Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holika Holika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holika Holika. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 listopada 2014

Jesienni ulubieńcy kosmetyczni.

   Czas na ulubieńców z przełomu września i października! Wśród nich - prawie same nowości. Przynajmniej dla mnie :) Nie stosowałam ich nigdy wcześniej i w niektórych przypadkach tego żałuję ;) Przy okazji, powróciłam ponownie do jednego z tanich, a dobrych kremów do rąk oraz niezawodnej odżywki do włosów w spray'u. No to zaczynajmy :)


   Na pierwszy ogień pójdzie płyn micelarny 3 w 1 marki Garnier. O tym produkcie jest głośno od wielu miesięcy. Ja skusiłam się na niego dopiero we wrześniu. I... nie żałuję tego! Usuwa makijaż szybko, sprawnie i przede wszystkim - delikatnie. W tej kwestii mogłabym porównać go do kosmetyku tego samego rodzaju marki Bioderma. Jak dla mnie - jest to jego tańszy odpowiednik. Jednakże produkt ten ma małą wadę, a mianowicie - jest niewydajny. Jest początek listopada, a ja mam go w buteleczce może 1/5 początkowej objętości. No cóż, przynajmniej był tani ;)

    Szampon pielęgnacyjny Hipp polecił mi trycholog. Według niego jest to jedyny produkt tego typu, dziecięcy, który dobrze sprawdza się w przypadku osób z delikatną skórą na głowie. I muszę się z tym zgodzić :) Szampon dobrze, aczkolwiek delikatnie oczyszcza skórę na głowie oraz włosy. Przy okazji, nie plącze moich kłaków, ładnie je nabłyszcza i wygładza. Jest również wydajny - wystarczy jego niewielka ilość, by wytworzyć sporą ilość piany. Polecam go - nie tylko osobom z delikatną skórą na głowie :)

     Moim ulubieńcem stała się również jedna z odżywek w spray'u marki Gliss Kur. Tym razem skusiłam się na wersję, która podobno ma dodawać włosom objętości. Oczywiście, nie robi tego w sposób spektakularny ;) Ale jakiś minimalny efekt jest. Bardziej polubiłam ją za to, że ułatwia rozczesywanie włosów, delikatnie je zmiękcza i nabłyszcza. Jej zaletą jest również przystępna cena oraz dobra wydajność. Jestem pewna, że w przyszłości ponownie na nią się skuszę :)

    Ostatnim ulubieńcem z działu "Pielęgnacja" jest krem do rąk z Be Beauty. Bodajże w zeszłym roku zużyłam jego pierwsze opakowanie i bardzo go polubiłam. Kosmetyk bardzo dobrze nawilża i odżywia dłonie. Idealnie sprawdza się w sezonie zimowym, kiedy skóra na naszych dłoniach jest bardziej narażona na działanie czynników atmosferycznych. Dodatkowo, produkt jest bardzo wydajny, posiada przystępną cenę. Jest to najlepszy krem do rąk, jaki można znaleźć w sklepie Biedronka :)



     Pierwszym ulubieńcem z działu "Kolorówka" jest korektor pod oczy marki Holika Holika. Kosztował niewiele - bodajże około 15 zł, może nieco więcej. Na pewno jego cena nie przekroczyła 20 zł ;) Posiada lekko kremową konsystencję, którą dobrze rozprowadza się na skórze. I, co jest dla mnie najważniejsze, skutecznie kryje cienie pod oczami. Oczywiście, wszystko zależy tutaj od ich intensywności. Sama niekiedy mam takie dni, gdy moje cienie są tak ciemne ( np. z powodu choroby czy przemęczenia ), że nawet i ten korektor nie daje sobie z nimi rady. Jednak na co dzień - spisuje się bardzo dobrze. Więcej na jego temat będziecie mogły przeczytać już niedługo - szykuje się osobna notka o nim :)

     Ostatnim ulubionym przeze mnie kosmetykiem jest róż z serii "SilkyTouch Blush" marki Essence. Na zdjęciu powyżej może wydawać się, iż posiada on lekko morelowe nuty. Nic bardziej mylnego! Jest to ładny, różowy róż, który bardzo dobrze ( lecz nie nachalnie! ) podkreśla kości policzkowe. Jego trwałość jest przyzwoita - jak na tak niską cenę. Kosmetyk ten utrzymuje się na skórze mniej więcej przez 6 godzin, a potem zaczyna lekko zanikać. Na szczęście - nie tworzy przy tym plam :)


*****


A może któraś z Was miała powyższe kosmetyki? Jeśli tak to co o nich sądzicie?


