Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 września 2013

Projekt denko - sierpień 2013.

Hej wszystkim!

   Nie wiem jak Wy, ale ja dzisiaj mam totalnego lenia! Miałam zrobić mały lifting mojego bloga, posprzątać mieszkanie, napisać parę recenzji... I nic z tego nie zrobiłam! Ogarnęła mnie wielka niemoc i jedyne na co mam ochotę to wylegiwać się w łóżku ;)

   Jednak jakoś zebrałam się w sobie i piszę oto dzisiejszą notkę dotyczącą co miesięcznego projektu denko. W zeszłym miesiącu nie zużyłam dużej ilości produktów - wyjazd do Anglii zrobił swoje ;)


1. Korzeń łopianu. – o ziółku tym wspominałam w tej notce. W planach mam zakupienie kolejnych opakowań i używanie ich regularnie. Może wtedy zobaczę jakieś efekty? / Cena – 2,49 zł

2. Maska regenerująca do włosów suchych, zniszczonych, ciemnych „Henna Wax” marki Pilomax. - 70 gramowe opakowanie otrzymałam na czerwcowym spotkaniu blogerek i wzięłam się za nie dopiero pod koniec lipca. I to był mój błąd! Maska dobrze nawilżała i wygładzała moje włosy, które dzięki niej lepiej się układały i były mięciutkie w dotyku. Jedyne co mi w niej przeszkadzało to zapach – maska pachniała jak farba do włosów, fuj. / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.


3. Zmywacz do paznokci Nailty. - Kiedyś byłam jego wierną fanką. Byłam zadowolona, że dobrze zmywa wszelakie lakiery, a do tego nie wysusza płytki paznokcia. Przy trzecim opakowaniu tego produktu – sytuacja drastycznie się zmieniła! Moja płytka paznokcia była nadmiernie wysuszona, a do tego zabarwiona na jakiś dziwny, żółtawy odcień. Jestem na NIE! / Cena – ok. 5 zł


4. Intensywne serum modelujące biust „Push-up Cure” od Efektimy. - O kosmetyku tym wspominałam w tej notce. Niestety, serum niekorzystnie wpływało na mój biust, więc zużyłam je jako balsam do ciała ;) W tym przypadku spisało się dość dobrze – nieźle nawilżało i odżywiało skórę. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

5. Wygładzający peeling do ciała z marchewką i płatkami owsianymi marki Zielone Laboratorium. - Co do tego kosmetyku mam mieszane uczucia. Niby dobrze peelingowało i masowało skórę, pozostawiało ją delikatną w dotyku. Jednakże miał dość specyficzny zapach, który nie przypadł mi do gustu, oraz jego konsystencja utrudniała nieco jego użytkowanie ( tzn. za każdym razem większa jego ilość znajdowała się w wannie / prysznicu niż na ciele ). / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.

6. Krem na dzień dla cery tłustej z serii „Optimals Oxygen Boost” marki Oriflame. - Mój ulubieniec zeszłego miesiąca! Krem bardzo dobrze nawilżał i matował skórę na długi czas. Do tego był bardzo wydajny, co było jego dodatkowym plusem. / Otrzymane do testowania od Wizaż.pl


7. Maska – opatrunek wzmacniająco – łagodząca na twarz, szyję i dekolt z serii „Rosacal” marki Tołpa. - O tym kosmetyku już nie długo napiszę oddzielną notkę. A w skrócie – maseczka jak maseczka. Dobrze nawilżała i wygładzała skórę. Nic ponadto. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

8. Aktywna maseczka termiczna odmładzająco – oczyszczająca z Eveline Cosmetics. - A o tej maseczce możecie poczytać tutaj. Zużyłam jej dwa opakowania i jestem z niej bardzo zadowolona :) / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

9. SOS Multifunkcyjna maseczka – peeling do twarzy, szyi i dekoltu 5 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jedna z najgorszych masek, jakie używałam do tej pory. Kosmetyk ledwo co nawilżał skórę, a zamiast tego pozostawiał na niej nieprzyjemną, lepką warstewkę... Moja pierwsza i ostatnia saszetka tego produktu.  / Otrzymane na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek.



10. Maskara nadająca efekt sztucznych rzęs „False Lashes” od Lovely. - O tym tuszu pisałam w tej notce. Zwyczajny przeciętniaczek. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

11. Maskara wydłużająca rzęsy „Illegal Length” od Maybelline. - Naczytałam się o niej dość sporo pozytywnych recenzji, a sama byłam nią rozczarowana... Słabo wydłużała rzęsy, a do tego dość często tworzyła na nich grudki – co nie wyglądało estetycznie. Bubel... / Wygrana w konkursie.

