował jej nadmierne przesuszanie się. Recenzja - TU. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

10. Regenerujący krem korygujący marki Tołpa. - Dobrze nawilżał i odżywiał moją skórę. Niestety, nie współgrał z serum nawilżającym, który stosowałam, i niemiłosiernie się na nim ważył. Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

11. Chusteczki do demakijażu z Bourjois. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie nazwałabym ich w ogóle chusteczkami do demakijażu, ponieważ ledwo co usuwały makijaż. A co robiły z tuszem do rzęs - to już istna masakra. Zamiast go zmywać - rozmazywały go i wyglądałam jak Panda ;) / Wygrana w konkursie.


12. Naturalny dezodorant w spray'u "Fizzy Energy" z Adidasa. - Uwielbiam słodkie zapachy, więc i ten przypadł mi do gustu. Dłużej utrzymywał się na ubraniach, a nie na ciele. Wybaczam mu to, bo kosztował tylko 14 zł ;) Recenzja - tu. / Cena - ok. 14 zł

13. Dezodorant "Fresh Jasmine" z Fa. - Dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań i nie tworzył duszącej mgiełki podczas jego aplikacji. A jego zapach był delikatnie kwiatowy i przyjemny dla mojego nosa ;) Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę. / Cena - 7 zł


14. Krem BB od Anny Lotan. - Mam co do niego mieszane odczucia. Niby nie tworzył efektu maski i nie podkreślał suchych skórek. Ale przy okazji powodował nadmierne świecenie się skóry. No i jego cena... Recenzja - Tu. / Otrzymane w ramach współpracy.

15. Lakier do paznokci "Violet delight" firmy Donegal. - Kolejny produkt, który nie do końca mnie zadowolił. Miał ładny, fioletowy odcień i szybko wysychał. Jednakże tworzył nieestetyczne smugi i odpryskiwał po 2, 3 dniach. Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

16. Pomadka ochronna z Under Twenty. - Otrzymałam ją jakiś czas temu jako gratis do peelingu 3 w 1 tej samej marki. O dziwo, kosmetyk nawet nieźle się spisywał. Dobrze nawilżał i nabłyszczał moje usta. Niestety, raczej nie jest dostępny w sklepach. / Gratis do kosmetyku.

17. Błyszczyk do ust w kolorze "Romance" z Miyo. - Ten błyszczyk ma już tyle miesięcy, że musiałam go zużyć do końca. Produkt miał śliczny zapach - jak malinowa Mamba. Ładnie prezentował się na ustach, ale niestety - tylko przez krótki czas. Recenzja - tu. / Cena - ok. 7 zł

18. Tusz do rzęs "Lift Lash XXL Volume" z Wibo. - Jeden z gorszych tuszy, jakie używałam dotychczas. Sklejał rzęsy, po kilku godzinach się osypywał, dzięki czemu wyglądałam jak Panda. Jestem na NIE! Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


19. Odżywka do włosów "Long Repair" firmy Nivea. - Jestem zawiedziona tym kosmetykiem. Oprócz ułatwienia rozczesywania włosów, nie zrobił nic pożytecznego. Miałam nawet wrażenie, że bardziej przesusza mi końcówki włosów :( / Cena - 8 zł

20. Chusteczki zwilżane z Kauflanda. - Miały to być chusteczki do higieny intymnej, ale zużyłam je do wycierania dłoni, np. z podkładu. / Cena - ok. 2 zł

21. Duuuuużo maseczek - z Perfecty i Ziaji. - Tutaj nie będę się rozpisywać, bo nie ma sensu ;) Tylko jedna z tych maseczek mnie rozczarowała - koktajlowa maseczka S.O.S. z Perfecty. Strasznie długo wchłaniała się w skórę. A do tego dzięki niej miałam całą złotą twarz. Dosłownie ;) / Ceny - ok. 1,50 zł każda

***

Uff, to już koniec ;) Puste opakowania wylądowały już w koszu, a ja mogę zużywać kolejne kosmetyki. Tym razem muszę większą uwagę przykuć do zużywania kremów do rąk - co za dużo to nie zdrowo ;)

A jak wyglądał Wasz projekt denko? ;)

Buziaki, A. :)

czwartek, 23 maja 2013

Puder w kremie Premium B.B. od Anny Lotan.

