Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyonce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beyonce. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Kwietniowy projekt denko - 2015.

   Zeszły miesiąc minął mi nie tylko na robieniu zbyt dużej ilości zakupów, ale również na denkowaniu kosmetyków. I przyznam, że zebrałam dość sporo pustych opakowań. Oczywiście, są to główne buteleczki po produktach do kąpieli, no ale - ostatnio zużywam i kupuję je w nadmiernej ilości ;)

    O dziwo, udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków z działu "kolorówka". Chyba mogę być z siebie dumna, prawda? ;)



1. Płyn do kąpieli "Diamentowa kąpiel" marki Apart. - Kolejny dobry płyn owej marki. Ma przyjemny zapach, wytwarza dość dużą ilość piany. Szkoda tylko, że jego cena jest prawie 2 - krotnie wyższa niż standardowego kosmetyku tego typu. A jakość - taka sama...

2. Tabletki koloryzujące wodę o zapachu jagodowym z Lilliputz. - Jestem bardzo zawiedziona tym produktem. Barwił nie tylko wodę, ale również wannę. Jego zapach był nijaki, na pewno nie skojarzyłby mi się z jagodami. Ba! W ogóle nie przypominał aromatu jakiegokolwiek owocu. Spodziewałam się po nich czegoś innego...

3. Płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja. - Produkt ten posiada intensywny, waniliowo - ciasteczkowy zapach. Nie każdej z nas, kobiet, przypadnie do gustu. Ja byłam z niego zadowolona, ale do moich ulubionych aromatów - nie zaliczę go ;) Kosmetyk wytwarza dużą ilość piany, nie wysusza skóry, jest wydajny. A do tego, bardzo często, można znaleźć go w cenie promocyjnej.

4. Sól do kąpieli "Amazonia" z Bingo Spa. - Cóż, określę go mianem przeciętnego kosmetyku. Wytwarza minimalną ilość piany ( choć producent obiecuje coś wręcz przeciwnego ), barwi wodę na dość nieprzyjemny kolor, a do tego ma raczej nijaki zapach. Produkt - nie dla mnie.



5 i 6. Peelingi z serii "Let's Celebrate" marki Farmona. - Ich zbiorcza recenzja znajduje się tutaj.

7. Żel pod prysznic o zapachu owocu granatu marki Yves Rocher. - Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, nie wysusza skóry, nie wywołuje alergii. Jest średnio wydajny - jak to wszystkie żele z tej serii. Jednak i tak nie pobił wersji kawowej czy tej o zapachu orzechów macadamia ;)



8. Balsam o zapachu jabłkowym z Lirene. - Kosmetyk o cudownym, cukierkowo - jabłkowym zapachu, ale o przeciętnym działaniu. Balsam niby nawilżał skórę, ale efekt ten zanikał już następnego ranka. Może w okresie letnim spisałby się o wiele lepiej, ale zimą czy na początku wiosny - moja skóra pragnęła więcej nawilżenia.

9. Olejek do opalania Aile. - Aż wstyd przyznać się - ile ten kosmetyk ma lat! Kupiłam go na pierwszym roku studiów, czyli pięć lat temu. Jednak od prawie samego początku leżał na półce, prawie nieużywany ;) Nie lubię oleistych konsystencji, więc zrezygnowałam z tego produktu na rzecz standardowego kremu do opalania.

10. Żel do golenia "Satin Care - Olay" marki Gilette. - Przyznam, jest to dobry jakościowo produkt. Jednak spisuje się tak samo dobrze jak, np. pianki do golenia z Isany. A myślę, że nie warto przepłacać w tego typu kwestii ;) Co do żelu - dobrze zmiękcza włoski, ułatwia ich usuwanie. Nie podrażnia skóry, jest dość wydajny.

11. Żel antybakteryjny do rąk "Fresh Picked Apples" z Bath & Body Works. - Wiecie, że uwielbiam żele owej marki. Są małe, poręczne, wydajne, a do tego mają cudowne zapachy! Szkoda, że sklepy owej marki są tylko w Warszawie. Inaczej bardzo często bym do nich zaglądała ;)



12. Peeling i maska 2 w 1 "Ryż z ogórkiem" marki Ava Laboratorium. - Za jakiś czas napiszę osobny post na temat tego produktu. A w skrócie - peeling dość dobrze oczyszczał pory, ale nie był to efekt wow. Był wydajny, nie zapychał porów, nie wywoływał alergii. Jednak jak za cenę prawie 30 zł - mógł okazać się nieco lepszy.

13. Krem pod oczy marki Belea. - Możecie o nim poczytać w tym poście.

14. Krem matujący marki Balea. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

15. Żel - krem do mycia twarzy marki Nivea. - Kolejny przeciętniaczek. Raczej średnio oczyszcza skórę, a do tego pozostawia na niej nieprzyjemną, wyczuwalną warstwę. Dodatkowo, produkt ten nie jest zbyt bardzo wydajny.



16. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Jak się okazuje - mniejsze opakowanie owych chusteczek jest lepsze jakościowo niż te większe. Przy 30 sztukach - są one lepiej nawilżone, nie przedzierają się, wolno wysychają. Jestem na tak :)

17. Maseczka w płacie z ekstraktem z jagód. - Kolejny, maseczkowy ulubieniec. Płat maski jest dobrze nasączony, ale nie zsuwa się z twarzy. Dobrze nawilża i odżywia skórę, która po jej zastosowaniu jest przyjemna i miła w dotyku. Uwielbiam produkty tego typu dostępne na stronie E-bay :)

18. Maseczka "Gorąca czekolada i olejek pomarańczowy" marki Montagne Jeunesse. - Zakochałam się w tym produkcie! Ze względu na jego apetyczny zapach ( pachniał jak delicje pomarańczowe ), miłe uczucie ocieplenia skóry, oczyszczenie i wygładzenie, jakie dawał. Dodatkowo, maseczka była bardzo wydajna i łatwo spłukiwało się ją z twarzy. Cudo!

19. Kokosowa, nawilżająca maseczka z masłem Shea z Beauty Formulas. - Dość dobra maseczka - ale na pewno nie nawilżająca. Moim zdaniem, lepiej matuje i oczyszcza skórę. Niestety, jest dość kiepsko wydajna. A to dlatego, iż po otwarciu w dość ekspresowym tempie wysycha w saszetce.



20.  Woda perfumowana "Heat Rush" od Beyonce. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

21. Antyperspirant Neo "Fruity Flower" marki Garnier. - Kolejny bubel z kwietniowego projektu denko. Jedyną jego zaletą był przyjemny zapach. Niestety, produkt kiepsko chronił przed potem, po paru godzinach zaczął kleić się pod pachami, co nie było przyjemne. Chyba nie dla mnie są antyperspiranty owej marki ;)

22. Antyperspirant "Aloe Vera" z Rexona. - Bardzo lubię produkty tego typu owej marki. Są przystępne cenowo, wydajne i dobrze chronią przed potem. Możliwe, iż ta wersja spisałaby się nieco gorzej latem, przy wyższych temperaturach. Jednak wiosną - byłam z niej zadowolona.



23. Wygładzająca baza marki Hean. - Choć zostało jej dość dużo w opakowaniu - jej czas przydatności dobiegł końca. Wolę nie używać przeterminowanej bazy pod makijaż ;) A jej recenzja znajduje się tutaj.

24. Pomadki "Elixir" marki Wibo. - O tej szmineczce możecie przeczytać w tym poście porównawczym.

25. Kredka do oczu "Eye Max Precision" z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tutaj.

26. Tusz do rzęs "Scandaleyes" marki Rimmel. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

27. Puder "Skin Match" marki Astor. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

28. Próbka kremu CC marki Bell z serii hypoalergicznej. - Próbka ta wystarczyła mi tylko na 2 razy, a mimo to zaciekawiła mnie na tyle, że w przyszłości na pewno skuszę się na ten produkt. Kosmetyk wyrównał koloryt skóry, lekko ją zmatowił. Może nie dawał zbyt dużego krycia, ale na lato - będzie to jak najbardziej w porządku :)


A jak prezentuje się Wasz kwietniowy projekt denko?

Buziaki, Wasza A.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Mój ukochany zapach - "Heat Rush".

    Wybaczcie, że przez kilka dni było mnie mało na blogu. Miałam dość spore problemy z internetem, a do tego wyjechałam do domu rodzinnego. A tam musiałam pozałatwiać parę spraw związanych z weselem ;)

         Jednak dzisiaj nie chcę szczegółowo opisywać - co ciekawego porabiałam w ostatnim czasie :) Co to, to nie! Dziś przedstawię Wam jeden z moich ulubionych zapachów - "Heat Rush" od Beyonce.


Beyoncé Heat Rush to subtelny, kwiatowo - owocowy zapach. Jest świeży i figlarny, a jednocześnie bardzo zmysłowy.

Nuta głowy


Olśniewający zapach Beyoncé Heat Rush pobudza zmysły marakują, brazylijską wiśnią i czerwoną pomarańczą.

Nuta serca

Serce zapachu odzwierciedla kobiecość Beyoncé. Składa się na nie kwiatowa kombinacja żółtej orchidei tygrysiej, kwiatu mango oraz pomarańczowego hibiskusa.