12. Korektor rozświetlający „Modeling Illuminator” marki Kobo Professional. - Bodajże rok temu otrzymałam go w ramach testowania od portalu Ofeminin. Byłam nim zachwycona! Ładnie rozświetlał okolice oczu, zmniejszając przy tym widoczność cieni. Dodatkowo – nie zbierał się w zmarszczkach, nie wysuszał skóry i dość długo się na niej utrzymywał. Szkoda, że był to kosmetyk z edycji limitowanej :( / Otrzymane w ramach testowania od portalu Ofeminin

13. Baza pod cienie Kobo Professional. - Pisałam o niej w tej notce. Bardzo przypadła mi ona do gustu i zużyłam ją prawie do ostatniego maźnięcia. Niestety, resztka kosmetyku mi zaschła. Na pewno jeszcze kiedyś do niej powrócę :) / Cena – ok. 17 zł

I parę kosmetyków, które wykończyłam w Londynie:


14. Odżywka do włosów zniszczonych z Gliss Kura. - Zawiodłam się na tym kosmetyku. Jedyne co dobrze robił to delikatnie wygładzał włosy i ułatwiał ich rozczesywanie. O zgrozo, obciążał też moje kłaczki i zwiększył ich przetłuszczanie się. / Cena - 1 funt

15. Szampon 2 w 1 z Dove. - Ten szampon jest kompletnym nieporozumieniem! Koszmarnie przesuszał włosy, plątał je niemiłosiernie, a do tego... wywołał u mnie łupież! Bubel nad bublami! / Cena - 1 funt

16. Żel pod prysznic "Free Time" marki Nivea. - Ten kosmetyk bardzo przypadł mi do gustu. Miał prześliczny zapach, nie wysuszał skóry, a dobrze ją oczyszczał. Przyjemniaczek :) / Cena - 1 funt

17 i 18. Próbki żeli do mycia twarzy z Under Twenty. - Obydwa produkty mogę zaliczyć do tych dobrych, ale nie zachwycających swoim działaniem. Dobrze oczyszczały skórę, pozostawiały ją delikatną w dotyku. Nic więcej. / Otrzymane w boxie Face & Look.

*****

   Nie jestem zadowolona z sierpniowego projektu denko. Więcej kosmetyków przybyło mi niż się 'wykończyło'. Oby we wrześniu było lepiej :)

A jak wygląda Wasz sierpniowy projekt denko?

Buziaki, A. 

poniedziałek, 22 lipca 2013

Zainspirowana Azjatyckim Cukrem - stworzyłam własny krem BB ;)

Hej dziewczyny!

   I jak minął Wam weekend? Mi udało się wyruszyć na dość krótką, ale bardzo ciekawą, wycieczkę do Warszawy. Udało mi się zrobić trochę zakupów w sklepach, które ( niestety! ) nie są dostępne we Wrocławiu i poznać paręnaście wspaniałych dziewczyn ;) Ale o tym napiszę Wam innym razem! :)

   Jakiś czas temu trafiłam na kanał na Youtube Azjatyckiego Cukru. Pewien filmik spodobał mi się szczególnie - a mianowicie ten, w którym vlogerka wykonywała swój własny krem BB. Dla chętnych - filmik znajduje się tutaj.

    Filmik zainspirował mnie na tyle, że sama wykonałam swój własny krem BB ;) Jeżeli jesteście ciekawe jak mi poszło - zapraszam!

*****

   Do przygotowania własnego kremu BB użyłam pięciu poniższych kosmetyków:


     Pierwszym z produktów była baza pod makijaż, która miała na celu wygładzenie mojej twarzy. Do tego celu użyłam wygładzającej bazy "Smoothing Make Up Base" marki Hean.


Drugim kosmetykiem był krem przeciwsłoneczny do twarzy, który ma na celu chronienie naszej skóry przed promieniowaniem UV. Jako, że w swoich zbiorach nie mam pełnowymiarowego produktu tego typu to użyłam miniaturkę kosmetyku Dax Cosmetics, który był dołączony do kosmetycznego Boxa z Face & Look.


Trzecim kosmetykiem, którego dodałam do swojego kremu BB był krem do twarzy. Ja wybrałam ten, który ma na celu nawilżyć i zmatowić moją cerę - "Oxygen Boost" z Oriflame.


Czwartym produktem jest kosmetyk, który ma celu dodanie naszemu kremu BB koloru jak i zapewnieniu naszej skórze wystarczającego krycia. Ja wybrałam podkład "Stay Matte" marki Rimmel.


Ostatnim kosmetykiem jest rozświetlacz w płynie, który ma nadać naszej cerze blask. Posiadam tylko jeden produkt tego typu, więc nie musiałam długo zastanawiać się nad jego wyborem ;) 


Azjatycki Cukier wszystkie produkty aplikowała na swoją dłoń i mieszała pędzelkiem. Ja wszystkie kosmetyki wydobywałam na plastikowe wieczko od jakiegoś pudełeczka - tak było mi prościej ;)


Następnie wszystko wymieszałam...


.... i nałożyłam na twarz :)


    Jestem pozytywnie zaskoczona efektem, jaki uzyskałam. Mój własny krem BB miał bardzo delikatną konsystencję, która szybko dopasowała się do koloru mojej twarzy. Kosmetyk dobrze nawilżył i zmatowił moją skórę - głównie dzięki kremowi z Oriflame, który w nim się znajdował. Oprócz tego moja buzia była wygładzona i rozświetlona - baza z Hean i rozświetlacz z Technic dobrze sobie tutaj poradziły.

