Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świt-Pharma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świt-Pharma. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

Projekt denko - październik 2014.

   Nawet nie wiem kiedy minął mi październik... Większość czasu spędziłam w pracy, a w dni wolne - w rozjazdach rodzinnych. W międzyczasie starałam się nie szaleć na zakupach i zużywać kosmetyki, jakie posiadam w swoim zbiorze ;) Aby nie przedłużać - zapraszam Was na październikowy "Projekt denko"!


1. Peeling pod prysznic o zapachu kwiatu jabłoni i limonki marki Isana. - Jego recenzja znajduje się tu.

2. Pianka do golenia z ekstraktem z melona i grejpftuta marki Venus. - Jak dla mnie jest to typowy przeciętniak. Produkt posiadał przeciętny zapach, był średnio wydajny i nie dawał zbyt dobrego poślizgu podczas depilacji. Mimo jego zastosowania - moja skóra była lekko podrażniona, niekiedy nawet mnie piekła. Nie powrócę już do tej pianki.

3. Żel pod prysznic "Melon Tango" marki Balea. - Kosmetyk posiadał bardzo przyjemny, owocowy zapach, który kojarzył mi się z aromatem gum owocowych ;) Nie wysuszał skóry, dobrze ją mył. Chociaż nie podbił on mojego serca jak jego kolega z serii o zapachu karamboli.


4. Szampon przeciwłupieżowy Farmed. - W ramach mycia włosów użyłam go tylko raz. Jednak jak zobaczyłam, ile kłaków mi po nim wypadło, a te na głowie przypominają siano - odstawiłam go. Zużyłam go do mycia pędzli oraz jako "wytwórca" piany w wannie podczas kąpieli.

5. Leczniczy szampon przeciwpłupieżowy marki Nizoral. - Drogi, niewielki pod względem ilości, aczkolwiek w miarę dobrze działający produkt. Niestety, nie do końca pomógł mi w walce z łupieżem. Szkoda.

6. Szampon pielęgnacyjny marki Hipp. - Jest to kosmetyk, który na pewno znajdzie się w moich ulubieńcach. Skutecznie i zarazem delikatnie oczyszcza skórę na głowie oraz włosy. Nie wysusza, nie plącze kłaczków. Rzekłabym, iż po zastosowaniu tego szamponu moje włosy są gładkie w dotyku oraz błyszczące. Polecam!

7. Szampon Babydream. - Niestety, ale nie polubiłam tego produktu. Niesamowicie plątał i wysuszał moje włosy. Z tego też względu zużyłam go głównie do mycia pędzli. A w tej roli spisał się bardzo dobrze :)


8. Żel do mycia twarzy z serii Aqua Effect do cery mieszanej i tłustej marki Nivea. - Nie jest to moje pierwsze i na pewno nie ostatnie opakowanie owego kosmetyku. Jak dla mnie - jest to jeden z lepszych oraz tańszych żeli do mycia twarzy, które są dostępne w polskich drogeriach. Produkt dobrze oczyszcza skórę, delikatnie ją matuje i w ogóle jej nie wysusza. Jest średnio wydajny, ale wybaczam mu to ;)


9. Antyperspirant "Floral Protect - Orchid & Viola" z Fa. - Wiecie, że często sięgam po produkty owej marki. Dobrze chronią przed potem i nie brudzą ubrań. Dodatkowo, ten kosmetyk posiadał przyjemny, kwiatowy aromat. Tani i dobry produkt :)

10. Krem do rąk i paznokci o zapachu słodkich migdałów marki Laura Conti. - Kolejny przeciętniaczek w październikowym denku. Krem nawilżał skórę, ale krótkotrwale. Po pół godzinie znowu musiałam zaaplikować produkt na dłonie, bo moja skóra była sucha. Jego zapach był nijaki, wydajność przeciętna. Jedyny plus - szybko wchłaniał się w skórę.


11. Glinka Rhassoul. - Jej recenzja znajduje się tu.

12. Czarne mydło. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

13. Maseczka oczyszczająca pory "Magnesium Pack" z serii Medi Medi marki Holika Holika. - Jej recenzja znajduje się tu.

14. Złote płatki pod oczy z kwasem hialuronowym marki Prestige Cosmetics. - Tak, tak - kolejny przeciętny produkt. Płatki trzymałam pod oczami przez około 30 minut. I jedyne co zauważyłam - skóra była delikatnie nawilżona. Nic więcej.


