Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palmolive. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palmolive. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

Nowości kosmetyczne - kwiecień 2014.

     Może część z Was będzie zawiedziona, ale w poście tym nie znajdziecie moich zakupów poczynionych z okazji promocji w Rossmannie czy też Drogerii Natura. Stwierdziłam, iż posiadam zbyt dużo kosmetyków kolorowych i kolejna szminka, podkład czy tusz do rzęs nie są mi w ogóle potrzebne. Ćwiczę silną wolę, ot co ;)


    Post ten będzie krótki, zwięzły i na temat. W ostatnim czasie byłam tylko dwa razy na zakupach i wybrałam tylko te rzeczy, które miałam już na wykończeniu. Staram się ograniczać ilość kupowanych kosmetyków i nawet nieźle mi to idzie :)



     Jakiś czas temu wstąpiłam do Drogerii Natura, gdzie w moim koszyczku wylądował żel pod prysznic Palmolive za cenę ok. 6 zł oraz jeden z antyperspirantów Adidas za ok. 8 - 9 zł. Na zdjęciu widoczny jest również olejek z Farmony z serii Tutti Frutti, który zakupiłam w Biedronce za cenę 4 zł ;) Duża część z Was go polecała, więc musiałam wreszcie go zdobyć.

      Na początku kwietnia zakupiłam również krem - żel do mycia twarzy z Be Beauty oraz żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą pod oczy marki Flos-lek. Niestety, zapomniałam zrobić im sesję zdjęciową :(



     Na początku kwietnia doszła do mnie paczuszka od pani Żanety, która reprezentuje firmę ŚWIT-Pharma. Miałam możliwość usłyszeć co nieco o owej marce, jak i produktach, jakie posiada w swoim asortymencie, na Spotkaniu Wrocławskich Blogerek. A teraz, dzięki pani Żanecie, mogę również przetestować kolejne kosmetyki ŚWIT-Pharma :)



     Ostatnimi nowościami, które zawitały do mnie, również w pierwszych tygodniach kwietnia, są dwa woski Yankee Candle oraz lekki krem brzozowy marki Sylveco. Powyższy zestaw otrzymałam w ramach współpracy z Mydlarnią Wrocławską. Pani Ania, jedna z współwłaścicielek Mydlarni, jest osobą miłą, uśmiechniętą, która posiada ogromną wiedzę na temat produktów znajdujących się w sklepie :) Aż przyjemnie było zwiedzać Mydlarnię w jej towarzystwie.


     I to by było na tyle. Czy to mało, czy dużo - musicie ocenić już same ;) W tym miesiącu postanowiłam większość pieniędzy wydać na podróże, a nie na kosmetyki. I tak oto w piątek wyruszam do... Białegostoku! ;)


Miłego wtorku!

Wasza A.

wtorek, 4 marca 2014

Nowości lutego - część 2.

     W połowie lutego ukazała się pierwsza część postu dotyczącego nowości kosmetycznych ( i nie tylko ), które zagościły w moim domu. Notkę możecie znaleźć tutaj. Dzisiaj przychodzę z drugą jej częścią - nieco krótszą i zwięzłą ;)



     Jakiś czas temu dotarła do mnie wygrana z bloga Desire25. Jeszcze raz dziękuję za paczkę - jest cudowna! Dodatkowo, znalazłam w niej mleczko do demakijażu L'oreal, masę próbek i powyższe ozdoby ( bodajże do paznokci? ;) ). Jestem bardzo zadowolona z zawartości i parę z powyższych produktów zaczęłam już testować.



     W kolejnej paczce, która dotarła do mnie w zeszłym tygodniu, znalazłam 3 kosmetyki do włosów z serii "Volume", które otrzymałam w ramach współpracy z firmą Chantal. Przyznam, iż do tej pory nie słyszałam o tej firmie i jestem miło zaskoczona działaniem owych produktów... Więcej na ich temat napiszę za jakiś czas ;)



     Na sam koniec pokażę Wam moje skromne zakupy. Od jakiś dwóch tygodni zaczęłam stosować wcierkę z kozieradki. Chwilowo nie widzę zbyt dużych efektów, ale dzielnie używam jej dalej :) Nasienie kozieradki możecie znaleźć w prawie każdej aptece. Ja zamówiłam ją na stronie apteki DOZ.



     Ostatnim zakupem jest wielki kubek w serduchami, którego pojemność to bodajże 0,5 l. Zakupiłam go w Empiku za ok. 15 zł. Uwielbiam zaglądać do tego sklepu, gdy są promocje "-50%". Można wtedy wynaleźć takie cudeńka ;)

*****

     I to by było na tyle! Post był krótki, zwięzły i na temat :) Chwilowo ograniczam się z zakupem kosmetyków. Odwiedzam drogerie tylko wtedy, gdy jakiś produkt mi się kończy. Mogę być z siebie dumna ;)

Miałyście któryś z powyższych produktów? Co o nim / o nich sądzicie?