Miłego dnia, Wasza A.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Projekt denko - październik 2014.

   Nawet nie wiem kiedy minął mi październik... Większość czasu spędziłam w pracy, a w dni wolne - w rozjazdach rodzinnych. W międzyczasie starałam się nie szaleć na zakupach i zużywać kosmetyki, jakie posiadam w swoim zbiorze ;) Aby nie przedłużać - zapraszam Was na październikowy "Projekt denko"!


1. Peeling pod prysznic o zapachu kwiatu jabłoni i limonki marki Isana. - Jego recenzja znajduje się tu.

2. Pianka do golenia z ekstraktem z melona i grejpftuta marki Venus. - Jak dla mnie jest to typowy przeciętniak. Produkt posiadał przeciętny zapach, był średnio wydajny i nie dawał zbyt dobrego poślizgu podczas depilacji. Mimo jego zastosowania - moja skóra była lekko podrażniona, niekiedy nawet mnie piekła. Nie powrócę już do tej pianki.

3. Żel pod prysznic "Melon Tango" marki Balea. - Kosmetyk posiadał bardzo przyjemny, owocowy zapach, który kojarzył mi się z aromatem gum owocowych ;) Nie wysuszał skóry, dobrze ją mył. Chociaż nie podbił on mojego serca jak jego kolega z serii o zapachu karamboli.


4. Szampon przeciwłupieżowy Farmed. - W ramach mycia włosów użyłam go tylko raz. Jednak jak zobaczyłam, ile kłaków mi po nim wypadło, a te na głowie przypominają siano - odstawiłam go. Zużyłam go do mycia pędzli oraz jako "wytwórca" piany w wannie podczas kąpieli.

5. Leczniczy szampon przeciwpłupieżowy marki Nizoral. - Drogi, niewielki pod względem ilości, aczkolwiek w miarę dobrze działający produkt. Niestety, nie do końca pomógł mi w walce z łupieżem. Szkoda.

6. Szampon pielęgnacyjny marki Hipp. - Jest to kosmetyk, który na pewno znajdzie się w moich ulubieńcach. Skutecznie i zarazem delikatnie oczyszcza skórę na głowie oraz włosy. Nie wysusza, nie plącze kłaczków. Rzekłabym, iż po zastosowaniu tego szamponu moje włosy są gładkie w dotyku oraz błyszczące. Polecam!

7. Szampon Babydream. - Niestety, ale nie polubiłam tego produktu. Niesamowicie plątał i wysuszał moje włosy. Z tego też względu zużyłam go głównie do mycia pędzli. A w tej roli spisał się bardzo dobrze :)


8. Żel do mycia twarzy z serii Aqua Effect do cery mieszanej i tłustej marki Nivea. - Nie jest to moje pierwsze i na pewno nie ostatnie opakowanie owego kosmetyku. Jak dla mnie - jest to jeden z lepszych oraz tańszych żeli do mycia twarzy, które są dostępne w polskich drogeriach. Produkt dobrze oczyszcza skórę, delikatnie ją matuje i w ogóle jej nie wysusza. Jest średnio wydajny, ale wybaczam mu to ;)


9. Antyperspirant "Floral Protect - Orchid & Viola" z Fa. - Wiecie, że często sięgam po produkty owej marki. Dobrze chronią przed potem i nie brudzą ubrań. Dodatkowo, ten kosmetyk posiadał przyjemny, kwiatowy aromat. Tani i dobry produkt :)

10. Krem do rąk i paznokci o zapachu słodkich migdałów marki Laura Conti. - Kolejny przeciętniaczek w październikowym denku. Krem nawilżał skórę, ale krótkotrwale. Po pół godzinie znowu musiałam zaaplikować produkt na dłonie, bo moja skóra była sucha. Jego zapach był nijaki, wydajność przeciętna. Jedyny plus - szybko wchłaniał się w skórę.


11. Glinka Rhassoul. - Jej recenzja znajduje się tu.

12. Czarne mydło. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.

13. Maseczka oczyszczająca pory "Magnesium Pack" z serii Medi Medi marki Holika Holika. - Jej recenzja znajduje się tu.

14. Złote płatki pod oczy z kwasem hialuronowym marki Prestige Cosmetics. - Tak, tak - kolejny przeciętny produkt. Płatki trzymałam pod oczami przez około 30 minut. I jedyne co zauważyłam - skóra była delikatnie nawilżona. Nic więcej.