Nuta bazowa


Miodowa ambra, drzewo tekowe oraz piżmo w bazie przywodzą na myśl brazylijskie plaże i zapach ciała skąpanego w słońcu.***

*** Informacje ze strony Beyonce Perfums .


   Pierwszy flakonik owych perfum zakupiłam sobie na studiach inżynierskich. Przyznam, że był to mój pierwszy zapach z tak zwanej "wyższej półki". Oczywiście, nie jest to może Dior czy Chanel, ale dla studentki kwota około 100 zł to jednak dużo ;) W zeszłym roku, w ramach prezentu świątecznego, otrzymałam kolejną buteleczkę owego kosmetyku.

    Zapach znajduje się w szklanym, ekskluzywnie wyglądającym flakoniku. Na przezroczystej zatyczce znajduje się wygrawerowana litera "B". Od Beyonce ;) Dodatkowo, kosmetyk zapakowany jest w pomarańczowy kartonik, na którego spodzie znajduje się jego skład.



    Perfumy "Heat Rush" posiadają typowo owocowy zapach. Słodki, dość intensywny, kuszący. Mi kojarzą się one z latem, z soczystymi owocami i... gorącą plażą ;) Gdy je używam od razu mam ochotę przenieść się na egzotyczne wyspy i pić drinki z palemką ;)

     Jak dla mnie jest to zapach ciepły i jakby radosny. Przyznam, że nie raz poprawił mi humor w gorsze dni. Otula ciało i z biegiem czasu nieco się zmienia. Na początku pachnie jak koktajl owocowy. Po paru godzinach można w nim wyczuć intrygujące nuty kwiatowe, które są połączone z jakąś cięższą, kuszącą nutą. Czyżby to piżmo?


   Perfumy Beyonce dość długo utrzymują się na skórze. Ja wyczuwam je przez może 2 - 3 godziny, ale inni czują je nawet po 6 - 8 godzinach od aplikacji. Oczywiście, zapach dłużej utrzymuje się, gdy zastosujemy je na ubraniach. 

    Pokochałam ten zapach od pierwszego zastosowania i zapewne za parę lat ponownie po niego sięgnę. Gdy znowu za nim zatęsknię ;) Po wykończeniu tego flakonika skuszę się na inne perfumy. Aby zaspokoić moją ciekawość ;))


A może któraś z Was miała owy zapach? Co o nim sądzicie?


Buziaki, Wasza A.


poniedziałek, 22 września 2014

Kosmetyczni ulubieńcy wakacji '14.

     Chociaż wakacje już dawno minęły - ja jeszcze na chwilę do nich powrócę. A mianowicie - przedstawię Wam moich kosmetycznych ulubieńców, czyli produkty, które polubiłam i stosowałam bardzo często w okresie wakacyjnym.


    Chyba nikogo nie zdziwi, że wśród ulubieńców znalazł się produkt wręcz idealny do stosowania w okresie letnim - przyspieszacz do opalania marki Soraya. Stosowałam go za każdym razem, gdy wybierałam się nad jezioro czy też morze. Posiada przyjemny zapach, szybko wchłania się w skórę i, rzeczywiście, przyspiesza proces brązowienia się skóry.

     Przypadł mi do gustu również żel pod prysznic marki Balea z edycji letniej, limitowanej - "Carambola Lambada". Przede wszystkim polubiłam go za jego niesamowicie intensywny i owocowy zapach, który umilał mi codzienne kąpiele. Produkt nie wysuszał mojej skóry, był dość wydajny. Jego cena również jest przystępna. Szkoda tylko, że kosmetyki owej marki są dość trudno dostępne w Polsce :(

     Jeszcze jakiś czas temu nie rozumiałam fenomenu olejków do kąpieli z serii "Tutti Frutti" marki Farmona. A teraz? Sama pokochałam jeden z nich! ;) Urzekł mnie jego intensywny, brzoskwiniowy zapach, który wypełnia całą łazienkę w kilka sekund. Dzięki temu produktowi w mojej wannie powstaje naprawdę duża ilość pianki, której jestem miłośniczką :) Kosmetyk nie wysusza skóry, aczkolwiek nadaje jej bardzo przyjemny oraz owocowy zapach.




     W te wakacje polubiłam również serum do twarzy marki Yves Rocher. O tym kosmetyku powstanie osobna notka. Mimo to - napiszę o nim tutaj parę słów :) Produkt ten idealnie spisywał się w ciepłe, lipcowe oraz sierpniowe dni. Matował skórę, wygładzał ją, lecz jej nie wysuszał. Bardzo szybko wchłaniał się i nie pozostawiał na twarzy lepkiej warstwy. Stosuję go aż do dzisiejszego dnia i nie zdziwię się jak w przyszłości ponownie po niego sięgnę :)

