Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty Formulas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty Formulas. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Kwietniowy projekt denko - 2015.

   Zeszły miesiąc minął mi nie tylko na robieniu zbyt dużej ilości zakupów, ale również na denkowaniu kosmetyków. I przyznam, że zebrałam dość sporo pustych opakowań. Oczywiście, są to główne buteleczki po produktach do kąpieli, no ale - ostatnio zużywam i kupuję je w nadmiernej ilości ;)

    O dziwo, udało mi się zużyć dość sporo kosmetyków z działu "kolorówka". Chyba mogę być z siebie dumna, prawda? ;)



1. Płyn do kąpieli "Diamentowa kąpiel" marki Apart. - Kolejny dobry płyn owej marki. Ma przyjemny zapach, wytwarza dość dużą ilość piany. Szkoda tylko, że jego cena jest prawie 2 - krotnie wyższa niż standardowego kosmetyku tego typu. A jakość - taka sama...

2. Tabletki koloryzujące wodę o zapachu jagodowym z Lilliputz. - Jestem bardzo zawiedziona tym produktem. Barwił nie tylko wodę, ale również wannę. Jego zapach był nijaki, na pewno nie skojarzyłby mi się z jagodami. Ba! W ogóle nie przypominał aromatu jakiegokolwiek owocu. Spodziewałam się po nich czegoś innego...

3. Płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja. - Produkt ten posiada intensywny, waniliowo - ciasteczkowy zapach. Nie każdej z nas, kobiet, przypadnie do gustu. Ja byłam z niego zadowolona, ale do moich ulubionych aromatów - nie zaliczę go ;) Kosmetyk wytwarza dużą ilość piany, nie wysusza skóry, jest wydajny. A do tego, bardzo często, można znaleźć go w cenie promocyjnej.

4. Sól do kąpieli "Amazonia" z Bingo Spa. - Cóż, określę go mianem przeciętnego kosmetyku. Wytwarza minimalną ilość piany ( choć producent obiecuje coś wręcz przeciwnego ), barwi wodę na dość nieprzyjemny kolor, a do tego ma raczej nijaki zapach. Produkt - nie dla mnie.



5 i 6. Peelingi z serii "Let's Celebrate" marki Farmona. - Ich zbiorcza recenzja znajduje się tutaj.

7. Żel pod prysznic o zapachu owocu granatu marki Yves Rocher. - Kosmetyk ma przyjemny, owocowy zapach, nie wysusza skóry, nie wywołuje alergii. Jest średnio wydajny - jak to wszystkie żele z tej serii. Jednak i tak nie pobił wersji kawowej czy tej o zapachu orzechów macadamia ;)



8. Balsam o zapachu jabłkowym z Lirene. - Kosmetyk o cudownym, cukierkowo - jabłkowym zapachu, ale o przeciętnym działaniu. Balsam niby nawilżał skórę, ale efekt ten zanikał już następnego ranka. Może w okresie letnim spisałby się o wiele lepiej, ale zimą czy na początku wiosny - moja skóra pragnęła więcej nawilżenia.

9. Olejek do opalania Aile. - Aż wstyd przyznać się - ile ten kosmetyk ma lat! Kupiłam go na pierwszym roku studiów, czyli pięć lat temu. Jednak od prawie samego początku leżał na półce, prawie nieużywany ;) Nie lubię oleistych konsystencji, więc zrezygnowałam z tego produktu na rzecz standardowego kremu do opalania.

10. Żel do golenia "Satin Care - Olay" marki Gilette. - Przyznam, jest to dobry jakościowo produkt. Jednak spisuje się tak samo dobrze jak, np. pianki do golenia z Isany. A myślę, że nie warto przepłacać w tego typu kwestii ;) Co do żelu - dobrze zmiękcza włoski, ułatwia ich usuwanie. Nie podrażnia skóry, jest dość wydajny.

11. Żel antybakteryjny do rąk "Fresh Picked Apples" z Bath & Body Works. - Wiecie, że uwielbiam żele owej marki. Są małe, poręczne, wydajne, a do tego mają cudowne zapachy! Szkoda, że sklepy owej marki są tylko w Warszawie. Inaczej bardzo często bym do nich zaglądała ;)



12. Peeling i maska 2 w 1 "Ryż z ogórkiem" marki Ava Laboratorium. - Za jakiś czas napiszę osobny post na temat tego produktu. A w skrócie - peeling dość dobrze oczyszczał pory, ale nie był to efekt wow. Był wydajny, nie zapychał porów, nie wywoływał alergii. Jednak jak za cenę prawie 30 zł - mógł okazać się nieco lepszy.

13. Krem pod oczy marki Belea. - Możecie o nim poczytać w tym poście.

14. Krem matujący marki Balea. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

15. Żel - krem do mycia twarzy marki Nivea. - Kolejny przeciętniaczek. Raczej średnio oczyszcza skórę, a do tego pozostawia na niej nieprzyjemną, wyczuwalną warstwę. Dodatkowo, produkt ten nie jest zbyt bardzo wydajny.



16. Chusteczki nawilżane z Babydream. - Jak się okazuje - mniejsze opakowanie owych chusteczek jest lepsze jakościowo niż te większe. Przy 30 sztukach - są one lepiej nawilżone, nie przedzierają się, wolno wysychają. Jestem na tak :)

17. Maseczka w płacie z ekstraktem z jagód. - Kolejny, maseczkowy ulubieniec. Płat maski jest dobrze nasączony, ale nie zsuwa się z twarzy. Dobrze nawilża i odżywia skórę, która po jej zastosowaniu jest przyjemna i miła w dotyku. Uwielbiam produkty tego typu dostępne na stronie E-bay :)

18. Maseczka "Gorąca czekolada i olejek pomarańczowy" marki Montagne Jeunesse. - Zakochałam się w tym produkcie! Ze względu na jego apetyczny zapach ( pachniał jak delicje pomarańczowe ), miłe uczucie ocieplenia skóry, oczyszczenie i wygładzenie, jakie dawał. Dodatkowo, maseczka była bardzo wydajna i łatwo spłukiwało się ją z twarzy. Cudo!