15. Pomadka ochronna do ust z Alterry. - Kosmetyk ten używam jako... odżywkę do rzęs ;) I w tym przypadku - bardzo dobrze się spisuje. Wzmacnia rzęsy, przyspiesza ich wzrost. Mam już kolejne opakowanie owego produktu :)

16. Tusz do rzęs "Sexy Pulp" z Yves Rocher. - A tu znajduje się moja opinia na jego temat.

17. Podkład "Ideal Face" marki Ingrid Cosmetics. - Jego recenzja znajduje się tu.

18. Pomadka do ust "Glam & Sexy" marki Bell. - Jej recenzja znajduje się tu.

19. Puder bambusowy matująco - wygładzający z Marizy. - Jego recenzja znajduje się w tym poście.


20. Chusteczki nawilżane Linteo Baby. - Chusteczki były dobrze nasiąknięte płynem, dzięki czemu bez problemu usuwały podkład z dłoni, pędzla czy też... kurz z szafek ;)

21. Nawilżane chusteczki odświeżające "Fresh Ice" marki Tami. - Idealnie nadawały się w czasie podróży do wycierania rąk. Małe, poręczne, dobrze nawilżone.

22. Próbki, próbeczki. 


*****

     Jak można zauważyć - staram się zużywać jak najwięcej próbek. Mam jedno pudełko nimi wypełnione - nawet nie wiem skąd ja tyle tego mam?! ;) A wiadomo, nie chcę by którekolwiek z nich mi się przeterminowało. Czyżby szykowała się akcja "Zużywanie próbek"? ;)


A jak prezentują się Wasze październikowe zużycia?

 Miłej nocki, A.

czwartek, 30 października 2014

Azjatycka maseczka do twarzy marki Holika Holika.

    Od prawie roku jestem uzależniona od robienia zakupów na stronie E-bay. Głównym moim "celem" są produkty azjatyckie, które robią furorę nie tylko za granicą, ale również w Polsce. Już nie raz skusiłam się na koreańskie kremy BB czy pędzle do makijażu. Jakiś czas temu zamówiłam również jedną z maseczek marki Holika Holika. I to właśnie o niej będzie dzisiejsza notka.


    Maseczka znajduje się w plastikowym opakowaniu o pojemności 70 ml. Może wydawać się, iż jest to mała ilość produktu. Jednakże wystarczyła mi ona na około pół roku stosowania, minimum raz w tygodniu. Kosmetyk ten jest niesamowicie wydajny.

     Jego opakowanie jest poręczne, miłe dla oka. Niestety, nie znajdziemy na nim opisu w języku angielskim, a tym bardziej w polskim. Jedynie jego skład oraz sposób użycia są czytelne dla nas, Polaków ;) .


    Kosmetyk posiada gęstą i kremową konsystencję. Posiada jasno szary odcień, który po wyschnięciu na skórze przypomina nieco ciemno szary cement ;) Jak możecie się domyślać - dość trudno usunąć jest maseczkę z twarzy. Najlepiej zmyć ją letnią wodą lub zwilżać ją w trakcie trzymania na skórze.

     Produkt stosowałam tak jak zalecał producent. Nakładałam jego cienką warstwę na twarz, a po 15 minutach zmywałam. Używałam ją minimum raz, a maksymalnie trzy razy w tygodniu.


     Według informacji znalezionych na paru polskich stronach - maseczka "Magnesium Pack" ma za zadanie oczyszczać skórę, złuszczać naskórek oraz absorbować nadmiar sebum. A jak sprawdziła się w moim przypadku - osoby, która posiada cerę mieszaną?

     Po części zgadzam się z obietnicami, jakie składa nam producent. Po zastosowaniu owego kosmetyku moja skóra była nie tylko wygładzona, ale również matowa. O dziwo, mat ten utrzymywał się przez minimum dwie, trzy godziny. Oczywiście, nie podczas wysiłku fizycznego ;) Dodatkowo, moja twarz była dość dobrze oczyszczona. Niestety, maseczka nie poradziła sobie z zaskórnikami, które znajdują się na moim nosie. Ha! Ciekawe co sobie z nimi poradzi? ;)


   Nie zauważyłam żeby usuwał krostki na mej twarzy, ale z tym u mnie radzą sobie kosmetyki typu Sudocrem. Nie zgodziłabym się również z tym, iż maseczka niweluje podrażnienia znajdujące się na skórze. Ba! Jeżeli zaaplikujemy ją na miejsce podrażnione to od razu poczujemy nieprzyjemne pieczenie.

