Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donegal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donegal. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 lipca 2013

Projekt denko - lipiec 2013.

Hej wszystkim!

   Jako, że mamy dzisiaj ostatni dzień lipca to przychodzę do Was z projektem denko. W tym miesiącu zużyłam raczej standardową ( dla mnie ;) ) ilość produktów. Zużyłam sporą część próbek, które posiadałam w swoich zbiorach. A mimo wszystko – kosmetyków zamiast ubywać to ciągle przybywa...


*****



1. Peeling do ciała „Figi & daktyle” marki Farmona. - Mój ulubieniec tego miesiąca! Ma zabójczy, owocowy zapach, a do tego jest chyba najlepszym zdzierakiem, jakiego miałam możliwość używać do tej pory. Z tego co wiem – kosmetyk ten jest również dostępny w 3 innych wariantach zapachowych i jestem pewna, że się na nie skuszę :) / Cena – ok. 3,50 zł

2. Bioenergetyzujący żel pod prysznic z Eveline Cosmetics. - Jak dla mnie był przeciętnym żelem pod prysznic. Dobrze mył moje ciało, ale przy okazji nieco je wysuszał. I, o zgrozo, jego zapach był mało przyjemny. Wolałam balsam z tej samej serii. / Wygrana w konkursie.

3. Żel pod prysznic „Kokos & nektarynka” marki Balea. - Uwielbiałam ten żel głównie za jego nektarynkowy, słodziutki zapach. Jego dodatkowym plusem był fakt, iż nie wysuszał mojej skóry. Na pewno jeszcze kiedyś do niego powrócę :) / Cena – 4,50 zł



4. Krem do ciała o zapachu granata i figi z Isany. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie spisał się u mnie ani jako mazidło do ciała, ani do kremowania włosów. Miał zbyt rzadką konsystencję, która strasznie długo wchłaniała się w skórę. Do tego kosmetyk dość kiepsko radził sobie z nawilżaniem. Jestem zawiedziona jego działaniem. / Cena – ok. 10 zł

5. Balsam do ciała w kostce o zapachu Neroli marki Song Of India. - Dość intrygujący kosmetyk, któremu mam zamiar poświęcić osobną notkę. Miał intensywny, lekko duszący zapach, ale wspaniale nawilżał i odżywiał moją skórę. Szkoda, że jego wydajność była taka kiepska... / Otrzymane na spotkaniu blogerek od Helfy.pl



6. Balsam brzoskwiniowy do dłoni z BingoSpa – jego recenzję znajdziecie TU. / Otrzymany w ramach współpracy z BingoSpa

7. Szampon do włosów „Moc i blask” marki Timotei. - Bardzo polubiłam ten szampon – głównie za jego delikatny i długo utrzymujący się na włosach zapach oraz jego dobroczynne działanie na moje kłaki. Kosmetyk wygładzał moje włosy, nie przetłuszczał i nie obciążał ich. Już zakupiłam jego drugą, nieco mniejszą buteleczkę :) / Cena – ok. 7,50 zł




8. Rozświetlający peeling do twarzy z Bourjois. - No cóż, kosmetyk ten nie powalił mnie na kolana. W swojej objętości miał bardzo mało niewielkich drobinek, które delikatnie masowały moją skórę. Preferuję mocniejsze „zdzieraki”. / Wygrana w konkursie.