15. Pomadka ochronna do ust z Alterry. - Kosmetyk ten używam jako... odżywkę do rzęs ;) I w tym przypadku - bardzo dobrze się spisuje. Wzmacnia rzęsy, przyspiesza ich wzrost. Mam już kolejne opakowanie owego produktu :)

16. Tusz do rzęs "Sexy Pulp" z Yves Rocher. - A tu znajduje się moja opinia na jego temat.

17. Podkład "Ideal Face" marki Ingrid Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

18. Pomadka do ust "Glam & Sexy" marki Bell. - Jej recenzja znajduje się tu.

19. Puder bambusowy matująco - wygładzający z Marizy. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.


20. Chusteczki nawilżane Linteo Baby. - Chusteczki były dobrze nasiąknięte płynem, dzięki czemu bez problemu usuwały podkład z dłoni, pędzla czy też... kurz z szafek ;)

21. Nawilżane chusteczki odświeżające "Fresh Ice" marki Tami. - Idealnie nadawały się w czasie podróży do wycierania rąk. Małe, poręczne, dobrze nawilżone.

22. Próbki, próbeczki. 


*****

     Jak można zauważyć - staram się zużywać jak najwięcej próbek. Mam jedno pudełko nimi wypełnione - nawet nie wiem skąd ja tyle tego mam?! ;) A wiadomo, nie chcę by którekolwiek z nich mi się przeterminowało. Czyżby szykowała się akcja "Zużywanie próbek"? ;)


A jak prezentują się Wasze październikowe zużycia?

 Miłej nocki, A.

piątek, 3 października 2014

Projekt denko - wrzesień '14.

    Czas na co miesięczny projekt denko! Mam wrażenie, że we wrześniu zużyłam dość małą ilość produktów. Choć może tylko mi się tak wydaje ;) Zdenkowałam głównie produkty "kąpielowe". Korzystam z obecności wanny, ot co ;)


1. Hialuronowy płyn micelarny firmy Świt - pharma. - Jak zapewne kojarzycie - produkt ten znalazł się w moich ulubieńcach. Dobrze usuwał makijaż z twarzy, również z okolic oczu. Nie podrażniał skóry, nie wysuszał jej i nie pozostawiał na niej tłustej warstwy. Cudo :)

2. Tonik oczyszczająco - ściągający marki Kolastyna. - Przyznam, że byłam nawet zadowolona z owego produktu. Lekko matowił skórę, odświeżał ją i w ogóle jej nie przesuszał. Dodatkowo, jest dostępny w przystępnej cenie oraz jest wydajny. Niestety, nie zauważyłam żeby usuwał zaskórniki czy też zwężał pory.



3. Mus do ciała "Arbuzowe orzeźwienie" marki Apis. - Mam mieszane uczucia co do owego produktu. Niby posiada on przyjemny, lekko cukierkowaty zapach, nie pozostawia na skórze tłustej i nieprzyjemnej warstwy oraz jest wydajny. Jednak z drugiej strony, dość długo wchłania się w skórę, a nawilżenie jakie daje jest dość przeciętne...

4. Krem Nagoya Arganowy. - Kosmetyk ten musiałam wyrzucić, bo mi się przeterminował. Zużyłam prawie 2/3 opakowania - głównie jako mazidło do dłoni. Jednak nie byłam z niego zadowolona. Dawał uczucie złudnego nawilżania, dość długo wchłaniał się w skórę. Jedynie co mi się podobało to jego zapach ;)

5. Krem do rąk i paznokci z aloesem firmy Świt - Pharma. - Zaliczam go do grona przeciętniaków. Kosmetyk dość szybko wchłaniał się w skórę, nie pozostawiał na niej tłustej warstwy, ale nawilżenie, jakie dawał, było krótkotrwałe i trwało max. 2 - 3 godziny. Potem moje skóra na dłoniach ponownie była sucha.



6. Żel pod prysznic "Carambola" z Original Source. - Jest to moje pierwsze podejście do żeli owej marki i, niestety, chwilowo nie jestem do nich przekonana. Kosmetyk posiadał zbyt glutowatą konsystencję, słabo się pienił, a jego zapach był zbyt cukierkowaty i mdły. Spodziewałam się po nich czegoś lepszego.

7. Żel pod prysznic "Carambola Lambada" marki Balea. - Uwielbiam ten kosmetyk! W porównaniu do swojego poprzednika - jego zapach był przyjemny dla mojego zmysłu węchu - lekko słodki, owocowy. Żel dobrze się pienił, nie wysuszał skóry i umilał mi codzienną kąpiel.

8. Płyn do kąpieli "Golden Desire" marki Luksja. - Zapach tego produktu kojarzy mi się z jakimiś perfumami, które dość często wyczuwałam u kogoś z mojej rodziny w czasach dzieciństwa. Jest on dość intensywny, ale nie dusi podczas brania kąpieli. Płyn przy kontakcie z wodą tworzy dość dużą ilość piany, z czego jestem zadowolona. W przyszłości zapewne skuszę się na inny wariant tego produktu :)

9. Żel do mycia ciała i włosów dla dzieci marki Ziaja - Zakupiłam go, bo myślałam, że będzie odpowiedni dla mojej ( ostatnio bardzo wrażliwej ) skóry na głowie. Niestety, trycholog odradził mi go do stosowania w ramach mycia włosów. Z tego też względu zużyłam go jako... płyn do kąpieli :) Kosmetyk tworzył dość dużą ilość piany, miał łagodny zapach i nie wysuszał skóry.