19. Kokosowa, nawilżająca maseczka z masłem Shea z Beauty Formulas. - Dość dobra maseczka - ale na pewno nie nawilżająca. Moim zdaniem, lepiej matuje i oczyszcza skórę. Niestety, jest dość kiepsko wydajna. A to dlatego, iż po otwarciu w dość ekspresowym tempie wysycha w saszetce.



20.  Woda perfumowana "Heat Rush" od Beyonce. - Jej recenzja znajduje się w tym poście.

21. Antyperspirant Neo "Fruity Flower" marki Garnier. - Kolejny bubel z kwietniowego projektu denko. Jedyną jego zaletą był przyjemny zapach. Niestety, produkt kiepsko chronił przed potem, po paru godzinach zaczął kleić się pod pachami, co nie było przyjemne. Chyba nie dla mnie są antyperspiranty owej marki ;)

22. Antyperspirant "Aloe Vera" z Rexona. - Bardzo lubię produkty tego typu owej marki. Są przystępne cenowo, wydajne i dobrze chronią przed potem. Możliwe, iż ta wersja spisałaby się nieco gorzej latem, przy wyższych temperaturach. Jednak wiosną - byłam z niej zadowolona.



23. Wygładzająca baza marki Hean. - Choć zostało jej dość dużo w opakowaniu - jej czas przydatności dobiegł końca. Wolę nie używać przeterminowanej bazy pod makijaż ;) A jej recenzja znajduje się tutaj.

24. Pomadki "Elixir" marki Wibo. - O tej szmineczce możecie przeczytać w tym poście porównawczym.

25. Kredka do oczu "Eye Max Precision" z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tutaj.

26. Tusz do rzęs "Scandaleyes" marki Rimmel. - Jego recenzję znajdziecie w tym poście.

27. Puder "Skin Match" marki Astor. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

28. Próbka kremu CC marki Bell z serii hypoalergicznej. - Próbka ta wystarczyła mi tylko na 2 razy, a mimo to zaciekawiła mnie na tyle, że w przyszłości na pewno skuszę się na ten produkt. Kosmetyk wyrównał koloryt skóry, lekko ją zmatowił. Może nie dawał zbyt dużego krycia, ale na lato - będzie to jak najbardziej w porządku :)


A jak prezentuje się Wasz kwietniowy projekt denko?

Buziaki, Wasza A.

środa, 8 kwietnia 2015

Marcowy projekt denko.

    Obiecałam sobie, że postaram się zużywać tyle samo kosmetyków - ile ich kupuję w rzeczywistości. Cóż, obietnica ta raczej nie zostanie spełniona. Przynajmniej nie w przypadku kosmetyków pielęgnacyjnych, których ilość rozrasta mi się w ekstremalnie szybkim tempie. Za to kolorówka powoli znika z moich półek. Uff :)

     W marcu udało mi się zużyć dość sporą ilość kosmetyków - z każdej dziedziny. O dziwo, wykończyłam też trzy kosmetyki kolorowe. Z czego jestem bardzo zadowolona. Jednak nie przedłużam i zapraszam Was na co miesięczny projekt denko!


1. Aktywny tonik nawilżający z serii Mezo Power marki Bielenda. - Kosmetyk ten znalazł się w ostatnich ulubieńcach. Dobrze oczyszczał i odświeżał skórę. Łagodził uczucie ściągnięcia oraz delikatnie niwelował podrażnienia znajdujące się na twarzy. Był dość wydajny, a jego cena zapewne będzie przystępna dla większości z nas.

2. Aktywny krem nawilżający z serii Mezo Power marki Bielenda. - Jego recenzja znajduje się tu.



3. Płyn micelarny marki Delia. - Pokochałam ten kosmetyk z całego serducha! Niesamowicie dobrze i zarazem delikatnie usuwa makijaż z całej twarzy. Nadaje się również do demakijażu oczu - w ekspresowym tempie pozbywa się tuszu i cieni do powiek. Nie wywołuje podrażnień czy też łzawienia oczu. Dodatkowo, jest bardzo wydajny i dostępny w przystępnej cenie. Sama zakupiłam go w Drogerii Natura za ok. 7 zł, bodajże.

4. Matujący żel do mycia twarzy z Beauty Formulas. - Przeciętny kosmetyk do pielęgnacji twarzy, ot co. Niby dość dobrze ją oczyszczał, ale przy okazji wysuszał, powodował uczucie ściągnięcia. Dodatkowo, posiadał zbyt rzadką konsystencję co powodowało, iż był słabo wydajny. 