9. Tonik ogórkowy z Ziaji. - Wspaniały tonik za niską cenę. Kosmetyk dobrze odświeżał moją skórę, matował ją na dość długi czas i pozostawiał ją delikatną w dotyku. Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę. / Cena – ok. 6 zł

10. Mleczko + tonik 2 w 1 z Yves Rocher. - Jestem zawiedziona działaniem tego produktu. Kosmetyk dość kiepsko radził sobie z mocniejszym makijażem na mojej buzi, a do tego strasznie podrażniał moje oczy. / Cena – ok. 10 zł

11. Żel do mycia twarzy do cery mieszanej i tłustej marki Nivea. - Uwielbiam ten produkt! Żel bardzo dobrze oczyszcza skórę z wszelakich zanieczyszczeń, nie powoduje uczucia ściągnięcia i nie wysusza skóry. Jest dość kiepsko wydajny, ale i tak bardzo go polubiłam :) / Cena – ok. 9 zł



12. Dezodorant „Pink Passion” z Fa. - Dezodoranty tej marki kupuję na przemian z produktami z Rexony. Mało który z nich mnie zawiódł – większość nie brudzi ubrań, nie pyli w nadmiernych ilościach i dobrze radzi sobie z ochroną przed potem. / Cena – ok. 7 zł

13. Woda perfumowana „Pink” z La Rive. - Uwielbiałam ten zapach! Woda ta była niby słodka, ale po pewnym czasie od jej użycia można było wyczuć w niej nieco ostrzejsze nuty. Kosmetyk ten jest tani, ale mimo tego jego zapach długo utrzymuje się na skórze. / Cena – ok. 20 zł



14. Zmywacz żelowy o zapachu mango marki Donegal. - Mój ulubieniec wszech czasów! Jego recenzję znajdziecie Tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.



15. Intensywnie regenerująca maseczka do włosów ciemnych „Biovax” z L'Biotici. - Pokazuję ją na osobnym zdjęciu, bo to właśnie ta 20 ml saszetka sprawiła, iż skusiłam się na pełnowymiarową maseczkę do włosów tej firmy. A więcej o maseczce Biovax – dowiecie się już wkrótce ;) / Cena – 3 - 4 zł




16. Mnóstwo próbek i maseczek.

*****


A jak wygląda Wasze lipcowe denko? ;)

poniedziałek, 29 lipca 2013

Nowości kosmetyczne lipca.

Hej dziewczyny!

   Lipiec był dla mnie dość intensywnym miesiącem - sporo wyjazdów, spotkań, a przede wszystkim zakupów kosmetycznych. Myślałam, iż jeden post powinien być wystarczający, aby pokazać Wam co udało mi się upolować w ostatnim czasie. Jednak patrząc na zakupy jakie poczyniłam - mogłam zrobić chociażby dwie notatki ;)) Ale do rzeczy!


   Na samym początku lipca zrobiłam zakupy w Super - pharmie. Dostałam dość ciekawe kupony promocyjne, dzięki którym zdobyłam szampon Timotei jak i żel pod prysznic Radox po 1,99 zł / sztuka oraz żel do mycia twarzy marki Nivea za ok. 8,50 zł. Oprócz tego zakupiłam tonik marki Garnier ( mój z Ziaji był wtedy na wykończeniu ) oraz szampon tej samej marki do włosów przetłuszczających się. Oba produkty również były objęte promocją.


    Kilka dni później w moje łapki wpadła przesyłka od Doliny Kremowej w ramach akcji "Przygarnij kosmetyk". Wybrałam rumiankowy krem do rąk oraz żel pod oczy z Farmony. O ostatnim kosmetyku możecie poczytać w ostatniej notce na blogu :)


     Obiecałam sobie, iż nie kupię sobie kolejnego podkładu do twarzy dopóki nie wykończę kosmetyków, które mam w swojej kosmetyczce. Jednak jak zobaczyłam podkład marki Bell za ok. 8 - 9 zł to od razu wrzuciłam go do sklepowego koszyczka ;) Dodatkowo skusiłam się na pomadkę ochroną marki Nivea za nie całe 4 zł.