10. Cukrowy peeling do ciała "Jagodowa muffinka" z Perfecty. - Bardzo polubiłam owy produkt - głównie za jego apetyczny zapach, który długo utrzymywał się na skórze! Jego działanie peelingujące określiłabym jako przeciętne - nie jest ani za słabe, ani za mocne. Można rzec, iż prawie w sam raz ;)

11. 100% naturalne mydło z borowiną i bursztynem maki MK Natural Cosmetics. - Jego opinia znajduje się tu.



12. Babeczki do kąpieli z Biedronki. - Na temat tych produktów powstanie osobna notka, więc nie będę się tu rozpisywać. Każda z nich ma podobne działanie, ale pod względem zapachowych polubiłam tylko jedną - truskawkową :)



13. Hipoalergiczny szampon do włosów marki Biały Jeleń. - Jego recenzja znajduje się tu.



14. Antyperspirant "Biorythm" marki Rexona. - Jest to tani i dobry jakościowo kosmetyk. Przyzwoicie chroni przed potem, nie brudzi ubrań czy też ciała. Dość często sięgam po produkty owej marki, co widać w moich denkach ;)



15. Wodoodporna maskara "Lash Color" marki IsaDora. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

16. Puder do twarzy "Affinitone" marki Maybelline. - Polubiłam owy kosmetyk. Dobrze utrwalał makijaż, matował skórę, nie podkreślał suchych skórek. Szkoda tylko, że był tak słabo wydajny. 

17. Nawilżająco - rozświetlający krem CC 8 w 1 marki Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.


18. Nawilżający krem arnikowy SPF 15 z serii "Arnica" marki Flos-lek. - Do tej pory zużyłam mnóstwo próbek owego kremu, więc mogę się o nim wypowiedzieć. Kosmetyk dobrze nawilża i odżywia skórę. Po jego zastosowaniu jest ona mięciutka w dotyku. Dodatkowo, produkt ten nie pozostawia na skórze tłustej warstwy, nie zapycha porów skórnych. Jego jedynym małym minusem jest fakt, że nie matuje on skóry. Ale nie można mieć wszystkiego ;)



Miałyście któryś z powyższych produktów? Jeśli tak to co o nim sądzicie?

Buziaki, Wasza A.


poniedziałek, 22 września 2014

Kosmetyczni ulubieńcy wakacji '14.

     Chociaż wakacje już dawno minęły - ja jeszcze na chwilę do nich powrócę. A mianowicie - przedstawię Wam moich kosmetycznych ulubieńców, czyli produkty, które polubiłam i stosowałam bardzo często w okresie wakacyjnym.


    Chyba nikogo nie zdziwi, że wśród ulubieńców znalazł się produkt wręcz idealny do stosowania w okresie letnim - przyspieszacz do opalania marki Soraya. Stosowałam go za każdym razem, gdy wybierałam się nad jezioro czy też morze. Posiada przyjemny zapach, szybko wchłania się w skórę i, rzeczywiście, przyspiesza proces brązowienia się skóry.

     Przypadł mi do gustu również żel pod prysznic marki Balea z edycji letniej, limitowanej - "Carambola Lambada". Przede wszystkim polubiłam go za jego niesamowicie intensywny i owocowy zapach, który umilał mi codzienne kąpiele. Produkt nie wysuszał mojej skóry, był dość wydajny. Jego cena również jest przystępna. Szkoda tylko, że kosmetyki owej marki są dość trudno dostępne w Polsce :(

     Jeszcze jakiś czas temu nie rozumiałam fenomenu olejków do kąpieli z serii "Tutti Frutti" marki Farmona. A teraz? Sama pokochałam jeden z nich! ;) Urzekł mnie jego intensywny, brzoskwiniowy zapach, który wypełnia całą łazienkę w kilka sekund. Dzięki temu produktowi w mojej wannie powstaje naprawdę duża ilość pianki, której jestem miłośniczką :) Kosmetyk nie wysusza skóry, aczkolwiek nadaje jej bardzo przyjemny oraz owocowy zapach.




     W te wakacje polubiłam również serum do twarzy marki Yves Rocher. O tym kosmetyku powstanie osobna notka. Mimo to - napiszę o nim tutaj parę słów :) Produkt ten idealnie spisywał się w ciepłe, lipcowe oraz sierpniowe dni. Matował skórę, wygładzał ją, lecz jej nie wysuszał. Bardzo szybko wchłaniał się i nie pozostawiał na twarzy lepkiej warstwy. Stosuję go aż do dzisiejszego dnia i nie zdziwię się jak w przyszłości ponownie po niego sięgnę :)

     Hialuronowy płyn micelarny marki Świt - Pharma otrzymałam na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek. Zaczęłam go stosować dopiero w okresie wakacyjnym i... żałuję, że nie sięgnęłam po niego wcześniej! Kosmetyk bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy oraz z okolic oczu. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej i nie pozostawia na niej lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. Po mniej więcej 3 wacikach możemy cieszyć się czystą twarzą bez makijażu :)