5. Arganowa maska do włosów 8 w 1 marki Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tu.

6. Mgiełka podnosząca włosy u nasady "Extra Volume" marki Sessio. - Jej recenzja znajduje się tu.

7. Nabłyszczający szampon marki Alverde. - Skusiłam się na niego podczas styczniowej wizyty w niemieckim DM-ie. Wątpię bym zrobiła to ponownie, ponieważ nie wywarł on na mnie jakiegoś spektakularnego wrażenia. Szampon jak szampon. Dobrze oczyszczał włosy, może delikatnie je nabłyszczał. Nic więcej. Jak dla mnie - w polskich sklepach można znaleźć sporo kosmetyków tego typu o podobnym działaniu :)


8. Żel pod prysznic o niebiańskim zapachu z Isany. - Cóż, każdy ma inne wyobrażenie nieba. Dla mnie ten kosmetyk na pewno nie pachnie niebiańsko ;) Za to kojarzy mi się z jakimiś damskimi, intensywnie ( może nawet dusząco ) pachnącymi perfumami. Mi średnio przypadł mi do gustu. Nie licząc zapachu - produkt nie wysuszał skóry, był dość wydajny. Jak to żel z Isany ;)

9. Peeling do ciała z serii "Let's Celebrate" w wersji "Mojito" od Farmony. - Przyznam, iż pod względem zapachowym przypomina drinka Mojito. Jednak nie takiego wykonanego na bazie rumu, a tego tak zwanego "gotowca" zamkniętego w szklanej buteleczce ( Sobieski ma takie drinki ;) ). Co do działania - kosmetyk dość dobrze masował skórę, wygładzał ją, lecz nie podrażniał. Jednak bardziej przypadła mi do gustu wersja z pomarańczą, która posiadała o wiele ostrzejsze drobinki ścierające.

10. Żel pod prysznic "White Passion" od Balea. - Kolejny, przyjemny żel marki Balea. Posiadał kwiatowy, dość delikatny zapach, nie wysuszał skóry. Jego cena również jest przystępna - sama kupiłam go w niemieckim DM-ie, ale w sklepikach z chemią niemiecką można go dostać nawet za 5 zł.


11. Żel do golenia "Blueberry Love" marki Balea. - Jego zapach był identyczny jak płynu do kąpieli marki Luksja ;) Jego działanie było w porządku, lecz na pewno nie idealne. Niby ułatwiał poślizg maszynkom do golenia, ale zdarzało się, iż po goleniu i tak moja skóra była podrażniona i lekko poraniona. Nie zawsze, ale jednak. Jego wydajność również określiłabym jako przeciętną, niestety.

12. Sól do kąpieli "Dzika orchidea i jedwab" marki Verona. - Kosmetyk ten posiadał przyjemny, kwiatowy zapach, którzy utrzymywał się w łazience jeszcze kilka godzin po kąpieli. Sól była wydajna, dość szybko rozpuszczała się w wodzie. Jej cena również nie jest wygórowana - można ją dostać już za około 4 - 5 zł.

13. Płyn do kąpieli "Blueberry Muffin" marki Luksja. - Jest to nie pierwszy i nie ostatni płyn owej marki, jaki zagości w mojej łazience. Duża butla tego kosmetyku wystarcza na 2 - 3 tygodnie codziennego stosowania. Dodatkowo, produkt posiada przyjemny zapach - jakby połączyć ciasteczka z dżemem jagodowym.


14. Kule do kąpieli marki Yves Rocher. - Jak dla mnie - dość drogi bubel. Jedna kulka kosztowała mniej więcej 1,50 zł - 2 zł, a nic ciekawego nie dawała. Ani przyjemnie nie pachniała, ani olejek w niej zawarty nie nawilżał skóry. Nie polecam ich zakupu, ot co.


15. Dezodorant z serii "Anarchy" od Axe. - Przyznam szczerze, iż produkt ten działał lepiej niż niejeden antyperspirant! Dobrze chronił przed potem, nie brudził ubrań, miał przyjemny, dość ciężki zapach. Był również wydajny, co miło mnie zaskoczyło. Tylko szkoda, iż tak trudno go dostać w stacjonarnym sklepie...

16. Mus do ciała "Czerwone owoce" marki L'arisse. - Jedno z ciekawszych mazideł, jakie używałam w ostatnim czasie. Dobrze nawilżało skórę, łagodziło podrażnienia, szybko wchłaniało się w skórę. Do tego miało przyjemny, cukierkowy zapach, który długo utrzymywał się na skórze.


17. Krem do rąk z masłem mango z Be Beauty. - Jest to chyba moja największe rozczarowanie ostatniego miesiąca! Jedyną zaletą tego kosmetyku był jego zapach. Krem w ogóle nie nawilżał i nie odżywiał skóry, był niewydajny, a jego pompka nie działała już po 2 - 3 zastosowaniach. Szkoda, bo tubka mająca pojemność 30 ml kosztowała ok. 7,50 zł. Dość dużo jak na tak małą pojemność i tak kiepskie działanie...

18. Nawilżający krem do rąk i paznokci marki Lirene. - Kosmetyk niby nawilżał skórę, ale na krótki okres czasu. Po około 20 - 30 minutach byłam zmuszona ponownie go zastosować. Takie błędne koło... Niby dobrze wchłaniał się w skórę i miał przyjemny zapach, ale jego kiepskie działanie oraz wydajność - na dobre zniechęciły mnie do niego.


19. Chusteczki nawilżane Dada. - Tanie i dobre jakościowo chusteczki. Zużyłam je głównie w podróży oraz w domu - do przecierania kurzu, resztek kosmetyków z dłoni.

20. Maska do twarzy w płacie z ekstraktem z jagód marki Foodaholic. - Uwielbiam maski owej marki! Są wygodne w użyciu, nie zsuwają się z twarzy. Dodatkowo ( i co najważniejsze! ), dobrze zmiękczają i nawilżają skórę. Trzymam je na twarzy około 20 - 30 minut - wtedy potrafią zdziałać cuda ;)

21. Maseczka oczyszczająco - wygładzająca marki Ava Laboratorium. - Jest to jeden z niewielu kosmetyków owej marki, jaki miałam i jaki przypadł mi do gustu. Maska dobrze oczyszczała skórę, delikatnie ją matowała. Nie podrażniała skóry ani nie zapychała porów. Niestety, dość szybko wysychała w opakowaniu. Szkoda...