    Gdzieś w połowie lipca wybrałam się na mini zakupy do Rossmanna. Zakupiłam wtedy odżywkę do paznokci z Miss Sporty ( moje pazurki znowu zaczynają dość często się łamać :( ) oraz rumiankową pomadkę do ust z Alterry, która służy mi jako odżywka do rzęs :)


    Jako, że w połowie sierpnia wylatuję na 2 tygodnie do Anglii, postanowiłam zakupić sobie komplet małych pojemniczków, aby móc przelać do nich kosmetyki, które posiadam w nieco większej pojemności. Zestaw z Empiku zawierał: 2 x pudełeczko na krem, 2 x opakowanie z otwarciem typu klik, 1 x opakowanie z pompką, 1 x opakowanie z pryskiwaczem ^^


    Przy okazji zakupów w Empiku postanowiłam wejść na chwilę do Super - pharmu. Udało mi się trafić na promocję dermokosmetyków i zdecydowałam się na zakup pianki oczyszczającej do mycia twarzy marki Iwostin oraz próbkę maski do włosów ciemnych z L'Biotici.


    Czas na pokazanie rzeczy, które udało mi się zakupić podczas mojej wizyty w Warszawie. Jak do tej pory jeszcze nigdy nie skusiłam się na zakup wosków Yankee Candle, tak nagle Ania mnie do tego zachęciła ;) Inteligentna Al - kupiła woski, a przecież nie ma nawet do nich kominka ^^


    Głównym punktem zakupów w Złotych Tarasach był sklep "Bath & Body Works". Udało mi się trafić na promocję - kup jedną mgiełkę, a drugą dostaniesz za 1 grosz. I tak w moje rączki wpadła mgiełka z nowej, letniej kolekcji "Rome Honeysuckle Amore" oraz słodka i intensywna "Pink Chiffon". Dodatkowo wybrałam sobie żel antybakteryjny o zapachu jabłek - zakochałam się w jego zapachu i nie mogłam go nie kupić! <3


    Pod koniec lipca wybrałam się do galerii handlowej "Magnolia" w celu zakupienia nożyczek do włosów. Dość często fryzjerzy nie obcinali mnie tak jakbym chciała, więc postanowiłam sama zadbać o swoje kłaczki ;) Dodatkowo, oprócz nożyczek, skusiłam się na mój ukochany żelowy zmywacz do paznokci, cień do powiek z Catrice ( przeceniony z 12 zł na 4 zł! ) oraz czepek do kąpieli.

I na sam koniec, bez zbędnego opisu, pokażę Wam cóż w tym miesiącu otrzymałam do testowania:





I coś, co ucieszyło mnie najbardziej - pomadki nabłyszczające:


W kolorach ( od lewej ) :





*****

   I to by było na tyle! W tym miesiącu wydałam za dużo pieniędzy i jestem tego świadoma. I wiem, że to nie koniec moich 'wariacji'. Dostałam kolejne kupony do sklepu Super-pharm i już poczyniłam małe zakupy, które jeszcze nie zostały uwiecznione na zdjęciach. Chyba muszę iść na odwyk ;)

A co ciekawego Wy kupiłyście w tym miesiącu?

Buziaki, Al. :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Projekt denko - maj 2013.

Hej dziewczyny!

     Dzisiaj przychodzę do Was z co miesięcznym projektem denko. Tym razem zużyłam nieco mniej kosmetyków. Dlaczego? Zaczęłam zmuszać się do używania ciągle tego samego kosmetyku, a nie otwierania kolejnych buteleczek. I nawet nieźle mi z tym poszło ;)


     W tym miesiącu nie zużyłam żadnego szamponu - cały czas stosuję lawendowy szampon z Ziaji. I mam nadzieję, że szybko mi się skończy, bo to co robi z moimi włosami w ogóle mnie nie zadowala :( W projekcie denko nie ujrzycie też żadnego pustego opakowania po kremie do rąk. Aż wstyd się przyznać, ale mam otwarte aż 4 tubki kremów i jakoś nie mogę ich zużyć ;) Ale do rzeczy!