     Przez ostatnie 3 miesiące namiętnie stosowałam jedną ze szminek marki Bell - "Glam & Sexy". Jest to kosmetyk o dość ciemnym kolorze. Jednakże bardzo ładnie i nie nachalnie nabłyszcza on usta, co bardzo mi się w nim podoba. Pomadka może i nie utrzymuje się zbyt długo na moich wargach, ale ładnie się na nich prezentowała - a to jest chyba najważniejsze :)

     W te wakacje zaczęłam stosować drugie opakowanie tuszu do rzęs "Magnetic Look" marki Eveline Cosmetic. I, o dziwo, dopiero teraz zakochałam się w tym kosmetyku ;) Po jego zastosowaniu moje rzęsy są wydłużone, dość dobrze pogrubione oraz podkręcony. Co najważniejsze, produkt nie skleja rzęs oraz nie osypuje się w ciągu dnia. Jestem z niego bardzo zadowolona i może za jakiś czas skuszę się na jego trzecie opakowanie :)

     Ostatnim ulubieńcem z kolorówki jest paleta cieni "Undress Me Too" marki MUA, do której powróciłam w okresie letnim. W jej opakowaniu znajdziemy 10 cieni w odcieniach beżowych, miedzianych czy też brązowych. Można z nich wyczarować nie tylko makijaż dzienny, ale również wieczorowy. Są to cienie dobrze napigmentowane, które dobrze utrzymują się na bazie. Ich cena również jest przystępna - za paletkę zapłacimy ok. 20 zł.




     I oto mój ostatni ulubieniec wakacji - perfumy "Heat Rush" od Beyonce. Jest to zapach typowo owocowy, słodki, idealnie pasujący do letniej aury. Długo utrzymuje się na mojej skórze, a jeszcze dłużej na ubraniach ;) Jest to już moja druga buteleczka owego kosmetyku. To chyba potwierdza jak bardzo lubię owy zapach :)


A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy?


Buziaki, Wasza A.

piątek, 22 sierpnia 2014

Projekt denko - lipiec i sierpień 2014.

     Chyba po raz pierwszy w mojej "karierze blogowej" przedstawię Wam 2 - miesięczny, a nie miesięczny, projekt denko. Przyznam, że nie miałam motywacji i czasu, aby usiąść na spokojnie przy denkowej torbie i opisać zużyte przeze mnie produkty ;) No, ale! Kiedyś musiałam się za to wziąć. Tak więc - zaczynajmy! :)


1. Płyn lawendowy do twarzy marki Fitomed. - Płyn ten bardzo dobrze odświeżał i nawilżał skórę. Latem, gdy temperatura na dworze sięgała ponad 30 stopni, był dla mnie zbawieniem! Jednakże posiada on jedną wadę... A mianowicie - ma koszmarny zapach! Intensywny i duszący. Gdy go stosowałam - nie mogłam oddychać przez kilkanaście sekund ;)

2. Płyn micelarny z serii "Sebio vegetal" marki Yves Rocher. - Kosmetyk ten idealnie sprawdza się w przypadku demakijażu twarzy. Robi to w prawie ekspresowym tempie. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej. Niestety, nie sprawdził się u mnie w przypadku usuwania makijażu z oczu. W tym przypadku - nieco podrażnia on skórę na powiekach oraz powoduje lekkie pieczenie oczu.

3. Dwufazowy płyn do demakijażu marki Flos-lek. - Recenzja na jego temat znajduje się w tym poście.

4. Gruboziarnisty peeling normalizujący do twarzy z Eveline Cosmetics. - Kilka miesięcy temu stosowałam jego kolegę - peeling "drobnoziarnisty". I muszę przyznać, że to jego poprzednik spisywał się u mnie lepiej. Owy produkt dość słabo masował twarz, przez co miałam wrażenie, że niedokładnie ją oczyszczał. Kosmetyk nie wysuszał skóry, nie pozostawiał na niej tłustego filmu. Peeling ma swoje wady oraz zalety, jednakże ja już po niego nie sięgnę.