     Jedyne czego żałuję to tego, iż do mojego kremu BB dodałam za mało podkładu. Może i nie mam na buzi masy wyprysków, ale preferuję nieco mocniejsze krycie - głównie moich rozszerzonych porów i popękanych naczynek.

*****

     Mam nadzieję, że Azjatycki Cukier nie będzie zła, iż podpatrzyłam od niej "przepis" na własny krem BB ;) Po raz pierwszy eksperymentowałam ze swoimi kosmetykami i na początku nieco obawiałam się, czy wszystkie będą ze sobą dobrze współgrać. Na szczęście - wszystko przebiegło pomyślnie, a efekty możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu :)

Życzę miłego dnia, Al. :)

sobota, 13 lipca 2013

Ulubieńcy czerwca.

Hej wszystkim!

   Tak, tak - jest już 13 dzień kolejnego, wakacyjnego miesiąca, a ja dopiero teraz piszę o swoich czerwcowych ulubieńcach ;) Post ten ukazuje się nieco później niż na początku zamierzałam - głównie przez mój wyjazd do rodzinnego domu. Nie będę już przedłużać - zaczynamy :)

   Na sam początek chciałabym pokazać Wam 3 produkty, które już niestety wylądowały w moim ostatnim projekcie denko.


   Pierwszym z nich jest żel pod prysznic o zapachu kawy z Yves Rocher. Uwielbiałam go za jego zapach, kremową konsystencję i o lekkie nawilżenie, które dawał mojej skórze. Szkoda tylko, że tak szybko mi się skończył... Mimo wszystko - jeszcze nie raz do niego powrócę :)


   Drugim, zużytym już, ulubieńcem jest peeling gruboziarnisty z Perfecty. Byłam zaskoczona nie tylko jego dość dużą wydajnością ( kosmetyk ten wystarczył mi na ok. 4 - 5 użyć ), ale również jego dobrymi właściwościami peelingującymi. Dzięki niemu moja skóra była bardzo dobrze oczyszczona, wygładzona i matowa przez długi okres czasu.

    W ulubieńcach nie mogło też zabraknąć maseczki z serii "Siarkowa Moc" z Barwy. Może i jej zapach nie należy do najprzyjemniejszych, ale za to jej działanie jest wręcz zachwycające! Produkt bardzo dobrze oczyszcza i matuje skórę. Maseczka ta jest prawie tak samo dobra jak maseczki marki Ziaja ;)


   Czas na część ulubieńców, którzy jeszcze dzielnie stoją na mojej półeczce ;)

     Żel pod prysznic o zapachu nektarynki i kokosa marki Balea znalazł się wśród ulubieńców głównie z powodu swojego przepięknego zapachu. I faktu, iż nie wysusza on skóry tak jak jego poprzednik w wersji tropikalnej.

    Szampon do włosów "Moc i blask" marki Timotei bardzo dobrze oczyszcza włosy, a do tego nadaje im niesamowitej miękkości i gładkości. Oprócz tego, jest niesamowicie wydajny i ma bardzo ładny zapach, który umila mi codzienne mycie moich kłaczków :)

   Do tej pory jakoś nie byłam przekonana do kosmetyków pielęgnacyjnych marki Oriflame. Krem z serii "Oxygen Boost" do cery tłustej zmienił moje zdanie o tych produktach. Kosmetyk bardzo dobrze nawilża i matuje skórę na wiele godzin. Do tego nie zapycha porów skórnych, co jest jego niewątpliwą zaletą :)

    Puder do twarzy "Stay Matte" z Rimmela zakupiłam podczas jednej z rossmanowskich promocji - i nie żałuję tego! Kosmetyk bardzo dobrze matuje skórę, nie ściera się ze skóry i nie podkreśla suchych skórek. Jedyne co mnie martwi to jego już dość duże, widoczne denko. A używam go bodajże tylko od miesiąca...

   Lip Tint marki Bell w odcieniu nr 11 zakupiłam w Biedronce. Z tego co wiem to różni on się nieco od tradycyjnych Lip Tintów tej marki, które można dostać w drogeriach za nieco wyższą cenę. Mimo wszystko - bardzo polubiłam ten produkt. Można ładnie stopniować nim nasycenie koloru na ustach, a do tego jest najtrwalszy z wszystkich błyszczyków i pomadek, które posiadam w swojej kolekcji :)

    Przed ostatnim ulubieńcem jest rozświetlacz w płynie "High Lights" z Technic. Jest to mój pierwszy kosmetyk tego typu, więc nie mam żadnego porównania ;) Mimo wszystko - rozświetlacz bardzo ładnie podkreśla moje kości policzkowe i utrzymuje się na nich przez cały dzień. 

   Wśród ulubieńców nie mogło zabraknąć brzoskwiniowego balsamu do dłoni marki BingoSpa. Już parę razy o nim wspominałam, ukazała się o nim osobna recenzja, więc nie będę Was tutaj 'zanudzać' szczegółami na jego temat ;) Po prostu - uwielbiam go!