Buziaki, Wasza A.

wtorek, 4 lutego 2014

Puste opakowania, czyli zdenkowani - styczeń 2014.

     Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym, standardowym jak na początek miesiąca, postem. A mianowicie - z Projektem Denko :) W styczniu więcej kosmetyków zakupiłam niż zużyłam - z czego nie jestem zadowolona... Oby w lutym poszło mi o wiele lepiej z wykorzystywaniem swoich zasobów :)


1. Odświeżająca pianka oczyszczająca marki Nivea. - Jej recenzja znajduje się tu. / Cena – w promocji 10 zł

2. Żel do mycia twarzy z Bourjois. - To moja 2 tubka tego kosmetyku :) Jego recenzję znajdziecie tu. / Wygrana w konkursie.


3. Morska sól do kąpieli z Be Beauty. - Chyba każda z nas ją zna i zapewne część ją uwielbia ;) Idealnie sprawdza się jako umilacz do kąpieli. Ma ładny, dość intensywny zapach. Cena tego produktu jest śmiesznie niska, więc tym bardziej warto się na niego skusić. / Cena – ok. 3,50 zł

4. Płyn micelarny do demakijażu z serii „Ulga” marki Ziaja. - Temu kosmetykowi mówię stanowczo „NIE”! Dawno nie miałam tak okropnego produktu do demakijażu! Płyn ten ledwo co usuwał makijaż z mojej twarzy, a do tego strasznie podrażniał moje oczy... / Cena – ok. 6 – 7 zł


5. Pierniczkowy peeling cukrowy do ciała marki Farmona. - Uwielbiam go! Za jego cudny, słodki zapach; za to, że jest mocnym zdzierakiem; za to, że pozostawia skórę wygładzoną i miękką w dotyku. Jest to mój ulubieniec tego miesiąca! :) / Cena – zakupiony w zestawie z kremem do rąk i balsamem za 22 zł

6. Żel pod prysznic z serii „Mediterranean Moments” o zapachu moreli i truskawki marki Palmolive. - Bardzo polubiłam ten kosmetyk. Ma śliczny zapach, który kojarzy mi się z jogurtem morelowym ;) Do tego nie wysusza skóry i jest dość wydajny. / Cena – nie całe 6 zł


7. Maseczka drożdżowa z serii Receptury Babuszki Agafii. - Jej recenzja znajduje się tu. / Cena – 15 zł

8. Maska do włosów farbowanych na ciemne kolory marki Pilomax. - Jakoś ten kosmetyk nie przypadł mi do gustu, bo... nic nie robił z moimi włosami. No, nie liczę tego, że ułatwiał rozczesywanie kłaków ;) / Otrzymane na spotkaniu blogerek.


9. Szampon nadający połysk marki DeBa. - Mam co do niego mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo ładnie nabłyszczał moje włosy, a z drugiej – wywołał u mnie dość spory łupież. Wątpię bym znowu po niego sięgnęła... / Cena – ok. 4 – 5 zł

10. Dezodorant „Romantic Moments” z Fa. - Bardzo lubię kosmetyki Fa i często do nich wracam. Ten produkt miał śliczny zapach, nie brudził ciała i ubrań. Polecam :) / Cena – nie całe 6 zł


11. Odżywka do paznokci 9 w 1 z Eveline Cosmetics. - Jej recenzja znajduje się tu. / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.

12. Żel antybakteryjny „Paris Amour” z Bath & Body Works. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – 8 zł


13. Rozświetlający korektor pod oczy marki Catrice. - Jego recenzja znajduje się tu. / Cena – ok. 17 zł

14. Pomadka z serii „Ultimate Shine Lip Colour” marki Catrice. - Bardzo lubiłam ową szminkę. Miała cudowny odcień – zgaszony, dość ciemny róż – który bardzo ładnie podkreślał i nabłyszczał usta. Kosmetyk dość długo się na nich utrzymywał, co było jego kolejną zaletą. Polecam! :) / Otrzymane w ramach współpracy z Klubem Kejt.


15. Maseczki do twarzy. - Najbardziej polubiłam maseczki z Perfecty – bardzo często do nich powracam :) Kosmetyk z Dermiki nic nie zdziałał na mojej twarzy. To samo tyczy się truskawkowej maseczki z Rival de Loop. / Przedział cenowy – 1,29 – 4 zł

*****


A jak prezentowało się Wasze styczniowe denko? Może używałyście któryś z powyższych kosmetyków?

Wasza A.

czwartek, 9 stycznia 2014

Nowości grudniowe + informacja na temat konkursu Seboradin.