1. Peeling do ciała "Liczi i rambutan" firmy Farmona. - Kosmetyk ten spisał się u mnie lepiej niż jego kolega "Kiwi i karambola". Miał ostrzejsze drobinki peelingujące, a jego konsystencja była bardziej gęsta. Jedynie jego zapach zaczął mnie męczyć pod koniec jest "życia". / Cena - w promocji ok. 8 zł

2. Scrub - masaż pod prysznic z serii "Slim Extreme 3D" firmy Eveline Cosmetics. - Dobrze wygładzał skórę, nic poza tym. Odsyłam Was do jego recenzji - TU. / Cena - ok. 13 zł

3. Peeling do ciała o zapachu borówkowym Be Beauty. - Uwielbiałam jego zapach i jego ostre drobinki peelingujące. Ostatnio skusiłam się na jego brata o zapachu winogronowym :) A recenzję kosmetyku znajdziecie TU. / Cena - 8 zł

4. Bioenergetyzujący balsam do ciała z Eveline Cosmetics. - Był moim kwietniowym ulubieńcem. Idealnie nawilżał moją przesuszoną skórę, pozostawiając ją delikatną i gładką w dotyku. Miał delikatny, przyjemny zapach, który umilał codzienną pielęgnację. Kiedyś jeszcze do niego powrócę :) / Wygrana w konkursie.

5. Mydełko jabłkowe z The Secret Soap Store. - Jedno z gorszych mydełek tej marki, które miałam szansę testować. Kosmetyk w ogóle nie posiadał jabłkowego zapachu, a do tego przesuszał moje dłonie. Jestem na nie! A recenzję mydełek znajdziecie TU. / Otrzymane w ramach współpracy.

6. Żel pod prysznic o zapachu kwiatu lotosu z Yves Rocher. - Cóż, jestem nieco rozczarowana tym kosmetykiem. Jego zapach był przyjemniejszy w buteleczce niż na ciele. A do tego był mało wydajny. Posiadam jeszcze jeden żel z tej serii - o zapachu kawy. Mam nadzieję, że on spisze się lepiej. / Cena - ok. 8 zł


7. Płyn micelarny do demakijażu z witaminą C marki Lirene. - Chwilowo jest moim ulubieńcem w kwestii zmywania makijażu! Nie podrażnia, nie uczula, nie szczypie w oczy. Więcej informacji na jego temat znajdziecie Tu. / Cena - ok. 10 zł

8. Normalizujący tonik matujący marki Tołpa. - Bardzo dobrze radził sobie z moją mieszaną cerę - oczyszczał ją, matował, nie podrażniał. A szczegółową recenzję znajdziecie Tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

9. Hipoalergiczny żel do mycia twarzy marki Biały Jeleń. - Mam co do niego mieszane odczucia. Niby dobrze oczyszczał twarz z wszelakich zanieczyszczeń, ale powodował jej nadmierne przesuszanie się. Recenzja - TU. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

10. Regenerujący krem korygujący marki Tołpa. - Dobrze nawilżał i odżywiał moją skórę. Niestety, nie współgrał z serum nawilżającym, który stosowałam, i niemiłosiernie się na nim ważył. Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

11. Chusteczki do demakijażu z Bourjois. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie nazwałabym ich w ogóle chusteczkami do demakijażu, ponieważ ledwo co usuwały makijaż. A co robiły z tuszem do rzęs - to już istna masakra. Zamiast go zmywać - rozmazywały go i wyglądałam jak Panda ;) / Wygrana w konkursie.


12. Naturalny dezodorant w spray'u "Fizzy Energy" z Adidasa. - Uwielbiam słodkie zapachy, więc i ten przypadł mi do gustu. Dłużej utrzymywał się na ubraniach, a nie na ciele. Wybaczam mu to, bo kosztował tylko 14 zł ;) Recenzja - tu. / Cena - ok. 14 zł

13. Dezodorant "Fresh Jasmine" z Fa. - Dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań i nie tworzył duszącej mgiełki podczas jego aplikacji. A jego zapach był delikatnie kwiatowy i przyjemny dla mojego nosa ;) Na pewno jeszcze nie raz do niego powrócę. / Cena - 7 zł


14. Krem BB od Anny Lotan. - Mam co do niego mieszane odczucia. Niby nie tworzył efektu maski i nie podkreślał suchych skórek. Ale przy okazji powodował nadmierne świecenie się skóry. No i jego cena... Recenzja - Tu. / Otrzymane w ramach współpracy.