*****

   W zeszłym miesiącu dość dużo kosmetyków przypadło mi do gustu - co możecie zauważyć na powyższych zdjęciach. I jestem pewna, że jeszcze nie raz do nich powrócę :)

A jakie kosmetyki Wam przypadły do gustu? ;)

Buziaki, A. :)

piątek, 5 lipca 2013

Projekt denko - czerwiec 2013.

Hej dziewczyny!

   Denkowy post miał ukazać się już wczoraj, ale blogger coś mi ześwirował i nie chciał wklejać zdjęć. Mam nadzieję, że dzisiaj wszystko już jest w porządku i dam radę opublikować notkę.



   Nie jest to pierwszy post tego typu, ale tym razem postanowiłam zmienić nieco jego "wygląd". Jeżeli na moim blogu pojawiła się już recenzja danego kosmetyku - to odeślę Was do niej za pomocą linku, a jeżeli nic o nim nie pisałam - to w skrócie Wam go zrecenzuje. Oprócz tego, przy każdym z produktów, napiszę czy w przyszłości jeszcze raz go kupię, czy może już nigdy do niego nie powrócę. Mam nadzieję, że taki post denkowy będzie bardziej przejrzysty i spodoba się Wam :) No to zaczynamy!



1. Szampon lawendowy do włosów przetłuszczających się z Ziaji. - Kosmetyk ten w ogóle się u mnie nie sprawdził! Strasznie obciążał moje włosy, a zamiast zmniejszyć wydzielanie sebum to je zwiększył! Już nigdy więcej go nie kupię!

2. Normalizujący szampon marki Tołpa. - Recenzję znajdziecie TU. Nie kupię go ponownie.

3. Jedwabne serum do mycia włosów z BingoSpa. - Recenzja znajduje się TU. Nie kupię go ponownie. 

4. Odżywka do włosów z tendencją do przesuszania 'Morela z Rousillon i olejek migdałowy' marki Garnier. - Kosmetyk ten używałam wyłącznie na końce moich włosów. Niestety, nie sprawdził się on w ogóle. Odżywka ani nie ułatwiała rozczesywania włosów, ani tym bardziej ich nie nawilżała. Włosy wyglądały tak samo jak przed stosowaniem tego produktu. Zawiodłam się na niej i na pewno już więcej jej nie kupię.


5. Żel pod prysznic 'Beauty Blossom" z Dove. - Żel miał bardzo miłą w dotyku konsystencję, a do tego nawilżał moją skórę. Niestety, jego zapach był strasznie duszący i męczący. Może kiedyś kupię jeszcze jakiś żel, ale w innej wersji zapachowej.

6. Żel pod prysznic o zapachu kawowym z Yves Rocher. - Zakochałam się w tym produkcie! Ma kremową, delikatną konsystencję, a jego zapach jest słodki, kawowy, wręcz idealny - jak dla mnie ;) Do tego długo utrzymuje się na skórze, co bardzo mi się podoba. Na pewno nie raz kupię ten żel pod prysznic.

7. Peeling do ciała o zapachu winogronowym z Be Beauty. - Kosmetyk ten polubiłam ze względu na jego działanie peelingujące. Jego zapach również należał do tych przyjemniejszych. Niestety, produkt dość mocno brudził prysznic swoimi drobinkami. Mimo wszystko, jeżeli będzie on kiedykolwiek znowu dostępny, to kupię go ponownie.


8. Dezodorant "Luxurious Moments"z Fa. - Kosmetyk bardzo dobrze chronił przed potem, ale, niestety, miał dość duszący zapach, który po jakimś czasie zaczął mnie po prostu męczyć. Dezodorant kupię ponownie, ale w innym wariancie zapachowym.

9. Dezodorant perfumowany "Love Dance" marki La Rive. - Produkt ten kupiłam za ok. 7 zł w Kaufladzie. Szczerze napisawszy - nie spodziewałam się po nim niczego wielkiego. Miał to być zwyczajny zapaszek, który miałam nosić w torebce i używać w ciągu dnia w ramach odświeżenia. Okazało się, iż taki zwyczajny dezodorant ma bardzo trwały i słodziutki zapach, który bardzo przypadł mi do gustu. A do tego utrzymuje się na skórze ok. 3 - 4 godzin, co w przypadku takiego taniego produktu jest dość długim czasem. Możliwe, że w przyszłości jeszcze do niego powrócę.


10. Matujący krem korygujący marki Tołpa. - Recenzja znajduje się TU. Na pewno w przyszłości kupię go ponownie.

11. Krem Nivea. - Już nie raz widzicie go w moich projektach denko, więc chyba nie muszę go po raz kolejny opisywać ;) Jest to produkt uniwersalny - idealnie nawilża i natłuszcza skórę, łagodzi wszelakie podrażnienia. Na pewno nie raz go jeszcze zakupię.

12. Krem rozświetlający długotrwale nawilżający z Corine de Farme. - Recenzja znajduje się TU. Może kiedyś do niego powrócę.


13. Chusteczki nawilżane z BabyDream. - Chusteczek tych używałam do prawie wszystkiego - do wycierania resztek podkładu z ręki, osypanego cienia spod okolic oczu czy nawet do wycierania kurzu ;) Szkoda tylko, że chusteczki były słabo zwilżone płynem. Mimo wszystko - może kiedyś do nich powrócę.