22. Maska czekoladowa zakupiona w DM-ie. - Kosmetyk o przyjemnym zapachu, aczkolwiek nie działający w jakiś sensowny sposób na skórę. Oczyszczała skórę w sposób delikatny, za to w ogóle jej nie nawilżała. Jedyne co zauważyłam po jej zastosowaniu to zmiękczenie skóry. Nic więcej.


23. Pogrubiający tusz do rzęs marki Eveline Cosmetics. - Jakoś nie mogłam przekonać się do tego kosmetyku. Prawdopodobnie było to spowodowane jego grubą, standardową szczoteczką, którą dość trudno malowało mi się rzęsy. Jeśli chodzi o efekt, jaki dawał ten tusz - rzęsy były dość dobrze pogrubione, lekko wydłużone, ale jednocześnie potrafiły być posklejane. Z tego też względu rzadko kiedy nakładałam na nie dwie warstwy tego produktu. Lubię tusze do rzęs marki Eveline Cosmetics, ale tylko te z silikonową szczoteczką. Niestety.

24. Szminka L'oreal z serii "Rouge Caresse". - Jej recenzja znajduje się tu.

25. Podkład "Affinitone" marki Maybelline. - Na jego temat możecie poczytać w tym poście.



A jak prezentuje się Wasze marcowe denko?


Buziaki, Wasza A.

środa, 18 marca 2015

Post zakupowy - marzec '15, część I.

    Oszalałam! I to na punkcie kosmetyków i ich kupowania. Niby obiecałam sobie, iż wprowadzę w swoje życie minimalizm kosmetyczny. Jak jeszcze przez parę miesięcy dzielnie trzymałam się tego postanowienia, to teraz... nadrabiam zakupami, aż za bardzo.

    Jako że w ostatnim czasie poczyniłam dość sporo zakupów - postanowiłam post zakupowy podzielić na dwie części. Tym bardziej, iż do końca marca zostało jeszcze paręnaście dni i zapewne jeszcze nie raz zawitam w jakiejś drogerii ;)


    Zakupy w Yves Rocher poczyniłam jeszcze na koniec lutego, gdzie z ulotką promocyjną mogłam wybrać sobie jeden kosmetyków tańszy o 40 %, a do tego dostałam wybrany przez siebie żel pod prysznic. Wybrałam wariant o zapachu jeżyn. Sama nie przekonam się o jego działaniu, ponieważ wraz z tonikiem 2 w 1 powędruje do mojej mamy :) Żel o zapachu granatu na razie czeka na swoją kolej, a kulki z olejkami do kąpieli - już zużyłam. I, niestety, nie mam o nich dobrego zdania...



    Jakiś czas temu na Instagramie pokazywałam Wam moją obudowę do komórki, jaką zamówiłam na stronie E-bay. Cóż, zamówienie złożyłam jeszcze w grudniu, a paczka dotarła do mojego rodzinnego domu dopiero w lutym... Cieszę się, że w ogóle dotarła - miałam ku temu duże obawy. Może motyw nie pasuje do wiosny, która nadchodzi wielkimi krokami. Jednak mimo to - dalej mi się podoba i gości na moim telefonie ;)



    Na stronie E-bay zamówiłam również kolejne maseczki w płacie. Tym razem skusiłam się na te z ekstraktem z jagód. Zestaw 3 kosmetyków kosztował mnie ok. 12 zł.



    Jakiś czas temu jedna z Was napisała mi, iż kosmetyki Bingo Spa można zakupić w hipermarkecie Auchan. Z ciekawości zajrzałam i... skusiłam się na ich maskę do włosów oraz pieniącą się sól do kąpieli ( ok. 6 zł ). Dodatkowo, zakupiłam szampon Timotei do włosów brązowych ( 6,99 zł ) oraz płyn do kąpieli "Sweet Macaroons" marki Luksja ( ok. 9 zł ). Zauważyłam, iż ceny tych produktów były o wiele niższe w Auchan niż w typowych drogeriach. Cóż, chyba częściej będę robić tam zakupy ;)



    W Auchan skusiłam się również na krem do rąk z serii Sport SPA od Verona Cosmetics ( 3 zł ), a w Kauflandzie na żel - krem do mycia twarzy marki Nivea ( 9,99 zł ). Chwilowo stosuję obydwa kosmetyki i mam co do nich mieszane uczucia...



     Jakiś czas temu zawitałam do województwa podkarpackiego, a dokładnie - do Dębicy. Oprócz wizyt rodzinnych, skorzystałam z okazji i zajrzałam do drogerii Wispol. Tam skusiłam się na jeden z nowszych wariantów płynu micelarnego marki Garnier ( 12,99 zł ) oraz na dwie maseczki Montagne Jeunesse ( 4,99 zł / sztuka ). Jedna z nich jest czekoladowo - pomarańczowa, a druga - z lukrecją. Przyznam, iż skusiłam się na nie ze względu na denkowy post Szarony, która zachwalała inne warianty tego produktu ;)



     Na sam koniec dzisiejszego postu - pokażę Wam moje skromne zamówienie na stronie apteki DOZ. Oprócz standardowych lekarstw - ponownie zakupiłam maść ochronną z witaminą A ( 3,49 zł ), która idealnie spisuje się u mnie w okresie jesienno - zimowym, oraz na maseczkę kokosową z Beauty Formulas ( 4,39 zł ). W zamówieniu miały znaleźć się również inne maseczki owej marki, jednakże zabrakło ich w magazynie centralnym. Szkoda...