5. Żel pod prysznic "Violet Passion" marki Isana. - Żel jak żel. Miał przyjemny zapach, który dość krótko utrzymywał się na ciele. Produkt nie wysuszał skóry, aczkolwiek też jej nie nawilżał. Wyróżnia go za to niska cena - ja kupiłam go za 2,99 zł :)

6. Olejek do kąpieli "Brzoskwinia & mango" z Farmony. - Uwielbiam ten olejek! Posiadał niesamowity zapach, którzy przypominał mi egzotyczne drinki z palemką :) Dodatkowo, po dodaniu go do wody wytwarzał bardzo dużą ilość piany. Moim zdaniem - jest to dość wydajny produkt. O ile ktoś nie wlewa go w ilości 1/4 - 1/2 opakowania na jedną kąpiel ;)

7. Pianotwory z Biedronki. - Kiedy zauważyłam post na ich temat na blogu Moniki - wiedziałam, że muszę je mieć ;) Może i nie są zbyt wydajne, ale umilały mi codzienną kąpiel. Tworzyły bardzo dużą ilość piany, jednakże ich zapachy nie były aż tak intensywne. Dla jednych jest to wada, dla innych - zaleta. Nie każda z nas lubi mocne aromaty :)

8, 9 i 10. Peelingi do ciała marki Bielenda w wersji zapachowej: arbuz, winogrona i papaja. - Jak zapewne kojarzycie - peeling arbuzowy był moim ulubieńcem jakiś czas temu. Pokochałam go za zapach i za jego działanie peelingujące. Niestety, wersja winogronowa i z papają nie przypadła mi do gustu. Zapachy tych wariantów były mdłe, nijakie, a produkty w wręcz zaskakująco szybkim tempie rozpuszczały się na ciele. Szkoda.

11. Mus do kąpieli z ekstraktem z truskawek ze Starej Mydlarni. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.



12. Szampon przeciwłupieżowy do włosów osłabionych oraz do pielęgnacji skóry głowy marki Clear. - Cóż, szampon ten nie spisał się u mnie najlepiej. Ani nie zwalczył mi łupieżu, ani nie zaprzestał wypadania włosów. Jedynymi jego zaletami są - przyjemny zapach, wydajność, nie wysuszanie i nie splątywanie włosów.

13. Odżywka do włosów w spray'u do włosów łamliwych i matowych marki Gliss Kur. - Skusiłam się na nią za namową dziewczyn, które obserwują mnie na fb :) Sporo z Was polecało odżywki z tej serii, więc zakupiłam tą z płynnym jedwabiem. Na początku nieco obciążała mi moje włosy, ale efekt ten zanikł po kilku pierwszych użyciach :) Produkt ułatwia rozczesywanie włosów oraz delikatnie je nabłyszcza. Polecam :)

14. Balsam do włosów "Odżywczo - Regeneracyjny" z serii Bania Agafii. - Niestety, produkt ten nie przypadł mi do gustu. Kosmetyk obciążał moje włosy, które po jego zastosowaniu wyglądały jakbym nie myła ich z 2 - 3 dni. Jestem nim rozczarowana :(



15. Antyperspirant "Floral Protect" marki Fa. - Bardzo często kupuję produkty owej firmy. Są tanie, mają przyjemne zapachy i dobrze chronią przed potem.

16. Woda toaletowa "Zmysłowa Magnolia" marki Świt Pharma. - Zakochałam się w tym zapachu! Jest intensywny, kobiecy, urzekający. Dla niektórych może wydawać się zbyt ciężki i raczej nieodpowiedni na lato. Ja, mimo wszystko, uzależniłam się od niego ;) 



17. Próbka kremu BB. - Wybaczcie, ale zapomniałam zapisać nazwę owego produktu. Pomijając to - raczej nie skuszę się na jego pełnowymiarową wersję. A to głównie z tego powodu, iż kosmetyk podkreślał pory oraz suche skórki.

18. Podkład kryjący "Make up HD" marki Soraya. - Kosmetyk ten zaliczyłabym do grona "przeciętniaków". Dość dobrze krył niedoskonałości, nie wysuszał skóry. Jednakże odcień 01, czyli niby najjaśniejszy, nadawał by się dla osób albo z dość mocną opalenizną, albo dla tych dziewczyn co często bywają w solarium!

19. Podkład "So Matte Perfect Stay" z Miss Sporty. - Kosmetyk ten posiadałam w najjaśniejszym odcieniu i służył mi on do rozjaśniania ciemnych podkładów. W tej roli - spisywał się dość dobrze. Trudno ocenić mi go "solo", bo prawie zawsze stosowałam go w duecie :)

20. Szminka "High Gloss" marki Gosh. - Jej recenzja znajduje się tu.

21. Tusz do rzęs "Scandal Eyes - Rockin' Curves" marki Rimmel. - Polubiłam ten tusz. Wydłużał i podkręcał rzęsy, a dodatkowo delikatnie je pogrubiał. Na początku byłam przerażona jego gigantyczną szczoteczką, ale później przyzwyczaiłam się do niej :) 

22. Korektor do brwi z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.



23. Pianka do golenia z Wilkinson. - Pianka ta znalazła się w moich kosmetycznych ulubieńcach maja. Daje ona niesamowity poślizg na skórze, co ułatwia nam golenie. Dodatkowo, ma przyjemny zapach i nie wywołuje alergii. W przyszłości na pewno ponownie się na nią skuszę :)

24. Chusteczki nawilżane lawendowe Dada. - Bardzo lubię produkty Dada. Chusteczki zawsze są mocno zwilżone płynem, nie wysychają szybko, dobrze usuwają kosmetyki kolorowe z dłoni albo... kurz z szafek ;)



25. Próbki kremów do twarzy. - Każda z tych próbek spisała się u mnie bardzo dobrze. Kremy nawilżały skórę, a większość z nich - nawet ją matowała. Wyjątek stanowią próbki kremów z serii "Arnica" marki Flos-lek, które nieco nabłyszczały twarz.



Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Jeśli tak - co o nim / o nich sądzicie?


Miłego weekendu - Wasza A.

niedziela, 6 lipca 2014

Czerwcowy projekt denko.

     Post denkowy miał ukazać się jeszcze przed moją przeprowadzką. Nie chciałam przenosić pustych opakowań z jednego mieszkania do drugiego. Niestety, zapomniałam o zrobieniu im zdjęć i pod koniec czerwca zapakowałam je w osobną torebkę i przetransportowałam do nowego lokum ;)


1. Ziołowy żel do mycia twarzy marki Fitomed. - Niestety, kosmetyk ten nie przypadł mi do gustu. Posiadał zbyt rzadką konsystencję, miałam wrażenie, iż niedokładnie oczyszcza moją skórę, a do tego - przesuszał ją! A niby jest to wersja dla cery wrażliwej...

2. Lekki krem brzozowy marki Sylveco. - Jego recenzja znajduje się tutaj.

3. Łagodzące mleczko oczyszczające marki L'oreal. - Przyznam, że nie jestem zwolenniczką mleczek do demakijażu. Jednak powyższy produkt na tyle przypadł mi do gustu, iż znalazł się nawet w ulubieńcach kosmetycznych miesiąca. Kosmetyk ten bardzo dobrze usuwał makijaż z twarzy, przy czym w żaden sposób jej nie podrażniał. I, co było dla mnie miłym zaskoczeniem, nie pozostawiał na twarzy aż tak bardzo tłustej i nieprzyjemnej warstwy. Ciekawe mleczko, ot co :)

4. Krem - korektor do twarzy z rosyjskiej edycji pudełeczka PinkJoy. - Bardzo żałuję, że wykończyłam ten kosmetyk... Krem bardzo dobrze nawilżał i jednocześnie matował moją skórę, dzięki czemu idealnie nadawał się do stosowania rano, pod makijaż. Nie zapychał porów skórnych, nie wywołał u mnie alergii. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go znaleźć w jakimś sklepie internetowym :)



5. Intensywnie nawilżający krem do rąk firmy Świt Pharma.- Jest to krem raczej przeciętny. Nie sprawdzi się w przypadku osób, które posiadają bardzo suchą skórę na dłoniach. Daje dość złudne uczucie nawilżenia, które znika po pierwszym kontakcie z wodą. Jakie są jego plusy? Dość szybko wchłania się w dłonie, nie pozostawia na nich lepkiej warstwy. I tyle.

6. Żel do mycia ciała o zapachu melona z Marizy. - Żel jak żel. Miał przyjemny, owocowy zapach, który nawet dość długo utrzymywał się na ciele. Nie wysuszał skóry, lecz też jej nie nawilżał. Taki "zwyklaczek" ;)

7. Peeling do ciała w wersji arbuzowej z Bielendy. - Mój ulubieniec! Wiem, że posiada parafinę wysoko w składzie, ale i tak go uwielbiam. Za zapach, za przyjemne masowanie ciała, za cenę. Szkoda tylko, że jest tak słabo wydajny.

8. Masło do ciała z olejem arganowym, masłem shea i witaminą E ze Starej Mydlarni. - Jeżeli czytałyście mój poprzedni post to wiecie, iż uwielbiam ten kosmetyk ;) W następnej notce napiszę o nim nieco więcej - bądźcie cierpliwe! ;))

9 i 10. Peelingi do ciała z serii Bania Agafii - "Odżywczy" oraz "Masujący". - Za jakiś czas na moim blogu ukaże się recenzja porównawcza obu produktów. Na dzień dzisiejszy zdradzę Wam tylko tyle, iż o wiele bardziej wolę wersję "Masującą" niż "Odżywczą" ;)






11. Tajemnicza odżywka do włosów z testów od serwisu Wizaż.pl - Moim zdaniem 100 ml to za mało by móc ocenić czy dany produkt drastycznie poprawi wygląd naszych włosów. Pomijając to - nie byłam zadowolona z tego kosmetyku. Po jego zastosowaniu moje włosy były obciążone, szybciej się przetłuszczały i nie wyglądały na bardziej "zdrowe"..

12. Szampon do włosów "Czarna kąpiel Agafii". - Przyznam, że polubiłam owy kosmetyk. Dobrze oczyszczał i odświeżał włosy, nie obciążał ich, nie zwiększał ich tempa przetłuszczania się. Może trochę plątał moje kłaki, ale po użyciu odżywki - wszystko wracało do normy :)

13. Odżywka do włosów jasnych marki Pilomax. - Ten produkt z serii spisał się u mnie lepiej niż szampon. Po jego zastosowaniu moje włosy rozczesywały się z łatwością, a do tego były przyjemnie gładkie i błyszczące.