     Może na samym początku wspomnę o konkursie Seboradin, który zakończył się dokładnie tydzień temu. Jego wyniki miały ukazać się najpóźniej do jutra, czyli do piątku. Jednakże do tej pory nie dostałam jeszcze odpowiedzi na temat weryfikacji Waszych zgłoszeń od firmy, z którą przeprowadzałam ten konkurs. Wiem, że osoby biorące w nim udział mogą być zniecierpliwione. I rozumiem to z całego serduszka :) Jednak musicie jeszcze trochę poczekać, niestety. Dopóki wybrane przeze mnie zgłoszenia nie zostaną zaakceptowane i zweryfikowane ( a dokładnie zweryfikowanie polubień na fb ) przez firmę - nie mogę ogłosić zwycięzców.



     A przechodząc do zasadniczego tematu dzisiejszej notki - chciałabym pokazać Wam cóż nowego udało mi się zakupić w grudniu. W szczególności, że doszły do mnie dwa zamówienia z Ebay.com :) 


     Na początku grudnia po raz pierwszy skusiłam się na zakupy na stronie ebay.com . Przyznam, że miałam dużo wątpliwości co do tej 'czynności'. Bałam się, że moja przesyłka zaginie gdzieś po drodze albo, że zatrzyma ją Urząd Celny. Na szczęście, dotarła do mnie cała i zdrowa :)

     Skusiłam się na oczyszczający krem BB marki Holika Holika. Dodatkowo, w paczuszce znalazłam 2 próbki kremu CC marki Tony Moly. Całość kosztowała mnie nie całe 17 zł. Tak, tyle mniej więcej kosztują kremy BB z serii Petit - jeżeli kupujemy je u azjatyckich sprzedawców :) A wysyłka jest za darmo.


     Pod koniec grudnia dotarła do mnie druga paczka z jednego z koreańskich ( bodajże ;) ) sklepów. Tym razem znalazłam w niej... pędzelek. Dość dużo naczytałam się o podróbkach znanych pędzli, które można zakupić na Ebay'u. Ten, widoczny na zdjęciu, kosztował mnie ok. 5 - 6 zł ( wysyłka - 0 zł ). Jeszcze go nie używałam, ale jestem ciekawa jak się spisze :)


     Skusiłam się też na małe zakupy w Rossmann'ie. Uzupełniłam zapas maseczek i dezodorantów. A dodatkowo, postanowiłam wypróbować sławny zmywacz do paznokci z Isany oraz gąbeczki do makijażu. Przyznam, iż zmywacz jest GENIALNY! Czemu wcześniej nie wpadł on w moje ręce? ;)


     Nie byłabym sobą, gdybym nie zakupiła jakichkolwiek świeczek / wosków / granulek zapachowych ;) Tym razem wybrałam 2 produkty dostępne w Biedronce - "Wanilia i Pomarańcza" z serii La Rissa oraz "Jabłko i Cynamon".


     Miałam w planach "napad" na sklep z niemiecką chemią i zakup paru żeli marki Balea. Niestety, sklep ten był nieczynny ( i nadal jest... ). Z tego też względu, wybrałam się do Drogerii Natura i zakupiłam żel pod prysznic Lirene o winogronowym zapachu oraz kosmetyk marki Palmolive, który pachnie jak jogurt morelowy ;)


     Ostatnie produkty to 3 kosmetyki marki Farmona, które dostępne były w formie zestawu. Tyle dziewczyn o nich pisało, więc postanowiłam je zakupić i wypróbować. I zakochałam się w piernikowym peelingu, ot co ;)

*****

     Jako, że moje uzależnienie od zamawiania na Ebay.com jest na zaawansowanym poziomie, to tym razem skusiłam się na produkt nie kosmetyczny. Jednak o tym napiszę już w innym poście ;)

Życzę miłego dnia, Wasza A.

niedziela, 2 grudnia 2012

Pierwszy projekt denko :)


     

     Witam wszystkich w moim projekcie Denko :) Jeszcze nigdy nie robiłam tego typu postu, ale czas na jakieś urozmaicenia na blogu :) Jak widać na zdjęciu – opakowań po kosmetykach trochę się uzbierało i czas by wylądowały one w zasłużonym miejscu, tj. w śmietniku :)


     Błyszczyki do powiek firmy Avon posiadałąm w 3 kolorach: Mauved metal, Turquoise Dream oraz Sage shimmer i każdy z nich ma pojemność 6 ml. Niestety – kosmetyki nie sprawdziły się. Bardzo trudno je się aplikowało oraz zbyt krótko utrzymywały się na powiece. Jeden cień kosztował 20 złoty i myślę, że jest to zbyt wygórowana cena. Nie polecam!
     Lakier do paznokci „New Beauty Line” udało mi się zakupić na jednym ze straganików na Dworcu PKS za cenę 3 zł. Kolor jest piękny, metaliczny i wystarczyła tylko 1 warstwa aby pokryć płytkę paznokcia. Niestety, po pewnym czasie zaczął gęstnieć i robić smugi, przez co paznokcie nie wyglądały estetycznie. Na szczęście zużyłam go prawie całego i nie mam wyrzutów sumienia, iż wyrzucam lakier o tak pięknym kolorze :) Jego dokładniejszą recenzję znajdziecie tutaj.