*****


     I tym "skromnym" akcentem zakończę dzisiejszy post zakupowy. Zapewne pod koniec miesiąca opublikuję drugą jego część, z kolejnymi nowościami kosmetycznymi. Już teraz jest tego dość sporo, a co będzie później? ;)


Stosowałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?


Miłego dnia, Wasza A.

wtorek, 24 lutego 2015

Nowości kosmetyczne - luty 2015.

   Chyba nigdy nie będzie mi dane wprowadzić w swoje życie minimalizmy kosmetycznego. Zobaczę jakąś nową wersję zapachową jakiegoś kosmetyku - już ląduje w moim zakupowym koszyczku. W pewnym momencie miałam w swoich zbiorach 8 żeli pod prysznic, co ( jak dla mnie ) jest bezsensu! Chyba musiałabym zacząć jeść niektóre produkty, by jakoś szybko je zużyć ;)

   Większa część zakupów lutowych była spowodowana potrzebą znalezienie następców kończących się już kosmetyków. Jeżeli jesteście ciekawi - cóż ciekawego wylądowało w lutym w moim zakupowym koszyczku - zapraszam do dalszej części postu :)



    Pierwszy raz, od około 2 - 3 miesięcy, zawitałam w Drogerii Natura. Głównym celem był zakup umilaczy do kąpieli, bo płyn z Isany miałam już na wykończeniu. Skusiłam się na kosmetyk o zapachu jagodowej muffinki marki Luksja ( ok. 10 zł ), sól do kąpieli o zapachu orchidei marki Verona ( ok. 5 zł ) i trzy peelingi do ciała z nowej serii Let's Celebrate marki Farmona ( ok. 3,50 zł / sztuka ). Jestem niesamowicie ciekawa jak sprawdzą się nowości od Farmony. Jeżeli pod względem działania będą podobne do tych z serii Tutti Frutti - to na pewno polubimy się :)



     Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła ( chociaż małych! ) zakupów w Rossmannie. Dałam kolejną szansę chusteczkom nawilżanym dla dzieci z Babydream ( ok. 2,20 zł ). Mam nadzieję, że nie będą tak samo suche jak te w wersji sensitive. Dodatkowo, zakupiłam płyn do higieny intymnej marki Biały Jeleń ( ok. 8 zł ) i antyperspirant w wersji Aloe Vera z Rexony ( 6,99 zł ). 



    Ostatnio coraz częściej robię zakupy na stronie Apteki DOZ. Można dostać tam leki tańsze niż w stacjonarnej aptece oraz kosmetyki, które dość trudno znaleźć w standardowym sklepie. Tym razem skusiłam się na matujący żel do mycia twarzy z Beauty Formulas oraz tonik oczyszczający ziołowy marki Fitomed. Oba kosmetyki kosztowały mniej więcej 8 zł. 




    Czas na ostatnie nowości z miesiąca luty. Tym razem jest to paczka perfum, którą dostałam od swojego W. w ramach prezentu walentynkowego. Wśród produktów znalazły się takie zapachy jak:
* "Royal Revolution" od Katy Perry,
* " To Be Woman" od Police, 
* mgiełka zapachowa "Mango Temptation" od Victoria's Secret,
* próbki zapachów ( jedne gratisowe, trzy zakupione ).

Zamówienie zostało złożone w sklepie Iperfumy. Słyszałam dużo opinii o tym sklepie - na Wizażu drogeria ta należy do tych polecanych i zaufanych. Jednak znajdą się i takie osoby, które stwierdzą, iż sklep ten sprzedaje podróbki. Albo ja mam szczęście, albo jest tak standardowo - zapachy długo utrzymują się na skórze i są identyczne jak te, które znajdują się stacjonarnych perfumeriach. Jestem bardzo zadowolona z prezentu i myślę, że kiedyś sama skuszę się na zakupy na stronie Iperfumy :)



A na co Wy skusiłyście się w ostatnim miesiącu?


Buziaki, Wasza A.

środa, 7 maja 2014

Pożegnania nadszedł czas... Czyli - kwietniowy projekt denko.

Kilka dni po czasie, ale najważniejsze, że będzie w ogóle. Co? Oczywiście, projekt denko ;) 


   W tym miesiącu zużyłam najwięcej kosmetyków z działu "pielęgnacja twarzy". Tyle nowych rzeczy czeka na testowanie, więc musiałam wziąć się za siebie i wykończyć resztki kremów czy maseczek ;) O dziwo, udało mi się zużyć aż cztery produkty z kolorówki, z czego jestem niesamowicie zadowolona :)



1. Maseczka liftingująca w płatku fizelinowym z ekstraktem z pomidora i zielonej herbaty marki Exclusive Cosmetics. - Jest to moja pierwsza maska w tak zwanym „płacie”. Może i nie zauważyłam po niej jakiś spektakularnych efektów, ale dzięki niej moja skóra była przyjemnie miękka i gładka w dotyku. Przynajmniej - na jakiś czas ;)

2. Nawilżający krem odprężający marki Tołpa. - Jest to jeden z lepszych kremów nawilżających, jakie stosowałam w ostatnim roku. Dzięki zastosowaniu tego kosmetyku moja skóra była nie tylko dobrze nawilżona i odżywiona, ale również miękka i gładka w dotyku. Dodatkowo, produkt łagodził wszelakie podrażnienia na niej się znajdujące. Polecam jego zakup :)

3. Krem pod oczy arnikowy marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

4. Średni peeling błotny do twarzy „Kwasy mlekowe i kwasy owocowe” z BingoSpa. - Jego recenzja znajduje się tu.