14. Cellu - Cure z Efektimy. - Recenzja znajduje się TU. Nie kupię go ponownie.


15. Odżywka diamentowa z Eveline Cosmetics. - Recenzję produktu znajdziecie TU. Na pewno nie raz do niej powrócę.

16. Podkład do twarzy "Ever Lasting" z Oriflame. - Recenzja znajduje się TU. Może kiedyś do niego powrócę.

17. Puder sypki marki Bourjois. - Recenzję znajduje się TU. Na pewno kiedyś do niego powrócę.

18. Róż do policzków marki Wibo. - Tani a dobry kosmetyk. Stosowałam go od listopada zeszłego roku i dopiero pod koniec czerwca udało mi się zużyć ten produkt. Daje bardzo delikatny efekt na buzi i trudno narobić sobie nim plam. Na pewno jeszcze nie raz go zakupię.


19. Wszelkiego rodzaju maseczki z Ziaji, Lirene, Perfecty i Barwy. - Wszystkie z nich sprawdziły się u mnie bardzo dobrze i każdą z nich mogę Wam serdecznie polecić. I na pewno jeszcze nie raz je zakupię.

20. Peeling gruboziarnisty z Perfecty. - Jestem zakochana w tym produkcie! Ma średnio grube drobinki, które bardzo dobrze masują skórę i usuwają z niej naskórek. Ciekawi mnie - czy można ten kosmetyk dostać w wersji pełnowymiarowej? ;) Na pewno kupię ten produkt nie raz. 

21. Próbki delikatnie złuszczającego kremu z BingoSpa. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Krem strasznie zapchał mi skórę i drugą saszetkę zużyłam jako krem do nóg. Nie polecam i nigdy nie kupię pełnowymiarowej wersji.

***

   I oto koniec czerwcowego projektu denko. Większość kosmetyków sprawdziło się u mnie i byłam z nich niezadowolona. A moje zapasy zmniejszają się, z czego jestem zadowolona :)

A jak wyglądał Wasz projekt denko?

Buziaki, A. :)

niedziela, 12 maja 2013

Kosmetyczne nowości maja - część 1, zapewne nie ostatnia ;)

Hej wszystkim!

    Tak, tak - oto kolejny post zakupowy na moim blogu ;) Muszę przyznać - jestem zakupoholiczką! Raczej nie ma odwyku dla takich osób jak ja - a szkoda, bo niekiedy zaczynam przesadzać z ilością kupionych przeze mnie rzeczy ;)

    Tym razem miałam kupić wyłącznie jasne cienie do powiek, ponieważ w moich zbiorach zostały same ciemne, jakiś żel do mycia twarzy i peeling do ciała, bo moje produkty już niedługo się skończą. A wyszło jak zwykle... ;)



     Pierwsze zakupy poczyniłam w Rossmannie, ponieważ w gazetce zauważyłam, że jest promocja na cienie do powiek Miss Sporty. Do tej pory posiadałam wyłącznie podkład i błyszczyk do ust tej firmy, które bardzo polubiłam. I to był chyba główny powód, dlaczego skusiłam się na ich cienie do powiek. Wybrałam dwa produkty - pierwszy jest w odcieniu nr 127 Sand Francisco, a drugi w kolorku o nr 111 Tender. 

     Oczywiście skusiłam się również na inne promocje, a mianowicie na chusteczki nawilżane "Baby Dream" oraz na naturalny dezodorant w spray'u "Flowing" marki Puma. Nie wiem czemu, ale do tej pory nigdy nie posiadałam żadnego zapachu Pumy. I żałuję! Nie mogłam zdecydować się, który dezodorant wybrać i pod wpływem impulsu sięgnęłam po ten o nazwie "Flowing". Na pewno nie będzie to ostatni zapach tej marki :)


     Oprócz tego, w zeszłym tygodniu "zaliczyłam" swoją pierwszą wizytę w Douglasie. I tylko po to, by zakupić parę produktów marki Essence ;) Do Drogerii Natury mam ok. 30 minut tramwajem i nie opłaca mi się jechać do niej tylko po kilka kosmetyków. 

    I tak oto skusiłam się na dwa cienie do powiek o kolorach : 01 "Chill out" oraz 32 "Jazzed up" ( ten drugi jest z serii cieni holograficznych ) oraz korektor pod oczy "Stay natural". Za całość zapłaciłam ok. 15 zł, ponieważ trafiłam na promocję "3 produkty w cenie 2". I gratisowo otrzymałam próbkę kremu do twarzy "Clarins" :)


     Na cały weekend przyjechałam do domu rodzinnego i tak jakoś wyszło ( achaaa ;) ), że wybrałam się na małe zakupy do Biedronki. Wszystkie z powyższych produktów, wyłączając jednorazowe golarki, kupiłam po promocyjnej cenie. I chyba dlatego skusiłam się dodatkowo na krem do rąk z Be Beauty oraz pomarańczową pomadkę do ust z Bell. Winogronowy peeling do ciała z Be Beauty i żel do mycia twarzy z Nivei były planowanym zakupem :)


     Dotarła do mnie również przesyłka od portalu Wizaż, dzięki któremu mam możliwość testować krem do twarzy przeznaczony do cery tłustej oraz krem pod oczy firmy Oriflame. Uwielbiam żele pod prysznic i zapachy owej firmy, więc ciekawi mnie jak sprawdzą się u mnie ich kosmetyki pielęgnacyjne.