15. Lakier do paznokci "Violet delight" firmy Donegal. - Kolejny produkt, który nie do końca mnie zadowolił. Miał ładny, fioletowy odcień i szybko wysychał. Jednakże tworzył nieestetyczne smugi i odpryskiwał po 2, 3 dniach. Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

16. Pomadka ochronna z Under Twenty. - Otrzymałam ją jakiś czas temu jako gratis do peelingu 3 w 1 tej samej marki. O dziwo, kosmetyk nawet nieźle się spisywał. Dobrze nawilżał i nabłyszczał moje usta. Niestety, raczej nie jest dostępny w sklepach. / Gratis do kosmetyku.

17. Błyszczyk do ust w kolorze "Romance" z Miyo. - Ten błyszczyk ma już tyle miesięcy, że musiałam go zużyć do końca. Produkt miał śliczny zapach - jak malinowa Mamba. Ładnie prezentował się na ustach, ale niestety - tylko przez krótki czas. Recenzja - tu. / Cena - ok. 7 zł

18. Tusz do rzęs "Lift Lash XXL Volume" z Wibo. - Jeden z gorszych tuszy, jakie używałam dotychczas. Sklejał rzęsy, po kilku godzinach się osypywał, dzięki czemu wyglądałam jak Panda. Jestem na NIE! Recenzja - tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


19. Odżywka do włosów "Long Repair" firmy Nivea. - Jestem zawiedziona tym kosmetykiem. Oprócz ułatwienia rozczesywania włosów, nie zrobił nic pożytecznego. Miałam nawet wrażenie, że bardziej przesusza mi końcówki włosów :( / Cena - 8 zł

20. Chusteczki zwilżane z Kauflanda. - Miały to być chusteczki do higieny intymnej, ale zużyłam je do wycierania dłoni, np. z podkładu. / Cena - ok. 2 zł

21. Duuuuużo maseczek - z Perfecty i Ziaji. - Tutaj nie będę się rozpisywać, bo nie ma sensu ;) Tylko jedna z tych maseczek mnie rozczarowała - koktajlowa maseczka S.O.S. z Perfecty. Strasznie długo wchłaniała się w skórę. A do tego dzięki niej miałam całą złotą twarz. Dosłownie ;) / Ceny - ok. 1,50 zł każda

***

Uff, to już koniec ;) Puste opakowania wylądowały już w koszu, a ja mogę zużywać kolejne kosmetyki. Tym razem muszę większą uwagę przykuć do zużywania kremów do rąk - co za dużo to nie zdrowo ;)

A jak wyglądał Wasz projekt denko? ;)

Buziaki, A. :)

niedziela, 3 marca 2013

Mój hit kosmetyczny - żelowy zmywacz do paznokci o zapachu mango firmy Donegal.

Hej dziewczyny!

     Dzisiaj chciałabym bliżej przedstawić Wam jeden z kosmetyków, który znalazł się w gromadce "Ulubionych kosmetyków stycznia". Mowa tutaj o żelowym zmywaczu do paznokci o zapachu mango firmy Donegal.


     Jeszcze do początku stycznia używałam wyłącznie płynnych zmywaczy do paznokci. Szczerze napisawszy bardziej zwracałam uwagę na ich niską cenę i dobre zmywanie lakieru niż na ich skład i niepożądane działania na płytkę paznokcia. I doigrałam się. Zmywacz do paznokci z wyciągiem z kasztanowca z Biedronki spowodował przebarwienie jak i przesuszenie moich paznokci jak i skórek wokół nich.