     Hialuronowy płyn micelarny marki Świt - Pharma otrzymałam na Wrocławskim Spotkaniu Blogerek. Zaczęłam go stosować dopiero w okresie wakacyjnym i... żałuję, że nie sięgnęłam po niego wcześniej! Kosmetyk bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy oraz z okolic oczu. Nie podrażnia skóry, nie wysusza jej i nie pozostawia na niej lepkiej, nieprzyjemnej warstwy. Po mniej więcej 3 wacikach możemy cieszyć się czystą twarzą bez makijażu :)




     Przez ostatnie 3 miesiące namiętnie stosowałam jedną ze szminek marki Bell - "Glam & Sexy". Jest to kosmetyk o dość ciemnym kolorze. Jednakże bardzo ładnie i nie nachalnie nabłyszcza on usta, co bardzo mi się w nim podoba. Pomadka może i nie utrzymuje się zbyt długo na moich wargach, ale ładnie się na nich prezentowała - a to jest chyba najważniejsze :)

     W te wakacje zaczęłam stosować drugie opakowanie tuszu do rzęs "Magnetic Look" marki Eveline Cosmetic. I, o dziwo, dopiero teraz zakochałam się w tym kosmetyku ;) Po jego zastosowaniu moje rzęsy są wydłużone, dość dobrze pogrubione oraz podkręcony. Co najważniejsze, produkt nie skleja rzęs oraz nie osypuje się w ciągu dnia. Jestem z niego bardzo zadowolona i może za jakiś czas skuszę się na jego trzecie opakowanie :)

     Ostatnim ulubieńcem z kolorówki jest paleta cieni "Undress Me Too" marki MUA, do której powróciłam w okresie letnim. W jej opakowaniu znajdziemy 10 cieni w odcieniach beżowych, miedzianych czy też brązowych. Można z nich wyczarować nie tylko makijaż dzienny, ale również wieczorowy. Są to cienie dobrze napigmentowane, które dobrze utrzymują się na bazie. Ich cena również jest przystępna - za paletkę zapłacimy ok. 20 zł.




     I oto mój ostatni ulubieniec wakacji - perfumy "Heat Rush" od Beyonce. Jest to zapach typowo owocowy, słodki, idealnie pasujący do letniej aury. Długo utrzymuje się na mojej skórze, a jeszcze dłużej na ubraniach ;) Jest to już moja druga buteleczka owego kosmetyku. To chyba potwierdza jak bardzo lubię owy zapach :)


A jacy są Wasi wakacyjni ulubieńcy?


Buziaki, Wasza A.

sobota, 14 grudnia 2013

Nowości kosmetyczne i nie tylko :)

     Ostatnio na blogach zauważyłam mały wysyp postów dotyczących zamówień w ramach Dnia Darmowej Dostawy czy też tych, które pokazywały cóż ciekawego przyniósł Wam Święty Mikołaj ;) Ja czekałam z tym postem, ponieważ chciałam, aby wszystkie paczki trafiły wreszcie w moje łapki. I oto nadszedł ten czas ;)


     Moim jedynym zamówieniem, które poczyniłam w ramach Dnia Darmowej Dostawy, były produkty z Aromatelli. Już od pewnego czasu kusiły mnie ich granulki zapachowe. Jednak kiedy w ich ofercie ujrzałam woski sojowe - wiedziałam, że muszę u nich wreszcie coś zamówić!

     I tak oto skusiłam się na 2 opakowania granulek zapachowych, 2 sojowe woski oraz jeden olejek do kominka.


     Kilka dni po otrzymaniu paczuszki z Aromatelli zaczęłam dostawać paczuszki od panów i pań Mikołajowych ;) Pierwsza Pani Mikołajowa doskonale wiedziała, że uwielbiam długie, ciepłe kąpiele i to, że w wolnych chwilach lubię coś gotować czy też piec. W mojej paczuszce znalazłam dużą, różaną kulę do kąpieli oraz mini zestaw z foremkami silikonowymi i książeczką do robienia własnych pralinek.


    Jestem uzależniona od kubków, a tym bardziej od tych, które mają motyw babeczkowy, muffinkowy lub w jakiś inny sposób przypominający słodkości ;) Z tego też względu, kiedy otrzymałam powyższe cudeńko, byłam zachwycona! W blaszanych pudełeczku już wylądowała kawa o smaku Rafaello ;)


     Ostatnią paczuszkę otrzymałam od mojego osobistego Pana Mikołaja. Już od jakiegoś czasu marzyły mi się jakieś inne zapachy niż mgiełki z Bath & Body Works, od których może i jestem uzależniona, ale których zapachy zaczęły mnie lekko męczyć.

     W paczuszce znalazłam wodę toaletową "Heat Rush" od Beyonce oraz wodę perfumowaną "Hidden Fantasy" od Brintey Spears. Każda buteleczka ma pojemność aż 100 ml! Kiedy ja to zużyję? ;)


*****


Życzę Wam miłego weekendu!

 Wasza A. ;)