14. Maska stymulująca wzrost włosów z serii Bania Agafii. - Kosmetyk ładnie nabłyszczał i wygładzał moje włosy, nie obciążał ich w żaden sposób. Jednakże nie zauważyłam, aby przyspieszył porost moich włosów czy też żeby na mojej głowie pojawiły się jakieś "baby hair". Szkoda ;)





15. Mgiełka do ciała "Pink Chiffon" z Bath&Body Works. - Kosmetyk ten namiętnie stosowałam w okresie jesienno - zimowym. Mgiełka niby posiada słodki zapach, ale jest on dość intensywny i mocno wyczuwalny. Nie raz usłyszałam od koleżanek pytanie "Czym tak ładnie pachniesz?". Tak, wyczuwały powyższą mgiełkę do ciała :)

16. Antyperspirant marki Dove. - Do produktów owej marki powracam bardzo często. Mają przyjemne zapachy, nie brudzą ubrań i dobrze chronią przed potem. Czego chcieć więcej? ;)





17. Róż do policzków marki Catrice. - Jego recenzję znajdziecie w tej notce.

18. Puder do twarzy "Idealist" marki Ingrid Cosmetics. - Jego recenzję możecie przeczytać w tym poście.



19. Nasienie kozieradki. - Niestety, nie jestem zbyt systematyczna w wcieraniu wywaru z kozieradki. Przez jakiś czas widziałam efekty po jej zastosowaniu. Na mojej głowie pojawiła się dość spora ilość "baby hair", włosy wypadały mi w mniejszej ilości. Jednak wystarczyło kilkudniowe jej odstawienie, a moje kłaki znowu zaczęły lecieć jak szalone...




 20. Krem matujący z serii "Anti Acne" marki Flos-lek. - W zeszłym miesiącu zużyłam 8 saszetek owego produktu,z z czego każda z nich wystarczyła mi na mniej więcej 3 zastosowania. Po 24 dniach stosowania chyba mogę co nieco napisać o tym produkcie ;) Przyznam, że polubiłam go. I to nawet bardzo. Krem ten idealnie nadaje się do stosowania pod makijaż. Dobrze matuje skórę, nie wysusza jej, nie zapycha porów skórnych. W planach mam zakup pełnowymiarowego opakowania tego produktu :)





21. Próbka kremu CC "Live Aura" z TonyMoly. - Zużyłam tę próbkę na 2 razy i nie jestem zadowolona, z efektu jaki dawał ten produkt na twarzy. Podkreślał wszystkie możliwe skórki i pory, nie potrafił dobrze dopasować się do koloru mojej skóry. Jestem na nie.


I to by było na tyle :) Jestem ciekawa jak prezentowały się Wasze projekty denka i czy miałyście któryś z powyższych produktów? ;)

Buziaki, Wasza A.


piątek, 16 maja 2014

Tak, tak - ulubieńcy kosmetyczni kwietnia ;)

    Jest połowa maja, a ja dopiero teraz przychodzę do Was z ulubieńcami kwietnia. Skleroza nie boli ;) Nie jest to zapewne pierwszy oraz nie ostatni raz, kiedy zapominam o produktach, które polubiłam w danym miesiącu. Chyba muszę zakupić sobie kalendarzyk oraz notować co i kiedy mam pisać na blogu ;) No, ale - zaczynajmy!


   To właśnie krem z rosyjskiej wersji pudełeczka PinkJoy wygrał w walce z kosmetykiem marki Sylveco o tytuł "Ulubionego kremu na dzień miesiąca kwietnia". Produkt ten niesamowicie nawilża skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Dodatkowo, matuje skórę - i to o wiele lepiej niż jego konkurent z Sylveco. I co najważniejsze - współgra z każdym możliwym podkładem. Obojętnie czy zastosuję ciężki i mocno kryjący Dermacol czy lżejszy krem BB marki Holika Holika. Krem spisuje się tak samo dobrze :)



   Przyznam, iż rzadko kupuję żele marki Dove. Jak dla mnie część z nich miała nieprzyjemne zapachy, a kilka, o dziwo, wysuszyło moją skórę. Jednak powyższy egzemplarz - podbił moje serducho ;)

   Kosmetyk, który urzekł moje serce, posiada 500 ml objętości i jest niesamowicie wydajny. Jego kremowa, wręcz aksamitna konsystencja sprawia, iż wystarczy nałożyć na dłoń / gąbkę jego niewielką ilość by umyć nim całe ciało. A jego zapach... to czysta rozkosz! Moim zdaniem jest to połączenie aromatu lodów pistacjowych z kwiatową nutą magnolii. Cudo! :) I, oczywiście, produkt nie wysusza skóry :)