     Pierwszy w kolejności zużyłam szampon Palmolive z ekstraktem z oliwek do włosów długich i półdługich. Duże opakowanie tego kosmetyku kosztowało mnie tylko 7 zł. Szampon bardzo dobrze pielęgnował moje włosy, łatwo się pienił i był bardzo wydajny. Jednakże moje włosy bardzo lubią przyzwyczajać się do danego typu kosmetyków. Już na sam koniec stosowania szamponu, wręcz modliłam się by się skończył ;) Moje włosy zaczęły niemiłosiernie puszyć się, elektryzować i miałam z nimi dość dużo problemów przy układaniu jakiejkolwiek fryzury. Myślę, że następnym razem skuszę się na ten szampon, ale w wersji mniejszej.
     Drugim szamponem jest Head & Shoulders Sport Fresh. Recenzję o nim znajdziecie tutaj. Za małą buteleczkę zapłaciłam 8 zł i myślę, że jak na jego koszmarne działanie była to zbyt wygórowana cena. Szampon zamiast zniwelować, to wywołał łupież. Nie polecam!


     Nareszcie udało mi się zużyć tonik witaminowy Garnier Essentials z ekstraktem z winogron. „Męczyłam” się z nim prawie rok! Jest bardzo wydajny, nawet jak na moje dzienne 2 – krotne jego stosowanie. Kosmetyk jest delikatny, nie podrażnił mojej twarzy. Potrafił delikatnie ją oczyścić i odświeżyć jednocześnie, za co jestem mu bardzo wdzięczna. Jego cena wynosi mniej więcej 9 – 10 zł za opakowanie.
     Krem Nivea zapewne zna każda z nas. Nadaje się do każdego typu cery, na każdą porę dnia. W moim przypadku służył jako krem do rąk ( jeżeli miałam je bardzo przesuszone ) albo w czasie intensywnego kataru, gdzie mój nos był niemiłosiernie podrażniony. Krem możemy spotkać w różnych wariantach pojemnościowych. Ja posiadałam wersję 75 ml za cenę ok. 4 zł.


     Peeling do ciała o zapachu gruszki firmy Joanna zrecenzowałam dla Was tutaj, dlatego nie będę się rozpisywać :) Jak dla mnie idealna pojemność, ponieważ stosowałam go raz na 3 dni. Dobrze peelinguje, przepięknie pachnie i jest bardzo wydajny. W sklepie można go znaleźć za ok. 5 – 6 zł.
     Co do kokosowego kremu do rąk firmy Ziaja mam dość mieszane uczucia. Pięknie pachnie, szybko się wchłania, jednakże efekt nawilżenia jaki daje – jest bardzo krótki. Z tego też powodu bardzo często go stosowałam i zbyt szybko zużyłam. Jak widać musiałam przeciąć jego opakowanie, bo wydobycie z niego resztek kremu jest wręcz koszmarem ;) Postaram się w najbliższym czasie napisać na jego temat treściwą recenzję :)
     Mus do ciała o zapachu mango i brzoskwini firmy Farmona opisywałam Wam ostatnio. Niestety kosmetyk był już na wykończeniu, a dziś nie można było z niego nic wybrać. A szkoda! Mus ma przepiękny, egzotyczny zapach, bardzo dobrze nawilża skórę i szybko się wchłania. Kosztuje ok. 13 zł i myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę :)
     Przedostatni zdenkowany kosmetyk to krem do rąk Delicacy firmy Oriflame, który opisywałam Wam w tym poście. Krem ma bardzo ładny zapach, szybko się wchłaniał, jednakże jego wydajność pozostawiała wiele do życzenia. Niestety, możecie go znaleźć jedynie w katalogach Oriflame.


     Czas na ostatni zdenkowany kosmetyk – dezodorant Nivea Pure & Natural Action o zapachu lotosu. Link do jego recenzji znajdziecie tu. Dezodorant bardzo dobrze chroni przed potem i ma ładny, delikatny zapach. Jednakże jego wydajność jest przerażająco mała – kosmetyk skończył mi się po 2 tygodniowym stosowaniu. Jego cena wynosi mniej więcej 8 – 10 zł.

     Mam nadzieję, że jakoś wytrwałyście do końca ;) Następnym razem postaram się albo krócej opisywać dany kosmetyk, albo robić częściej projekt denko.
     Pozdrawiam!