     Moim wybawieniem stał się żelowy zmywacz do paznokci firmy Donegal. Jest to mój pierwszy produkt tego typu, który ma bardziej zbitą, wręcz "kisielowatą" konsystencję.

     Kosmetyk znajduje się w przezroczystym opakowaniu o objętości 150 ml. Buteleczka posiada standardowy otwór z dziurką na środku. Oprócz tego na opakowaniu znajduje się etykieta z informacją na temat działania jak i składu produktu.

     A oto zdjęcie składu:


     Jak już wcześniej wspominałam, zmywacz ma konsystencję jakby kisielu o kolorze pomarańczowym. Zapewne jakaś część z Was jest ciekawa - czy kosmetyk ten naprawdę pachnie jak mango? Moim zdaniem - tak :) Oczywiście, w opakowaniu można wyczuć aceton, ponieważ znajduje się on w składzie tego produktu. Jednakże nuta ta jest o wiele mniej drażniąca niż w przypadku innych zmywaczy. Podczas jak i po zmywaniu - można wyczuć wyłącznie owocowy zapach :)


     Nie bez powodu kosmetyk ten znalazł się w ulubieńcach stycznia. Jestem zachwycona jego działaniem! Zmywacz bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem lakieru z paznokci - nawet jeśli zmywamy lakier o ciemnym odcieniu. Oprócz tego nie wysusza ani nie zabarwia płytki paznokcia, co jest jego bardzo dużym plusem.

     Zmywacz firmy Donegal jest również bardzo wydajny. Używam go już od półtora miesiąca, mniej więcej co 3 dni, i zostało mi go jeszcze ok. 3/4 opakowania. 


     Jedyną jego wadą jest jego dostępność. Z tego co wiem to chwilowo można go kupić tylko na stronie internetowej firmy Donegal. Chociaż ja mam nadzieję, że już za jakiś czas ujrzę ten produkt w stacjonarnej drogerii :)

Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego opinię.

A jaki jest Wasz ulubiony zmywacz do paznokci? :)

Pozdrawiam, A. :)

piątek, 1 marca 2013

Lakier do paznokci od firmy Donegal.

Hej dziewczyny!

     W styczniu otrzymałam paczkę od firmy Donegal, która zawierała trzy produkty - żelowy zmywacz do paznokci o zapachu mango, szklany pilnik oraz lakier do paznokci. Od tego dnia minęło już sporo czasu i myślę, że mogę ocenić ten kosmetyk :)


     W moje ręce trafił lakier o numerze 7114 i nazwie Violet Delight. Kosmetyk znajduje się w szklanej, sześciennej buteleczce o pojemności 6 ml. Objętość ta jest idealna - przynajmniej możemy być pewne, iż kosmetyk nie zgęstnieje lub nie wyschnie nam ze starości.

     Lakier posiada troszkę niewygodną sześcienną nakrętkę, która zaopatrzona jest w dość cienki pędzelek. Wymiary pędzelka mi odpowiadają, ponieważ pozwala on na dokładne pomalowanie moich wąskich paznokci.


     Efekt, jaki daje ten kosmetyk na paznokciach, jest zadowalający. Lakier ma taką samą barwę jak w słoiczku. Niestety, aby uzyskać taki efekt trzeba zastosować minimum dwie warstwy. W przypadku jednej warstwy powstają nieestetyczne smugi. Na szczęście czas wysychania kosmetyku jest dość krótki.

     Osoby, które nie przepadają za zbyt częstym malowaniem paznokci, będą nie zadowolone z jego trwałości. Już po pierwszym dniu lakier zaczyna zdzierać się na końcówkach, a po trzech - pojawiają się odpryski.


     Kolor, mimo tego iż jest dość ciemny, z łatwością zmywa się z paznokci i nie przebarwia ich w jakikolwiek sposób.