   Peeling do ciała z olejkiem arganowym marki Paloma mogę zaliczyć do grona mocnych 'zdzieraków'. Bardzo dobrze masuje i przy tym wygładza skórę. Nie pozostawia przy tym tłustej i nieprzyjemnej warstwy, co jest jego niewątpliwą zaletą. Kosmetyk nie podrażnił mojej skóry, choć zapewne osoby z wrażliwym ciałkiem mogą być z niego niezadowolone :)

   Jego zaletą jest również dość dobra wydajność oraz zapach. Moim zdaniem jest to idealny produkt do stosowania w okresie jesienno - zimowym :)



   Nigdy nie pomyślałabym, że zapach tego typu przypadnie mi do gustu. Woda toaletowa marki Świt Pharma należy do grona zapachów dość ciężkich, intensywny i, jak nazwa produktu wskazuje, kwiatowych. Jak zapewne wiecie - jestem fanką perfum owocowych, dość słodkich. A mimo to, powyższy kosmetyk, spodobał mi się na tyle, by znaleźć się w ulubieńcach danego miesiąca.

   Woda toaletowa "Zmysłowa Magnolia" zaczarowała mnie od pierwszego powąchania. Jej zapach jest kobiecy, lecz moim zdaniem nadaje się głównie na wieczór. Jej trwałość nie jest aż tak powalająca - kosmetyk utrzymuje się na skórze co najwyżej cztery, w porywach do pięciu godzin. Mimo to - bardzo przypadł mi on do gustu :)




   Na koniec pozostawiłam znaną i, przez znaczną część dziewczyn, lubianą - pomadkę "Eliksir" marki Wibo w odcieniu 05. Posiada ona lekko beżowy odcień, który idealnie nadaje się do stosowania na co dzień czy też wieczorem do ciemnego makijażu oczu. Uwielbiam ten produkt przede wszystkim za przepiękne podkreślenie i nabłyszczenie ust. Pomadka nie wysusza ich, nie wchodzi w załamania. A do tego kosztuje ok. 8 - 10 zł. Aż żal nie skusić się choć na jeden produkt z tej serii ;)


Może miałyście któryś z powyższych produktów? Jeśli tak - to co o nim sądzicie?

Miłego weekendu, Wasza A. :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Nowości kosmetyczne - kwiecień 2014.

     Może część z Was będzie zawiedziona, ale w poście tym nie znajdziecie moich zakupów poczynionych z okazji promocji w Rossmannie czy też Drogerii Natura. Stwierdziłam, iż posiadam zbyt dużo kosmetyków kolorowych i kolejna szminka, podkład czy tusz do rzęs nie są mi w ogóle potrzebne. Ćwiczę silną wolę, ot co ;)


    Post ten będzie krótki, zwięzły i na temat. W ostatnim czasie byłam tylko dwa razy na zakupach i wybrałam tylko te rzeczy, które miałam już na wykończeniu. Staram się ograniczać ilość kupowanych kosmetyków i nawet nieźle mi to idzie :)



     Jakiś czas temu wstąpiłam do Drogerii Natura, gdzie w moim koszyczku wylądował żel pod prysznic Palmolive za cenę ok. 6 zł oraz jeden z antyperspirantów Adidas za ok. 8 - 9 zł. Na zdjęciu widoczny jest również olejek z Farmony z serii Tutti Frutti, który zakupiłam w Biedronce za cenę 4 zł ;) Duża część z Was go polecała, więc musiałam wreszcie go zdobyć.

      Na początku kwietnia zakupiłam również krem - żel do mycia twarzy z Be Beauty oraz żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą pod oczy marki Flos-lek. Niestety, zapomniałam zrobić im sesję zdjęciową :(



     Na początku kwietnia doszła do mnie paczuszka od pani Żanety, która reprezentuje firmę ŚWIT-Pharma. Miałam możliwość usłyszeć co nieco o owej marce, jak i produktach, jakie posiada w swoim asortymencie, na Spotkaniu Wrocławskich Blogerek. A teraz, dzięki pani Żanecie, mogę również przetestować kolejne kosmetyki ŚWIT-Pharma :)



     Ostatnimi nowościami, które zawitały do mnie, również w pierwszych tygodniach kwietnia, są dwa woski Yankee Candle oraz lekki krem brzozowy marki Sylveco. Powyższy zestaw otrzymałam w ramach współpracy z Mydlarnią Wrocławską. Pani Ania, jedna z współwłaścicielek Mydlarni, jest osobą miłą, uśmiechniętą, która posiada ogromną wiedzę na temat produktów znajdujących się w sklepie :) Aż przyjemnie było zwiedzać Mydlarnię w jej towarzystwie.


     I to by było na tyle. Czy to mało, czy dużo - musicie ocenić już same ;) W tym miesiącu postanowiłam większość pieniędzy wydać na podróże, a nie na kosmetyki. I tak oto w piątek wyruszam do... Białegostoku! ;)


Miłego wtorku!

Wasza A.