5. Delikatny krem – żel łagodzący z Be Beauty. - Nie polubiłam się z owym produktem. Posiadał zbyt intensywny zapach i miałam wrażenie, iż niedokładnie myje skórę. A do tego przesuszał mi... dłonie. Nawet nie wiecie jak byłam tym zdziwiona!

6. Nawilżająco – odżywczy krem do twarzy z czystego organicznego oleju arganowego marki Omnia Botanica. - 10 ml próbkę tego kosmetyku znalazłam w ostatnim pudełeczku Pink Joy. Myślę, że jest to chyba najlepszy produkt z włoskiego boxa. Krem dobrze nawilżał i zmiękczał skórę, a do tego był niesamowicie wydajny. Szkoda, iż nie był on dostępny w pełnowymiarowej wersji...

7. Tonik nagietkowy marki Ziaja. - Kiedyś znalazł się wśród ulubieńców kosmetycznych. Jest to tonik tani, wydajny, a do tego niesamowicie dobrze wpływający na moją skórę. Odświeża ją, lekko nawilża, zmiękcza naskórek, łagodzi podrażnienia. Polecam! :)

8. Morelowa rozgrzewająca maseczka głęboko oczyszczająca z Beauty Formulas. - Kosmetyk faktycznie lekko rozgrzewał skórę i nie było to nieprzyjemne uczucie. Po jego zastosowaniu moja twarz była dość dobrze oczyszczona, ale bez efektu „wow”. Wielkim minusem tej maseczki jest jej konsystencja, która jest rzadka i spływa z twarzy :/



9. Nawilżający peeling do rąk z ekstraktem z wanilii z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

10. Sól do kąpieli o zapachu lawendy z Be Beauty. - Kosmetyk w opakowaniu miał dość intensywny, kwiatowy zapach. Szkoda, że nie był on taki sam po rozpuszczeniu w gorącej wodzie. Na początku woda niby była lekko lawendowa, ale jej kolor zanikł po kilku minutach. Zero zapachu, zero koloru, zero piany. Szkoda.

11. Peeling do ciała z olejkiem arganowym marki Paloma. - Zaliczam go do ulubieńców ostatniego miesiąca. Jego zapach może i jest typowo zimowy, ciężki, ale umilał mi branie prysznicu przez ostatni miesiąc z hakiem. Kosmetyk bardzo dobrze radził sobie z masowaniem i wygładzaniem skóry, która po jego użyciu była niesamowicie miękka w dotyku. Dla skór wrażliwych – może być troszeczkę za mocny ;)

12. Kremowy żel pod prysznic „Milk & Berries” marki Radox. - Kremowy żel o cudownym, jogurtowo – owocowym zapachu. Kosmetyk nie wysuszał skóry, ani jej nie nawilżał – czyli standard ;) I, o dziwo, był dość wydajny. Polecam tę wersję zapachową :)



13. Balsam delikatnie brązujący marki Flos – lek. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

14. Odżwyczy krem – kokon do rąk „Czarna róża” marki Tołpa. - Już od samego początku byłam zauroczona zapachem owego produktu. Jest słodki, lekko kwiatowy, po prostu – ujmujący za serducho ;) Krem posiada dość gęstą konsystencję, która w miarę szybko wchłania się w skórę. Niby kosmetyk nawilża i odżywia skórę, ale tylko tymczasowo. Po kilku godzinach znowu byłam zmuszona go zastosować.

15. Chłodzący balsam do stóp 'Zielona herbata' marki Avon. - Mój luby dostał owy kosmetyk przy zakupie butów w Deichmannie ;) I oddał go mi, standardowo. Niestety, produkt ten w ogóle mnie nie zadowolił. Miał zbyt męczący i intensywny zapach oraz w ogóle nie nawilżał skóry. Co do efektu chłodzącego – był on raczej przeciętny.



16. Arganowa odżywka 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jeśli miałabym opisać ją w dwóch słowach było by to „Bez szału”. Produkt ułatwiał rozczesywanie moich włosów, ale po ich wysuszeniu stawały się one napuszone. Jakby uderzył we mnie piorun ;)

17. Arganowy szampon 8 w 1 z Eveline Cosmetics. - Miałam kiedyś podobną wersję tego szamponu, która spisała się u mnie tak samo jak owy produkt. Dlatego odsyłam Was do tamtej recenzji :)

18. Szampon regenerujący „Makadamia i figa” marki Alterra. - Jeden z gorszych szamponów owej marki. Nie nawilżał ani nie regenerował moich włosów. Ba! Robił z nich mega suchą szopę, a do tego wzmógł ich wypadanie. Koszmar!

19. Serum z olejkiem arganowym z Bioelixire. - Jego recenzja znajduje się tu.



20. Antyperspirant „Go fresh” marki Dove. - Kosmetyk o przyjemnym zapachu i dobrej ochronie przed potem. Nie brudził ubrań, choć pozostawiał pod pachami delikatnie lepką warstwę.

21. Mgiełka „Paris Amour” z Bath&Body Works. - Uwielbiam mgiełki do ciała owej firmy. „Paris Amour” urzekło mnie swoją słodkością i szampańską nutą zapachową. Oczywiście, kosmetyk utrzymuje się na skórze co najwyżej 4 – 5 godzin.