    Z tego co kojarzę - w ramach serii Medi Medi występują również inne maseczki, takie jak "Acetyl Pack" ( lecznicza maseczka z kwasem salicylowym, która ma dobrze oczyszczać skórę trądzikową ) oraz "Vita C Pack" ( maseczka rozjaśniająca skórę, która ma się sprawdzić w przypadku cer dojrzałych ). 


   Maseczkę można znaleźć na stronie E-bay, na Allegro czy w sklepach internetowych, które specjalizują się w kosmetykach azjatyckich. Oczywiście, cena jej jest najniższa na tej pierwszej stronie. Sama zapłaciłam za nią bodajże ok. 20 - 25 zł, a przesyłkę miałam za darmo.

      Myślę, że w przyszłości skuszę się na pozostałe maseczki z tej serii. Chwilowo lecą do mnie maseczki w płacie w wersji ogórkowej ;)


Zamawiacie produkty na stronie E-bay? A może wolicie nasze polskie Allegro?


Buziaki, Wasza A.

sobota, 7 czerwca 2014

Zdenkowani - maj 2014.

   W ramach relaksu i ucieczki od wysokiej temperatury panującej na dworze - przychodzę do Was z co miesięcznym projektem denko. Wydaje mi się, iż w maju zużyłam nieco mniej produktów niż zazwyczaj. Czy to źle, czy dobrze - same oceńcie ;)


1. Płyn micelarny Sensibio H20 marki Bioderma. - Kosmetyk ten znalazł się w bodajże ulubieńcach kosmetycznych kwietnia. Bardzo dobrze usuwa makijaż z twarzy, jak i z okolic oczu, przy czym w żadnym stopniu nie podrażnia on skóry. Dodatkowo, jest bardzo wydajny i nie pozostawia na twarzy lepkiej warstwy. Szkoda tylko, że jego standardowa cena jest dość wysoka.

2. Peeling do twarzy ze zmielonymi pestkami moreli z rosyjskiej wersji PinkJoy. - Jego recenzja znajduje się tu.

3. Krem nawilżający marki Eva Natura. - Jego recenzję możecie przeczytać w tym poście.



4. Żel do golenia marki Venus. - Zaliczyłabym go do grona przeciętnych produktów do golenia ciała. Kosmetyk posiadał dość specyficzny zapach i nie zapewniał zbyt dobrego poślizgu dla golarki. Jego wydajność określiłabym jako średnią. Przyznam, iż wolę piankę Wilkinson albo żel do golenia marki Joanna :)

5. Peeling do ciała Love Me Green. - Jego recenzja pojawi się w następnym poście ;)

6. Peeling solny do ciała. - Niestety, ale muszę zaliczyć go do grona bubli kosmetycznych. Jest to produkt niesamowicie niewydajny - zużyłam go może podczas 5 - 6 sesji pod prysznicem. A to głównie z tego powodu, że większość tego kosmetyku wypadała mi z rąk! Dodatkowo, peeling pozostawiał na skórze nieprzyjemną i tłustą warstwę. Fanki delikatnych lub słodkich zapachów również byłyby z niego niezadowolone. Kosmetyk posiadał dość duszący i nieprzyjemny aromat. Nie polecam jego zakupu!

7. Żel do mycia ciała z Dove. - Jest to jeden z lepszych żeli, jakie stosowałam w ostatnim czasie. Ma cudowny, słodki zapach, który długo utrzymuje się na skórze. Nie wysusza on skóry, nie wywołuje alergii. Kąpiel z tym produktem w roli głównej to czysta przyjemność ;)

8. Energetyzujący żel do mycia ciała Omnia Botanica. - Jest to jeden z najciekawszych produktów z włoskiej edycji pudełeczka Pink Joy ( nic nie przebije próbki kremu do twarzy bodajże tej samej marki :) ). Kosmetyk miał dość przyjemny zapach, choć nadawał się bardziej na lato niż wiosnę czy też zimę. Nie wysuszał skóry, ani też jej nie nawilżał. Można rzec - przeciętniaczek :)



9. Olejek do ciała marki Mythos. - Nie przepadam za jakimikolwiek olejkami do ciała czy też włosów. Niestety, owy produkt również nie przypadł mi do gustu. Główny winowajca - zbyt tłusta, lepka konsystencja i zbyt długi czas wchłaniania się. 