     Jakiś czas temu udało mi się wygrać rozdanie na blogu Rincewind, dzięki której otrzymałam okulary przeciwsłoneczne marki Firmoo. Design okularów wybrałam sobie sama i jestem nimi wręcz zauroczona! Kokardki dodają im uroku :)

*****

I to by było na tyle! Jestem wręcz pewna, że jeszcze nie raz wybiorę się na jakieś zakupy - tym bardziej, iż zbliża się wielka promocja na kolorówkę i kosmetyki do pielęgnacji twarzy w Rossmannie ;)

Życzę udanej końcówki weekendu :)

Buziaki, A. :)

wtorek, 2 kwietnia 2013

Projekt denko - marzec 2013.

Cześć dziewczyny!

     Dzisiaj przychodzę do Was z trochę luźniejszym postem, a mianowicie - z co miesięcznym projektem denko.  Żeby nie przedłużać - zaczynajmy! :)


Maseczki do twarzy:


1. Maseczka oczyszczające typu Peel Off z ekstraktem z ananasa i brzoskwini marki Marion. - Kosmetyk ten znalazł się w moim ulubieńcach lutego. Maseczka bardzo dobrze oczyszczała twarz, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Na pewno jeszcze nie raz się na nią skuszę. / Cena - 2,99 zł

2. Maska - peeling - żel 4 w 1 marki Tołpa. - Jak wiecie - kosmetyk ten w ogóle się u mnie nie sprawdził. Do tej pory nie miałam uczulenia na jakikolwiek składnik zawarty w kosmetykach pielęgnacyjnych. Może ten jest wyjątkiem? Obszerną recenzję tej maseczki znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach Klubu Kejt.

3. Maseczka Age Defense 3D z Efektimy. - Nie za bardzo polubiłam się z tym kosmetykiem. Miał zbyt intensywny zapach, a co najgorsze - pozostawiał na skórze tłustą warstwę. Jego recenzję znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach Klubu Kejt.

4. Maska regenerująca marki Ziaja. - Te maseczki na zawsze zostaną moimi ulubienicami. Dobrze nawilżają i odżywiają moją skórę. I przede wszystkim - koją, a nie podrażniają. / Cena - 1,49 zł

Pielęgnacja włosów:


5. Szampon do włosów matowych z morelą i pszenicą marki Alterra. - Moje włosy bardzo polubiły ten kosmetyk - dobrze je oczyszczał i nie powodował ich nadmiernego przetłuszczania. Dzięki niemu moje kłaczki ładnie się błyszczały i układały. Szkoda, że jest tak mało wydajny. / Cena - 6,99 zł

6. Odżywka do włosów suchych z aloesem i granatem marki Alterra. - Mój nr 1 wśród odżywek do włosów! Dzięki niej moje włosy błyszczały jak nigdy dotąd. Oprócz tego były bardzo dobrze nawilżone i odżywione. Na pewno jeszcze nie raz zagości w mojej łazience :) / Cena - 6,99 zł

7. Szampon wzmacniający "Fruity Passion" z serii Garnier Fructis. - Ten kosmetyk również przypadł mi do gustu. Bardzo dobrze odżywiał i nawilżał włosy. Oprócz tego - nie obciążał ich i nie powodował ich splątania. / Cena - 8,99 zł

Pielęgnacja ciała:


8. Masło do ciała z truskawką firmy Joanna. - O tym masełku pisałam Wam TUTAJ. Bardzo polubiłam ten produkt - dobrze nawilżał moją wiecznie przesuszoną skórę, a do tego miał przepiękny zapach... ;) / Otrzymany w ramach testu od firmy Joanna.

9. Żel pod prysznic "Pieczone jabłko z karmelem" marki Yves Rocher. - Jestem nieco rozczarowana tym kosmetykiem. W buteleczce miał przepiękny zapach, a w rzeczywistości - niekoniecznie. Męczyłam się z tą 400 ml butlą i na pewno już do niego nie wrócę. Tym bardziej, że był w edycji limitowanej ;) / Cena - ok. 15 zł

10. Żel peelingujący pod prysznic z arbuzem firmy Joanna. - Do tej pory uśmiech pojawia mi się na ustach jak myślę o tym kosmetyku. Dla mnie był to produkt uniwersalny - stosowałam go jako zwyczajny żel i jako peeling ( gdy mocniej pocierałam nim o skórę ). Jego zapach również mnie zauroczył :) Więcej informacji o nim znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach Klubu Kejt.