     Lakiery są dostępne m. in. na stronie firmy Donegal. Jednakże przed ich kupnem radziłabym spojrzeć na poniższe zestawienie kolorystyczne tych kosmetyków, które zostało wykonane przez dziewczyny z Klubu Kejt. Zdarzyło się, że niektóre kolory w rzeczywistości odbiegały od tego jak wyglądały na zdjęciu.


Kosmetyk do testów otrzymałam od serwisu bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.



Fakt, iż otrzymałam kosmetyk do testów, nie wpłynął na jego ocenę.

A jaki kolor przypadł Wam do gustu? :)

Pozdrawiam!

sobota, 2 lutego 2013

Ulubieńcy stycznia 2013!

Witajcie Moje Drogie! :)

     Długo zastanawiałam się czy pisać dzisiejszy post - wczoraj poszalałam na Balu Inżyniera i jestem padnięta! Zabawa była fajna, choć parę razy miałam ochotę potrząsnąć niektórymi dziewczynami, które pić nie umieją a piją bez umiaru. A potem, takie istotki, zajmowały ubikacje na pół godziny, a kolejka do toalety robiła się coraz dłuższa i dłuższa... Kto by się nie poirytował? Ale! Mniejsza z tym! :) Przychodzę dzisiaj do Was z ulubieńcami stycznia!

     Ulubieńców jest więcej niż w zeszłym miesiącu, ponieważ miałam możliwość testowania wielu nowych produktów. Jednakże to właśnie powyższa 10 zawładnęła moim sercem.


     Ulubieńcami z działu 'Pielęgnacja ciała' okazało się szarlotkowe masło do ciała z Farmony, o którym pisałam TU, oraz żel peelingujący o zapachu arbuza, którego recenzję możecie znaleźć TU.
     W masełku nie mogłam się nie zakochać! Ma przepiękny zapach, który idealnie rozbudzał mnie w zimowe wieczory. Bardzo dobrze nawilżał i odżywiał moją dość przesuszoną skórę, a jego zapach utrzymywał się dość długo na ciele. Niestety - już mi się skończył i musiałam pozbyć się jego opakowania :(
     Żel peelingujący arbuzowy zachwycił mnie nie tylko swoim zapachem, ale możliwością stosowania go jako zwyczajny żel ( przy delikatniejszym masowaniu ciała ) oraz jako peeling. Jest w miarę dobrym zdzierakiem, polecam! :)


     W styczniowych ulubieńcach nie mogło zabraknąć maseczek z Ziaji. Każda z nich idealnie nadaje się do cery mieszanej, której jestem posiadaczką. Maseczki dobrze nawilżają, odżywiają i matują moją skórę. Uwielbiam je!
     Od stycznia zaczęłam używać kremu do twarzy Corine de Farme, który już przy pierwszym zastosowaniu podbił moje serce. Kosmetyk ma delikatną konsystencję, a jego zapach jest przepiękny! Oczywiście - jego działanie również mnie zadowala :) Dzięki niemu moja skóra jest idealnie nawilżona i bardziej promienna.


     Zmywacz w żelu o zapachu mango oraz pilnik szklany firmy Donegal również podbiły moje serca. Zmywacz bardzo dobrze zmywa lakiery ( nawet te najciemniejsze ) i nie wysusza płytki paznokcia. A jego zapach umila nam dość częste zmywanie lakierów ;)
     O pilniku szklanym pisałam TU. Bardzo dobrze wpłynął na kondycję moich paznokci i na pewno na długo zagości w mojej kosmetyczce :)