10. Balsam do ciała "Raspberry Cream" z Fruttini. -  Jest to lekki i delikatnie nawilżający balsam do ciała. Bardziej nadaje się do stosowania w okresie wiosennym niż zimowym. Jego zapach był przyjemny, ale tylko w opakowaniu. Na skórze pachniał jak lekko sfermentowane maliny ;) 



11. Szampon do włosów jasnych, farbowanych marki Pilomax. - Wiem, ten szampon nie jest odpowiedni do mojego koloru włosów. Mimo to - postanowiłam go przetestować. Niestety, nie wywarł on na mnie zbyt dobrego wrażenia. Moim zdaniem, zbyt mocno przesuszał i plątał włosy. Jego wydajność określiłabym jako przeciętną.

12. Szampon do włosów z olejem z czarnuszki marki Valona. - Jego recenzja znajduje się tu.



13. Baza pod cienie marki Hean. - Jest to produkt tani i dobry jakościowo. Niesamowicie podbija pigmentację cieni oraz przedłuża ich trwałość na powiece. Już nie wspomnę o jego wydajności - myślałam, że nigdy go nie zużyję ;) 

14. Oczyszczający krem BB marki Holika Holika. - Jego recenzja znajduje się tu.

15. Błyszczyk do ust z serii "Lip Sensation". - Przyznam, że polubiłam ten kosmetyk. Posiadał delikatny odcień, dzięki czemu idealnie nadawał się do stosowania na uczelnię. Produkt nie wysuszał ust, nie zbierał się w załamaniach. Szkoda tylko, że tak szybko znikał z warg...



16. Antyperspirant "Protect" marki Adidas. - Bardzo lubię produkty owej marki. Mają przyjemne zapachy, dobrze chronią przed potem i nie brudzą ubrań. Niestety, powyższa wersja była dość niewydajna i zapewne nie powrócę do niej w przyszłości.

17. Chusteczki marki Babydream. - Od kiedy zmieniła się szata graficzna kosmetyków owej marki, to zmieniła się również jakość ich zwilżanych chusteczek. Mogłabym rzec, że są one prawie suche! ;/ Nie nadają się do stosowania przez dorosłych, a co dopiero w przypadku dzieci.


*****


A jak wyglądał Wasz majowy projekt denko? :)

Wasza A.


sobota, 15 lutego 2014

Szaleństwo zakupowe - luty '14.

     Minęła dopiero połowa miesiąca, a ja wzbogaciłam się o dość sporą ilość kosmetyków ( i nie tylko :) ). Żeby znowu nie zanudzić Was zbyt długim postem zakupowym, który ukazałby się pod koniec lutego, postanowiłam podzielić go na dwie części.


     W dzisiejszym poście pokażę Wam co nowego udało mi się zakupić w ostatnim czasie, jak wygląda moje zamówienie ze strony E-bay oraz co udało mi się wygrać. Ciekawych - zapraszam na dalszą część postu :)

Zdjęcie zapożyczone ze strony: http://allegro.pl/ShowItem2.php/itemNotFound/?item=3687627895&title=e1-studio-foto-namiot-bezcieniowy-lampy-tla-statyw

     Na początku miesiąca doszedł do mnie mały prezent od mojego W., a mianowicie - namiot bezcieniowy z 2 lampami, statywem. Będzie to dla mnie idealne miejsce do robienia zdjęć - tym bardziej w szaro - burą pogodę :)






     W lutym zawitałam również do Super-pharmu. Skusiłam się na duży szampon marki Garnier oraz nowy tusz do rzęs marki Rimmel, który zdobyłam za... 1 grosz ;)



     W nagrodę za zdanie pierwszego egzaminu - wybrałam się na małe zakupy do Mydlarni Wrocławskiej. Standardowo, skusiłam się na woski - Yankee Candle, Wood Wick oraz Kringle Candle :)



     Dotarło do mnie zamówienie ze strony Ebay. Tym razem zakupiłam maseczkę oczyszczającą Medi-Medi marki Holika Holika. Dodatkowo, dostałam 3 próbki.



     Kiedy zobaczyłam  powyższe smaki herbat Lipton - musiałam je zakupić! Kto nie lubi truskawkowych babeczek czy jagodowych muffinek? ;) Każda z nich kosztowała niewiele ponad 5 zł.