Misz - masz ;)


11. Krem do rąk o zapachu oliwek z Isany. - Temu kosmetykowi mówią stanowczo "NIE"! Miał okropny zapach i strasznie długo się wchłaniał. Efekt nawilżenia, który dawał ten krem, również był przeciętny. Za jakiś czas dokładniej opiszę Wam ten produkt. / Cena - ok. 3 zł

12. Podkład "So Matte Perfect Stay" marki Miss Sporty. - O tym kosmetyku pisałam Wam w tym poście. Jestem zadowolona z tego podkładu - nie zapychał porów, nie tworzył efektu maski czy smug, krył to co potrzeba i dość dobrze matował moją skórę. Możliwe, że w przyszłości jeszcze do niego powrócę :) / Cena - w promocji 10 zł

Zapachy:

 

13. Antyperspirant NutriSkin z Fa. - Produkt ten dobrze chronił przed potem, ale strasznie pylił podczas jego stosowania. Na początku jego zapach był przyjemny, ale po 2 - 3 tygodniach stosowania zaczął być męczący. / Cena - 6,49 zł

14. Próbka perfumy "Rock Angel" marki Oriflame. - Mimo, iż była to tylko próbka zapachu to starczyła mi na ok. 4 użycia. Bardzo spodobał mi się ten zapach i zastanawiam się czy można go jeszcze dostać na Allegro, bądź w katalogu Oriflame. / Otrzymane do zamówienia z katalogu.

***

I to tyle! W marcu wykończyłam tylko ( a może aż? ) 14 kosmetyków - mniejszych i większych. Moje zapasy maleją z tygodnia na tydzień, z czego jestem zadowolona :) 

A jak Wam poszło zużywanie kosmetyków?

Pozdrawiam, Ala ;)

poniedziałek, 4 marca 2013

Projekt denko - luty 2013.

Hej Kochane!

     Dzisiaj przychodzę do Was z trochę spóźnionym projektem denko. W tym miesiącu ilość zużytych kosmetyków nie jest aż tak pokaźna jak w styczniu czy w grudniu.


     W tym projekcie denko dominują kosmetyki pielęgnacyjne - czy to do ciała, czy do twarzy. Zużyłam tylko jeden produkt z kolorówki, a jest nim mój ulubiony tusz do rzęs z Lovely. Ale! Zacznę od początku :)


1. Żel pod prysznic C-thru - Pearl Garden. - Kosmetyk posiadał identyczny zapach jak woda toaletowa. Miał gęstą konsystencję, dobrze się pienił i nie uczulał. Czego chcieć więcej? :) / Cena - 5 - 6 zł 

2. Szarlotkowy peeling do mycia ciała z Farmony. - Recenzję kosmetyku znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach testu od serwisu Bangla.pl .


3. Migdałowy balsam do ciała z Farmony. - Jego recenzję znajdziecie Tu :) / Cena - 7 - 8 zł ( w promocji )

4. Mleczko do ciała 'Brzoskwinia i liczy' z Alterry. - Recenzja TU. / Cena - 5 - 6 zł ( w promocji )


5. Woda toaletowa 'Cocktails & The City - Fashion Addict' firmy Oriflame. - Mój nr 1 wśród zapachów, które posiadałam w ostatnim czasie! Zapach jest owocowy, słodki, dość intensywny, ale nie duszący. A do tego dość długo utrzymywał się na skórze. Jedyny minus to jego dość często zacinający się dozownik. / Cena - 20 - 25 zł ( w promocji )

6. Antyperspirant Garnier 'InvisiDry' - Mam niezbyt miłe doświadczenie z tym kosmetykiem. Po 2, 3 godzinach od jego zastosowania powodował nieprzyjemną lepkość pod pachami - a nie jestem osobą nadmiernie potliwą. Do tego zostawiał plamy na ubraniach. Nie polecam! / Cena - 8 zł


7. Balsam do rąk i paznokci z Essence. - Kosmetyk o ładnym zapachu, jednakże o dość słabych właściwościach nawilżających. Musiałam stosować go średnio co dwie godziny, bo miałam wrażenie, że moje ręce są przesuszone. / Cena - 4,50 zł

8. Nawilżający krem do rąk Be Beauty. - Recenzja TU. / Cena - 3 - 4 zł

9. Krem pielęgnacyjny do rąk z ekstraktem z kokosu z Barwy. - Sprawdzał się identycznie jak jego kolega z Essence. Zapach - zabójczy, działanie - już nie koniecznie. / Wygrana w konkursie.


10. Tonik z serii Solutions firmy Avon. - Tonik, oprócz odświeżenia skóry, nie robił nic specjalnego. Według producenta skóra miała być bardziej promienna i odżywiona - jednakże ja nic takiego nie zauważyłam. / Wygrana w konkursie.

11. Mleczko łagodzące do demakijażu Be Beauty. - Nie przepadam za kosmetykami do demakijażu o konsystencji mleczka. Jednakże ten - spisywał się nawet nieźle. Jedyną jego wadą był fakt, iż kiepsko radził sobie ze zmywaniem makijażu z oczu i przy okazji je podrażniał. / Cena - 4 - 5 zł.