Hej dziewczyny!

     Wybaczcie za moją kolejną nieobecność. Niestety, ale chwilowo dość rzadko będę się tu pojawiać. Sesja i oddawanie projektów zbliża się wielkimi krokami, więc muszę dużo czasu poświęcić nauce. Staram się jak mogę, aby wygospodarować choć trochę czasu na bloga, ale jest ciężko.

*****

     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam pewien krem BB, który miałam szansę przetestować dzięki pewnej akcji na facebook'u. Akcja odbyła się na fanpage Premium B.B. Cream i kierowana była do wszystkich blogerek. Następnie wśród chętnych wybranych zostało paręnaście ( parędziesiąt? ) uczestniczek, które wezmą udział w teście. A cóż otrzymałam do przetestowania?


     Przedstawiam Wam perfekcyjny puder w kremie Premium B.B.. Zastanawia Was czym charakteryzuje się owy kosmetyk? Oto jaki opis znalazłam na oficjalnej stronie firmy:

"Premium B.B Cream - jest to krem nowej generacji, który zawiera naturalny puder mineralny, kompleks przeciwzmarszczkowy i bio-filtry SPF.
Multi funkcjonalna formuła, która serwuje optymalną ochronę dla cer normalnych i suchych zapewniając:
- szerokie spektrum ochrony przed promieniowaniem UV - SPF36, zabezpieczające przed szybkim starzeniem się skóry i hiperpigmentacją
- perfekcyjne pokrycie wszelkiego rodzaju niedoskonałości jak: piegi, plamy, nierówny koloryt skóry czy cienie pod oczami.
- Silne działanie Anti-Aging na bazie bio-peptydów z formułą przedłużającą nawilżenie i wygładzenie skóry przez cały dzień!"



     W ramach testu otrzymałam dwie miniaturki owego produktu, z czego każda z nich ma pojemność bodajże 4 ml. Możliwe, że części z Was może się wydawać, iż jest to niewielka ilość produktu. Nic bardziej mylnego! Dwie tubeczki dają nam 8 ml produktu, czyli prawie 1/3 standardowego opakowania. Jak widać ilość ta może starczyć na dość długi okres czasu :)

      Jeśli chodzi o moją osobę - produkt ten starałam się używać codziennie. Oczywiście, zdarzało się, iż stosowałam inny kosmetyk. Dlaczego? O tym wspomnę za chwilę ;)


     Obydwie miniaturki kremu mają odcień 03 Beige. Na początku nieco obawiałam się tego koloru. Może nie należę do bladolicych dziewczyn, ale opalonej buźki też raczej nie mam ;) Moje obawy były nieco bezpodstawne. Krem B.B., po rozsmarowaniu go na twarzy, ładnie wtapia się w skórę i nie tworzy efektu maski. 

     Co do samej konsystencji kosmetyku - jest średnio gęsta, ale z łatwością rozsmarowuje się ją na buźce. Jego zapach zaliczyłabym raczej do tych neutralnych.

     Nie będę oceniać opakowania, ponieważ produkt ten ma nieco inną "obudowę" w swojej standardowej wersji. Mój tester jest zwyczajną tubką, a rzeczywiste opakowanie kremu B.B. ma wbudowaną pompkę.


     Krem B.B. ma lekką konsystencję, która ( na szczęście! ) nie zapycha porów. Byłam nieco zaskoczona kryciem, jakie daje owy produkt. Dlaczego? Ponieważ kosmetyk ten kryje lepiej niż niektóre podkłady, które miałam szansę używać w ciągu swojego dość długiego życia. 

     Kosmetyk wygładza nieco skórę na buzi, ale jest to efekt tymczasowy. Nie zauważyłam jakiegokolwiek nawilżenia skóry, ale tego nawet od niego nie oczekiwałam.

     Produkt ten ma jednak jedną, zasadniczą wadę - w ogóle nie matuje skóry. W moim przypadku jest to dość spory minus, ponieważ jestem posiadaczką cery mieszanej i z super błyskiem w strefie T. Krem B.B., od razu po nałożeniu na buzię, świeci się i konieczne jest przypudrowanie twarzy. I poprawki w ciągu dnia.