     Udało mi się wygrać w jednym z konkursów na stronie Styl.pl . Nagrodą było 10 kosmetyków, które brały udział w plebiscycie na Stylowy Kosmetyk 2013. Zaskoczyła mnie ilość kremów w paczce, więc zapewne część z nich powędruje do którejś z Was :)



     Wczoraj dotarło do mnie pudełko Pink Joy. Jego zawartość jest częściowo podobna do poprzedniego boxa - głównie z tego powodu, by więcej dziewczyn mogło zapoznać się z rosyjskimi dobrociami :) Jeśli chodzi o mnie - jestem bardzo zadowolona z produktów, jakie tam znalazłam. 

     A w pudełeczku znajdowały się takie kosmetyki jak:
* morelowy peeling do twarzy,
* odżywka do włosów "Pszenica i piwo",
* oczyszczający pianko - żel do twarzy,
* krem - korektor do twarzy,
* próbka nawilżającego kremu do twarzy.

*****

Może któraś z Was skusiła się na pudełko Pink Joy? Co nim sądzicie?

Wasza A.




poniedziałek, 10 lutego 2014

Styczniowi ulubieńcy - 2014.

     Standardowo, jak co miesiąc, przychodzę do Was ze spóźnionymi ulubieńcami kosmetycznymi. Zapewne większość z poniższych kosmetyków jest Wam dobrze znana :) Jestem ciekawa - co o nich sądzicie?


     Już niedługo na moim blogu pojawi się szczegółowa recenzja tego kosmetyku. Na chwilę obecną jest to jeden z lepszych korektorów, które potrafią zatuszować moje fioletowe cienie pod oczami. Produkt ten nie wysusza skóry, długo się na niej utrzymuje i rzadko kiedy zbiera się w zmarszczkach mimicznych ( robi tak głównie wtedy, gdy przez przypadek nałożymy go za dużo ). Uwielbiam go :)



     O tym produkcie wspominałam Wam jakiś czas temu. I nadal bardzo lubię go używać :) To właśnie on najczęściej gościł w styczniu na mojej twarzy. Krem BB marki Holika Holika zapewnia mi dość mocne krycie bez efektu maski, a do tego bardzo ładnie dopasowuje się do koloru mojej skóry. Więcej na jego temat możecie przeczytać tutaj :)



     W peelingu tym zakochałam się od pierwszego użycia! Jego zapach przypomina mi pierniczki, które moja mama upiekła na zeszłoroczne święta :) Oprócz tego, kosmetyk ten bardzo dobrze wygładza skórę i pozostawia ją delikatną i miękką w dotyku. Cudo!



     Zmywacz marki Isana jest znany niejednej blogerce. Ja skusiłam się na niego dopiero miesiąc ( może półtora miesiąca ;) ) temu. I nie żałuję! Produkt ten idealnie zmywał wszelakie lakiery, które gościły na moich paznokciach. Nawet te najciemniejsze. Oczywiście, nie radzi sobie zbyt dobrze z brokatem. Jednakże tego nie wymagam od żadnego zmywacza do paznokci ;)



     Ostatnim styczniowym ulubieńcem jest maść ochronna z witaminą A. Nie wyobrażam sobie zimy bez tego produktu. Maść ta idealnie łagodzi wszelakie podrażnienia, nawilża i odżywia skórę, a do tego przyspiesza regenerację naskórka. Najczęściej stosowałam ją w walce suchymi skórkami, które znajdowały się na mych ustach, oraz jako nawilżacz do dłoni. W obu przypadkach spisała się doskonale :)

*****

A jakie kosmetyki Was zauroczyły w styczniu?

Buziaki, Wasza A.

środa, 29 stycznia 2014

Mój pierwszy, azjatycki krem BB.

     Od ponad roku ( jak nie więcej ;) ) modne są tak zwane kremy BB, czyli produkty wielozadaniowe. Według producentów mają one wyrównać koloryt naszej twarzy, zakryć drobne niedoskonałości, zapewnić nam ochronę przeciwsłoneczną czy też nawilżyć skórę. 

      Część dziewczyn uważa, iż kremy BB dostępne w Polsce ( np. kosmetyk Maybelline, Catrice, Garnier czy też Eveline Cosmetics ) nie można zaliczyć do typowych produktów typu BB. Przyznam, iż skusiłam się na parę sztuk tego typu "kremów" - moja ciekawość zwyciężyła :) Mimo wszystko sama chciałam się przekonać czym różnią się azjatyckie kosmetyki na tle innych. I... zamówiłam jeden krem na stronie Ebay.com .