12. Szampon nadający objętość 'Drożdże piwne i owoc granatu' Garnier Ultra Doux. - Mój ulubieniec zeszłego miesiąca! Dzięki niemu moje włosy nabrały niesamowitego blasku i, o dziwo, mniej się przetłuszczały. / Cena - 6,50 zł


13. Nawilżane chusteczki do higieny intymnej z AA. - Niezawodny produkt w czasie jakichkolwiek podróży. Nic dodać, nic ująć :) / Cena - 5 - 6 zł

14. Maseczki do twarzy z Ziaji. - Te maseczki co miesiąc lądują w projekcie denko. Uwielbiam je za ich działanie jak i za niską cenę. / Cena - 1,50 zł

15. Próbka perfumy L'Ambre nr 25. - Recenzja TU. / Otrzymane w ramach współpracy z firmą L'Ambre.

16. Tusz do rzęs 'Spectacular Me' z Lovely. - Szczegółowa recenzja znajduje się TUTAJ. Jak wykończę wszystkie swoje tusze do rzęs - na pewno do niego powrócę :) / Cena - 9 - 10 zł

******

     I to by było na tyle! Jak widzicie - kosmetyków nie jest aż tak dużo jak w poprzednich miesiącach ;) Chwilowo zaniedbałam trochę swoją pielęgnację jak i malowanie się - troszkę się rozchorowałam i nie mam na nic siły. Oby szybko mi to przeszło ;)

A jak Wam idzie zużywanie kosmetyków? ;)

Pozdrawiam, Alicja :)

sobota, 23 lutego 2013

Ever Lasting Foundation by Oriflame.

Hej wszystkim!

     Dzisiaj naskrobię Wam parę słów na temat kosmetyku, przez który mam dość mieszane uczucia. Mowa tutaj o podkładzie Ever Lasting firmy Oriflame. Wcześniej stosowałam wyłącznie żele pod prysznic i zapachy owej firmy. 

     Od razu tutaj zaznaczam, że kosmetyki Oriflame można dostać wyłącznie u konsultantki, u której zamawia się produkty z katalogu, bądź na allegro. Wiem, że dla większości z Was informacja ta jest oczywista. Ale już miałam jeden przypadek, gdy znajoma spytała się mnie czy podkład ten dostanie w Rossmannie, bądź Drogerii Natura ;)


     Kosmetyk zapakowany był w kartonowe pudełeczko o beżowym zabarwieniu. Sam podkład znajduje się w buteleczce o pojemności 30 ml i wbudowaną pompką. Uwielbiam jak kosmetyki tego typu mają jakikolwiek dozownik. Dzięki temu aplikacja jest o wiele prostsza i bardziej higieniczna.

     Skład podkładu znajdziecie na zdjęciu poniżej:


     Podkład posiadam w kolorze Light Ivory. Jako, że zimą jestem zazwyczaj o wiele bledsza niż latem, stwierdziłam, iż odcień ten będzie dla mnie idealny. Dlatego też nieco zdziwiłam się, gdy kosmetyk zaczął ciemnieć o jeden ton pod wpływem ciepła skóry! Na szczęście nie jest to aż tak bardzo zauważalne. Jednakże radziłabym uważać i nie nakładać zbyt dużej warstwy tego kosmetyku. Chyba, że ktoś chce udawać, że ma bardziej opaloną twarz niż w rzeczywistości ;)


     Konsystencja podkładu jest dość gęsta i trzeba dość szybko nakładać go na twarz, ponieważ dość szybko zasycha. Z tego też powodu bardzo rzadko nakładam go pędzlem - jeszcze nie jestem wprawiona w używaniu tego produktu ;)

     Mimo tego, iż kosmetyk nieco ciemnieje na mojej twarzy, to i tak bardzo dobrze wtapia się w skórę i nie tworzy efektu maski. Oprócz tego nie podkreśla suchych skórek i potrafi zamaskować małe niedoskonałości skórne. Niestety, w przypadku moich dość ciemnych cieni pod oczami - nie dał sobie z nimi rady.



     Kosmetyk z Oriflame idealnie nadaje się dla dziewczyn, które są posiadaczkami skóry suchej lub normalnej. W przypadku osób z cerą mieszaną bądź tłustą będzie powodował nadmierne świecenie się skóry. Wtedy nie radziłabym ruszać się z domu bez pudru matującego :)

     Mogę zgodzić się z producentem co do trwałości tego kosmetyku. Podkład Ever Lasting utrzymuje się na mojej buźce cały dzień. Nie straszne mu jest 10 - godzinne przebywanie na uczelni czy maraton zakupowy z przyjaciółką ;)


     Kosmetyk ten ma swoje zalety jak i wady, jednakże daleko mu do mojego podkładu idealnego. Jako posiadaczka cery mieszanej oczekuję od tego typu kosmetyków idealnego zmatowienia skóry, nie zapychania porów i nie tworzenia efektu maski. Ten podkład odpada, głównie z powodu 1 wymienionej przeze mnie cechy.

     Bym zapomniała o jednej istotnej rzeczy - a mianowicie o jego cenie :) Z tego co wiem podkład w regularnej cenie kosztuje ok. 40 - 45 zł.

     Miałyście okazję używać ten podkład? Jakie macie o nim zdanie?

Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)