     Kosmetyk ten będzie idealny dla osób z cerą suchą, a najlepiej - z normalną. Dziewczyny, które posiadają skórę mieszaną ( jak ja :) ) powinny poszukać produktu, który lepiej zmatuje ich cerę. Przynajmniej - jeżeli chcecie używać go przez cały rok, bez względu na porę roku ;)

      Jeżeli jesteście ciekawe ceny tego produktu jak i wariantów kolorystycznych - zapraszam na oficjalną stronę Anny Lotan.

A jakie są Wasze ulubione kremy B.B.? 

Buziaki, A. :)

czwartek, 25 kwietnia 2013

Kwietniowe nowości - część 2.

Hej wszystkim!

     Tegoroczny kwiecień należy do tych miesięcy, w których nagle zaczyna mi się kończyć większość kosmetyków i jestem zmuszona wyruszyć na łowy do pobliskich drogerii. Jednakże nie byłabym sobą, gdybym oprócz podstawowych produktów nie wybrała czegoś dodatkowo ;)


     Na pierwszy ogień idą - szampon Timotei "Moc i blask" oraz szampon lawendowy marki Ziaja. Oba produkty zakupiłam, bo mój obecny szampon z Alterry pomału zaczyna mi się kończyć. A kupiłam dwa tego rodzaju kosmetyki, ponieważ jestem zmuszona zmieniać je średnio co 2 tygodnie. Niestety, moje kłaczki zbyt szybko przyzwyczajają się do danego kosmetyku :( / Ceny - szampon Timotei 7,99 zł , szampon z Ziaji 7,49 zł

     Oprócz tego skusiłam się na masło do ciała z limitowanej edycji marki Isana. Jeszcze nie wiem jaki ma zapach ani jak działa. Chwilowo kosmetyk stoi sobie grzecznie na półeczce i czeka aż zużyję jego poprzednika z Eveline Cosmetics :) / Cena - 9,99 zł.


     W Rossmannie skusiłam się również na krem do rąk "Glicerini - Bio Aloes" marki Eveline Cosmetics, krem pod oczy "Herbal Garden" marki Eva Natura oraz dwie maseczki do twarzy - jedną z Ziaji i jedną z Perfecty. Pierwsze dwa produkty byłam "zmuszona" sobie zakupić, bo ich poprzednicy zakończą swój żywot lata dzień. A maseczki kupiłam, bo uwielbiam kosmetyki tego typu ;) / Ceny - krem do rąk 3,49 zł, krem pod oczy 7,49 zł, maseczki po 1,49 zł.


     Antyperspirant marki Fa również zakupiłam z konieczności. Do tej pory nie miałam jeszcze tej wersji zapachowej, więc od razu wrzuciłam go do koszyczka. Podkład matujący z Miss Sporty musiałam zakupić, ponieważ będzie mi służył do rozjaśniania innego produktu tego typu, który jest dla mnie za ciemny. O dziwo, był to jedyny podkład z niższej półki cenowej w odcieniu "Light". / Ceny - antyperspirant 8,49 zł, podkład ok. 11 zł.

     Oprócz tego w ostatnim czasie otrzymałam parę ciekawych przesyłek w ramach testowania i współpracy.


     W pierwszej paczuszce znajdował się podkład "Healthy Mix" marki Bourjois, który otrzymałam od portalu Ibeauty. I to właśnie to cudo jest dla mnie za ciemne. Już parę razy mieszałam go z kosmetykiem marki Miss Sporty i muszę stwierdzić, iż tworzą zgrany duet :)


     W drugiej przesyłce znajdowały się dwie miniaturki kremu BB od Anny Loton. Każdy z tych produktów ma 4 ml. Myślę, że będę w stanie spokojnie testować je przez parę tygodni :) A kosmetyki te otrzymałam dzięki jednej z akcji na facebooku, która przeznaczona była dla blogerek. 


     Ostatnia paczuszka zawierała zestaw mini mydełek The Secret Soap Store, które otrzymałam w ramach współpracy od Spa Kosmetyki. I tak w moich rękach znalazły się kosmetyki o zapachu - jabłka, lawendy, róży, żurawiny, borowiny oraz jedno męskie. 

*****

I to by było na tyle - przynajmniej na dzień dzisiejszy ;) A jakie ciekawe kosmetyki Wy ostatnio zakupiłyście?

Buziaki, A. :)