22. Pomadka „Nude” marki Celia. - Jej recenzja znajduje się tu.

23. Korektor do twarzy „Magic Pen Brillance” marki Lovely. - Jego recenzja znajduje się tu.

24. Pogrubiający tusz do rzęs „Magnetic Look” z Eveline Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

25. Krem BB marki Catrice. - Jego recenzja znajduje się tu.



26. Nasiona kozieradki.


   Od dzisiaj worek denkowy znowu jest pusty i czeka na kolejne, zużyte opakowania. Oby w miesiącu maj było ich tak samo dużo jak w kwietniu :)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nim / o nich sądzicie?

Miłego wieczoru, Wasza A.

niedziela, 6 kwietnia 2014

Marcowe denko.

     Tak jak obiecałam w piątek - na dzisiaj przygotowałam dla Was post denkowy. Nie bójcie się, od nowego tygodnia powracam do Was z typowymi notkami, tj. z recenzjami kosmetyków ;)



     W marcu postawiłam na wykończenie produktów do pielęgnacji włosów. Miałam ich zbyt dużo i tylko niepotrzebnie zajmowały miejsce na półce kosmetycznej. Żałuję tylko, że zużyłam tak mało produktów z działu "kolorówka". Wydajność takich kosmetyków zawsze zaskakuje mnie na plus, oczywiście ;)



1. Dwufazowa odżywka w spray'u marki Alverde. - Jej recenzja znajduje się tu. / Wymiana na spotkaniu blogerek.

2. Odżywka do włosów "Piwo i pszenica". - Jej recenzję możecie przeczytać tu. / Pudełeczko PinkJoy.

3. Odżywka zwiększająca objętość włosów "Volume" marki Chantal. - Jej recenzja znajduje się w tym poście. / Otrzymane w ramach współpracy z marką Chantal.

4. Szampon zwiększający objętość włosów "Volume" marki Chantal. - Jego recenzja znajduje się w tym poście. / Otrzymane w ramach współpracy z marką Chantal.

5. Szampon przeciwpłuwieżowy z serii Fructis marki Garnier. - Mam co do niego mieszane uczucia. Produkt dobrze oczyszczał skórę głowy i w jakimś stopniu załagodził łupież, który pojawił się podczas stosowania kosmetyku marki Dove. Z drugiej strony, szampon marki Garnier wysuszał nieco moje włosy i sprawiał, że stawały się one nieco szorstkie w dotyku.  / Cena - w promocji ok. 9 zł

6. Szampon wygładzający włosy z Yves Rocher. - Kosmetyk ten spisywał się u mnie dobrze może tylko przez pierwszy tydzień jego użytkowania. Niestety, potem zaczął dość mocno obciążać moje włosy i zwiększać tempo ich przetłuszczania się. Wątpię bym kiedyś skusiła się na tą samą wersję szamponu z YR. / Dołączony jako gratis do zakupów.



7. Krem - żel matujący "Control Shine" marki Nivea. - Kolejny produkt, z którego jestem zadowolona tylko częściowo. Kosmetyk bardzo dobrze matowi skórę i to na dość długi okres czasu. Dodatkowo, był niesamowicie wydajny i bardzo szybko wchłaniał się w skórę. Jednakże zauważyłam, że nieco przesuszał moją twarz. / Cena - ok. 10 zł

8. Mleczko do demakijażu twarzy marki Lirene. - Nie, nie i jeszcze raz nie! Jest to jeden z gorszych produktów do demakijażu, jakie stosowałam w swoim życiu. Mleczko z Lirene kiepsko usuwało makijaż z twarzy, nie wspominając już o makijażu oczu... Dodatkowo, niesamowicie podrażniał oczy, powodował ich pieczenie, ból. Nie polecam jego zakupu... / Cena - w promocji ok. 9 - 10 zł

9. Pianko - żel do mycia twarzy "Teebaum". - Jego recenzja znajduje się tu. / Z pudełeczka PinkJoy.

10. Maska do twarzy ze 100% olejem winogronowym. - Jej recenzja znajduje się tu. / Otrzymana w ramach współpracy z marką BingoSpa.

11. Ogórkowa maseczka typu peel - off z Beauty Formulas. - Uwielbiam wszelkie maseczki typu peel - off. Jednak co do tej mam małe "ale". Jej usuwanie z twarzy było wręcz bolesne! Kosmetyk bardzo mocno przyklejał się do skóry i wręcz nie chciał z niej schodzić. Omijając to - maseczka dobrze oczyszczała twarz, zmiękczała naskórek. / Cena - ok. 3 - 4 zł



12. Żel pod prysznic "Bali" marki Be Beauty. - Nazwałabym go żelem peelingującym, ponieważ w swojej objętości zawierał dość dużo małych drobinek peelingujących. Kosmetyk miał przyjemny zapach, który długo utrzymywał się na skórze. Dobry produkt za przystępną cenę :) / Cena - ok. 4 - 5 zł

13. Peeling do ciała o zapachu zielonego jabłuszka marki Joanna. - Kosmetyk ten został ulubieńcem ostatniego miesiąca, co już chyba mówi samo za siebie ;) Uwielbiam ten produkt za jego działanie i za cudowny, owocowy zapach, który długo utrzymywał się na skórze. W przyszłości na pewno zakupię inną wersję zapachową owego kosmetyku :) / Cena - ok. 7 zł

14. Peeling z żurawiną marki Joanna. - Nie jest to pierwszy i również nie ostatni mini peeling z Joanny, który zakupiłam. Są tanie, dobrze masują ciało, mają przyjemne zapachy. Jestem na tak! :) / Cena - w promocji 3,50 zł

15. Pianka do golenia w wersji żurawinowej marki Venus. - Jestem zawiedziona z działania owej pianki. Moim zdaniem nie nadaje się ona do golenia nóg. Nie daje tak zwanego "poślizgu", nieco podrażnia skórę, jest niewydajna. / Otrzymana na spotkaniu blogerek.