     Czas na ostatnich ulubieńców stycznia - tym razem z działu 'Kolorówka'. W styczniu najbardziej sprawdziła mi się baza pod cienie firmy Kobo oraz pomadka Anti - Age firmy Eveline Cosmetics o bardzo intensywnym, różowym kolorze.
     Baza pod cienie z Kobo jest moim pierwszym kosmetykiem tego typu, więc trudno jest mi ją porównać do innej. Jednakże bardzo dobrze utrzymuje cienie na powiece, które nie rolują się w załamaniach. Za jakiś czas mam zamiar napisać pełną recenzję tego kosmetyku :)
     Pomadkę Eveline wygrałam w jednym z konkursów internetowych. Na początku byłam przerażona jej intensywnym kolorem. Jednakże po jej pierwszym użyciu - miło mnie zaskoczyła. Pomadka bardzo długo utrzymuje się na ustach ( nawet podczas jedzenia i picia ), nie podkreśla suchych skórek, nie roluje się. Jedna z lepszych pomadek, z którymi miałam do czynienia :)

     Miałyście może któryś z powyższych kosmetyków? Co o nich sądzicie? A jacy są Wasi ulubieńcy stycznia? :)

Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :)

środa, 30 stycznia 2013

Recenzja: Szklany pilnik do paznokci firmy Donegal

Witajcie dziewczyny! :)

     Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam pewien gadżet kosmetyczny, który podbił moje serce od pierwszego użycia. Mowa tutaj o pilniku szklanym firmy Donegal, który otrzymałam jakiś czas temu wraz z żelowym zmywaczem do paznokci oraz lakierem.


     Produkt Donegal jest pierwszym szklanym pilnikiem, który zagościł w mojej kosmetyczce. Wcześniej miałam dużo obaw co do stosowania tego typu pilnika. Bałam się, że albo zrobię sobie nim krzywdę, albo przez przypadek go stłucze. Z tego też powodu używałam wyłącznie pilniki papierowe, bądź metalowe - co niekorzystnie odbijało się na stanie moich paznokci. 
     Pilniczek szklany firmy Donegal jest dość długi - ma 15,5 cm długości, jednakże idealnie mieści się w mojej dłoni. Jak widać na zdjęciu - jest 2 - kolorowy. Pierwsza część ( ta seledynowa ) ma służyć nam jako uchwyt, a druga część ( ta biała ) ma na celu dokładne wyprofilowanie nam kształtu paznokci.
     Szklany pilnik okazał się zbawieniem dla moich paznokci. Używam go bodajże od prawie 2 tygodni, a moje paznokcie nie rozdwajają się ani nie łamią się. Jestem zadowolona z tego faktu, ponieważ używanie pilnika metalowego spowodowało rozwarstwianie się moich paznokci, co wyglądało bardzo nieestetycznie.
     Już po pierwszym jego użyciu rozwiały się moje obawy co do jego wytrzymałości. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdyby coś nie chcący nie wyleciałoby mi z rąk. I tak też było z pilnikiem szklanym - jakimś pechem zrzuciłam go ze stolika wprost na podłogę. Przez chwilę myślałam, że to jego koniec, ale! Pilnik był cały i zdrowy, bez żadnego uszczerbku na jego powierzchni :)


     Kolejną jego zaletą jest fakt, iż przy jego używaniu nie zrobimy krzywdy swoim skórkom wokół paznokci. Pilnik jest bardzo dobrze wyprofilowany i nie znajdują się na nim ostre brzegi, które mogłyby spowodować jakiekolwiek przecięcie skóry.
     Trudno jest mi tutaj zauważyć jakiekolwiek wady. Ja ich nie widzę, choć wiadomo - każda z nas może mieć o nim inne zdanie :) U mnie pilnik szklany firmy Donegal sprawdził się i jestem wdzięczna, iż mogłam go przetestować na własnych paznokciach.

    Produkt do testów otrzymałam od serwisu Bangla.pl w ramach współpracy z Klubem Kejt.

     Fakt, iż otrzymałam owy produkt do testów od serwisu Bangla.pl  nie ma wpływu na moją ocenę.

     A czy Wy stosujecie jakiekolwiek pilniki do paznokci? Jaki jest Wasz ulubiony?

Pozdrawiam i życzę miłego dnia! :)