OPAKOWANIE:

     Oczyszczający krem BB z serii Petit marki Holika Holika znajduje się w małym, plastikowym opakowaniu o pojemności 30 ml. Można by rzec, że jest ono urocze - dzięki kotkowi, który na nim widnieje ;) Na samym dole kosmetyku, pod czarną nakrętką, znajduje się otwór może o średnicy 2 mm, przez który wydostaje się produkt. Przyznam, iż wolałabym by zamiast takiego otworku znajdowała się tam pompka. Jak dla mnie jest to wygodniejsza i bardziej higieniczna metoda aplikacji :)


KONSYSTENCJA I ZAPACH:

     Konsystencja tego produktu jest średnio gęsta. Posiada on w miarę ciemny, beżowy odcień, który bardzo dobrze dopasowuje się do koloru mojej skóry.

     Zapewne dziwicie się - czemu oceniam zapach jakiegoś kremu BB? Jednakże muszę o tym wspomnieć, bo kosmetyk ten... pachnie cudownie! Zapach jest jakby lekko słodki, kremowy. Jednak nie utrzymuje się on na skórze.



APLIKACJA:

     Aplikacja kremu BB jest raczej bezproblemowa. Ja wyciskam odrobinę produktu na wierzch dłoni i następnie albo rozsmarowuję go palcami, albo nakładam go lekko zwilżoną gąbeczką, albo ( najrzadziej ) aplikowałam go pędzlem na twarz. Jednak najczęściej stosuję tą pierwszą metodę. Dlaczego? Niedługo Wam to wyjaśnię...

WYDAJNOŚĆ:

     Od kiedy dotarł do mnie owy krem BB to używam go prawie codziennie. W ciągu dwóch miesięcy nie zużyłam nawet jego połowy. Oczywiście - tak mi się wydaje. Niestety, opakowanie ma morski odcień i trudno jest zauważyć ile kosmetyku w nim pozostało.


DZIAŁANIE:

     Na samym początku wyjaśnię pewną rzecz - czemu krem BB rozsmarowuję na twarzy głównie swymi palcami? Ponieważ tylko w tym przypadku na mojej skórze nie pojawią się smugi. Kiedy aplikowałam produkt przy pomocy gąbeczki czy też pędzla widoczne były nieestetyczne smugi czy też plamy i byłam zmuszona i tak rozsmarować je dłońmi.

     Pomijając ten mały szczegół - jestem zadowolona z tego kosmetyku. Nie zapycha on moich porów skórnych, nie wywołuje alergii. Jego krycie, jak na krem BB, jest zachwycające! Potrafi zamaskować moje naczynka czy też niedoskonałości. Przy okazji - nie tworzy na naszej twarzy efektu maski.


     Dodatkowo, produkt ten matuje skórę, ale raczej na dość krótki okres czasu. Po około 4 godzinach moja twarz znowu zaczyna delikatnie się świecić. I radzę uważać z ilością nakładanego kremu BB. Jak nałożymy go za dużo to kosmetyk ten uwielbia ścierać się ze skóry. I to po kilku godzinach od jego nałożenia.

SKŁAD:


A tak serio, serio ;) :

Water, Cyclopentasiloxane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Titanium Dioxide, Methicone, Cyclomethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Butylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Dimethicone, Butyelene Glycol, Disteardimonium hectorite , Tribehenin , PEG-10 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone , Iron Oxides(CI 77492) & Mica & Methicone, Vinyl Dimethicone/Methicone Silsesquioxane Crosspolymer, Sodium Chloride, Polymethyl Methacrylate, Triethyl Citrate, Glyceryl Behenate, Polyglyceryl-6 Octastearate, Silica, Iron Oxides(CI 77491) & Mica & Methicone, Iron Oxides(CI 77499) & Mica & Methicone, Phonoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Extract, Fragrance, Xanthan Gum

CENA:

Ebay - ok. 16 - 20 zł , polskie sklepy internetowe ( np. MyAsia , PinkMelon ) - ok. 30 - 35 zł


MOJA OCENA:

4 / 5

*****

     Jak na pierwszy, azjatycki krem BB, który zakupiłam, to jestem zadowolona. Nie jest on ideałem, ale mimo to lubię go używać. Moim zdaniem spisuje się on lepiej niż nie jeden podkład :)

     Mam w planach zakup jeszcze paru azjatyckich kremów BB. Oczywiście - jak zużyję te produkty, które mam :) Można by rzec, iż jestem uzależniona od zakupów na stronie Ebay.com . Do tej pory zamawiałam tam trzy razy u trzech różnych sprzedawców. Każda paczka doszła do mnie po około 2 tygodniach od zamówienia. Warto wspomnieć, iż zawsze wybieram opcję "Darmowa wysyłka" - dzięki czemu kupowanie na tej stronie staje się dla mnie o wiele bardziej atrakcyjne niż zamawianie na polskich stronach :)


A może któraś z Was ma w swojej kolekcji jakiś azjatycki krem BB? Podzielcie się swoimi wrażeniami! :)

Wasza A.

czwartek, 9 stycznia 2014

Nowości grudniowe + informacja na temat konkursu Seboradin.