16. Krem do rąk "Wanilia i indyjskie daktyle" marki Farmona. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena w zestawie z peelingiem i balsamem do ciała - ok. 22 - 23 zł

17. Antyperspirant "Energy Fresh" marki Nivea. - Jestem bardzo zawiedziona owym produktem... Brudził ciało i ubrania na biało, a do tego kiepsko chronił przed potem. Tym bardziej w te cieplejsze dni. / Cena - w promocji ok. 8 zł



18 i 19. Chusteczki zwilżane. - Obydwie wersje bardzo dobrze się u mnie spisywały - do zmywania podkładu z dłoni czy wycierania kurzu ;) / Cena - do 4,50 zł



20. Puder matujący "All Matt" z Catrice. - Jego recenzję znajdziecie tu. / Cena - ok. 15 zł



21. Nazienie kozieradki. - Za miesiąc powinna pojawić się recenzja tego produktu :) / Cena - 2 zł za saszetkę

22. Próbki, próbeczki. - Większość z nich zużyłam do... nawilżania ciała ;) Nie licząc próbki kremu "Go Cranberry" i Białego Jelenia.


*****

Koniec denka i czas wziąć się za odwiedzanie Waszych blogów! ;)


Miałyście któryś z powyższych kosmetyków? Co o nich sądzicie?

Wasza A.

niedziela, 2 lutego 2014

Nowości kosmetyczne - styczeń 2014.

     Muszę przyznać, iż w styczniu poszalałam trochę na zakupach ;) Dużo kosmetyków mam już na wykończeniu, więc musiałam uzupełnić ich 'zapasy'. Oczywiście, parę produktów kupiłam pod wpływem impulsu - jak to ja :)


     Dodatkowo, dotarły do mnie dwie paczuszki. W jednej z nich znalazłam 3 kosmetyki marki BingoSpa, które otrzymałam w ramach współpracy. W drugiej przesyłce znalazłam nagrody, które udało mi się wygrać na jednym z portali internetowych. 

     Zaczynajmy :)


     Na samym początku stycznia wybrałam się na małe zakupy do Rossmanna. Zakupiłam tam tylko 3 produkty, które albo miałam na wykończeniu, albo chciałam je przetestować. Dodatkowo, skusiłam się na herbatę Kings Crown, która nie przypadła mi do gustu...


     Uzupełniłam zapas soli do kąpieli w moim rodzinnym domu, a przy okazji zakupiłam żel pod prysznic z Be Beauty. A na stronie DOZ, oprócz leków dla mego lubego, zamówiłam 2 maseczki Beauty Formulas.


     Na początku drugiego tygodnia stycznia znowu wybrałam się na zakupy do Rossmanna. Powodem był brak szamponu, jak i kończąca się odżywka do paznokci. W pierwszym przypadku - postanowiłam wypróbować szampon Dove do włosów wypadających. A jako odżywkę, standardowo, wybrałam tą marki Eveline Cosmetics :)

     Dodatkowo, zakupiłam odżywkę z Alterry oraz sławną na blogach paletkę cieni z Lovely. Nie mogłam się jej oprzeć - leżała taka samotna w szafie Lovely... ;)


     Ostatnio coraz częściej robię zakupy w internecie. Tym razem poczyniłam je w sklepie o nazwie Max Drogeria . Na ich stronce możecie zamówić produkty do domu, kosmetyki damskie oraz męskie czy też kosmetyki dla swoich zwierzątek ;)

    Jak zapewne zauważyłyście - w moim zamówieniu górowały kosmetyki marki Joanna. Skusiłam się na ich 3 peelingi, szampon z serii arganowej oraz mydełko do rąk o zapachu kiwi. Dodatkowo, wybrałam tonik marki Ziaja, krem Nivea. W ramach gratisu otrzymałam małą próbkę płynu Sudolux ;)

    Polecam Wam zakupy w owej drogerii. Ceny części kosmetyków są sporo niższe w porównaniu do Rossmanna czy też Drogerii Natura. A paczka doszła do Paczkomatów w następny dzień po zaksięgowaniu pieniędzy i wysłaniu paczki :)


     Na ostatnie zakupy wybrałam się kilka dni temu. Powodem była konieczność zakupu mocno nawilżającego kremu do twarzy. Jako, że mam miłe wspomnienia z firmą Tołpą, to skusiłam się na ich kosmetyk z serii Hydrativ. Byłam pozytywnie zaskoczona, gdy w kartoniku znalazłam 3 próbki kremów do twarzy :)

      Dodatkowo, zakupiłam żel Radox za nie całe 4 zł.


     Prawie zapomniałam o moim zamówieniu na stronie E-bay! Tym razem podarowałam sobie zakup kolejnego kosmetyku i skusiłam się na... zegarek ;) Zapewne dla części z Was wyda on się słodki i zbyt uroczy, ale mnie ujął za serducho. Tym bardziej, że kosztował ok. 10 zł wraz z przesyłką ;)



     A oto moja wygrana na portalu Aleja Kobiet - zestaw kosmetyków mineralnych Jane Iradele. Wśród nich znalazła się baza - krem pod makijaż oraz mniejsza wersja pudru do twarzy.


     I na sam koniec miesiąca dotarła do mnie paczucha z produktami Bingo Spa. Tym razem wybrałam do przetestowania żel pod prysznic o cudownym zapachu słodkich migdałów i białej glinki, maskę do twarzy ze 100% olejem winogronowym oraz peeling błotny do twarzy.


    A jak wyglądają Wasze styczniowe nowości? 

Buziaki, Wasza A.