     Może na samym początku wspomnę o konkursie Seboradin, który zakończył się dokładnie tydzień temu. Jego wyniki miały ukazać się najpóźniej do jutra, czyli do piątku. Jednakże do tej pory nie dostałam jeszcze odpowiedzi na temat weryfikacji Waszych zgłoszeń od firmy, z którą przeprowadzałam ten konkurs. Wiem, że osoby biorące w nim udział mogą być zniecierpliwione. I rozumiem to z całego serduszka :) Jednak musicie jeszcze trochę poczekać, niestety. Dopóki wybrane przeze mnie zgłoszenia nie zostaną zaakceptowane i zweryfikowane ( a dokładnie zweryfikowanie polubień na fb ) przez firmę - nie mogę ogłosić zwycięzców.



     A przechodząc do zasadniczego tematu dzisiejszej notki - chciałabym pokazać Wam cóż nowego udało mi się zakupić w grudniu. W szczególności, że doszły do mnie dwa zamówienia z Ebay.com :) 


     Na początku grudnia po raz pierwszy skusiłam się na zakupy na stronie ebay.com . Przyznam, że miałam dużo wątpliwości co do tej 'czynności'. Bałam się, że moja przesyłka zaginie gdzieś po drodze albo, że zatrzyma ją Urząd Celny. Na szczęście, dotarła do mnie cała i zdrowa :)

     Skusiłam się na oczyszczający krem BB marki Holika Holika. Dodatkowo, w paczuszce znalazłam 2 próbki kremu CC marki Tony Moly. Całość kosztowała mnie nie całe 17 zł. Tak, tyle mniej więcej kosztują kremy BB z serii Petit - jeżeli kupujemy je u azjatyckich sprzedawców :) A wysyłka jest za darmo.


     Pod koniec grudnia dotarła do mnie druga paczka z jednego z koreańskich ( bodajże ;) ) sklepów. Tym razem znalazłam w niej... pędzelek. Dość dużo naczytałam się o podróbkach znanych pędzli, które można zakupić na Ebay'u. Ten, widoczny na zdjęciu, kosztował mnie ok. 5 - 6 zł ( wysyłka - 0 zł ). Jeszcze go nie używałam, ale jestem ciekawa jak się spisze :)


     Skusiłam się też na małe zakupy w Rossmann'ie. Uzupełniłam zapas maseczek i dezodorantów. A dodatkowo, postanowiłam wypróbować sławny zmywacz do paznokci z Isany oraz gąbeczki do makijażu. Przyznam, iż zmywacz jest GENIALNY! Czemu wcześniej nie wpadł on w moje ręce? ;)


     Nie byłabym sobą, gdybym nie zakupiła jakichkolwiek świeczek / wosków / granulek zapachowych ;) Tym razem wybrałam 2 produkty dostępne w Biedronce - "Wanilia i Pomarańcza" z serii La Rissa oraz "Jabłko i Cynamon".


     Miałam w planach "napad" na sklep z niemiecką chemią i zakup paru żeli marki Balea. Niestety, sklep ten był nieczynny ( i nadal jest... ). Z tego też względu, wybrałam się do Drogerii Natura i zakupiłam żel pod prysznic Lirene o winogronowym zapachu oraz kosmetyk marki Palmolive, który pachnie jak jogurt morelowy ;)


     Ostatnie produkty to 3 kosmetyki marki Farmona, które dostępne były w formie zestawu. Tyle dziewczyn o nich pisało, więc postanowiłam je zakupić i wypróbować. I zakochałam się w piernikowym peelingu, ot co ;)

*****

     Jako, że moje uzależnienie od zamawiania na Ebay.com jest na zaawansowanym poziomie, to tym razem skusiłam się na produkt nie kosmetyczny. Jednak o tym napiszę już w innym poście ;)

Życzę miłego dnia, Wasza A.